marina_l
17.04.09, 17:35
są u mnie w odwiedzinach teściowie. teściowa to raczej fajna
kobitka, pomocna i sympatyczna, ale...wczoraj ośmieliłam się zwrócić
jej uwagę, żeby nie męczyła ciągle dzieci o zakładanie kapci.
powiedziałam to spokojnie, bez podniesionego głosu i uzasadniłam, że
tak zalecają ortopedzi, że stopy lepiej się wtedy kształtują, itp.
na to ona odp., żebym się nie wysilała, bo ona i tak wie swoje, że w
takim razie to może się wogóle do dzieci nie dotykać i że to moje
zachowanie daje jej dużo do myślenia odnośnie mnie i naszego
ewentualnego wspólnego zamieszkania (są plany, że zajmiemy piętro
ich domu). po czym się obraziła i wyszła. próbowałam z nią jeszcze
później porozmawiać, powiedziałam, że musimy się nauczyć rozmawiać
też o trudnych sprawach i że nie chciałam jej zrobić na złość, tylko
bardzo drażniło mnie jej postępowanie. na to ona nawet się nie
odezwała. i tak od wczoraj się nie odzywa, siedzi tylko i ogląda
tv. mnie traktuje jak powietrze... przed chwilą pytała teścia o cenę
przebukowania biletów...i co ja mam zrobić? dodam, że od czasu ich
przyjazdu zniosłam już mnóstwo uwag na temat mojego wyglądu,
gotowania i wychowywania dzieci. wiele rzeczy przemilczałam, a gdy
raz ośmieliłam się coś powiedzieć uraza taka, jakbym jej matkę
zabiła. powiedzcie, czy ja już nie mam prawa nic powiedzieć
teściowej w sparwie swoich dzieci, czy to ona jest przwrażliwiona?