Dodaj do ulubionych

Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić???

30.04.09, 08:50
Otoz uwielbiam jeździc na wycieczki weekendowe, a że mieszkam niedaleko
Beskidu Sądeckiego, Niskiego więc miejsc do wypadów nie brakuje..tylko że
zazwyczaj kończą się nerwami i konfliktem, co jest dla mnie bardzo przykre.Ja
chętnie jeżdze gdziekolwiek..cieszy mnie to bardzo..dzieci ogolnie tez
lubią..ale..prawie 10 letnia córka nudzi non stopo coś, a to pamiątke, a to
loda, ciastko, picie...tłumaczenie żeby wybrała jedną rzecz, nie wszysko jakoś
rezultatu nie przynosi.., syn 3 letni biega wszedzie, wyrywa się, nudzi i
placze..ja próbuje to opanować ,wpoić zasady żeby iść za reke przy ulicy
itd.moj małonek tego nie potrafi, jak nie wyrazam zgody na wszystkie
zachcianki -denerwuje się,albo sam daje corce pieniądze, enerwuje się że syn
ucieka, ale zamiast konsekwentie go upominac i prowadzic za reke,odpuszcza i
denerwuje sie po co w ogóle pojechał itp. zlość raczej skierowana jest w moja
strone.Jak jedziemy sami we dwojke jest super...miło i symatycznie.luz
spokój...ja gdy ide z dziećmi jakos łatwiej nad nimi panuje, łatwiej mi
namówić córkę na kompromis,syna wziac za reke itd..jak to zmienic??czemu tak
jest???powinnam jezdzic sama???
Obserwuj wątek
    • jagaa Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 09:53
      Rozumiem, ze problemem jest mąż, który wcale na wycieczki jeżdzić nie chce i
      Ciebie obarcza winą za to, że masz "nieposłuszne" dzieci ?
      No to uświadom chłopa, że dzieci są też jego i nie zabieraj na wycieczki, jeśli
      tego nie chce.
      • jagaa i jeszcze 30.04.09, 09:55
        Na wycieczki polecam miejsca natury, gdzie nie ma bud ze smakołykami i
        odpustowym śmieciem i gdzie 3- latek móglby wyszaleć się do woli, np. łatwy
        szlak górski, spacer dookoła jeziora, ogród botaniczny i tym podobne.
        • volta2 Re: i jeszcze 30.04.09, 10:38
          jagaa, dokładnie to samo miałam napisać, idziecie na szklak - tam
          ich nie brakuje, i zabieracie z domu wałówkę łącznie ze słodyczami.
          w miejscu umówionym, np. w połowie drogi czy na szczycie robicie
          piknik i po problemie.

          u nas największą atrakcją są rosołki chińskie zalane wrzątkiem.
          dzieci wiedzą, że taki rosołek wcina się na szczycie, by mieć siłę
          na dół zejść. jezu, jak one takie szczyty chętnie zdobywają.

          drugi sposób, to gdy określamy cel: dojdziemy do schroniska, a tam
          na pewno będą do kupienia smakołyki. i dzieciaki ochoczo do tego
          schroniska maszerują.

          bud po drodze zwykle nie ma żadnych, las, grzyby, jagody, itp.
          rzeczy są do podziwiania.
          owszem, czasami zdarzają się bunty na pokładzie - ale wtedy są
          przystanki i opowiadanie strasznych historii.

          zwiedzanie miasteczek nas jeszcze tak nie cieszy, wolimy przyrodę,
          ale wtedy może jakiś system kar i nagród zastosować?
    • burza4 Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 10:38
      moment, piszesz tak, jakby całe zło było wyłączną winą męża.
      Tymczasem nie wierzę, że tylko na wycieczkach masz problem z
      zachowaniem dzieci. Nie ma takiej opcji, żeby tylko w takich
      okolicznościach dostawały małpiego rozumu, widać ich wychowanie
      szwankuje też na co dzień. A mąz po prostu kupuje święty spokój,
      chce odpocząć, nie po to jedzie się "relaksować" żeby użerać się co
      krok z dziećmi, które robią co chcą.

      Bez męża 10-latkę "łatwiej namawiasz na kompromis"? no litości....

      • setia Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 11:16
        burza4 napisała:
        > Bez męża 10-latkę "łatwiej namawiasz na kompromis"? no litości....

        a co w tym takiego dziwnego? ja mam bardzo podobny problem z moją 5 latką; w
        obecności tatusia czy dziadka dostaje małpiego rozumu i wydaje jej się, że
        wszystko jej wolno. po prostu ojciec i dziadek nie mają u niej żadnego posłuchu,
        bo nie potrafią córce/wnuczce nic zabronić, a nawet jeśli to nie są
        konsekwentni. z kolei wie, że ze mna te numery nie przejdą i nawet nie próbuje.
        oczywiście zgadzam się, że szwankuje wychowanie dziecka na co dzień, ale widzę
        tu przede wszystkim winę ojca. tym bardziej idiotyczne są jego pretensje o złe
        zachowanie dzieci, kierowane do żony.
        • superslaw Re: setia, 30.04.09, 15:29
          dokładnie...mam to samo, moj mąż nie potrafi niczego córce zabronic..bo ona chce
          po prostui ma ,tak samo mój ojciec..mnie nawet nie nudzi o pewne rzeczy bo wie
          że to bez szans..dla przykładu-jakis rok temu brała wszystkich z rodziny- meza,
          dziadka, namawiala tez babcie żeby iść"zobaczyć" do empiku i namowic na gre the
          sims za jedyne 70 zeta...mnie nigdy tego nie zaproponowala...poza tym ja bedac z
          nia na codzien chyba oszalalabym spelniając wszystkie jej zachcianki...
          • lola211 Re: setia, 30.04.09, 15:44
            A nabylas w koncu te simsy?
            Moja cora ma na ich punkcie hopla i po prostu je ma.Nie spelniam
            kazdej zachcianki, ale z drugiej strony non stop nie odmawiam, stad
            moze nie ma takiego parcia na posiadanie wszystkiego.
            Simsy taniej mozna nabyc na allegro, w media markcie tez sa tansze
            niz w empiku.
        • burza4 Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 15:51
          między 5 a 10-latką jest jednak spora różnica.

          10-latka powinna bez najmniejszego problemu przyjąć do wiadomości,
          że nie ma kupowania pie...tów na wycieczce. Skoro marudzi - to
          znaczy, że do takiego modelu jest przyzwyczajona. A skoro matka musi
          negocjować zamiast po prostu zakomunikować decyzję, to jej autorytet
          i jako matki i jako żony dość marnie wygląda.
      • superslaw Re: burza 30.04.09, 15:30
        tak niestety bo mojemu mezowi brak konsekwencji i kupuje sobie świety spokój i
        nie slucha moich argumentów że tak sie nie da na dluzsza mete...
        • superslaw Re: tylko jak nauczyc meza 30.04.09, 15:33
          tego ze konsekwencja, zasady w wychowaniu dzieci sa bardzo wazne...poza tym mąż
          daje mi odczuc czasem przy takich wypadach i nie tylko, ze to dzieci sa naj
          naj...ja zajmuje plan gdzies w tyle...
          • lola211 Re: tylko jak nauczyc meza 30.04.09, 15:42
            > tego ze konsekwencja, zasady w wychowaniu dzieci sa bardzo wazne

            A co sie stanie, jak na takiej wycieczce odpuscisz? Poluzuj czasem
            te cugle.
        • burza4 Re: burza 30.04.09, 15:56
          moja córka szantażowała tak babcię i dziadka, i inny potencjalnie
          miękki materiał. Jednak w moim towarzystwie nawet do głowy jej nie
          przyszło próbować. O to chodzi - widać czuje, że może cię
          lekceważyć. Pytanie czy tylko przy ojcu, czy na co dzień też.

          a swoją drogą - ciąganie na siłę rodziny na tego typu eskapady,
          które dla większości są po prostu uciążliwe naprawdę mija się z
          celem. Lepiej od siebie odpocząć, niż spędzić upiorny weekend, który
          dla wszystkich jest męczący.
    • gku25 Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 10:56
      Ja ci nie pomogę-dla nas wycieczka to dzień dziecka i obiad w knajpie i lody i
      słodycze itp. Tylko pamiątek nie kupujemy, bo nam nie są potrzebne.
      • lola211 Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 15:40
        Ja traktuje takie wyjazdy jako przyjemnosc dla kazdego, w tym
        dziecka.Zawieszam na kołku codzienne zasady i pozwalam na wiecej.Sa
        lody, slodycze, pamiatka jakas.Niech dziecko sie cieszy.
        Mozna ewentualnie dac dziecku jakas kwote i niech w jej ramach
        rzadzi- na tyle mala, by od zakupionych smakołykow nie zemdliło.
        • toniesamowite Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 15:55
          ja tez nie pomoge-wycieczki u mnie to wydawaine kasy na kazda
          zachciankesmile))
          • verdana Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 15:59
            Na każda nie, ale zdecydowanie na wiecej niz zwykle. Myslę, ze
            chodzenie i ogladanie pamiatek, lodow, dupereli i jeszcze wymog, aby
            czerpać z tego przyjemność bez kupienia niczego - jest nie do
            zniesienia dla normalnego dziecka. Cos takiego, jakby zaprosic
            doroslego do knajpy i nie pozwolić mu niczego zamowić, bo sama
            atmosfera ma wystarczyć.
            Ja po prostu dawalabym dziecku przed wykazdem okreslona sume na
            wydatki z zastrzezeniem, ze nic poza tym nie kupisz. Z tym, ze nie
            dotyczy to ldów, przekąsek itd, ktore kupujecie dla całej rodziny,
            albo dla drugiego dziecka.
    • burza4 Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 16:02
      a tak w ogóle to chciałam powiedzieć, że warto takie wypady uczynić
      atrakcyjniejszymi nie przez kupowanie waty cukrowej, a innego
      rodzaju otoczkę. Np. opowiadanie miejscowych legend, historii,
      opisywanie ciekawostek przyrodniczych itp. Nic dziwnego że dzieci
      się nudzą, skoro mają podziwiać architekturę czy widoki. Dla nich to
      nuda, podobnie jak zwiedzanie eksponatów w muzeum bez słowa
      komentarza. O tym, czy będzie ciekawie decyduje sposób
      przedstawienia. Jeśli za całą atrakcję mają służyć lody i wystrugane
      w drewnie szkaradztwo z napisem "pamiątka z beskidów" to równie
      dobrze można zostać w domu i pooglądać National Geografic.
      • tolka11 Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 16:25
        1. Tak jak napisały dziewczyny: po co jeździć w miejsca nudne dla 3
        latka i okraszone zbyt wieloma pokusami dla 10latki?
        2. Robię od lat tak, jak radzi tu Verdana: daję moim kasę na
        zachcianki. lody i inne żarcie stawiam ja.
        wiesz jak dzieciaki długo się zastanawiaja zanim wydadzą SWOJĄ kasę?
      • tolka11 Re: Rodzinne koszmarne wycieczki-jak to zmienić?? 30.04.09, 16:25
        1. Tak jak napisały dziewczyny: po co jeździć w miejsca nudne dla 3
        latka i okraszone zbyt wieloma pokusami dla 10latki?
        2. Robię od lat tak, jak radzi tu Verdana: daję moim kasę na
        zachcianki. lody i inne żarcie stawiam ja.
        wiesz jak dzieciaki długo się zastanawiaja zanim wydadzą SWOJĄ kasę?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka