Dodaj do ulubionych

wypieszczone jedynaki....

    • anorektycznazdzira oj tak tak 07.04.09, 22:59
      I takie, panie, te dzieciska niedobre, a takie rozpieszczone. Tylko
      moje dobre. Bo te inne matki to głupie. Moje dzieci, to mają mądrą
      matkę, to sa mądre a te inne mają głupie i nie są. Szczególnie ja
      jestem mądra, bo mam dwoje dzieci a dwoje to lepiej niz jedno. W
      ogóle tak, jak ja mam, to lepiej. I mądrzej. I dla dzieci i dla
      matki, tylko dla tych co to potem czytają to już jakby mniej.
      • rudy_wyjec :D n/t 07.04.09, 23:21
    • gku25 Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 23:56
      Gdzie ty widziałaś spokojnie stojący ogonek w kolejce do zjeżdżalni?? Bo chyba
      nie u mnie... Przepychanki i ogólna chamówa to u nas norma, muszę mocno się
      natrudzić, żeby mojej dwulatce nikt nie zrobił krzywdy, nie zepchnął jej i żeby
      mogła w ogóle sobie zjechać. Co do piaskownicy-nie po to kupuję dziecku zabawki,
      żeby bawiło się nimi całe tałatajstwo z okolicy. Pół biedy jak się bawią, gorzej
      jak niszczą, że już nie wspomnę, że jest potem problem z odebraniem swoich
      rzeczy. I owszem, jestem matką jedynaczki i tak to właśnie widzę.
      • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 08:25
        to sa dieci nadgorliwych mamus co sobie pozwalaly na glowe wchodzic od
        pierwszych godzin zycia i dzdidzius spal z nimi na okroglobig_grin
        • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 10:49
          maroco1977 napisała:

          > to sa dieci nadgorliwych mamus co sobie pozwalaly na glowe
          wchodzic od
          > pierwszych godzin zycia i dzdidzius spal z nimi na okroglobig_grin

          Albo takich, co dziecię zlewały i dziecię na rzęsach staje, by na
          siebie uwagę zwrócić...wink
          • gku25 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 12:14
            Albo takie, których matki siedzą na doopach w domu i wychowuje je podwórko.
            • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 12:31
              gku25 napisała:

              > Albo takie, których matki siedzą na doopach w domu i wychowuje je
              podwórko.

              No jeśli wychowuje je podwórko, to miejsce przebywania matczynej
              doopy jest co najmniej drugorzędne.
            • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:25
              dobrze, ze moj na rzesach nie stajebig_grin
              • kra123snal Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 14:08
                a wtedy byś zareagowała, czy byłaby to kolejna próba
                terrorystycznego obalenia rządów matki?
        • bogoosia Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 19:35
          a co ma spanie z dzieckiem do wchodzenia na głowę? nie upraszczasz
          zbytnio?
      • mal_art Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:45
        Mam nadzieję, że moje dzieci nie spotkają się z Twoim w piaskownicy... Nazywanie
        innych użytkowników placu zabaw "tałatajstwem" jest co najmniej nieeleganckie.
        Dzieci zachowują się tak, jak im na to pozwolą dorośli... A pożyczenie
        niepotrzebnej w danej chwili zabawki innemu dziecku chyba nie wyrządza krzywdy
        delikatnej psychice właściciela? Jakoś nie przedźwigałam się nigdy od dodatkowej
        łopatki, noszonej właśnie po to, żeby moje dzieci mogły ją pożyczyć koledze,
        który swojej akurat zapomniał, albo mu się złamała. Może dzięki temu gdy to my
        zapomnieliśmy zabawek, mogliśmy pożyczyć je bez problemu od innych dzieci. I
        owszem, zdarzyło nam się wrócić bez tej łopatki/foremki/samochodzika, mieszkamy
        w takiej sobie okolicy i dzieci tu są różne. Taki lajf. Nie będę nad tym wylewać
        łez, ani doszukiwać się zbrodniczych instynktów u trzylatków. Problemu z
        odebraniem swoich rzeczy nie widzę - co za kłopot podejść do dziecka i poprosić
        o zwrot zabawki, bo już wracamy do domu?
        Jestem mamą trojga i tak to widzę.
        • triss_merigold6 A ja widzę inaczej 08.04.09, 13:52
          Jak potomek był młodszy to mówiłam: nie chcesz się dzielić - NIE
          MUSISZ. Nie zmuszałam, jego zabawki jego wolne prawo. Teraz się
          dzieli, wymienia na placu zabaw, bawi wspólnie, luz. Z tym, że ja
          mam zamknięty plac zabaw tylko dla mieszkańców osiedla więc nie ma
          tłoku.
    • kokardka_80 No tak, autorko wątku 08.04.09, 13:37
      wiele w tym racji, ale. Jedynaki uczą się dopiero tej współpracy
      przez doświdczenie piaskownicy, czasem dobzre, jak sie mama wtrąci.
      Przecież Ty jak miałaś w domu dwójkę, to na początku też musiałaś
      naucyzć pewnych zasad, czyż nie? Teraz w domku odchowane, to wiedzą
      jak i z innymi dziećmi postępować.
    • gaskama Mój wypieszczony jedynak ... 08.04.09, 14:28
      nic nikomu nie musi zabierać, bo wszystko ma. Ale co i rusz jakieś
      niewypieszczone rodzeństwo stara się mu podprowadzić jedną z jego
      licznych zabawek.
    • 18_lipcowa1 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 17:01
      A ja tam nie uwazam ze bycie jedynakiem, wypieszczonym i egoista z
      niechecia do dzielenia sie jest najgorsza cecha jaka moze miec moje
      dziecko.
      Nie znosze zmuszania dzieci do dzielenia sie wszystkim z innymi
      dziecmi, dla zasady, bo tak, bo 'podziel sie z kolega'.
      Ja osobiscie mam traume wlasnie z takiego dzielenia sie, ustepowania
      z dziecinstwa i teraz sobie odreagowuje, bo bylam zmuszana do
      dzielenia sie ,bo tak- zeby nie byc egoistka.
      Moje dziecko nie bedzie chcialo, to nie bede zmuszala do
      ustepowania, dzielenia. Itp- mozna ladnie tlumaczyc, ze tak jest
      koledze milej, itp ale zmuszac nie wolno.
      • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 21:10
        Jakas obsesja z tym dzieleniem sie. Widzicie doroslych namietnie
        dzielacych sie swoimi zabawkami w dodatku z obcymi? Sa rzeczy,
        ktorymi w zyciu nie podziele sie z nikim i juz, nie, bo nie, bo
        moje. Dlaczego wszyscy zadaja od dzieci dzielenia sie?

        Dzieci nasiakaja tym co obserwuja u rodzicow, a nie tym, ze rodzic
        wydrze zabawke, by dac innemu, obcemu dziecku w piaskownicy. Mnie by
        rogi wyrosly, i robilabym odwrotnie.

        NIgdy nie nalegalam tym bardziej u 2-roczniaka, zeby dzielilo sie
        swoimi zabawkami. Pojecie dwulatka o dzieleniu sie, to dzielenie sie
        ze soba. Moj 4-latni jedynak dzieli sie chetnie, tzn. moze nie
        dzieli, ale nie jest terytorialny jak ktos chwyci jego wlasnosc
        chyba, ze jest to ukochany rower (nie podzieli sie z nikim), i kilka
        zabawek z tych ukochanych. Te to chowa przed przyjsciem gosci.
        Reszta mu lata, ale ma tego duzo.
        • emilly4 Dzielic sie? 08.04.09, 23:33
          Ale skad taki mus,ze dziecko ma sie dzielic?? Nie jestem zdania, ze maluchy maja
          walczyc o swoje, przemoca odbierac swoje zabwki i walic po glowach, ale jesli ta
          foremka/lopatka/lalka jest jego/jej ulubiona, to nie nalezy naciskac Dzielic sie
          to nie znaczy oddawac...czy wy tez oddalysbyscie komus swoje auto-bo trzeba sie
          dzielic??? Sek w tym by nauczyc dziecko zabawy w duzym gronie dzieci,
          przygotowac na to, ze ktos cos tam moze zrobic i tyle.
          Ja to sie ciesze, ze wasze dzieci maja wogole mozliwosc bawienia sie w
          piaskownicy. My mieszkamy w Ie, gdzie sa tylko bezpieczne place zabaw, co to
          dzieci nie maja co robic,a piaskownice wypelnia jakis czarny
          piach...suuuupeeeerrrr. Dobrze, ze blisko do morza smile
        • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 07:54
          Moj 4-latni jedynak dzieli sie chetnie, tzn. moze nie
          > dzieli, ale nie jest terytorialny jak ktos chwyci jego wlasnosc
          > chyba, ze jest to ukochany rower (nie podzieli sie z nikim), i
          kilka
          > zabawek z tych ukochanych. Te to chowa przed przyjsciem gosci.


          I to jest wg ciebie normalne zachowanie?
          • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 07:58
            > I to jest wg ciebie normalne zachowanie?

            a czemu nie?
            ty swoim gosciowkom pozwalasz bez ograniczen korzystac ze swojej kosmetyczki na
            przyklad?
            • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 09:34
              Moofka i Erin - wasze porównania są wg mnie śmieszne.
              • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 09:37
                rozwin dlaczego
                przypuszczam, ze niektore zabawki sa dla dziecka cenniejsze nawet niz zawartosc
                kosmetyczki czy bizuteria
                wlasciwie mozna tez dla analogii w miejsce kosmetyczki wstawic samochod
              • lila1974 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 09:40
                Dlaczego śmieszne?

                Nie widzę nic zdrożnego w tym, że dziecko chowa coś dla niego cennego przed
                przyjściem gości. Wcale to nie musi oznaczać, ze jest wstrętnym sobkiem -
                rozumiem, że jakaś rzecz jest na tyle ważna dla dziecka, że jej ewentualne
                uszkodzenie bardzo by przeżywało - chcąc tego uniknąć chowa - zupełnie normalna
                sprawa.
                • kali_pso Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 09:48

                  Nie rozumiem tutaj czegoś- czy Wy, dorosłe kobiety, przed przyjściem
                  gości też chowacie cenną biżuterię, maskujecie kosmetyczkę warstwą
                  ręczników w szafie a samochód wprowadzacie do garażu sąsiada?wink

                  Nie wiem, widocznie goście mojego syna są kosmitami, bo jakoś nikt
                  nic nigdy nie zepsuł a i syna chyba podrzucił ktoś z Marsa co
                  najmniej, bo super zabawka to dla niego powód do pokazania koledze a
                  nie schowania przed jego wzrokiem a nie daj Boże, przed rękamiwinkP
                  • lila1974 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:18
                    Nie, mam normalnych znajomych i nic nie muszę przed nimi chować, ale pamiętam,
                    że takie np. wieczne pióro chronione było przeze mnie jak skarb największy i
                    nikomu nie pozwalałam nim pisać. Zresztą dziś również nie pozwolę.

                    Moje dzieci również nie rzucają się do chowania swoich skarbów jak oszalałe,
                    raczej właśnie wyciągają zabawki nawet na dwór - dla siebie i dla koleżanek, ale
                    absolutnie nie miałabym dziecku za złe, gdyby jednak coś tam przed kimś schowały
                    w obawie, że popsuje.

                    I wiesz co, mimo, że daję dziecku do tego prawo - jakoś udało mi się nie
                    wychować sobków. Całkiem chętnie np. taszczą na dwór lalki dla siebie i koleżanek.

                    A jedynactwo - wracając do tematu wątku - nie ma tu nic do rzeczy.
                    Dziecko i tak czerpie wzorce z rodziców, więc jeśli oni sa otwarci na innych, to
                    dziecko pewnie też będzie.
                    • e_r_i_n Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:49
                      Ja sie po Lila podpisze.
                      Moje dziecko tez sie raczej chwali tym, co ma. Natomiast jak ma sie
                      ochote pochwalic, a niekoniecznie od razu dac w uzytkowanie na Bog
                      wie ile czasu - to ma do tego prawo.
                      A cenne/delikatne rzeczy chowa np. przed przyjsciem sporo mlodszego
                      rodzenstwa. Dla bezpieczenstwa dzieci i zabawek.
              • myga Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 09:53
                Smieszne, a nawet smutne jest twoje podejscie do socjalizacji dziecka polegajace
                na zmuszaniu go do dzielenia sie na sile jego zabawkami z obcymi dziecmi. Prawo
                wlasnosci jest od zarania dziejow dzwignia cywilizacji. Chroni go prawo i nawet
                religia cyt. "nie bedziesz pozadal zony blizniego ani zadnej rzeczy ktora jego
                jest". Komunizm wlasnie taka filozofie dzielenia sie wszystkim i tez pod
                przymusem wprowadzil w zycie i wszyscy wiedza czym sie skonczyl ten eksperyment
                w dziejach ludzkosci. Dzieci, ktorych naturalne prawo wlasnosci jest pogwalcone
                nigdy nie beda altruistycznie dzielic sie nawet z najbiedniejszymi, wrecz
                przeciwnie. Do dzielenia sie z bliznimi trzeba dorosnac i dojrzec. I taka
                potrzeba dzielenia sie musi byc decyzja samego dziecka, a nie mamusi, ktora
                zmusza dziecko do oddania ulubionej zabawki innemu dziecku. A tak naprawde chce
                sie pokazac innym jaka ona jest dobra, a nie mysli w tym momencie o dziecku ani
                o wlasnym, kto,re w tym momencie odczuwa ogromna krzywde ani o tym innym. To
                taki falsz, bo patrzcie wszyscy, jak ja dobrze wychowuje swoje dziecko!
                Swiadczy to wg mnie o niepewnosci w roli matki i jakichs kompleksach, krore
                zmuszaja do szukania akceptacji nawet w piaskownicy.
                A przyklad z bizuteria lub z kosmetykami jak najbardziej jest na miejscu, wiec
                wytlumacz, dlaczego cie to smieszy. Czy moze ogolnie uczucia dziecka cie
                smiesza, tak to odbieram.
                • kali_pso Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:18


                  A tak naprawde chce
                  > sie pokazac innym jaka ona jest dobra, a nie mysli w tym momencie
                  o dziecku ani
                  > o wlasnym, kto,re w tym momencie odczuwa ogromna krzywde ani o tym
                  innym. To
                  > taki falsz, bo patrzcie wszyscy, jak ja dobrze wychowuje swoje
                  dziecko!
                  > Swiadczy to wg mnie o niepewnosci w roli matki i jakichs
                  kompleksach, krore
                  > zmuszaja do szukania akceptacji nawet w piaskownicy.



                  Pomieszanie z poplątaniemwinkp
                  Takie matki często rzeczywiście pomniejszają rangę swojego dziecka
                  odbierając mu wręcz zabawki, ale nie robią tego, bo chcą pokazać
                  swoja szlachetność, tylko szukają akceptacji dla swoich zachowań u
                  otoczenia, boją się etykietek "Matka Jedynaka", albo "Jedynak-
                  egoista" dla swojego dziecka. Myślą również, że dzieląc się
                  zabawkami dziecko zyska nowych kolegów, zostanie przez nich
                  zaakceptowane, wcielone w szeregi zsocjalizowanych maluchów, "Dobrze
                  wychowanych" a one zyskaja status "Matki_ dobrze_wychowującej_
                  swoje_ dziecko"- wszystko ze strachu przed odrzuceniem- siebie i
                  dziecka przez społeczność. Nie wiedzę tutaj chęci pokazania się,
                  raczej parcie na uniformizacjęwinkP
                  • myga Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:42
                    Napisalas dokladnie to, co mialam na mysli.
                • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:34
                  śmieszy mnie właśnie to, o czym pisałam wczesniej, że decyzja o nie
                  podzieleniu się czy pożyczeniu zabawki wydaje mi się decyzją nie
                  dzecka, ale jego mamusi. Przeżywacie to niemiłosiernie, żeby czasami
                  kto inny nie pobawił się łopatką Waszego dziecka.

                  Nie myślcie, że ja do dzielenia się czymkolwiek zmuszam swoje
                  dzieci. Ale gdy mój 3-letni syn na widok rówieśnika siadającego na
                  jego rower (pomimo, iż mój od pół godziny bawi sie w piaskownicy)
                  woła: ejjj, to mój rower - zwracam mu uwagę, że przeciez nic sie nie
                  stanie, gdy kolega siądzie na rowerze czy pod nadzorem mamusi
                  przejedzie się dookoła placu zabaw.


                  Nie wiem, co za niszczycieli macie wśród znajomych czy rodziny, że
                  wasze dzieci chowają zabawki, nie daja się pobawić na podwórku.

                  I zanaczam, ze więcej w temacie sie nie wypowiadam, bo mi sie nie
                  chce wałkowac w kółko tego samego, wszystko już napisałam.
                  • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:40
                    alexandra74 napisała:

                    > śmieszy mnie właśnie to, o czym pisałam wczesniej, że decyzja o nie
                    > podzieleniu się czy pożyczeniu zabawki wydaje mi się decyzją nie
                    > dzecka, ale jego mamusi. Przeżywacie to niemiłosiernie, żeby czasami
                    > kto inny nie pobawił się łopatką Waszego dziecka.


                    no nie kto inny niz ty pisal, ze to dziecko dostaje histerii na widok zabierania jego zabawki dziecko nie mama


                    >
                    > Nie myślcie, że ja do dzielenia się czymkolwiek zmuszam swoje
                    > dzieci. Ale gdy mój 3-letni syn na widok rówieśnika siadającego na
                    > jego rower (pomimo, iż mój od pół godziny bawi sie w piaskownicy)
                    > woła: ejjj, to mój rower - zwracam mu uwagę, że przeciez nic sie nie
                    > stanie, gdy kolega siądzie na rowerze czy pod nadzorem mamusi
                    > przejedzie się dookoła placu zabaw.

                    stanie sie o tyle, ze dziecku jest przykro
                    jesli moje dziecko chetnie dzieli sie zabawkami, a nie ma z tym problemu
                    to i ja sie ciesze
                    jesli jest rozzalone, bo ktos dysponuje jego wlasnoscia majac go w nosie
                    i ja go popre
                    zauwazylam tez, ze znajac dzikie obyczaje w piaskownicy on sam odnosi mi zabawi ktorymi akurat sie nie bawi z zastrzezeniem pilnuj
                    i ja pilnuje, bo to jego zabawka
                    a jak dziecko lubi sie bawic konkretnie taka lopatka, to niechmu mama kupi



                    > Nie wiem, co za niszczycieli macie wśród znajomych czy rodziny, że
                    > wasze dzieci chowają zabawki, nie daja się pobawić na podwórku.
                    >
                    > I zanaczam, ze więcej w temacie sie nie wypowiadam, bo mi sie nie
                    > chce wałkowac w kółko tego samego, wszystko już napisałam.
                    >
                    • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:56
                      > zauwazylam tez, ze znajac dzikie obyczaje w piaskownicy on sam
                      odnosi mi zabawi
                      > ktorymi akurat sie nie bawi z zastrzezeniem pilnuj
                      > i ja pilnuje, bo to jego zabawka

                      no musiałam jeszcze to dodaćwink z tym pilnowaniem to też zauważyłam,
                      co uważam za lekką schizę już. Tu - schizę dziecka.

                      Dobrze, że na naszym osiedlu jakos stosunkowo niewiele "dzikusów".
                      • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 11:00
                        alexandra74 napisała:

                        >
                        > no musiałam jeszcze to dodaćwink z tym pilnowaniem to też zauważyłam,
                        > co uważam za lekką schizę już. Tu - schizę dziecka.


                        zwyczajnie - on bardzo szanuje swoje rzeczy i nie cierpi jak sie walaja samopas
                        po piaskownicy kazdy z nimi robi co chce
                        schiza? jesli tak, to nieszkodliwa uwazam
                        przestaje sie bawic, zbiera, przynosi i odklada z boku

                        i taka zdarza sie ze obce dzieci przybiegaja i nawet probuja mi zabawki spod
                        wozka wyciagac
                        to jest zachowanie, ktore mnie sie nie podoba i gonie
                        no takie z nsa sobki nieuzyte smile
                        >
                        > Dobrze, że na naszym osiedlu jakos stosunkowo niewiele "dzikusów".
                        >
                  • lila1974 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:49
                    Wydaje mi się, ze patrzysz na nas zero-jedynkowo.
                    To, że dopuszczam myśl, że moje dziecko może nie chcieć się podzielić jakąś
                    swoją rzeczą, nie oznacza jednocześnie, że głaszczę je po główce codziennie przy
                    śniadaniu i wpajam zasadę "pamiętaj, jak nie chcesz, to się nie dziel".
                  • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 16:39
                    alexandra74 napisała:

                    > śmieszy mnie właśnie to, o czym pisałam wczesniej, że decyzja o
                    nie
                    > podzieleniu się czy pożyczeniu zabawki wydaje mi się decyzją nie
                    > dzecka, ale jego mamusi. Przeżywacie to niemiłosiernie, żeby
                    czasami
                    > kto inny nie pobawił się łopatką Waszego dziecka.

                    To chyba Ci się źle wydaje. Swoją drogą, nie widziałam jeszcze 3-
                    latka, który by biegł ze swoimi zabawkami, by rozdać je innym
                    dzieciom, a za nim biegła mamusia, wołają: "NIE DAWAJ MU TEJ
                    ŁOPATKI!" smile

                    > Nie myślcie, że ja do dzielenia się czymkolwiek zmuszam swoje
                    > dzieci. Ale gdy mój 3-letni syn na widok rówieśnika siadającego na
                    > jego rower (pomimo, iż mój od pół godziny bawi sie w piaskownicy)
                    > woła: ejjj, to mój rower - zwracam mu uwagę, że przeciez nic sie
                    nie
                    > stanie, gdy kolega siądzie na rowerze czy pod nadzorem mamusi
                    > przejedzie się dookoła placu zabaw.

                    A jeśli mimo tłumaczeń dziecko nadal protestuje i płacze?

                    > Nie wiem, co za niszczycieli macie wśród znajomych czy rodziny, że
                    > wasze dzieci chowają zabawki, nie daja się pobawić na podwórku.

                    Zastanawiamy się po prostu, czy dziecko ma prawo nie chcieć dać
                    komuś jakiejś zabawki (bo to jego ukochana i nie chce się z nią
                    rozstawać albo np. nie lubi dziecka, które chce coś pożyczyć), czy
                    też MUSI się podzielić. Moim osobistym zdaniem, dziecko do dzielenia
                    się, pozyczania można zachęcać, tłumaczyć, ale nie zmuszać i
                    przepraszać cały świat, jeśli maluch nie chce się podzielić.
              • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 16:30
                alexandra74 napisała:

                > Moofka i Erin - wasze porównania są wg mnie śmieszne.

                Ale dlaczego?
                Skoro ja mam swoje ptywatne/ulubione/bardzo dla mnie cenne
                przedmioty, którymi nie chcę się dzielić, nie chcę ich pożyczać, to
                dlaczego moje dziecko nie może mieć swojej ukochanej śmieciary?
          • e_r_i_n Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 08:38
            Tak, normalne. Ja np. nikomu nie pozwalam dotykać mojej bizuterii. I
            nie pozyczam. Straszne! (a nie jestem jedynaczka)
          • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 14:03
            alexandra74 napisała:

            Te to chowa przed przyjsciem gosci.
            >
            > I to jest wg ciebie normalne zachowanie?

            Absolutnie. Sama mu pomysl podsunelam po tym, jak mlodszy brat
            kolegi zepsul mu ukochany pociag. Nie chcial zeby kolega
            przychodzil, chociaz go bardzo lubi i ladnie sie bawia, ze wzgledu
            na brata. Wiec mu powiedzialam, ze te zabawki, ktorymi nie chce zeby
            inne dzieci sie bawily, niech po prostu schowa na ten czas. I byl to
            wlasnie ten ukochany pociag i jakies auto.

            U nas dzieci znajomych i przyjaciol sa kilka razy w tygodniu na
            grupach zabawowych i bawia sie calkiem bezkonfliktowo. Nie ma tez
            walki o zabawki. Wiele rzeczy kupuje po kilka jak moge, zeby bylo
            dla wszystkich.

            Raz popelnilam blad usilujac namowic syna, zeby podzielil sie
            rowerem ze swoja najlepsza przyjaciolka. Jej zrobilo sie przykro i
            zaczela plakac, dalam mu warunek, ze jak nie pozwoli pojezdzic to
            traci rower na 5 dni (glupia, glupia, glupia). Oczywiscie, ze nie
            dal, bo to jego ukochany rower. Swojego tez niechetnie pozyczam
            komukolwiek.
            • mal_art Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 14:54
              Ale przecież dzielenie się nie jest (czy też nie musi być) wszechogarniające!
              Chyba rzadko zdarza się, żeby mama kazała oddać koledze zabawkę, którą akurat
              dziecko sie bawi - raczej tę, która leży obok, chwilowo niepotrzebna. W naszej
              piaskownicy przynajmniej pożyczamy sobie nawzajem te zabawki, których właściciel
              w danej chwili nie potrzebuje. Nie pozwalam moim dzieciom na sceny rozpaczy, bo
              upatrzoną przez nie zabawką ktoś właśnie się bawi (właściciel czy inny
              "pożyczkobiorca"). Tak samo nie nakazuję pożyczania koledze zabawki, którą moje
              dziecko właśnie się bawi. Albo tej najulubieńszej, do której jest szczególnie
              przywiązane. Zmuszanie siłą do dzielenia się moim zdaniem przynosi akurat
              odwrotny efekt. Ale nazywanie tego traumą (jak ktoś wyżej to uczynił) jest tak
              małostkowe, ze aż żenujące. Trauma to Auschwitz, Pola Smierci, gwałt czy
              przemoc. Ale wymuszone dzielenie się zabawkami? Śmieszne.
          • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 16:29
            alexandra74 napisała:

            > Moj 4-latni jedynak dzieli sie chetnie, tzn. moze nie
            > > dzieli, ale nie jest terytorialny jak ktos chwyci jego wlasnosc
            > > chyba, ze jest to ukochany rower (nie podzieli sie z nikim), i
            > kilka
            > > zabawek z tych ukochanych. Te to chowa przed przyjsciem gosci.
            >
            >
            > I to jest wg ciebie normalne zachowanie?

            Tak, jesli to najukochańszy pod słońcem rower, to jest to normalne.
            Gorzej, jakby histerycznie rzucał się na kazdy swój przedmiot, jaki
            znajdowałby się w potencjalnym zasięgu kogoś innego wink
            A dlaczego nienormalne?
      • kali_pso Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 09:24


        Wiesz, Lipcowa mam wrażenie, ze bycie " wypieszczonym i egoistą"
        może generować inne, złe zachowania, chociaz oczywiście nie musi. I
        tego należy sie baćwinkP

        Co do dzielenia się- w pewnym wieku dziecka to jest troche nie do
        przeskoczenia, ale moim zdaniem jak najwczesniej należy dziecko do
        tego dzielenia wdrażać, rozmawiając z nim i zachęcając do
        podzielenia się. Bez zmuszania tez można osiągnąć pozytywne wyniki-
        mój syn też z tych, co moje to moje( najczęściej druga częśc tej
        rymowanki go nie dotyczyławinkP, nie zmuszałam do oddania łopatki
        Jasiowi, kiedy widziałam, że mały się nią bawi. Ale kiedy nie dawał
        BO NIE, próbowałam perswadować, tłumaczyć, decyzję pozostawiając
        jemu, bardzo często wynikiem był sukces w postaci własnoręcznego
        pozyczenia zabawkiwinkP


        Taki mały OT-ktoś wyżej napisała, że z kolega to jego dziecko sie
        podzieli ale z obcym to nie musi- pwnie, że nie musi, tylko jak w
        takim wypadku znaleźć sens dla wszystkich akcji organizowanych na
        rzecz chorych dzieci np.? Bezdomnych, czy poszkodowanych w pożarze?
        To też obcy ludzie a ucząc dziecko, że z obcymi sie niczym nie
        dzielę, uczymy chyba tez trochę obojętności wobec problemów
        nieznajomych na osób, czyż nie?
        • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 09:38
          > Taki mały OT-ktoś wyżej napisała, że z kolega to jego dziecko sie
          > podzieli ale z obcym to nie musi- pwnie, że nie musi, tylko jak w
          > takim wypadku znaleźć sens dla wszystkich akcji organizowanych na
          > rzecz chorych dzieci np.? Bezdomnych, czy poszkodowanych w pożarze?
          > To też obcy ludzie a ucząc dziecko, że z obcymi sie niczym nie
          > dzielę, uczymy chyba tez trochę obojętności wobec problemów
          > nieznajomych na osób, czyż nie?
          >

          po pierwsze do altruizmu tez sie dorasta
          po drugie dobroczynnosc zaklada dobrowolnosc
          poszodowany w pozarze nie przyjdzie do ciebie zeby wybrac z szafy twoje
          najlepsze buty, bo tak chce, a ty sie nie sprzeciwiaj bo to niegrzeczne (jak w
          opisywanych piasownicowych sytacjach)
          tylko ty sama zadecydujesz czym ewentualnie chcesz sie podzielic
        • lola211 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 09:47
          uczymy chyba tez trochę obojętności wobec problemów
          > nieznajomych na osób, czyż nie?

          No wlasnie nie.IMo tu jest popelniany blad - trzeba zmuszac dziecko
          do dzielenia sie od najmlodszych lat, bo inaczej wyrosnie na egoiste.
          Wcale nie ma takiego przelozenia.
          Norma jest, ze male dzieci nie lubia sie dzielic zabawkami.Norma
          jest, ze z biegiem czasu z tego wyrastaja.
          Nadal nie oddadza ulubionej zabawki nikomu(to chyba logiczne), a
          jednoczesnie beda wrazliwe na los innych i z ochota wespra
          pokrzywdzonych.
          Nigdy nie zmuszalam corki do pozyczania lopatki, jesli nie
          chciala.Raz pozyczyla, raz nie.Jest jedynaczka, jesli egoistka- to w
          zdrowym stopniu- bo tak powinno byc.
          Chetnie dzieli sie wszystkim ze swoimi przyjaciolkami, odda
          kieszonkowe dla potrzebujacych dzieci czy zwierzat, bo na ich
          krzywde jest mocno wyczulona.

          Mam natomiast w rodzinie przypadek matki altruistki, wspomagajacej
          wszystkich wkolo , kosztem swoich dzieci, teraz juz dorosłych.Dzieci
          ofkors zmuszane byly do oddawania najlepszych kąskow innym.Nie znam
          wiekszych egoistow, do bólu przywiazanych do rzeczy i przedmiotow,
          gromadzacych ich w nadmiarze i nie potrafiacych sie tym dobrem
          dzielic z innymi.





          -
        • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 14:16
          kali_pso napisała:

          to nie musi- pwnie, że nie musi, tylko jak w
          > takim wypadku znaleźć sens dla wszystkich akcji organizowanych na
          > rzecz chorych dzieci np.? Bezdomnych, czy poszkodowanych w
          pożarze?
          Mozna bez koniecznosci zmuszania dziecka do dzielenia sie zabawkami.
          u nas jest tak:

          1. swieta BN. "adoptujemy" ubozsza rodzine (najczesciej sa to
          emigranci, albo samotne matki) z kilkorgiem malych i kupujemy im
          ubrania, ksiazki, zabawki. Zabieram syna ze soba do sklepu,
          wybieramy razem. Pakujemy razem i rzeczy w tym zabawki ida "bye,
          bye" do innych, on w tym uczestniczy
          2. 2-3 razy w roku przynosimy zabawki i ksiazki na oddzial onkologii
          szpitala dzieciecego, syn mi towarzyszy
          3. ostatnio wolontarystycznie robilismy sprzedaz ciast na rzecz
          dzieci z ubozszych rodzin. Syn pomagal.
          4. co jakis czas robimy przeglad zabawek, ktorymi juz sie nie bawi i
          oddajemy do jakiejs organizacji. To on decyduje, ktorych zabawek sie
          pozbywamy
    • asia_i_p Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 07:34
      Aż wam trochę zazdroszczę.
      Moje dziecko w piaskownicy najczęściej bawi się samo albo ze mną,
      ostatnio trochę zaczyna z dziećmi, a raczej obok dzieci. Jeszcze nie
      zagaduje, ale wyraźnie umieszcza się w pobliżu dzieci, co mnie
      bardzo cieszy.
      Ale tych dzieci jest jak na lekarstwo! Mowy nie ma o żadnych
      tabunach. W zimie (bezśnieżne dni) i na przedwiośniu byłyśmy zawsze
      same, teraz jest z nami po kilkoro dzieci, ale o tabunach mowy nie
      ma. Liczę, że jak się skończy przedszkole, to się pojawią.

      I takie pytanie trochę off topic - w jakich etapach wasze dzieci się
      socjalizowały i w jakim wieku? I co robiłyście, żeby im pomóc? Bo
      moje dziecko (3,5) na razie jest na etapie, że ciągnie do innych
      dzieci, czasem powie cześć, pohuśta się na huśtawce (z moją pomocą,
      bo ciężko trafić partnera tej samej wagi), ale bawią się obok
      siebie, nie razem. Potem wraca do domu i z zapałem opowiada, jak
      bawiła się z koleżankami wink.

      Już i tak jest postęp, bo kiedyś nie weszła na karuzelę, jak było
      inne dziecko, a teraz specjalnie wtedy mnie tam ciągnie, ale też nie
      zamieni z tym dzieckiem słowa - ostatnio stały na tej płytce
      obrotowej, trzymały się jednego drążka i obie (córcia i potencjalna
      koleżanka) patrzyły w dół, z główkami o 10 cm od siebie.
      Aha, z moim młodszym bratem, starszym od niej o 8 miesięcy bawią się
      w chowanego lub berka (wciągając w to jakiegoś dorosłego) albo
      zgodnie i bez skrępowania bawią się obok siebie, rozmawiają, podają
      sobie różne rzeczy, proszą się o coś i spełniają swoje prośby,
      chociaż też nie wymyślają sobie wspólnych zabaw.
      • lila1974 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 08:54
        Zachowanie Twojego dziecka jest jak najbardziej normalne - dzieci tak do
        czwartego roku życia bawią się raczej obok siebie niż ze sobą - spokojnie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka