Dodaj do ulubionych

czy biorac slub bralyscie pod uwage...

29.03.09, 21:15
stan posiadania meza?

czy wyszlybyscie za biedaka nie rokujacego?( typu filozof).

bez milosci za bogatego bym NIE wyszla ale za biedaka z milosci tez NIE. jak
to w zyciu- najlepszy jest zloty srodek. maz rokowal, milosc byla. ale mogloby
byc lepiej z ta gruboscia portfela-wink

Obserwuj wątek
    • koralik12 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:18
      Nie brałam tego w najmniejszym stopniu. Ale w chwili obecnej już bym brała, bo
      do lepszego się łatwo przyzwyczaić i już bym nie chciała żyć na poziomie jak
      przed ślubem.
    • bswm Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:21
      A ja kompletnie nie patrzyłam czy rokuje czy nie.
      Rzuciłam dzianego narzeczonego, który zarabiał tyle, że w ambasadzie USA jak
      staraliśmy się o wizę ambasador upewniał się, że to jego roczne zarobki - a były
      miesięczne... a jednak coś się wypaliło i poznałam obecnego M. Kasy nie miał
      prawie wcale, musiałam się przesiąść w komunikację miejską na jakiś czas,
      zapomnieć o super knajpach, wyjazdach... ale nic to dla mnie nie znaczyło.
      Teraz zarabia b. dobrze, ja też, więc nie narzekamy, ale bywało różnie i mimo to
      wogóle się nie wahałam czy być z nim czy też nie.
      • alesio23 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:22
        Nie. Szukanie męża tylko dla bogatego portfela jest dla mnie chore
        i żałosne
      • ewelsia Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:24
        ja miałam podobnie, z tym, że nie jakiś super bogaty, , ale nic by
        mi nie brakowało, ale z uczuciem z mojej strony było krucho, nie
        pomogły drogie knajpy i perfumy... Jak poznałam męża, to było na
        początku cienko, ale szybko odbiliśmy się i teraz jest dobrze jak
        jest. To była ( i jest) taka miłość , że świata nie widziałam, a co
        dopiero mówić o portfelu...smile
    • mama-maxa Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:22
      nie wiem, na żywioł poszłam i jak się okazało, źle nie trafiłam
    • gagunia Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:23
      Tak, ale nie biorąc ślub a wiążąc się z facetami. Moja pierwsza wielka miłość to
      był facet z zawodowym wykształceniem i nie rokujący. Życie pokazało mi, żeby nie
      kroczyć tą drogą big_grin
      Jako, że zawsze gustowałam w nieco młodszych bądź w rówieśnikach siłą rzeczy
      nie mogli być bogaci. Ale za to z perspektywami. Tego się trzymałam i dobrze na
      tym wyszłam.
      Za bogatego starucha bym nie wyszła. Za filozofa też nie.
      • petto Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 06:55

        bez wykształcenia dnie do końca znaczy dno. Miałam faceta z zawodową
        ale palił i zerwałam tylko dlatego. Ale ogólnie był mądry. Teraz ma
        swój biznes przynoszacy 2 mln miesięcznie, widziałam na własne oczy.
        Za to mąz jest wykształcony ale zarabia tylko kilkanaście tysięcy.
        więc?
        • lilka69 Re: petto 30.03.09, 10:10
          obrot na 2 mln a pieniadze "do kieszeni wlasnej"po odliczeniu wszelkich kosztow
          to dwie rozne rzecz. i to mocno sie rozniace!

          ale zawwistna nie jestem. to i tak niezle!zeby nie powiedziec bardzo dobrze!
          • petto Re: petto 30.03.09, 12:46
            wiesz co, ty wiesz najlepiej nie?
            2 mln na czysto kochana. Wiec ma o wiele wiele wiecej
    • biedro_neczka Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:24
      stanu posiadania nie brałam pod uwagę, tylko to czy mnie kocha i czy nie pije
    • a.nancy Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:25
      stan posiadania na tamta chwile nie
      rokowania, poniekad owszem
      bardziej w sensie charakterologicznym niz zawodowym (zawod mozna zawsze zmienic,
      ale jak ktos jest leniem albo niebieskim ptakiem, to szanse mizerne)
    • iwoniaw Potrafię zarabiać sama, ale"nierokujący" 29.03.09, 21:26
      brzmi bardzo źle. Z tym, że dla mnie "nierokujący" to nie filozof/ zamiatacz
      ulic/ jaki tam jeszcze zawód kto uważa za niedochodowy, tylko postawa życiowa
      pt. "a co ja poradzę, że dzieci nie mają co jeść, no nic się nie da zrobić
      (oprócz klejnych dzieci...)"
      • a.nancy Re: Potrafię zarabiać sama, ale"nierokujący" 29.03.09, 21:34
        iwoniaw napisała:

        > brzmi bardzo źle. Z tym, że dla mnie "nierokujący" to nie filozof/ zamiatacz
        > ulic/ jaki tam jeszcze zawód kto uważa za niedochodowy, tylko postawa życiowa
        > pt. "a co ja poradzę, że dzieci nie mają co jeść, no nic się nie da zrobić
        > (oprócz klejnych dzieci...)"

        ja tez wlasnie tak to rozumiem
    • deela Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:33
      tak
      dlatego wyszlam za kogos ambitnego komu sie chce
      aczkowiek bida to byla wtedy straszna
      • phantomka Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:44
        Jak sie poznalismy moj nm byl raczej biednawy, tzn. mial firme,
        ktora miala swoje dobre dni i slabe dni. Natomiast na pewno
        widzialam, ze jest ambitny i to mi sie w nim podobalo. Dzieki swojej
        pracy rozwinal sie mocno.
    • maria220 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:45
      mój mąż jak go poznałam do najbogatszych nie należał,pochodzi z
      biednej rodziny wiec wszelkie kina wyjscia do restauracji czy
      pubu,wyjazdy na wakacje ja stawialam,nawet buty mu kiedys kupilam bo
      te ktore mu sie podobaly byly zbyt drogie zeby sobie
      kupil,kompletnie nie stanowilo to dla mnie problemu bo go kochałam-
      po prostu,nie za to ile ma kasy w portfelu ale za to jakim jest
      czlowiekiem no i chyba zostalo mi to wynagrodzone hehe bo teraz
      zarabia 5-6 tys
    • triss_merigold6 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:54
      Stanu posiadania nie brałam pod uwagę natomiast podejście do pracy i
      charakter owej pracy owszem.
      Panowiem nierokujący (filozof, bezrobotny zawodowy, wieczny student)
      nigdy mnie nie interesowali. Nie są dla mnie atrakcyjni erotycznie.
    • wieczna-gosia Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 21:56
      nie wyszlabym za czlowieka nieinteligentnego. Z moich doswiadczen zyciowych
      wynika ze ludzie inteligentni- niezaleznie od skonczonych studiow- sobie radza.
      Kolega filozof jak najbardziej pracujacy w zawodzie wlasnie sie pobudowal smile I
      nie chodzi mi o ogolna erudycje, chociaz tp tez.
      • triss_merigold6 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 22:01
        Nienie. Są ludzie inteligentni inteligencją erudycyjną, o dużej
        wiedzy, błyskotliwi tylko kompletnie niepraktyczni i niezaradni
        życiowo. Do gadki fajni ale nie do trzymania w domu na stałe. Są
        również ludzi z misją/pasją, którzy oewj pasji nie potrafią
        przełożyc na sensowne dochody. Mija/pasja fajna rzecz dopóki nie
        zwala na druga osobę konieczności utrzymywania domu i przychówku
        samodzielnie.
      • chicarica Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 22:27
        Niezupełnie. Taki model "tata Borejko" na przykład - inteligentny erudyta,
        jednak całkowicie niedorzeczny jeśli chodzi o praktyczną stronę życia. Dla mnie
        niestrawny pod kątem damsko-męskim, w tym również całkiem nieatrakcyjny erotycznie.
        • wieczna-gosia Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 07:06
          I
          nie chodzi mi o ogolna erudycje, chociaz tp tez.

          tak napisalam w poscie powyzej, erudytki drogie. Dla mnie erudycja w ogole nie
          jest tozsama z inteligencja- inteligencja to duzo wiecej.
    • chicarica Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 22:24
      Nie brałam, ale też pewnie za nie rokującego biedaka bym nie wyszła, chociaż mój
      jakiś megabogaty nie jest. Brałam pod uwagę czy facet zarabia na siebie, czy ma
      jakieś ambicje. Filozof odpada - z powodu różnicy w podejściu do życia. Sama
      pracuję, zarabiam i tego samego oczekuję od faceta, chociaż mój, kiedy się
      zaręczaliśmy, zarabiał mniej ode mnie, a jak braliśmy ślub - tyle co ja. Potem
      tendencja była u obojga zwyżkowa, z tym że u niego, hm, bardziej zwyżkowa wink
      Nie wyszłabym jednak za bogatego bez miłości.
    • kawka74 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 22:33
      Nie. Ale brałam pod uwagę, że jest ambitny, bystry i obrotny, co zapowiadało, że
      stan posiadania rychło zmieni się na lepszy.
    • mruwa9 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 22:33
      Zanim wzielismy slub, byl okres przedslubny wink Czyli wybierajac
      partnera zyciowego,kierowalam sie (i kierowalabym sie)
      pozafinansowymi aspektami, zreszta oboje zaczynalismy biednie i
      pomalu rzezbilismy nasze wspolne zycie, dochodzac do etapu, gdy
      glodem nie przymieramy i nie musimy choroblwiwie ogladac kadego
      grosza przed wydaniem. Raczej musialabym zadac sobie pytanie, czy na
      partnera wybralabym sobie osobe bladzaca z glowa w chmurach ( ja
      jestem z tych twardo stapajacych po ziemi) czy o wyksztalceniu
      znacznie nizszym/odmiennym od mojego? I chyba raczej nie.
      • kropkacom Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 22:55
        Nie myślałam o tym ani przez minutę. Poznaliśmy się jeszcze w liceum. Wiedziałam
        że jest inteligentny, zaradny i się nie pomyliłam.
    • aetas Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 22:58
      nie brałam, oboje bylismy golce jakich mało szukać, jakos powoli
      wyszliśmy na prostą, a dzięki temu, że wyszłam za mąż z miłości do
      właściwego człowieka równiez we mnie zakochanego, jest naprawde
      dobrze od wielu lat, o stanie posiadania nie myślałam, on tez na
      szczęście nie, bo w moim przypadku również nie było o czym... wink
    • aluc Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 23:05
      związałam się z rokującym, zdecydowanie
      ale w moim ówczesnym otoczeniu znaleźć nierokującego to dopiero byłby
      sukces wink
    • 18_lipcowa1 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 23:22
      dobrze rokowal, mial umiejetnosci takie ze wiedzialam ze sobie
      poradzi zawsze + mieszkanie
      golca artysty lub doktoranta bym nie brala pod uwage
      • anias29 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 29.03.09, 23:57
        18_lipcowa1 napisała:

        > golca artysty lub doktoranta bym nie brala pod uwage

        Hihi, mój właśnie był doktorantem, kiedy braliśmy ślubbig_grin
        • megi-1 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 00:20
          Kochałam i kocham swojego męża bardzo,wszystko co mamy zawdzięczamy sobie,nic
          nie dostaliśmy,wszystkiego się dorobiliśmy sami..
          • koteczka12 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 05:26
            Nie brałam. Zawsze miałam wrażenie, że jak będę chciała więcej pieniędzy to
            powinnam je sobie zarobić i na razie to działa - tzn mąż też przyzwoicie
            zarabia, ale nigdy na to nie liczyłam w kontekście jego "obowiązku
            małżeńskiego". Nie podobałby mi się facet, który nie lubi pracować i nie ma
            pasji, ale to co innego ...
    • przeciwcialo Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 06:46
      Rokujący to miał zawód, ale akurat nie to mnie w nim zachwyciło i
      zachwyca do teraz.
      nie podchodze materialnie do życia. Jak mam płynnosc finansowa
      zachowana to jest dobrze.
    • petto lilka podstawiona 30.03.09, 06:53
      dziewczyny ona robi ankiety, juz to nakryłam, na róznych potralach.
      Za darmo odwalona praca.
      • echtom Re: lilka podstawiona 30.03.09, 07:21
        Nie szkodzi, lubię pomagać ankieterom , nawet za darmo smile W skrócie: odrzuciłam "dobrą partię", wyszłam za słabo rokującego z gatunku śniących o potędze, po kilku latach miałam dość i się rozeszliśmy. Eks przed czterdziestką zmądrzał, ustabilizował się finansowo i teraz mogę liczyć na zupełnie przyzwoite alimenty. Zresztą nie licząc krótkiego czasu po rozstaniu ogólnie mamy dobry kontakt.
    • mamand Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 09:01
      > czy wyszlybyscie za biedaka nie rokujacego?( typu filozof).
      >

      a dlaczego filozof nie rokuje?
      • alyeska Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 09:16
        Lilka ankiete robisz?

        Bralam pod uwage, sama swietnie zarabialam i myslalam, ze skoro ja
        potrafie to on tez wink). Na szczescie udalo mi sie zakochac w
        zamoznym panisku.Ja raczej konkretna jestem i rokowania mi nie
        wystarczyly z innymi.
        To jest atawistyczne podejscie- patrzenie na kandydata pod katem
        zapewnienia warunkow rodzinie, do tego jak sa pieniadze to jest
        duuuuuzo mniej problemow.
    • jowita771 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 10:01
      Jak wiązałam się z moim mężem, oboje rokowaliśmy finansowo fatalnie, więc jest
      to związek wyłącznie z miłości.
    • na_pustyni Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 10:07
      Z miłości za biedaka byś nie wyszła? Praktyczna z Ciebie bejbi. Ciekawe, czy Ty
      byłaś "rokująca"
      • kasienka0404 Re: niezaleznosc 30.03.09, 10:47
        Ja bylam i jestem niezalezna kobieta.Uwazam,ze to najlepsze co moze
        byc.Wzielismy slub z miłosci a nie po to aby byc ustawionym przy
        drugiej osobie.Nie jestem w stanie wyobrazic sobie abym miala
        patrzec na portfel faceta a on na moj...szkoda tylko ze teraz
        wiekszosc pan/panow patrzy na ilosc zer na konciesmile)) Pozdrawiam
    • pati9.78 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 11:07
      Ja brałam pod uwagę "stan posiadania". Jak poznałam męża to właśnie
      zaczynałam studia, on był już po i pracował jako architekt i dobrze
      sobie radził. Oczywiście podobał mi sie tez fizycznie i
      intelektualnie i wogóle. No i dobrze trafiłam jeżeli chodzi o
      materialną stronę to żyjemy na wysokim poziomie i nie wyobrażam
      sobie by było inaczej. Do dobrego szybko się człowiek przyzwyczaja.
      • kajak75 Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 11:27
        jak sie spotkalismy ponownie (wczesniej byl moja wczesnolicealna niespelniona
        miloscia)zarabial dobrze. Bywaly dni, ze zarabial wiecej niz ja przez caly
        miesiac. Wazniejsze bylo jednak to, ze byl ( jest ) robotny, a co wiecej
        mieszkal sam i posiadl magiczna wiedze skad sie biora czyste skarpetki i talerze.
    • braktalentu Re: czy biorac slub bralyscie pod uwage... 30.03.09, 11:31
      Wyszłam za mąż TYLKO I WYŁĄCZNIE dla pieniędzy. Zresztą mój mąż, też
      tylko z tego powodu się ze mną ożenił. Gdyby nie kwestie podatkowe,
      nadal żylibyśmy kocią łapę-smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka