Dodaj do ulubionych

Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popycha

14.04.09, 09:29
Doradźcie jak skutecznie "oduczyć" przedszkolankę opiekującą się m.in. moim
dzieckiem takich metod wychowawczych. W święta córka opowiedziała nam co nieco
o tym jak nowa pani traktuje dzieci w jej grupie. Babsztyl szarpie za włosy,
popycha, ciągnie za uszy i zastrasza wrzaskiem rozrabiające dzieci. Pozostali
pracownicy przedszkola o wszystkim wiedzą i nikt się tym nie przejmuje, w
ubiegłym tygodniu pani przeczołgała w ten sposób moją córkę wlekąc ją za włosy
na koniec kolejki gdy ta próbowała umyć zęby poza kolejnością.
Obserwuj wątek
    • deodyma Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:32
      isc do dyrektora placowki.
      i jesli on wie, co przedszkolanka wyprawia, to niech ma ta
      swiadomosc, ze rodzice rowniez wiedza i nie beda sie godzic na takie
      traktowanie dzieci.
      niecvh babol wie, ze poniesie konsekwencje swojego zachowania.
    • bsl Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:32
      idz do dyrekcji przedszkola
    • moofka Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:32
      matkobosko
      chyba najpierw zapytalabym baby co jest i co dzieje sie
      w zaleznosci od jej postawy poszlabym do dyrekcji
      • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:39
        Też myślałam żeby z nią porozmawiać najpierw ale to chyba mija się to z celem bo
        ta pani zęby w zawodzie zjadła a wspomniane metody stosuje z premedytacją w celu
        zastraszenia i podporządkowania sobie grupy.
        Jutro dzień "widzeń" z dyrekcją, potruchtamy tam z mężem ale szczerze
        powiedziawszy obawiam się, że nie za bardzo przejmą się sprawą bo czym są słowa
        małej dziewczynki wobec kilku dorosłych a nie chciałabym dziecku zaszkodzić by
        dodatkowo nie była szykanowana
        • karra-mia Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:41
          nie możesz tego tak zostawić, możesz porozmawiać z innymi rodzicami,
          czy też maja takie spostrzeżenia, możecie się jakoś zgrać. Nie można
          pozwolić, żeby ktoś wyrządzał krzywdę naszemu dziecku. Jeżeli tak
          jest, jak mówi mała, to ta pani absolutnie się nie nadaje do pracy w
          przedszkolu i to ona powinna ponieść konsekwencje tego i to ona
          powinna się obawiać, a nie wy.
          • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:45
            Inni rodzice są zdezorientowani, bo pani jest na zastępstwie od niedawna i
            pierwszym sygnałem było to, że dzieci, które do przedszkola chodziły chętnie
            zaczęły płakać, że nie chcą. Kilka dziewczynek poskarżyło się, że są ciągnięte
            za kucyki, chłopcy za uszy. Nie wysłałam dziś dzieci do przedszkola, próbuję się
            skontaktować z innymi rodzicami.
        • bsl Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:43
          a z rodzicami innych dzieci rozmawialas ?? moze razem cos
          wymyslicie ?
        • moofka Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:45
          szykanowana? Prosze Ciebie
          Ty sie zastanawiasz, czy w obliczu znecania sie i zastraszania reagowac?
          Reagowac z cala stanowczoscia
          przecwicz sobie i wypisz - zeby ewentualnie z tropu Cie nie zbili,
          tym kuratorium nie szafuj na dziendobry - zostaw sobie jako argument ostateczny
          pogadaj z innymi rodzicami, jak oni to widza
          jak nie da sie zmienic pani, zazadaj przeniesienia do innej grupy
          jakos sobie nie wyobrazam zeby mnie dyretkor za wlosy ciagal po biurze
          a starsza jestem i wiecej zniose
          niz mala dziewczynka
          • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:48
            > jakos sobie nie wyobrazam zeby mnie dyretkor za wlosy ciagal po biurze
            > a starsza jestem i wiecej zniose
            > niz mala dziewczynka

            za to ja od niedzieli wlekę za włosy (w wyobraźni) wspomnianą panią po gabinecie
            dyrektorki przedszkola z okrzykiem "wynocha na koniec" (takich słów użyła do
            mojej córki)
    • karra-mia Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:35
      dyrekcja, a jeżeli ona nie reaguje, to zostaje sprawę zgłosić chyba
      do kuratorium.
    • rita75 zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 09:39
      • miacasa Re: zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 09:41
        no tak ale jak to ująć, bo dzieci są małe i nawet precyzyjnie opowiedzieć nie
        potrafią tego co się dzieje, to wychodzi mimochodem podczas zabaw i w rozmowach,
        maluchy się nie skarżą
        • moofka Re: zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 09:50
          miacasa napisała:

          > no tak ale jak to ująć, bo dzieci są małe i nawet precyzyjnie opowiedzieć nie
          > potrafią tego co się dzieje, to wychodzi mimochodem podczas zabaw i w rozmowach
          > ,
          > maluchy się nie skarżą

          no wlasnie tak ujmij
          poszlabym do dyrekcji nie z oskarzeniem, a z problemem
          ze dziecko ktore dotychczas uwielbialo chodzic do przedszkola teraz dostaje histerii
          ze ma potarmoszone kucyki, a mowi ze to pani
          i nie wiesz, co sie dzieje bo to przeciez niemowliwe zeby wobec malenkich
          dzieci doswiadczona nauczycielka stosowala takie metody
          ale ty jednak bardzo prosisz sie przyjrzec, bo dzieje sie cos zlego i ty i inni
          rodzice zwrociliscie na to uwage
          czy jakos tak, moze popros o rozmowe z psychologiem przedszkolnym, ktory wiecej
          od dzieci wyciagnie
          • rita75 Re: zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 09:52
            dyrekcja o tym wie, podejrzewam

            "Pozostali
            pracownicy przedszkola o wszystkim wiedzą i nikt się tym nie
            przejmuje"
          • miacasa Re: zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 10:00
            moze popros o rozmowe z psychologiem przedszkolnym, ktory wiecej
            > od dzieci wyciagnie

            To jedyne w mieście, samorządowe przedszkole (żeby było zabawniej założone przez
            dziadka mojej córki), nie w nim psychologa przedszkolnego, dostać się jest
            bardzo trudno z uwagi na ograniczoną ilość miejsc. Dotychczas byliśmy bardzo
            zadowoleni, opieka była świetna, program zajęć ciekawy, zachowanie tej kobiety
            nas rozłożyło na łopatki.
            • moofka Re: zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 10:06
              to idz do baby najpierw
              skoro jedno to pewnie tez na pracy jej zalezy
              z cala stanowczoscia i bez sciemniania powiedz, ze wiesz co zrobila twojej corce
              i zeby to bylo ostatni raz, bo znasz sposoby zeby jej kolo dupy zrobic, jak
              jeszcze raz sie powtorzy
              niech ona sie ciebie boi, nie ty jej
              a do dyrekcji idz i porozmawiaj w tonie, zle sie dzieje
              przy okazji szukajcie kontaktu z rodzicami, bedzie was duzo, bediecie silniejsi
              • alexandra74 Re: zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 13:51
                wiesz co Moofka, znam takie torby. W żywe oczy się wypierają, czego
                byłam świadkiem gdy mój najstarszy chodził do przedszkola. Ojciec
                chłopca - podkreślam - bardzo spokojnie - zapytał, dlaczego pani
                uderzyła jego syna dodając, że pytał innych dzieci i one ten fakt
                potwierdziły. Pani wyparła się twierdzac, że cytuję: "jestem za
                stara na takie metody". A faktem było, ze biła, wyzywała, syn czesto
                przekazywał mi jej "wiązanki" pod adresem dzieci, a tego 5,6 letnie
                dziecko by nie wymyśliło.

                I ja - durna pinda, jako że była to już zerówka, kilkakrotnie olałam
                sprawę. Bardzo niesłusznie.
        • rita75 Re: zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 09:50
          to wychodzi mimochodem podczas zabaw i w rozmowach
          > ,
          > maluchy się nie skarżą



          Pierwszy krok- to porozmawiac z innymi rodzicami na ten temat- jak
          to jest z ich dziecmi. Istnieje mozliwosc, ze dziecko moze
          konafabulować. Jezeli jednak okaze sie, ze pani bije dzieci-
          skrzyknac sie z kilkoma mamami i po prostu zglosic.
          • miacasa Re: zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 09:54
            Istnieje mozliwosc, ze dziecko moze
            > konafabulować.

            raczej nie, koleżanka córki potwierdziła całe zdarzenie
            • rita75 Re: zgłosić do kuratorium? nt. 14.04.09, 10:19
              > raczej nie, koleżanka córki potwierdziła całe zdarzenie

              a co na to jej matka?
    • mallard Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:53
      Pani kwalifikuje się do ZWOLNIENIA DYSCYPLINARNEGO! Piszę to jako
      długoletni mąż długoletniej nauczycielki przedszkolnej, zwanej też
      przez przyjaciół przedszkolanką.
      • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 09:56
        Piszę to jako
        > długoletni mąż długoletniej nauczycielki przedszkolnej, zwanej też
        > przez przyjaciół przedszkolanką.


        o, to pewnie wiesz też, że zwolnić nauczycielkę nie tak łatwo (karta nauczyciela)
        • mallard Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 10:14
          miacasa napisała:

          > o, to pewnie wiesz też, że zwolnić nauczycielkę nie tak łatwo
          (karta nauczyciela)

          To prawda i ma to swoje dobre, ale też i złe (co widać na Twoim
          przykładzie) strony. Niemniej musicie (rodzice) zadziałać.
          Niekoniecznie trzeba doprowadzać do zwolnienia nauczycielki - w
          końcu chodzi tylko o to, żeby dobrze traktowałą Wasze dzieci.
          Swoją drogą, to skąd takie dziwadło się wzięło? Moja Żonka, którą
          już niejeden "grzeczny inaczej" osobnik dobrowadził na skraj
          wyczerpania nerwowego, nie wyobraża sobie takiego postępowania.
          Trzeba zawsze być słodyczą chodzącą i cierpliwością także. Taką, że
          dla własnych dzieci (o mężu nie wspominając, bo i po co? wink), czasem
          jej nie starcza...
          No ale to inna bajka.

          Pozdro!
        • kiraout Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 10:27
          O kurczę.., nogi z doopy bym powyrywała takiej babie.

          Ale na rozmowę z nią wysłałabym męża, który powiedziałby, że jak córka jeszcze
          raz się na nią poskarży (bez wdawania się w szczegóły, czy pani rzeczywiście
          bije, ciągnie, czy nie), to będzie miała policję na głowie. I to natychmiast!

          Córce nie zaszkodzisz. Przeciwnie, uchronisz ją przed działalnością sadystycznej
          pani (nie wyobrażam sobie, żeby po tym ostrzeżeniu złapała mała jeszcze raz za
          włosy), a kto wie, może przestraszy się i zaniecha procederu, jest to możliwe.

          Ważne, moim zdaniem, żeby nie doprowadzać do dyskusji: biła, nie biła. Podejść i
          wycedzić przez zęby (przecież faceci to potrafią smile) i odejść. Tchórz zawsze
          wtedy kuli ogon i tak powinna zachować się ta baba. Natomiast Ty oczywiście
          powinnaś porozmawiać z dyrektorką, ale już normalnie smile
          Kiedyś moi rodzice tak zrobili, a było to w czasach, kiedy lało się w
          przedszkolu raczej bez opamiętania, że tak powiem. Po incydencie z moim ojcem
          nauczycielka nigdy mnie już nie ruszyła, co więcej, innych dzieci też nie. U
          mnie zadziałało na medal.

          • mallard Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 10:33
            kiraout napisała:

            > że jak córka jeszcze raz się na nią poskarży (bez wdawania się w
            > szczegóły, czy pani rzeczywiście bije, ciągnie, czy nie), to
            będzie miała policję na głowie. I to natychmiast!

            Pod warunkiem, że nie jest to na przykład żona miejscowego
            komendanta...

            Koleżanko, przesadzać nie można! Zachować zimną krew trzeba - to się
            zawsze opłaca.
            • kiraout Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 10:45
              Pewnie, ze zachowanie zimnej krwi jest tu podstawą. Natomiast wdawanie się w dyskusję: bije, nie bije (jeśli wie o tym cały personel przedszkola i nie reaguje) jest włąśnie wciąganiem się w emocje. Straszenie policją nie jest karalne smile) Stawia na baczność jedynie tą osobę, która ma coś na sumieniu i tyle.
              A skoro sa takie (jak mówi autorka) przesłanki co do bicia, to ja bym nie rozmawiała z panią na temat czy córka konfabuluje, a może wcale jej nie ciągnęła, bo w ten sposób matka zawsze stawia się na pozycji gorszej, takiej petentki. A w takiej sprawie nie można sobie na to pozwolić. W takiej sprawie trzeba uciąć złe zachowanie baby i tyle.
              • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 10:50
                też instynktownie czuję by się tu męża ramieniem podeprzeć i raczej rozmawiać z
                dyrekcją, że pani jest i tak przeciążona obowiązkami (prowadzi swoją grupę
                czterolatków a u córki jest do końca roku na zastępstwie dodatkowo) i dokładanie
                jej etatu w bardzo licznej grupie (30 dzieci) jest zdecydowanie ponad możliwości
                jej systemu nerwowego
                • mallard Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 11:16
                  miacasa napisała:

                  > też instynktownie czuję by się tu męża ramieniem podeprzeć i
                  > raczej rozmawiać z dyrekcją, że pani jest i tak przeciążona
                  > obowiązkami (prowadzi swoją grupę czterolatków a u córki jest do
                  > końca roku na zastępstwie dodatkowo) i dokładanie jej etatu w
                  > bardzo licznej grupie (30 dzieci) jest zdecydowanie ponad
                  > możliwości jej systemu nerwowego

                  No widzicie Kobiety i tu być może dochodzimy do sedna sprawy?
                  Może to była kiedyś fajna pani, tylko zrobiono jej (i dzieciom
                  przede wszystkim) krzywdę obciążając ponad siły. Może tak jak moja
                  Żona, ma koleżankę - niedojdę, chorą chyba na pracowstręt, za którą
                  trzeba pracować, bo ona bez przerwy na jakichś zwolnieniach, jak nie
                  na dzieci to na siebie?

                  Trochę lat temu, Żonka moja, wracając do zawodu po "odchowaniu"
                  naszych dzieci, "wskoczyła" przypadkiem na miejsce takiej właśnie
                  nauczycielki, która z jakichś powodów źle zaczęła traktować dzieci.
                  Interwencja rodziców sprawiła, ze pani poszła na urlop zdrowotny.
                  Żona była tam na rok, na zastępstwo. Żegnano ją z żalem (chwalę
                  się! wink)
                  • kawka74 Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 11:20
                    > No widzicie Kobiety i tu być może dochodzimy do sedna sprawy?
                    > Może to była kiedyś fajna pani, tylko zrobiono jej (i dzieciom
                    > przede wszystkim) krzywdę obciążając ponad siły.

                    Bardzo możliwe, ale to nadal nie daje jej prawa do szarpania dzieci. I z tym coś trzeba zrobić - urlop zdrowotny dla pani? Ktoś inny na zastępstwo? Tylko trzeba to dobrze rozegrać, z sensem, nie na oślep.
                    • mallard Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 13:40
                      kawka74 napisała:

                      > Bardzo możliwe, ale to nadal nie daje jej prawa do szarpania
                      dzieci.

                      Ależ oczywiście, nigdzie przecież tak nie napisałem!

                      > trzeba to dobrze rozegrać, z sensem, nie na oślep.

                      Otóż to, otóż to!
                      Rzadko się zdarza, że najlepszym rozwiązaniem sprawy, jest wdeptanie
                      kogoś w ziemię wink
                  • alexandra74 Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 13:58
                    Kolego Mallard, czy naprawdę dopuszczasz myśl, ze ta pani była
                    kiedyś fajna? Bo moim zdaniem nie nadaje się do zawodu a to, że jak
                    napisała autorka watku: zjadła zęby na tej pracy tym bardziej jest
                    argumentem przeciwko jej zachowaniu.
                    • mallard Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 15:06
                      alexandra74 napisała:

                      > Kolego Mallard, czy naprawdę dopuszczasz myśl, ze ta pani była
                      > kiedyś fajna?

                      Trochę już żyję na tym padole. Niejedno słyszałem (i widziałem).
                      Rzeczywiście mało to prawdopodobne, ale czasem różne przeżycia
                      człowieka zmieniają - często na gorsze...
        • asia_i_p Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 11:46
          Ale to się kwalifikuje pod zwolnienie dyscyplinarne. Postraszona
          takowym pani łatwo zgodzi się na odejście za porozumieniem stron. A
          dyrekcję trzeba straszyć kuratorium (mniej skuteczne) i prasą
          lokalną (skuteczne jak cholera). Z wyraźnym zaznaczeniem, że jeśli
          dziecka sytuacja się pogorszy, to nie odpuścisz, tylko naślesz TVN
          Uwaga. Na dyrektorki placówek w małych miasteczkach nic tak nie
          działa jak media.
    • kawka74 Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 11:00
      Koniecznie pogadać z innymi rodzicami i ustalić tok postępowania, zebrać relacje innych dzieci i z tym wszystkim, po opracowaniu planu i zebraniu do kupy wszystkich możliwych sposobów działania i ewentualnych reakcji, załatwiać sprawę z panią, z dyrekcją, kuratorium, ministerstwem, telewizją - zależnie od rozwoju sytuacji. Nie idź do przedszkolanki ani dyrekcji bez przygotowania i przemyślenia, bez choćby minimalnego poparcia innych rodziców.
      • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 11:28
        Nie idź do przedszkolanki ani dyrekcji bez przygotowania i przemyśleni
        > a, bez choćby minimalnego poparcia innych rodziców.

        no to d...a blada bo po wstępnych rozmowach z mamami poszkodowanych zostaję sama
        z tematem ponieważ "dzieci już się nie skarżą, skarżyły się na początku ale już
        się przyzwyczaiły", tak więc mogę mówić tylko w swoim imieniu
        • kawka74 Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 11:37
          yhy
          Tym lepiej musisz się przygotować.
          Rozmowa z dyrekcją prawdopodobnie będzie wyglądała tak:
          -Moje dziecko mówi, że [tu wymieniasz, co pani robi, najlepiej konkretne wydarzenia, a jeszcze lepiej z konkretnymi datami].
          -Aha. Inni rodzice się nie skarżą, więc może pani córka jest po prostu niegrzeczna?
          Czyli próba przesunięcia odpowiedzialności za zajście na dziecko i pośrednio na Ciebie, żeś wychować nie umiała.
          Rozmowa z panią będzie najprawdopodobniej wyglądała tak samo.
          W tej sytuacji nie możesz dać się zepchnąć do narożnika, tylko powiedzieć, że nawet jeśli moje dziecko jest niegrzeczne, pani nie ma prawa szarpać [wracasz do tego, o czym mówiłaś na początku].
          Pani/dyrekcja może się bronić tym, że dziecko kłamie [i tu problem z brakiem wsparcia od innych uncertain ], bo było niegrzeczne, boi się kary i zmyśla, żeby odwrócić od siebie uwagę, albo coś podobnego.
          I tak dalej, w tym duchu [zakładając brak chęci współpracy ze strony dyrekcji].
          Kurna, ciężka sprawa.
          • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 11:52
            > Czyli próba przesunięcia odpowiedzialności za zajście na dziecko i pośrednio na
            > Ciebie, żeś wychować nie umiała.

            łatwo mi nie pójdzie, bo moje dziecko wykazuje zaburzenia zachowania (oczekujemy
            na diagnozę w kierunku Zespołu Aspergera) i ma różne dziwaczne zachowania, z
            którymi nikt w tym przedszkolu się nie zetknął i oczywiście to ja nie umiałam
            wychować dziecka, więc jest dziwakiem i to niegrzecznym dziwakiem sad
            Nie zmienia to jednak faktu, że tak się nie traktuje niegrzecznych dzieci.
            • kawka74 Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 12:03
              Nawet gdyby Twoje dziecko miało wszystkie możliwe zespoły na tym świecie, pani nie ma prawa go szarpać - to właśnie trzeba powiedzieć, nie dać się wpędzić w poczucie winy (a mam wrażenie, że już się czujesz w jakimś stopniu winna). Jeśli są trudności, omawia się to z rodzicami i podejmuje wspólne decyzje dla dobra dziecka, a nie ciągnie za włosy.
              • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 12:09
                nie dać się wpędzić w p
                > oczucie winy (a mam wrażenie, że już się czujesz w jakimś stopniu winna)

                Nie o poczucie winy tu chodzi, raczej mam pewne obawy, że moje drugie dziecko
                nie zostanie przyjęte do przedszkola w odwecie, a to jedyne przedszkole w
                mieście. Dlatego chcę się dobrze przygotować by sprawę załatwić ale też nie
                spalić za sobą mostów.
                • kawka74 Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 12:12
                  a to jedyne przedszkole w
                  > mieście.

                  To wiele wyjaśnia, głównie w kwestii rodziców innych dzieci. uncertain
                  Zastanawiam się, jak załatwić sprawę w białych rękawiczkach, ale to niezgodne z moim temperamentem wink Od czego nie zaczęłabyś rozmowy, prawdopodobnie i tak będzie to postrzegane jako atak.
                  Naprawdę nie ma w tym przedszkolu nikogo sensownego, z kim można to załatwić?
                  • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 12:19
                    > Naprawdę nie ma w tym przedszkolu nikogo sensownego, z kim można to załatwić?

                    a tego nie wiem, dowiem się jutrosmile
                    tak naprawdę to mam nadzieję, że dyrektorka sprawą się zajmie, bo o ile wszystko
                    dotychczas funkcjonowało na zasadzie tajemnicy Poliszynela to po naszym nazwaniu
                    spraw po imieniu coś drgnie
        • alexandra74 Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 14:00
          Miacas, czy Ty sonie wyobrazasz kontynuację opieki nad Twoją córką
          przez te panią? Czy nie boisz się, że to spowoduje u niej traumę na
          kolejne lata?
          • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 19:55
            Czy nie boisz się, że to spowoduje u niej traumę na
            > kolejne lata?

            mam szczerą nadzieję, że pani zostanie odsunięta od opieki nad dziećmi w tej
            grupie, córka jest w zerówce i oczywiście martwię się czy takie powtarzające się
            "epizody" nie utrwalą w niej postawy ofiary
    • asia_i_p Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 11:43
      Nie oduczać pani, dorosłej kobiety się nie wychowuje. Doprowadzić do
      jej odejścia z pracy, do której się najwyraźniej nie nadaje. Skarga
      do dyrektora połączona z dyskretnym szantażem (wiem, że pan/i upora
      się z problemem i interwencja w kuratorium/lokalnej prasie nie
      będzie konieczna). I nie miej najmniejszych wyrzutów sumienia wobec
      pani. Skoro ja się mogę powstrzymać nawet od niemiłych słów w
      stosunku do złośliwie mi dokuczającego albo totalnie mnie
      ignorującego 16-sto czy 17-stoletniego facta (i nie owocuje to
      paradowaniem w koszu na głowie), to ona może się powstrzymać od
      rękoczynów w stosunku do maluchów.
      • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 11:56
        Skoro ja się mogę powstrzymać nawet od niemiłych słów w
        > stosunku do złośliwie mi dokuczającego albo totalnie mnie
        > ignorującego 16-sto czy 17-stoletniego facta (i nie owocuje to
        > paradowaniem w koszu na głowie), to ona może się powstrzymać od
        > rękoczynów w stosunku do maluchów.

        jak widać owa pani nie może się tej pokusie oprzeć bo jest skuteczna i
        natychmiastowa, szkodnik zostaje spacyfikowany i przez dłuższy czas pani ma spokój
        • phantomka Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 12:11
          To przerazajace, ze rodzice potrafia przejsc nad tym do porzadku
          dziennego - mowie o rodzicach, ktorzy nie popra cie w walce.
          Tagedia...Ja uslyszalam od mojego dziecka ze 2 razy, ze p. A krzyczy
          na dzieci. Pani A. jest pomoca przedszkolna i nie posiada
          przygotowania do pracy z dziecmi, wiec ja pewnie czasem nerwy
          ponosily. Poszlam od razu do wychowawczyni, powiedzialam, ze dziecko
          sie skarzy, a krzyki nie sa metoda wychowawcza i nie zycze sobie,
          zeby ktos krzyczal na moje dziecko. Pani ucichla jakby troche.
          Takie sprawy zalatwia sie z duzym rozmachem. Nie idzie sie tylko do
          winowajcy, ale i do dyrekcji, a przy okazji przeprowadza sie rozmowe
          z kuratorium. To nie musi byc skarga, wystarczy zadzwonic,
          powiedziec to, co corka ci opowiedziala i zapytac, co w takiej
          sytuacji robic. Jezeli trafisz na kompetentna osobe, to ona juz
          bedzie wiedziala do kogo uderzyc, zeby odpowiednio ukarac taka
          wychowawczynie. A najlepszym sposobem jest wspomnienie podczas
          rozmowy o mediach - dziala zawszesmile Moja ciotka miala kiedys
          przeprawe w optyku (bo chcieli ja oszukac) Rzucila tylko nazwa
          gazety, do ktorej chetnie zadzwoni i nagle wszystko dalo sie szybko
          rozwiazacsmile Takich spraw absolutnie nie wolno zostawiac, bo jezeli
          dziecko teraz nie poczuje, ze dorosli je chronia przed agresja
          innych, to kaplica.
    • maxxt dziwna sytuacja 14.04.09, 13:34
      dzieci sie "przyzwyczajają", rodzice odpuszczają- cos jest nie tak. tylko z kim?
      normalna reakcja normalnego rodzica- szczegolnie w dzisiejszych czasach kiedy
      wokol tyle się mowi o przemocy i prawach dziecka- to w tej sytuacji
      natychmistowa rozmowa z panią/dyrekcja placowki. nie rozumiem zupełnie
      jakiegokolwiek wahania. jedynie w wypadku braku pewności własnych racji. ale to
      juz inna sprawa.
      • miacasa Re: dziwna sytuacja 14.04.09, 20:02
        nie rozumiem zupełnie
        > jakiegokolwiek wahania. jedynie w wypadku braku pewności własnych racji. ale to
        > juz inna sprawa.

        Relacje tak małych dzieci są dość nieprecyzyjne, jeśli nie było się bezpośrednio
        świadkiem takiej sytuacji to udowodnienie czegokolwiek takiej pani, która może
        się w żywe oczy zaprzeć, jest dość trudne. Jak już pisałam jest to jedyne
        przedszkole w kilkunastotysięcznym miasteczku, o miejsce jest bardzo trudno,
        część rodziców woli się nie mieszać by nie stracić miejsca w przedszkolu.
    • alexandra74 Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 13:43
      jak oduczyć? Doprowadzic do zwolnienia francy z roboty, bo takiego
      cepa nie "nauczysz" innego odnoszenia się do podopiecznych. I nie
      wyobrażam sobie posyłac dziecka do przedszkola, gdzie pracuje taki
      potwór, mieliby chyba schizę do końca życia.
    • alexandra74 Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 14:34
      BTW - nadzór nad przedszkolami sprawuje Wydział Edukacji Urzedu
      Miasta. Kuratorium władne w sprawie szkół. Także do ludzi prezydenta
      uderzaj, jakby co. Sytuacja nieprzyjemna, życze powodzenia.
    • dlania Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 17:54
      A to na pewno przedszkole? Nie rzeźnia?
      • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 19:57
        > A to na pewno przedszkole? Nie rzeźnia?


        Przedszkole, przedszkole nawet bardzo fajne, córka chodziła do tej pory
        zachwycona, inne dzieciaki z tej grupy również.
    • miacasa Strategia opracowana 14.04.09, 20:05
      bardzo dziękuję Wam za wszystkie sugestie jak do tematu podejść. Zdecydowałam,
      że jutro pójdę do dyrekcji przedszkola (szczęśliwie to dzień audiencji dla
      rodziców) i poproszę o zaproszenie do gabinetu nauczycielki. Jeśli się pojawi,
      poproszę wprost o wyjaśnienie zajścia. Trzymajcie kciuki.
      • kawka74 Re: Strategia opracowana 14.04.09, 20:11
        A gdyby nie zechciała przyjść - wtedy będziesz rozmawiać tylko z dyrektorką?
        Tak czy siak, trzymam kciuki. Nie trać zimnej krwi.
        • miacasa Po spotkaniu z dyrekcją 15.04.09, 11:06
          Dziś rano zostaliśmy z mężem przyjęci przez panią dyrektor w towarzystwie jej
          zastępcy, nauczycielka nie została wezwana, sprzeciwiła się temu dyrektorka.
          Przedstawiliśmy sprawę, dziś zostanie przeprowadzona rozmowa z nauczycielką, w
          przypadku gdyby pani zaprzeczyła słowom naszego dziecka przekazanym przez nas,
          nastąpi konfrontacja z nami. Podparliśmy się również przypadkami złego
          traktowania innych dzieci, których rodzice są skłonni potwierdzić zaistniałe
          sytuacje.
          • kawka74 Re: Po spotkaniu z dyrekcją 15.04.09, 12:14
            Bdb.
            Być może konfrontacja okaże się niepotrzebna, bo dyrektorce łatwiej będzie wpłynąć na podwładną i łatwiej rozmawiać bez Was.
            Gdyby jednak do niej doszło, miejcie w zanadrzu same konkrety i nie dajcie się ponieść nerwom. Myślę jednak, że na rozmowie dyrektorki z nauczycielką się skończy.
            • miacasa Re: Po spotkaniu z dyrekcją 15.04.09, 12:27
              Myślę jednak, że na rozmowie dyrektorki z nauczycielką się skoń
              > czy.

              trochę się tego obawiam, że w ten sposób dyrektorka ukręci łeb sprawie
              • kawka74 Re: Po spotkaniu z dyrekcją 15.04.09, 12:39
                Ukręci łeb - czyli? Chodzi Ci o to, żeby nauczycielka została ukarana, o to, żeby nie szarpała Twojej córki, czy o jedno i drugie?
                Bo koniec z szarpaniną masz szanse uzyskać dzięki rozmowie dyrektorki z nauczycielką. Nieważne, jak będzie przebiegała, ale cel zostanie osiągnięty, ponieważ dyrektorka, jak znam życie, nade wszystko boi się kłopotów, których mogłabyś jej narobić przekazując sprawę wyżej. Jeśli chcesz ukarania nauczycielki, tu już może być trudniej.
                • miacasa Re: Po spotkaniu z dyrekcją 15.04.09, 12:53
                  > Ukręci łeb - czyli? Chodzi Ci o to, żeby nauczycielka została ukarana, o to, że
                  > by nie szarpała Twojej córki, czy o jedno i drugie?

                  Mam na myśli to, że sprawa zostanie zbagatelizowana, że zostaną umniejszone
                  negatywne zachowania a postawa pani zostanie jakoś tam usprawiedliwiona i
                  zracjonalizowana (co drugie słowo z ust dyrektorki to było "Naprawdę? Nie
                  możliwe") i nie chodzi mi tu o karanie nauczycielki, tylko o to, że za 2
                  miesiące moja córka odejdzie już z przedszkola a owa pani będzie swoje
                  umiejętności ćwiczyć w kolejnej grupie maluchów. Jej zachowanie zostało
                  podciągnięte pod "styl pracy" a ja głową muru nie przebiję bo większości
                  rodziców zależy na utrzymaniu miejsca w przedszkolu więc nabierają wody w usta.
                  • kawka74 Re: Po spotkaniu z dyrekcją 15.04.09, 13:13
                    Obawiam się, że musisz się pogodzić z tym, że skutki interwencji dyrektorki będą doraźne, chyba że zdecydujesz się rozpętać wojnę na całego. Z tym, że - z tego, co piszesz, tak wnioskuję - będziesz musiała przeprowadzić ją sama (jeśli tak, będziesz musiała mieć bardzo dobrą broń). I jedynym rozwiązaniem będzie usunięcie nauczycielki z placówki, bo jeśli tylko Ty zamierzasz walczyć, to po odejściu Twojego dziecka nie będzie walczył nikt: rodzice przymkną oko na popychanie dzieci (jedyna placówka w mieście).
                    A to, co dyrektorka mówiła, jest niejako naturalne. Gdyby powiedziała Ci: 'Tak, wiem, słyszałam skargi od innych', przyznałaby się, że wiedziała i nic nie zrobiła (stąd te okrzyki: 'Niemożliwe').
          • moofka Re: Po spotkaniu z dyrekcją 15.04.09, 12:24
            swietnie smile
            trzymam kciuki za rozwiazanie problemu, pisz co dalej
            zadna szanujaca sie dyrektorka nie powinna pozwolic na takie traktowanie
            podopiecznych w swojej placowce
            • miacasa Re: Po spotkaniu z dyrekcją 15.04.09, 12:33
              Mam od ggmadzik wzór skargi, na wszelki wypadek będziemy mieć gotowe pismo w
              zanadrzu. Trochę mi nie w smak, że nie udało się otwarcie porozmawiać z
              nauczycielką bo oczywiście szybko się rozniesie w jakiej sprawie byliśmy a gdyby
              wszystko odbyło się jawnie nie było by niedomówień. Od dyrektorki dostaliśmy
              zapewnienie, że sytuacja się nie powtórzy, że zostanie starannie wszystko
              sprawdzone.
    • black-cat Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 20:42
      Oficjalna skarga do dyrektora placówki (na piśmie) do wiadomości
      kuratorium oświaty. Podpisana przez wszystkich rodziców. To
      niedopuszczalne. Pani zdecydowanie powinna zmienić zawód. Może
      zainteresować sprawą media?
      • ggmadzik Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 14.04.09, 23:09
        Witaj....
        już to też przerabiałam, jeśli potrzebujesz mam "wzór" oficjalnej skargi na nauczycielkę przedszkola. Skarga pisana przez rodziców i podpisywana przez wielu rodziców.

        W przypadku naszej pani było jeszcze jedno "zdarzenie" .
        Szarpała małą dziewczynką, zobaczył to jej braciszek ze starszej grupy i opowiedział rodzicom.
        Matka dziewczynki przyszła prosto do pani przedszkolanki i powiedziała, że jak jeszcze raz szarpnie jej córką, to ona tak nią szarpnie, że jej własna matka nie pozna smile
        W stosunku do dziewczynki zachowanie pani się poprawiło.

        Jeśli chcesz tą skargę, pisz na gazetowy.

        Pozdrawiam.
        Magda smile
        • miacasa Re: Przedszkolanka ciągnie za włosy i uszy, popyc 15.04.09, 12:34
          bardzo dziękuję smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka