Dodaj do ulubionych

,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko"

    • pasarela Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 14:56
      chodziłam do parku z moim dzieckiem ,ale nie widziałam nigdy kobiet
      w dresach.Ja nie uważam ,że to nic złego jesli tak im wygodnie i
      moga bawic sie z dzieckiem bo w mini i na szpilkach byłoby im
      niewygodnie kucać w piaskownicy czy wspinać się pod górkę.
      Jeśli mama uważa,że ważniejszy jest makijaż niż to,że ubrudzi własne
      dziecko pomadką lub podkładem i rozmaze się jej ten makijaż i nie
      wiem czy będzie atrakcyjnie wygladać? Uważam ,że każdy ma prawo
      wybierać i o swoim wygladzie decydować samemu.
      Bo czy ta zaniedbana mama kocha mniej dziecko i męża? , Czy ta
      zadbana bardziej kocha dziecko i męża?
    • hanalui Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 15:30
      Czy Wy naprawde nie widzicie roznicy miedzy zadbana kobieta
      nawet ta przy kosci w dresie czy kaloszach od takiej samej
      gabarytowo czy nawet patyka ale niezadbanej??? surprised??
      Zadbana niekoniecznie musi byc w szpilkach, tapecie i z tipsami.
      Zadbana moze byc tez w dresie czy kaloszach, czy rozwianych wlosach
      tylko ze wszystkie elementy jej stroju pasuja, widac ze sa dobrane z
      pomyslem, starannoscia, pasuja i graja. Jak dla mnie to o to chodzi
      autorce.
      Problem ze sporo pan myli wygode (np na placu zabaw) z
      niechlujnoscia, niestarannoscia, bylejakoscia, bo to tylko plac
      zabaw, bo sie ubrudzi, bo szkoda, bo cos tam. Higiena codzienna to
      tez nie to samo co zadbanie o siebie.
      Mozna sie pojawic w rozciagnietym podkoszulku,leginsach i bluzie
      dresowej pamietajacej lata 90 lub wczesniejsze, a mozna pojawic sie
      w dresach dobranych do figury, tuszujacych czy podkreslajacych
      zalety gabarytow wlascicielki.
      NIe wystarczy tez tylko wyszorowac sie mydlem, umyc wlosow by byc
      zadbana, niestety nalezy w to wlozyc nieco odrobine pracy, jak
      chocby balsam, krem nawilzajacy, depilacja, eksfoliacja itd.

      Aaaa....znam zadbane panie przy kosci, ktore sa dla panow "grzechu
      warte" i niezadbane anorektyczki, ktore strasza nie tylko figura ale
      i wygladem.
      Ja uwazam ze prawdziwa dama jest zawsze dama czy to jest w dresach,
      czy na fitnesie, czy pod namiotem czy w pidzamie, zawsze ubrana
      stosownie i gustownie do czasu i miejsca (podkreslam gustownie). Jak
      ktos nie nie jest to nia nigdy nie bedzie bez wzgledu czy bedzie
      miec dzieci, czy nie, czy bedzie miec czas i pieniadze by dbac o
      siebie big_grin
      • myelegans Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 15:38
        Mamy recepcjonistke w pracy, jest duza, duza, duza, ale ma: piekne
        falujace lsniace wlosy, piekne, biale, rowne zeby, bardzo ladna
        cere, zadbane dlonie, ubiera sie w dobrze skrojone, kolorowe, z
        duzymi wzorami sukienki i spodnice, ma duza bizuterie, apaszki,
        wielkie kapelusze i... jezdzi do pracy skuterem latem. Dodatkowo
        jest radosna i zadowolona z zycia.
        Codziennie specjalnie przechodze przez recepcje, zeby zobaczyc co ma
        na sobie, bo z przyjemnoscia sie patrzy i pomyslow troche mozna
        podpatrzyc.. Kolory, fajna bizuteria,
        • wymiatator1 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 16:48
          Wszystko łądnie i pięknie z jednym wyjątkiem: ONA JEST GRUBA. Ty patrzysz na
          ubrania, mężczyzna pomyśli o tym, jak wygląda bez nich. Poza tym nadwaga
          powoduje przeróżne choroby.
          • myelegans Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 20.06.09, 15:33
            wymiatator1 napisał:

            > Wszystko łądnie i pięknie z jednym wyjątkiem: ONA JEST GRUBA. Ty
            patrzysz na
            > ubrania, mężczyzna pomyśli o tym, jak wygląda bez nich. Poza tym
            nadwaga
            > powoduje przeróżne choroby.

            Jezeli chodzi o mezczyzn, to pani jest lesbijka, wiec jej to chyba
            lata. Choroby owszem, tylko otylosc sama w sobie jest choroba, ktora
            leczy sie ciezko.
      • zigzac1 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 16:16
        LOL big_grinDDD eksfoliacja..... LOL
        Ale ogolnie sie zgadzam - zadbanie, w tym jest rzecz.
        Tyle tylko, ze da auorki zalozycielskiego watku to zadbanie jest wylacznie z rozdania "sekretarka - księgowa". Czyli biuro. A nie wszystkie siedzimy za biurkami.
    • liwia_augusta Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 15:53
      Ja też mam dzieci, różnica wieku między nimi to niecałe dwa lata.
      Kiedy byli bardzo mali bywało ciężko, szczególnie z makijażem smile Ale
      wtedy byłam bardzo młoda i tak naprawdę makijażu nie potrzebowałam.
      Zawsze starałam się dbać o siebie, ale nigdy nie zakładałam na
      spacer z dziećmi szpilek. Jak można uganiać się za dwojgiem maluchów
      w szpilkach ?
      Teraz, kiedy już trochę podrośli zdarza mi się wyskoczyć z nimi do
      kina w szpilkach smile
    • liwia_augusta Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 15:57
      Nawiązując do dresów, to mi ten strój u mam nie przeszkadza. Spacer
      z dzieckiem na plac zabaw to coś w rodzaju sportu - nabiegać się
      trzeba, więc dlaczego nie dres ?
      To czego nie lubię to brudny dres i dziecko z gilem do pasa i z
      wczorajszym obiadkiem na bluzeczce.
    • babka.pracujaca a ja mam tak! 19.06.09, 15:57
      moze kogos do siebie zraże ale ja mam tak:
      jestem Mamą i:
      - chodze w dresie , zwlaszcza po domu i dzis jak gotowalam obiad to sie strasznie pochlapałam
      - gniazda na glowie nie mam ale mam jakąś inna dziwną fryzurę dlatego tez w ramach urlopu ktory zaczynam od wtorku wybieram sie do fryzjera i ciach i bedzie grzywka
      - mam tez takie cos na paznokciach cos sie nazywa tipsy akrylowe czy żelowe, ma je opilowane na rowno z koncem palcow, tipsy sa mi potrzebne bowiem moje natruralne paznokcie niestety szlag trafil po duzej porcji leków...
      - chyba waze z 15 kg za duzo co zamierzam czesciowo w sezonie urlopowym zrzucic choc ze wzgledu na okolicznosci przyrody to moze byc zbyt trudne - jesli maz chce popatrzec na inne babki to niech spada
      - jak wychodze na spacer to wszystkie kobiety matki sa zazwyczaj w dresie alba jeansach , mamy na sobie obuwie sportowe albo tzw ,, gumiaki,, i idziemy w las na spacer.Wiatr robi nam cuda na glowie ale nigdy gniazda nam nie zrobil , co ciekawe gniazdo z prawdziwymi ptakami mam pod dachem domu i co ciekawe wszystkie okoliczne matki maja gniazda pod dachem
      - kazda z nas ma przynajmniej 3 pary dresów , ja napwet jedne mam różowe .
      - czasami wsiadam na rower i wtedy tez zazwyczaj jestem w dresie , nie wspomne juz o obuwiu..........
      - w piaskownicy ,ogrodzie jestem w dresie , jak ide na basen to mam zazwyczaj stroj kąpielowy , pod prysznicem stoję nago ....
      - na codzien do pracy nie chodze w dresie , butow na obcasie nie zakladam , lubie baleriny ,trampki i ewentualnie tzw koturny.po pracy robie czesto zakupy wobewc tego nie jestem wtedy w dresie i nie wygladam jak ,, koszmar w dresie,,
      - wogole mam fajne dresy inne do sprzatania , inne do spacerowania a jalepiej lubie jak mam dres i do tego bialy podkoszulek opinajacy me walory i wtedy wygladam ja fitness babka z nadwaga i z dzieckiem i z pracą i z męzem
      - patrze w ogromne lustro i mam calkiem ladny nos i w niczym nie przypominam Alfa i tak tez maja moje znajome matki polki
      - a teraz moje kochane ide malowac pazurki, dzis jestem wczesniej w domku, dom prawie wysprzątany a wlasciwie w granicach zdrowego rozsadku, obiad jest, czekolada jest, jablka są , truskawki są, uczulenie na truskawki jest, a wieczorem wychodze na herbatke z moja kumpelą,, matką polką,, ,męzowie zostają w domu i bedą siedziec z dzieciakami , dzieciakom puszcza minimini a sami beda grac na komie albo siedziec w internecie
      pozdrawiam

      • liwia_augusta Re: a ja mam tak! 19.06.09, 16:00
        uśmiechnęłam się czytając twojego posta - fajna babka jesteś smile
      • ila79 Cudne!!! 19.06.09, 16:54
        Chyba dokupię sobie dresów, bo do tej pory preferowałam jeansy, ale
        mnie Twój wpis zmotywowałsmile. Jest the best!
      • theorema Re: a ja mam tak! 19.06.09, 17:48
        the best post eversmileubawiłam się, choć właściwie nie ma czym, po prostu, tak
        wygląda życie i jest w nim miejsce i na ubrudzenie dresu obiadem i na mężów przy
        kompie, zdrowe podejście do życia i pewnie zadowolone dzieciakismilegratuluję!
        • babka.pracujaca Re: a ja mam tak! 19.06.09, 22:33
          witam witam
          jak miło że ktoś uśmiechnął sie po moim wpisie, cieszy mnie to ogromniesmile
          a ja już po herbatce, po deserze jogurtowym,po spotkaniu z kumpelą, dziecko spi, mąż spi , rybka na mimnimini spi i cały wieczór a własciwie noc mam dla siebie.
          superowo.
          pozdrawiam wszystkie mamy
          • ciociacesia tez mam uczulenie na truskawki w domu :) 21.06.09, 11:13
            musze koniecznie dokupic rozowy dres
    • black-cat Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 15:59
      Moja nadwaga to mój biust i wcale nie mam z tego powodu kompleksówsmile
      Wypacykowana i wylaszczona jestem w pracy, więc kiedy mam okazję
      siedzieć w domu chętnie zmywam makijaż, zakładam po prostu dżinsy.
      Jakoś nie mam ochoty biegać w szpilkach w piaskownicy. A mój mąz i
      tak najbardziej lubi mnie nagąsmile A, że jestem narcyzką, przyznaję mu
      rację, nago wyglądam baaardzo apetycznie. I nie tylko nagosmile Nie
      muszę się malować, żeby wyglądać pięknie. Jak się ma gładką, zadbaną
      skórę makijaż zwłaszcza do piaskownicy nie jest niezbędny. Maluję
      się, kiedy idę do pracy, kiedy jestem w domu daję skórze odpocząć.
      I jeszcze jedno: co ma makijaż do samorozwoju - bo związku nie widzę.
      • abigail19 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 16:33
        Nie rozumiem tej kobiety. Naprawde staram sie i nie rozumiem.
        Co jej do tego jak kto wyglada w piaskownicy, na ulicy czy w kinie ? o co w ogole chodzi z tym wygladem? Najwazniejjsze jest zeby miec z ta druga osoba o czym pogadac. Ale jesli juz tak otym wygladzie
        To coz ja idealem nie jestem . Nosze rozmiar 36 i faceci sie za mna ogladaja.choc wolalabym by tak nie byloo ,bo nie lubie ich spojrzen. Chodze w spodzniach i wygodnych butach na plaskim obcasie . Naprwde nie wyobrazam sobie bym w szpilach miala biegac za swoja corcia. To jak kto wyglada w piaskownicy nie jest moim zmartwieniem. Sa panie i w stroju sportowym i bardziej eleganckie. Z niektorymi rozmawiam z innymi nie, ale czuc jednak taka wiez miedzy matkami.
        Choc kiedys bylam swiadkiem takij scenytongue_outrzyszla na ten plac zabaw pani w doskonale skrojonym bialym wdzianku, z rozowa coreczka ,usiadla sobie na lweczce i czytala gale vive czy innego szmatlawca, coreczka jadla loda i nagle bach lod spadl ( z odwiecznym prawen grawitacji nie wygrasz) pech chcial ze zaplamil pani wdzianko. Jejku takiej awantury to nie widzialam jescze jak zyje. Biedne dziecko najpierw dostalo pare klapsow, pozniej zostalo solidnie i jadowicie zbesztane ,a jakby tego bylo malo za raczke wywleczone z tego miejsca. Nic nie ma ani do eleganckich kobiet ,ani do tych mniej lub w ogole. Wazne zeby bylo o czym z takim czlowiekiem porozmawiac. Kolezanki mam rozne grube, chude, zadbane ,lub nie no oi co co chodzi bo ja nie rozumiiem . Dla mnie wazne jest to jakim kto jest czlowiekim , czy jest uczciwy , odpowiedzialny, inteligentny, czy ma poczucie humoru ,jakie ma zainteresowania,przekonania ,swiatopoglad. wyglad dla mnie nie jest zadnym kryterium oceny.Jednak teraz to zapomnialma ze liczy sie tylko uroda i szmal.Wizerunek kreoawany przez media. LLaska musi wygladac. to przepraszam ,ale ja mam to w nosie . Mam inne wartosci.
        Uroda moje panie przemija . to co zostaje jest w nas.
    • paula_oski a co macie do tipsiar???:)) 19.06.09, 16:11
      Ja nosze,normalnie w nich funkcjonuje i mi nie przeszkadzają,ani
      wyciągac gile z nosa syna,ani pupy podcierac,kwestia
      przyzwyczajenia,natomiast nie wyobrażam sobie abym ich nie
      miała,czuje sie w nich bardziej schludna,ładna,elegancka i
      atrakcyjnawink)))Wyżej ktoś powiedział żeby nie oceniac ludzi po
      wyglądzie-tipsy też sie do tego zaliczają,to że mam tipsy nie znaczy
      że jestem taka czy siaka,będe taka sama jak ich nie będe miała.I nie
      mam problemu z tym żeby porobic babki czy poganiac sie z
      synkiem,tipsy mi w tym w zupełności nie przeszkadzają.
      wink
      Ja obserwuje mamy w piaskownicy wystrojone to widac że jak lataja po
      tym placu zabaw za dzieckiem to mam wrażenie że zaraz sie zabija w
      tych szpilkach.Ja raz zakładam adidasy i sie czuje swobodnie
      bardzo,a czasem jakos fajniej to nie za bardzo mi sie funkcjonuje na
      tym placu zabaw-tyle co do ubraniawink
      A co do makijarzu to ja sie maluje codzinnie-nie tapetuje,ale
      delikatny makijarz i uwielbiam mamy ,które tez mają smarniete oczy
      tuszem,według mnie wyglądaja zupełnie inaczej-tak bardziej zadbanie.
      • wymiatator1 Re: a co macie do tipsiar???:)) 19.06.09, 16:45
        Czy kogoś dziwi, że tipsiara nazwała syna Oskar?
        • paula_oski A dlaczego ma dziwic? 19.06.09, 17:00
          Nosze tipsy,codzień prostuje włosy,mój syn ma na imie Oskar-co w tym
          dziwnego?Jestem jakaś przez to bardziej dziwna?gorsza?głupsza?
          Nie podoba Ci sie imie?-masz inny gust
          Nie lubisz tipsów-Twój gust
          to że Ty nie lubisz i Ci sie nie podoba nie znaczy że masz racje i
          to jest brzydkie.Na temat gustu i smaku sie nie dyskutuje.
          • wymiatator1 Re: A dlaczego ma dziwic? 20.06.09, 07:49
            "Na temat gustu i smaku sie nie dyskutuje. " - tak mówią wszyscy, którzy
            jakiegokolwiek gustu nie posiadają. Noszenie tipsów oznacza wysokie
            prawdopodobieństwo przynależności do pewnej mało interesującej grupy kobiet.
            Noszenie tipsów, prostowanie włosów i nadanie dziecku "trendy" imienia daje
            stuprocentową pewność co do przynależności. Oczywiście jeśli tipsiara zyje wśród
            innych tipsiar (to dość specyficzne środowisko cechujące się również niskim IQ,
            gorszym wykształceniem, niskimi zarobkami i nałogowym oglądaniem TV) to może nie
            wiedzieć, że tipsy oznaczają bycie gorszą.
            • paula_oski Zbyt pochopnie oceniasz innych. 20.06.09, 08:22
              Poznałaś kilka osób i na ich podstawie masz juz zdanie o wszystkich
              z tipsami...troche płytkie.
              Na temat gustu i smaku sie nie dyskutuje-chyba nie zrozumiałaś
              mnie,ale trudno ,szczerze mówiąc szkoda mi czasu na wykłucanie sie
              na tak durny temat,bo sądze że żadna sobie nie przetłumacze,więc nie
              warto.
              • wymiatator1 Re: Zbyt pochopnie oceniasz innych. 20.06.09, 09:29
                "szczerze mówiąc szkoda mi czasu na wykłucanie sie
                na tak durny temat,bo sądze że żadna sobie nie przetłumacze,więc nie
                warto. " - zdanie bez sensu. W poprzedniej twojej wypowiedzi naliczyłem 23
                błędy. To tylko potwierdza moją ocenę. A płytkie są właśnie osoby z tipsami, nie
                spotkałem jeszcze wartościowej osoby, która uważałaby tę odpustową ozdóbkę za
                gustowną.
      • r.kruger Re: a co macie do tipsiar???:)) 20.06.09, 10:36
        paula_oski napisała:

        > Ja nosze,normalnie w nich funkcjonuje i mi nie przeszkadzają,ani
        > wyciągac gile z nosa syna,ani pupy podcierac,kwestia
        > przyzwyczajenia,natomiast nie wyobrażam sobie abym ich nie
        > miała,czuje sie w nich bardziej schludna,ładna,elegancka i
        > atrakcyjnawink)))Wyżej ktoś powiedział żeby nie oceniac ludzi po
        > wyglądzie-tipsy też sie do tego zaliczają,to że mam tipsy nie znaczy
        > że jestem taka czy siaka,będe taka sama jak ich nie będe miała.

        Też noszę tipsy, chcę mieć ładne, zadbane paznokcie. Nie czyni mnie to ani
        lepszą, ani gorszą w społeczeństwie.

        Autorka pierwszego postu słusznie zauważyła że wiele mam o siebie zupełnie nie
        dba, potem często płacze z tego powodu bo życie daje kopniaka. Ale jej post
        bardziej brzmi jak autopoprawa własnego samopoczucia - "ja wyglądam lepiej, dbam
        o siebie = jestem lepsza"
        Zaniedbane do luster smile A ta pani do psychoanalityka.
    • theorema A wygodnie Ci w tych obcasach? 19.06.09, 16:19
      Ja jestem wysoka i schylanie się, czy kucanie do dzieciaka na spacerze
      wydawałoby mi się samo w sobie uciążliwe, a co dopiero w szpilkach, to samo
      bieganie za nim. Rozpuszczone długie włosy - nigdy Cię dzieciaczek jeszcze mocno
      nie pociągnął? Eleganckie pastelowe kostiumiki - a na nich odcisk ubłoconego
      bucika. Mam wymieniać dalej? Dzieci po prostu świnią wokoło, są rozbiegane,
      ciekawskie i mają do tego prawo. A dres i sportowa fryzura ułatwiają mamom
      nadążenie za dzieciakiem, proste. Nie warto się stroić na plac zabaw. Jak
      idziesz w góry to też w pełnym makijażu? A w basenie pływasz tylko żabką, żeby
      włosów nie zmoczyć? Dzieci to jeszcze lepszy survivalsmile
      • hanalui Re: A wygodnie Ci w tych obcasach? 19.06.09, 23:39
        theorema napisała:
        > Rozpuszczone długie włosy - nigdy Cię dzieciaczek jeszcze mocn
        > o
        > nie pociągnął?

        Jakos dziene ale nigdy mnie dzieciak nie ciagnal za wlosy. Moze
        trzeba mu wyjasnic zwyczajnie a nie dzieckiem tlumaczyc swoje braki
        w umiejetnosci wychowywana big_grin

        > Eleganckie pastelowe kostiumiki - a na nich odcisk ubłoconego
        > bucika. Mam wymieniać dalej? Dzieci po prostu świnią wokoło, są
        rozbiegane,
        > ciekawskie i mają do tego prawo.

        Ale eleganckie sa nie tylko pastelowe kostiumiki. Jak sie uprze to
        mozna w czarnym kostiumiku sie pofatygowac. wink Swoja droga...nawet
        jesli jestem elegancko ubrana (bo jestem na przyjeciu lub po nim
        wracam i zachaczam o plac zabaw) i dziecko mnie uswini to nie robie
        z tego powodu tragedii, mam pralke i moje dziecko wazniejsze niz
        odcisk bucika na kostiumiku.

        > A dres i sportowa fryzura ułatwiają mamom
        > nadążenie za dzieciakiem, proste.

        Nie wiem co fryzur ma do nadazania. Ja tak samo sprawnie biegam w
        eleganckich spodniach jak i w dresie, byle buty byly wygodne i
        niekoniecznie musza to byc szpilki by pasowaly do kostiumiku czy
        eleganckich spodni big_grin.

        > Nie warto się stroić na plac zabaw.

        Co to znaczy stroic??? To ze ktos zadbany i gustownie ubrany udaje
        sie na plac zabaw to nie znaczy ze jest wystrojony. No moze dla
        kogos kto wiecznie chodzi w dresach pamietajacych lata 90 i
        podkoszulku po mezu to moze faktycznie.

        > Jak
        > idziesz w góry to też w pełnym makijażu?

        Co to znaczy pelny makijaz?? Dla mnie jest pelny kiedy jest
        odpowiednio dostosowany do okolicznosci i tak...w gory tez mam
        makijaz, krem nawilzajacy, odrobine pudru, wodoodporne reszta,
        zestaw dzienny, sportowy, neutralny big_grin

        > A w basenie pływasz tylko żabką, żeby
        > włosów nie zmoczyć? Dzieci to jeszcze lepszy survivalsmile

        Mocze i mam makijaz i nawet gogle mam smile. Nie dla mnie dziecko to
        zaden survival. To zwyczajne radzenie sobie a nie jakies ekstremum z
        ktorym trzeba sie zmagac smile
        • sir.vimes "kostiumiki" do pralki? 20.06.09, 13:56
          jedyne, które posiadam nadające się do wrzucenia do pralki to "kostiumiki"
          kąpielowe.

          > Ale eleganckie sa nie tylko pastelowe kostiumiki. Jak sie uprze to
          > mozna w czarnym kostiumiku sie pofatygowac. wink Swoja droga...nawet
          > jesli jestem elegancko ubrana (bo jestem na przyjeciu lub po nim
          > wracam i zachaczam o plac zabaw) i dziecko mnie uswini to nie robie
          > z tego powodu tragedii, mam pralke i moje dziecko wazniejsze niz
          > odcisk bucika na kostiumiku.

          A za dżinsy do tarzania się w błocie i wycieczek do lasu zapłaciłam mniej niż
          płacę za wypranie "kostiumiku" w pralni. Jeżeli mam wywalać pieniądze to z
          dwojga złego wolę podpalać sobie banknotami papierosy.
          • hanalui Re: "kostiumiki" do pralki? 20.06.09, 19:29
            sir.vimes napisała:
            > A za dżinsy do tarzania się w błocie i wycieczek do lasu
            zapłaciłam mniej niż
            > płacę za wypranie "kostiumiku" w pralni.

            Nie mialam pojecia ile kosztuje pralnia chemiczna w PL wiec
            znalazlam cennik w internecie i wychodzi mi na to ze upranie
            kostiumiku to jakies 30 zloty.Jesli twoje dzinsy kosztowaly mniej
            niz owe 30 zeta to wyobraznia podpowiada mi musza byc niesamowicie
            bazarowe - moze to jest wiec odpowiedz czemu kobiety wygladaja na
            zaniedbane...bo nosza tanie koszmarne rzeczy big_grin
            • shellerka Re: "kostiumiki" do pralki? 21.06.09, 08:29
              hanalui - temat pieniedzy i cen jest na tym forum drażliwym. Tu w dobrym tonie
              jest być biednym, smutnym, mieć same problemy, "chłopa" w domu i żyć w stylu eko
              czyt. rzadko robić pranie, wycierać się ręcznikiem papierowym i nie posiadać
              kosmetyków kolorowych. Do ludzi koniecznie wychodzić tak, żeby widzieli że dbasz
              tylko o piękno wewnętrzne, rozwój duchowy a jesteś ponad te wszystkie głupoty
              typu depilacja, moda i uroda (to strasznie puste), a ubierasz sie na bazarku, bo
              kupno porządnych dzinsów (które mnie np. starczają na jakieś 5 -10 lat) to
              wydatek zbyteczny (lepiej kupić książkę).
              Ja książki pożyczam sobie z bibliotek (trzech w sumie)
            • sir.vimes kosztowały 12 zł 25.06.09, 18:54
              w secondhandzie na Puławskiej. Są akurat wystarczająco zwyczajne by je niszczyć
              bez żalu.


              Jesli twoje dzinsy kosztowaly mniej
              > niz owe 30 zeta to wyobraznia podpowiada mi
    • juzia46 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 16:39
      a ja mam masę koleżanek młodych matek (sama też należę do tego
      grona, wręcz podówjnie) i nie zauważyłam, żeby któraś była
      zaniedbana, zapusczona, utyta. Wręcz przeciwnie. Macierzyństwo
      dodalo im jeszcze więcej uroku, niektóre nawet wyglądają lepiej niż
      przed ciążą. Także pewnie dużo zależy od środowiska w jakim się
      obracamy. W piaskownicy, owszem, spotykam różne mamy, ale to już
      inna historia i nic mi do tego jak wyglądają...
      • lavenders27 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 17:55
        Mam 27 lat, rok temu urodziłam córeczkę. Dbałam o siebie odkąd pamiętam i
        urodzenie dziecka niczego w tej kwestii nie zmieniło. Uwielbiam eleganckie
        ubrania i wysokie szpilki, nienagannego wyglądu wymaga ode mnie też mój zawód,
        więc to jest mój strój codzienny - a nie wizytowy, na specjalne okazje - który
        zresztą bardzo lubię i w którym czuję się komfortowo. I owszem, chodziłam z
        dzieckiem na spacery elegancko ubrana, w butach na obcasie, kobiecych spódnicach
        i makijażu. Może tylko włosów nie układałam, bo mam z natury burzę loków wink
        Powiem Wam więcej - pod spodem miałam nawet pończochy (czasami wstępowałam
        dyskretnie do męża błysnąć mu pasem do pończoch, co by nie siedział za długo w
        pracy wink)! I absolutnie w niczym mi to nie przeszkadzało, bawiłam się z córeczką
        w piaskownicy, huśtałam na huśtawce, tarzałam w liściach w parku etc.

        Po urodzeniu dziecka czuję się jeszcze bardziej kobieco i seksownie niż przed -
        więc dlaczego miałabym tej kobiecości ze smakiem nie podkreślać? Nie dla kogoś,
        dla siebie samej. Siedziałam z dzieckiem w domu przez rok, ale zawsze
        znajdowałam chwilę dla siebie. Rano myłam włosy i nakładałam na nie odżywkę, a
        na twarz maseczkę (zajmuje to 10 min), przed spacerem z małą robiłam makijaż (10
        min), kiedy spała miałam czas na depilację czy pomalowanie paznokci. I
        bynajmniej nie jestem różową tipsiarą, która sterczy przed lustrem całymi
        dniami, bo w międzyczasie pracowałam w domu + obowiązki domowe (pranie,
        sprzątanie, gotowanie), a nawet udało mi się napisać doktorat, na który
        wcześniej brakowało mi czasu.

        Czuję się piękna, bo wiem że jestem kochana i - pożądana (!) Przecież dla
        kobiety to strasznie ważne, by podobać się swojemu mężczyźnie i być dla niego
        atrakcyjną! Jestem nie tylko matka, ale także zoną i kochanką. Chcę się spełniać
        w każdej z tych ról, tak jak spełniały się moja mama i babcia. Wiem, że mąż mnie
        kocha i nie zostawiłby nas, gdybym przytyła nawet 20 kg - ale to nie o to
        chodzi. Chce, żeby nadal był ze mnie dumny i nie był ze mną z obowiązku, ale dla
        tego, że pociągam go tak fizycznie, jak i intelektualnie.

        Stad nie rozumiem ataków na zadbane kobiety. Przecież żadna nie idzie na spacer
        w sukience z tafty. Jeżeli ktoś się czuje dobrze w dresie bez makijażu, to ok
        jej życie, jej sprawa - ale dlaczego tak zacięcie krytykuje inne kobiety, które
        podkreślają swoją kobiecość (i seksualność)? Babska zazdrość, zawiść, lęk o
        mężczyznę, kompleksy?
        • lisbeth25 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 18:06
          I tu jest między nami różnica. Ja dbam o siebie dla siebie, po to żebym
          ja się dobrze czuła, Ty robisz to wszystko dla faceta. Poniekąd to
          trochę smutne.
          • lia.13 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 20:00
            lisbeth, chyba nigdy nie byłaś na prawdę pożądana przez faceta ani tym bardziej sama nie pożadałaś, tak pierwotnie, instynktownie, po zwierzęcemu. I to jest trochę smutne, bo miłość platoniczna (cóż za zart biografów smile) jest ok, ale to super doświadczenie. Można sobie opowiadać bzdury, że stroimi się dla nas samych, i oczywicie to po części prawda, kobieta świadoma swej urody jest bardziej pewna siebie. Ale skąd taka kobieta wie o tym, że jest piękna? Ano stąd, że przegląda się w oczach mężczyzny i wie, że może go sobie owinąć wokół palca, własnie dzięki swojej urody. Bo nie jesteśmy w niczym lepsi od zwierząt. Należymy do tego świata i jak on jest samcem tak ona samicą, obydwoje stworzeni przez Naturę w celu reprodukcji gatunku. Przykre to, że nie dostrzegasz iż bycie piękną dla mężczyzny, którego sie kocha sprawia przyjemność samej kobiecie. Przecież to tak oczywiste jak dawanie prezentu - trudno określić komu sprawia to większą przyjemnośći: obdarowanemu czy obdarowującemu.
            • lisbeth25 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 23:01
              Byłam i pożądałam, natomiast dbam o siebie dla siebie, nie dla
              mężczyzny- a że mężczyzna przy tym przy okazji korzysta- to świetnie.
              Ja uważam, że jesteśmy trochę dalej na dordze ewolucji niż zwierzęta-
              i mój sens istnienia nie ma na celu reprodukcji gatunku.
              Ja wiem, że jestem piękna ze swojego wnętrza, nie przeglądam się w
              oczach mężczyznytongue_out
              Rozumiem, że bycie piękną dla mężczyzny może sprawiać przyjemność
              kobietom- to naturalne i oczywiste, ale piękną się jest przede
              wszystkim dla siebie. Ty masz inaczej i dla mnie to trochę smutne.
              • lia.13 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 20.06.09, 07:06
                masz dziecko lub chcesz mieć? jeśli w obu przypadkach odpowiedź jest negatywna,
                to możesz zaprzeczyć, ze jesteś tu aby reprodukować kod genetyczny homo sapiens
                (oczywiście pod warunkiem, że nie masz jakiejś choroby, która wyklucza u Ciebie
                urodzenie dziecka i tym samym ewolucja podjęła decyzję za Ciebie). Człowiek jest
                jednym z gatunków zwierzęcych, należy do świata zwierząt i to niezaprzeczalny
                fakt znany od pierwszych lat podstawówki. Na prawdę sądzisz, ze cały ten
                Wszechświat powstał dlatego, abyś TY się mogła realizować?
                Co do piękna, czy to dla siebie czy dla mężczyzny, to w mojej opinii o pięknie
                możemy dyskutować tylko w konfrontacji z brzydotą a także z reakcją otoczenia na
                nie. Tak samo dobro możemy rozpoznać gdy wcześniej poznamy zło i gdy mama nam
                powie co jest dobre a co złe.
                I na koniec - nie jest mi ani trochę smutno, ze ty masz inaczej wink myślisz jak
                uważasz, masz do tego prawo, tak samo jak i ja mam prawo do własnych sądów, więc
                nie wychodź tu z pozycji mędrca, który ze smutkiem żałuje biednych robaczków,
                nieświadomych prawd tego świata i "mających inaczej" niż ty smile
                btw. tak samo jak ja staram się być piękna dla mojego faceta, tak samo on stara
                się być piękny dla mnie wink
        • nessie-jp Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 18:42
          > Stad nie rozumiem ataków na zadbane kobiety. Przecież żadna nie idzie na spacer
          > w sukience z tafty. Jeżeli ktoś się czuje dobrze w dresie bez makijażu, to ok
          > jej życie, jej sprawa -

          Chyba czytałyśmy dwa różne wątki.

          Przecież na tym właśnie polega problem, że atakowane są "zaniedbane" kobiety,
          które nie czują potrzeby codziennego odstawiania rytuału makijażowo-fryzurowego!
          To one są przedstawiane jako te "koszmary w dresie", jako nieszczęsne istoty,
          których życie się skończyło i które mąż za chwilę rzuci smile

          Mnie np. zupełnie nie przeszkadza fakt, że są kobiety, które lubią się odpicować
          smile za przeproszeniem, bo akurat taki mają humor i kaprys i sprawia im to
          przyjemność. Natomiast przerażają mnie kobiety, które uważają, że bez
          "odpicowania" nie liczą się jako człowiek! Ze ich mąż za chwilę je zdradzi, że
          nie są nic warte, że makijaż, tipsy i buty na obcasie to jakaś ich zbroja,
          mundur, sztandar bez którego NIE WOLNO wyjść z domu. Coś jak nasza, polska
          wersja muzułmańskiej burki!

          Gdyby tylko każdy potrafił zrozumieć to, co napisałaś w ostatnim zdaniu --
          "jeśli ktoś się dobrze czuje w dresie, to jego sprawa i jego życie"
    • asieksza Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 17:29
      Każdy ma jakieś priorytety . Ja już swoje od życia dostałam teraz
      daje dzieciom to co najlepsze. Zamiast kupna kolejnej bluzki czy
      wizyty u fryzjera wolę wysłać syna na wycieczkę szkolną, zamiast
      kupić sobie nowe buty bo akurat pasują do kreacji wole dołożyć do
      butków dla dzieci itd itd. Niestety życie jest sztuką wyborów.Kiedy
      my byliśmy dziećmi rodzice chcieli nam nieba przychylić , teraz my
      staramy się aby naszym dziecim dobrze było Na codzień chodzę ubrana
      wygodnie, w domu często w dresach ale jak raz na jakiś czas ubiorę
      wysokie obcasy, sukienkę, zrobię sobie włoski i makijarz to słyszę
      same ochy i achy. Pewnie gdym tak wyglądała na codzień i w domu przy
      garach i z dziećmi w piaskownicy i... to pewnie nikt nie zwracałby
      uwagi na to jak wyglądam i ile starań w to włożyłam.
    • zawsze_wolna_nilka Koszmar w dżinsach- to ja:-DDD 19.06.09, 18:55
      Kilka lat temu, w krajach skandynawskich, młode kobiety, by nadążyć za modą, oprócz wykonania obowiązkowego tatuażu nad kością krzyżową, zlecały amputowanie sobie małych palców u stóp, by nosić buciki z jak najwęższymi czubkami. To ci dopiero musiały być intelektualistki.

      Ja sama, nie dosyć, że biegam w płaskich butach i bez makijażu, nie skręcam i nie prostuję włosów, jak najrzadziej staram się malować, to jeszcze niekiedy na tym nieszczęsnym placu zabaw pojawiam się zgrzana do czerwoności, schlapana soczkami i wypaprana bucikami/rowerkami/klejącymi łapami dwóch maluchów.

      Co gorsza, całkiem perfidnie decyduję się na "cofanie sie w rozwoju do poziomu wychowywnego dziecka", bo na odwrót, zdaje się, nie dasmile Nie wymagam, żeby dzieci nagle dorosły do mojego poziomuwink

      Chlubię się krągłym biustem, kształtnymi biodrami i apetycznym tyłkiem. To, zdaje się, według aktualnych trendów, nazywa się nadwagą?

      Być może z tego powodu zostałam oczywiście porzucona dla młodszej o dekadę asystentki taśmy produkcyjnej Della w IE, na co zdaje się, słusznie sobie zasłużyłam swą niechęcią do wzorków na paznokciach.
      W związku z powyższym, swoimi pasjami to ja sobie mogę na razie tyłek podetrzeć.

      Tak więc teza założycielki wątku została moim przykładem potwierdzona. Jestem wzorcową Polką, która dała się zapłodnić tylko po to, by swobodnie się sflejtuszyć.

      Dziękuję pięknie Pani Magister Ekonomiiwink
      • w-i-k-i Re: Koszmar w dżinsach- to ja:-DDD 20.06.09, 03:58
        Kurcze znowu musze sie odezwac, na dodatek do Pani, z ktora rozmowa
        nieco mi uwlacza, ale to tak tylko w gwoli sprostowania. A
        mianowicie - jaki magister ekonomii? (wez pod uwage chociazby zmiane
        czasu u mnie jes obecnie po 21). Oczywiscie jestem pewna,ze
        niektorzy z Panstwa bardzo chcieliby, abym byla ta nieszczesna Pania
        ksiegowa czy jakas tam pomoca biurowa (moi znajomi sie usmiali -
        dalam im na to namiar), a tu niestety jestem tylko prawnikiem,
        jeszcze przez pare miesiecy ile mogacym to pracujacym i
        doksztalcajacym sie w domu (z powodu dziecka). Chyba nie moze-ga
        Pani (Panie) odetchnac z ulga. Latwiej i lzej byloby naserduszku,
        gdyby sie wiedzialo,ze tamta wiki to jaze shelerka to ja itd. itd.
        I owszem w USA nikogo nie obchodzi jak kto wyglada(tu sie barzdiej
        liczy kto ile ma na koncie), a w Polsce Panie swiadomie posluguja
        sie dzieckiem do ukrycia wlasnej nidoleznosci fizycznej, mentalnej,
        marazmu intelektualnego - one sa przeciez matkami. Cieszy mnie
        bardzo, ze pojawily sie na forum osoby, ktore dobrze interpretuja
        moje intencje (aalbo raczej czytaja ze zrozumieniem), a nie tylko
        czepiaja sie szpilek w piaskownicy-to jest wlasnie cofniecie sie do
        poziomu dziecka. Mezowie to jednak maja ,,przechlapane", z
        niektorymi - biora ksiezniczki, a tu sie okazuje, ze to pozniej
        zaby, caluja wiec i caluja, a tu nic, wiec albo wiernie pozostaja
        przy swojej zaBIE (lepiej swoja niz obca), albo wierza, ze nastepna
        bedzie lepsza ... i radze miec nadzieje, bo tak wlasnie moze byc.
        Nie chce nic sugerowac, ale uwaga nate najglosniejsze Panie
        (najglosniej kumkaja). Oczywiscie nikogo nie chcialam urazic. A
        swojadrogajestem ciekawa kim teraz bede, bo bylam juz, tipsiara,
        magistem ekonomi bez pasji, pusta lala itd. wenatworcza na poziomie
        dziecka, az strach pomyslec co tym dzieciom sie przekazuje.
        No nic ide teraz ,,zrobic nocny makijaz", bo maz nie moze mnie
        zobaczyc tak naturalna i bez szpilek- on sie najbardziej usmial z
        wiekszosci postowsmile, bo jeszcze ,,wpadnie w ramiona zgrabnej
        asystentki" - dla tych mniej oczytanech - to jest ironia smile .
        Zyczcie mi nocy bez pobudekwink
    • kyyriad do Wiki i Schellerki 19.06.09, 19:57
      nawet jak nie jesteście jedną osobą (w co jednak wątpię), to obie prezentujecie
      ten sam typ kobiety zachwyconej sobą głównie z jednego powodu: BO UDAŁO SIĘ WAM
      SCHUDNĄĆ PO PORODZIE I MACIE CO DZIEŃ GUSTOWNY MAKIJAŻ! Tak właśnie wynika z
      waszych postów. I jeszcze że mąż nie zdradzi bo jesteście piękne i wymuskane
      nawet w piaskownicy (o święta naiwności!!!). No i macie pasje przejawiające się
      głównie w stosowaniu kremów, balsamów i robieniu fryzur! Dlatego z pogardą
      spoglądacie na cały pozostały babski rodzaj, który ma nadwagę, luźny dres i
      trampki, nie ma natomiast makijażu i seksapilu jak kobiety niedzieciate w
      poszukiwaniu mężczyzny. Naprawdę, winszuję spojrzenia na świat, dzisiejsze media
      lansujące wieczną młodość i urodę za wszelką cenę zrobiły wam krzywdę,
      przewróciło się wam w główkach i sądzicie, że wartość kobiety jest w jej
      ciuchach i obcasach oraz w tym jak ją oceniają mężczyżni. Najwyraźniej nie
      istniejecie bez przeglądania się w oczach mężczyzn i tylko wtedy jesteście
      dowartościowane, jeżeli patrzą na was pożądliwie. Co zrobicie jak się
      zestarzejecie, utyjecie, obwiśnie wam biust albo zrobią zmarszczki, nic tylko
      iść się wieszać, a zdarzy się wam to szybciej niż myślicie! Wtedy już nie ma
      szansy być uważaną za "wartościową" kobietę, nie ma szans na związek z
      mężczyzną? Na szczęście rzeczywistość temu przeczy i nie tylko kobiety z idealną
      figurą i makijażem są szczęśliwe i kochane, wręcz przeciwnie - znam wielu
      mężczyzn zdradzających swoje piekne i zadbane żony z całkiem przeciętnymi
      kobietami z nadwagą, bo one nie są tak zajęte i zachwycone sobą, nie każą się
      nieustannie podziwiać, nie konfrontują się stale ze wszystkimi kobietami w
      zasięgu wzroku, mają w sobie luz i radość życia a nie nieustanne niepokoje czy
      oby są dość piękne?
      Ludzie i kobiety są różne, szczupłe i grube, ładne i brzydkie, mądre i całkiem
      głupie i to właśnie w ludziach jest fajne, że każdemu wolno być sobą bez
      oglądania się na opinię innych. Pewnie trudno wam to zrozumieć, ale są kobiety
      szczęśliwe ze swoją nadwagą, kochane mimo swego rozmemłania, dobrze się czujące
      w dresie poplamionym brudną łapką dziecka, nie czujące potrzeby nieustannego
      stawania do konkursu piekności, a jeżeli ich mężowie je zdradzą i odejdą -
      potrafiące żyć bez mężczyzn i przeglądania się w ich oczach, czego i wam życzę
      na wypadek gdyby wasi poszukali sobie brzydszych ale sympatyczniejszych kobiet.
      • framp no właśnie 19.06.09, 21:04
        przeczytałam pobieżnie parę postów, bo temat mnie nie dotyczy, nie mam dzieci,
        ale w ostatnim wpisie jest bardzo dużo prawdy i nasuwa mi się taka uwaga - jak
        bardzo kobiety swoją samoocenę uzależniają od swego wyglądu i jak wiele kobiet
        nawet wynieść śmieci czy kupić bułki idzie w pełnym bojowym rynsztunku, żeby
        przypadkiem mąż, sąsiad albo nawet całkiem obcy facet nie zobaczył pryszcza na
        nosie czy zbędnego kilograma, jak boją się o ten swój wypieszczony image - aż do
        śmieszności! pewnie dlatego faktycznie wielu facetów odchodzi do kobiet
        brzydszych ale mających do siebie więcej dystansu, które potrafią życzliwie
        patrzeć na innych, jechać na wycieczkę bez dwóch walizek pełnych szpilek,
        kreacji i kosmetyków, lubić dobre jedzenie nawet jeżeli złapią od niego oponkę
        na brzuchu zamiast istot doskonałych walczących każdego dnia i w każdej sytuacji
        o swoje piękno! to smutne, że wielu kobietom udało się wmówić, iż mają taki
        obowiązek bo inaczej będą przegrane i samotne, ich życie będzie szare i nudne,
        bo przecież tylko zadbane i szczupłe mają prawo do bycia szczęśliwymi. Co takie
        kobiety zrobią po 40, 50, po chorobie albo wypadku, co zrobią ich mężowie jak
        nie będą już laskami z pierwszej ligi? Chyba tylko współczuć takiego życia,
        takiego partnerstwa i takiej wizji kobiecości. Dziewczyny, nawet bez farby na
        włosach, 60 cm w talii i 10 centymetrowych szpilek jesteście warte kochania ale
        tylko wtedy gdy same siebie takie pokochacie!
        • kadanka Re: no właśnie 19.06.09, 23:11
          ha. a ja powiem tak. mam znajoma, mocno przy tuszy. absolwentka
          fotografii na asp. tak tytulem wstepu. gdy idzie po te przyslowiowe
          bulki naklada spodniczke, obcas, robi staranny makijaz. i mam teraz
          pytanie: co w tym złego. ja mysle ze ona naprawde robi to dla
          siebie. zalezy jej na czyms. niech bedzie ze to "tylko" wygląd, ale
          jej zalezy. nie olewa sprawy. nie olewa siebie.
          z tego co widze po tych postach , u nas nadal jest koszmarna
          tendencja lekcewazenia ciała. "niewazne jak wygladam, wazne co mam w
          glowie" pewnie, ze wazne co jest w glowie. tez uwazam, ze
          najwazniejsze. ale ciało TEZ jest wazne. to tez jestemy my. i dbajmy
          o nie.
          nie rozumiem dlaczego wiekszosci z was te szpilki , tipsy, makijaz
          kojazą sie z jakims poswieceniem. to nie jest obowiazek. ale kazda
          tzw szara myszka moze przeciez spobowac, dla zabawy, z ciekawosci,
          przeistoczyc sie w wampa. i co, ciekawe czy bedzie to dla
          niej "poświecenie" czy moze odkrycie, ze wywoluje wrazenie na
          otoczeniu i na sobie. nie mowie o odchudzaniu sie z 44 na 36. mowie
          o makijazu, szpilce, spodnicy. na zasadzie eksperymentu smile
    • undomestic_goddess na plac zabaw NIE WOLNO na obcasach 19.06.09, 20:47
      To przeciez niszczy specjalna nawierzchnie, ktora zapewnia bezpieczenstwo naszym
      dzieciom. Czy Wy nigdy nie widzialyscie znaku zakazujacego wchodzic na obcasach
      na plac zabaw?
      • wieczna-gosia Re: na plac zabaw NIE WOLNO na obcasach 19.06.09, 21:15
        na cos trzeba umrzec- to po pierwsze.
        Po drugie- to ze ktos nie schudl po porodzie nie oznacza ze NIE MA PRAWA czuc
        sie ze soba dobrze. Owszem ma. Powiem wiecej- wiekszosc powaznych dietetykow
        poleca na dobry poczatek- zaakceptowac siebie. ZANIM sie czlowiek zacznie
        odchudzac. Bo wtedy:
        1. czlowiek ma sile odchudzac sie wolniej. Wolniej- znaczy trwalej. Wolniej-
        znaczy zdrowiej.
        2. Jest mniejsza szansa niepowodzenia gdyz zjedzone lody nie oznaczaja kopniecia
        w tylek diety i w ogole jestem beznadziejna gruba krowa tylko to byly po prostu
        lody. W zyciu jak to w zyciu- lody sie zdarzaja.
        3. Jak czlowiek sie lubi- to lubi sie popatrzec w lustro. A jak lubi sie
        popatrzec w lustro- wieksza szansa ze ubierze sie ladnie, ze bardziej podkresli
        to co juz mu sie udalo, ze w ogole zauwazy ze cos mu sie udalo osiagnac

        Moge tak jeszcze dlugo.

        Generalnie- jestem wielka przeciwniczka:
        oceniania
        pietnowania
        oczerniania
        przypisywania wad
        wytykania
        wywyzszania sie
        krytykowania
        obmawiania

        uwazam, ze nie sluza owej zaniedbanej, tylko sluza lasencji ktora chudosc ma w
        genach. I po ciazy czy brz ciazy po prostu schudnia i juz.

        Co wiecej- takie gadki szmatki powoduja ze wiele grubych predzej sie zabije niz
        pojdzie na basen. Ja jestem odporna na krytyke ale jak weszlam na silownie to mi
        sie rzygac chcialo, jak poczulam te spojrzenia mowiace o boze co ona tu robi.

        Sama mam tipsy- to tak przy okazji- bo obgryzam smile a tipsy jednak obgryzam
        wolniej smile czyli sila rzeczy na placu zabaw mam wypielegnowane dlonie smile oraz
        dres smile kocham nowoczesne dresy z oddychajacych materialow.
      • mmm21 Re: na plac zabaw NIE WOLNO na obcasach 19.06.09, 21:21
        A gdzie w pierwszym poście jest cokolwiek o chodzeniu w obcasach na plac zabaw?
        Wątek rozrósł się do gigantycznych rozmiarów głównie przez to, że wypowiadający
        odnoszą się w swoich postach do tez/stwierdzeń, które nigdzie nie padły. Choćby
        właśnie szpilki na plac zabaw albo tipsy jako rzekomy wyznacznik zadbania.
        • wieczna-gosia Re: na plac zabaw NIE WOLNO na obcasach 19.06.09, 21:26
          w pierwszym poscie jest mowa o wysokich butach, caly czas dochodze czy
          przypadkiem nie chodzi o kalosze.......
          • patka_s 238 19.06.09, 22:13
            smile
            • lavenders27 Re: 238 19.06.09, 22:21
              Nigdzie nie napisałam, że robię to dla męża. Wręcz przeciwnie, napisałam, że dla siebie. Co nie zmienia faktu, że lubię się przeglądać w męskich oczach wink Wiem,że wątek dotyczy 'ataku' na 'zaniedbane' mamy, ale zastanawiam się czy to faktycznie jest atak. Mnie się wydaje, że autorka nie miała takiej intencji - była po prostu ciekawa, tak jak i ja, dlaczego kobiety po porodzie zamieniają
              się z gorących kochanek w zobojętniałe mamuśki i nie pielęgnują swojej kobiecości. Że zastanowiła ją ta metamorfoza. Mam dziecko i resztę świata (w tym męza, seks i cała jego otoczkę) w czterech literach.

              Na forum etata jest cała masa wpisów zrozpaczonych młodych ojców, którzy czują się oszukani. Po urodzeniu dziecka ich świat faktycznie wywrócił się do góry nogami - bo kobieta przelała swoje uczucia na maleństwo, a jemu pozostała rola żywiciela rodziny. Nawet jest wątek -pt. "Czy wasze żony dbają o siebie po urodzeniu dziecka?". To daje trochę do myślenia. Ja uważam, że żeby związek przetrwał, trzeba podtrzymywać w nim ogień i nie zatracać tej szczypty pikanterii. Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się super, kiedy mąż wraca do domu po ciężkim dniu i rzuca się na mnie jak wygłodniałe zwierze wink
              To jak na mnie patrzy utwierdza mnie w przekonaniu, że nadal jeśteśmy dla siebie mężem i żoną, a nie matką i ojcem swojego dziecka. Mnie to jego pożądanie jest tak samo potrzebne jak miłość, czułość czy zrozumienie.

              Mówi się, że kobieta się stroi, bo facet ma lepiej rozwinięte oko niż rozum. Dlatego dbam o siebie TAKŻE z myślą o Nim - każdy facet woli iść do łóżka z seksowną KOBIETĄ, niż zaniedbaną mamuśką. On widzi, że staram się zachować dawną atrakcyjność, mimo wielu obowiązków, burzy hormonów, nieprzespanych nocy. Że jestem taka jak kiedyś, że nic się nie zmieniło oprócz tego, że mamy wspólne małe szczęście. Docenia to i pomaga mi jak może. Zapłata dla mnie jest jego pełne miłości i pożądania spojrzenie - i uśmiech szczęścia na twarzy.

              Ja naprawdę nikogo nie krytykuję za dres czy brak makijażu, Wy się czujecie komfortowo w takim stylu, a ja w innym. Ważne żeby być szcześliwą, cieszyć się życiem, udanym małżeństwem i zdrowym skarbem. Tylko, że piszecie cały czas o sobie - a co napisaliby Wasi mężowie? Może chcieliby coś zmienić, ale tego nie mówią? Nie chcieliby robić przykrości, czekają aż z czasem samo coś się zmieni?
              Pytałyście ich o to? Kiedy ostatni raz czułyście się pożądane i przeglądałyście się w Jego błyszczących od podniecenia oczach? Kiedy ostatni raz nosił Was na rękach, kupił zmysłowe perfumy czy komplet seksownej bielizny? Przecież to JEST WAŻNE smile
              • wieczna-gosia Re: 238 19.06.09, 22:33
                > Na forum etata jest cała masa wpisów zrozpaczonych młodych ojców, którzy czują
                > się oszukani. Po urodzeniu dziecka ich świat faktycznie wywrócił się do góry no
                > gami - bo kobieta przelała swoje uczucia na maleństwo, a jemu pozostała rola ży
                > wiciela rodziny. Nawet jest wątek -pt. "Czy wasze żony dbają o siebie po urodze
                > niu dziecka?". To daje trochę do myślenia. Ja uważam, że żeby związek przetrwał
                > , trzeba podtrzymywać w nim ogień i nie zatracać tej szczypty pikanterii. Nie w
                > iem jak Wy, ale ja czuję się super, kiedy mąż wraca do domu po ciężkim dniu i r
                > zuca się na mnie jak wygłodniałe zwierze wink

                Tylko, że piszecie cały czas o sobie
                > - a co napisaliby Wasi mężowie?

                alez ojcowie na etacie TEZ pisza o sobie- co napisalyby ich zony? Ze fakt ze
                przebywaja 24 na dobe z wyjacym dzieckiem, niewyspane, a pan tatus wraca do
                domu- zmaczony wiec najchetiej by odpoczal a nastepnie rzucil sie jak
                wyglodniale zwierze, a one sa niewyspane, czesto bezradne wobec placzu, kolek,
                zdezorientowane, zmeczone samym faktem przebywania w jednym pokoju z
                marsjaninem, ktory gada po swojemu i chce natychmiast teraz i juz tylko kurna
                nie wiadomo czego.

                a mialo byc partnersko i pomagamy sobie i bycie z dzieckiem jest wazne a jest o
                boze nic nie robisz i znowu wydalas 200.
                • lavenders27 Re: 238 19.06.09, 23:18
                  Ależ ja właśnie tak kombinuję, żeby nie zajmował się zrzędzeniem, tylko
                  konkretami wink No ale może ja mam po prostu mądrego faceta. On wie, że jeśli mi
                  pomoże i będzie wyrozumiały, to szafa będzie grała i wszyscy będą zadowoleni.

                  Mój ślubny jest lekarzem, jak wraca do domu to często nie wie jak się nazywa.
                  Ale zawsze po powrocie bierze prysznic i dostaje zaraz po wyjściu spod niego
                  Małą, którą kąpie, karmi i usypia - bez względu na to czy jest w stanie stać na
                  nogach czy też nie winkJa wtedy wymykam się ciemną nocą do kancelarii, żeby
                  popracować i co tu ukrywać, odetchnąć psychicznie. Potem mamy czas tylko dla
                  siebie - ja rozumiem, że on ma cięzką pracę, on wie, że nie leże w domu i nie
                  pachnę, tylko cieżko zasuwam - szkoda nam czasu na wzajemne pretensje. Mamy go
                  tak mało...

                  Owszem, jesteśmy oboje totalnie wykończeni, ale te wspólne chwile są
                  niesamowicie ważne i dają mi siłe na kolejny dzień. Gdyby on wrócił, zaczął na
                  mnie wrzeszczeć i usiadł z piwem przed TV, to byłby początek końca. On wie,że
                  jestem w gorzej sytuacji, bo musiałam zrezygnować w dużej mierze z własnych
                  ambicji na rzecz cięęęęężkiej fizycznej pracy, dlatego stara mi się to jakoś
                  wynagrodzić i odciążać jak tylko może. No i należy mu się za to jakaś 'nagroda',
                  a nie że facet stara się jak może, a ja do niego jeszcze z fochem wink Odpłaca mi
                  się z nawiązką. Jemu nie zależy na ugotowanym obiedzie czy posprzątanym na błysk
                  domu, ale zrozumieniu i bliskości. Jesli ja mam gładkie nogi, to on wie, że
                  stanęłam na rzęsach żeby znaleźc chwilę na depilację, tylko po to, żeby było mu
                  przyjemnie wieczorem mnie po nich pogładzić. Niby takie głupie nic, a jest
                  dowodem na to, że o nim myślę, nawet wtedy kiedy dziecko wyje, obiad się
                  przypala, a pranie gnije w pralce. I to się tak naprawdę liczy (a nie jakieś
                  nadprogramowe włosy tu czy tam).
                  • lisbeth25 Re: 238 19.06.09, 23:23
                    musiałam zrezygnować w dużej mierze z własnych
                    > ambicji na rzecz cięęęęężkiej fizycznej pracy
                    Nie musiałaś a chciałaś.
                    • gdzieja Re: 238 19.06.09, 23:46
                      A propo zadbania, kolejny wątek i problem ze sprecyzowaniem, co to oznacza.
                      Często jednak jak zauważam, to ważnym aspektem zadbania są choćby tipsy, a więc
                      sprawa, która wymaga nie tylko czasu, ale i PIENIĘDZY!
                      A moje zdanie jest takie, że każda kobieta chciałaby ładnie wyglądać, tylko do
                      tego trzeba spełniać pewne warunki - mieć pieniądze i czas, a w razie takich
                      ograniczeń - umieć stanąć na głowie lub choćby nie poddawać się. Bo ja osobiście
                      znam takie przypadki, gdzie jest albo wszystko albo nic. Nie stać mnie na modny
                      ciuch, fryzjera, to po co cokolwiek ze sobą robić jak i tak wyglądam do d. A
                      przecież można i z tych starych, niemodnych ciuchów coś wykombinować, zwłaszcza,
                      że od dłuższego czasu moda powraca do starych wzorów.
                      Druga sprawa, że rzeczywiście wygląd dostosowuje się do miejsca. Do pracy i do
                      szkoły trzeba się zmobilizować, ale jak się siedzi w domu i dalej jak plac
                      zabaw nie wychodzi, bo nie ma nikogo do wsparcia przy dziecku, to motywacja może
                      być słabsza...zwłaszcza, że przy niemowlętach non stop trzeba się przebierać, bo
                      co chwilę ulewa, uślini, opluje, a czasem i inne awarie się zdażają. Poza tym
                      oprócz tych zabaw zostaje sprzątanie, pranie, odkurzanie - kto do takich robót
                      się stroi i robi tipsy? Nie mniej jednak na spacer, czy na popołudnie i wieczór
                      z mężem zgadzam się, że pasowałoby się postarać.
                      A w temacie piaskownicy to nie jest najlepsze miejsce do wyciągania wniosków,
                      proponuję raczej obserwacje podczas spaceru w niedzielne popołudnie.
                    • lavenders27 Re: 238 20.06.09, 00:00
                      Musiałam. Wydawało mi się, że wszystko ze sobą pogodzę i chciałam być aktywna
                      intelektualnie/zawodowo, ale już PO okazało się, że nie dam rady utrzymać
                      takiego tempa rozwoju i jednocześnie opiekować się dzieckiem. Musiałam więc
                      zrezygnować z ambicji, bo dziecka przecież na śmietnik nie wyrzucę. Siła wyższa.
                      • lisbeth25 Re: 238 20.06.09, 06:33
                        Ojciec dziecka też zrezygnował?
                • ciociacesia wez wieczna 21.06.09, 04:39
                  > przebywaja 24 na dobe z wyjacym dzieckiem, niewyspane, a pan tatus wraca do
                  > domu- zmaczony wiec najchetiej by odpoczal a nastepnie rzucil sie jak
                  > wyglodniale zwierze, a one sa niewyspane, czesto bezradne wobec placzu, kolek,
                  > zdezorientowane, zmeczone samym faktem przebywania w jednym pokoju z
                  > marsjaninem, ktory gada po swojemu i chce natychmiast teraz i juz tylko kurna
                  > nie wiadomo czego.
                  bo az mi sie mój noworodk przypomnial. a mój facet jeszcze nawet w miare
                  partnerski był, ale jak sie karzyłam to potrafil wytknac ze sama dziecko
                  chciałam. dran. smile
              • joanna35 Re: 238 20.06.09, 09:52
                Nawet jest wątek -pt. "Czy wasze żony dbają o siebie po urodzeniu
                dziecka?". To daje trochę do myślenia.
                Chodzi Ci o wątek, który na e-tacie założyłą shellerka?
                • lavenders27 Re: 238 20.06.09, 13:04
                  Ojciec w pewnym sensie też zrezygnował - musiał zawiesić studia doktoranckie, bo
                  nie byłby w stanie mi pomóc. Wracałby do domu ok. 23, a tak musi być przed 18,
                  bo ja wtedy wychodzę. Oboje dużo poświęciliśmy i oboje ciężko pracujemy na to,
                  żeby nie zniszczyć duperelami tego co jest między nami. A przy małym dziecku
                  często puszczają nerwy i o pretensje nie trudno.

                  Ten temat na etacie był sprzed kilku lat i było w nim jakie 5x więcej potów niż
                  w tym shellerki - założył go chyba facet. Nie pamiętam.
              • asia_i_p mój pierwszy komplement od męża 21.06.09, 10:20
                Mój pierwszy komplement od męża usłyszałam w naszym drugim dniu
                chodzenia ze sobą. To było w górach i byłam właśnie po czternastu
                godzinach snu (poprzednią noc spędziliśmy w lesie w deszcze, bo
                zgubiliśmy drogę), niemożliwie rozczochrana i przed prysznicem. Mój
                obecny mąż wpatrzył się we mnie z niekłamanym zachwytem i powiedział
                czule "Wyglądasz okropnie".
                Wiem, że się mojemu mężowi podobam w ciąży, tuż po porodzie, a także
                w czasie porodu. Wiem, że jego podobanie ma tolerancję +/- 10 kilo,
                a pewnie i +/- 20. Owszech, ma zdanie, w których ciuchach wyglądam
                lepiej, w których gorzej (ma wyczucie kroju, ja jestem lepsza w
                kolorze, więc się nam i pod tym względem fajnie się współpracuje),
                ale nie wyobrażam go sobie roniącego łzy na forum, że przytyłam.
                Co raczej nie wynika z małej spostrzegawczości, bo rozszyfrowanie
                mojego nastroju zajmuje mu około 10 sekund.
                Ja nie wyszłam za mąż za białego mężczyznę, wzrost 186, konkretna
                waga, konkretny stan uzębienia i cery, określone cechy charakteru.
                Ja wyszłam za mąż za niego, a on ożenił się ze mną. On chciał mnie -
                całej, a nie sumy określonych cech. Ja chciałam jego - i na pewno
                wiedziałam, że go kocham, kiedy mi się śniło, że ma bliźniaka
                jednojajowego, a ja i tak potrafię go odróżnić, albo że całkowicie
                zmienił wygląd, a ja i tak wiem, że to on.
                Byłabym przerażona, gdyby moje parę kilogramów więcej albo
                przejściowe zaabsorbowanie nowymi obowiązkami stawiało jego świat na
                głowie. Na szczęście nasz świat mocno stoi na nogach.
    • martusia-4 Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 19.06.09, 23:51
      nie dla kazdego pasja, zainteresowaniem jest wyczesana fryzura, tipsy , solarka
      i szpilki. Do piaskownicy sie raczej w szpilkach nie chodzi i fakt-nie pasujesz
      do normalmych mam z piaskownicy bo wygladasz tak odpie...na jak stroz w boze
      cialo po prostu smiesznie.
      A tak na marginesie probujesz sie dowartosciowac bo maz cie nie docenia? Nie
      szata zdobi czlowieka lecz czlowiek szate.
    • inny.obserwator Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 20.06.09, 09:55
      smile)))

      siłownia bydgoszcz
    • ragazza_bionda Re: ,,Koszmar w dresie" = ,,przeciez mam dziecko 20.06.09, 10:17
      ojeju, faktycznie tez to zauwazam i poprostu az przykro patrzec na zapuszczone
      mlode kobiety. Wlasnie tym bardziej powinno sie dbac o siebie i wlasna
      atrakcyjnosc kiedy :zaczyna sie mieszkac z facetem, bierze sie slub i rozpoczyna
      zycie rodzinne, jest sie w ciazy a szczegolnie kiedy jest sie matka(koniecznie
      na plywanie ,aerobik, bieganie -cokolwiek aby czuc sie swiezo z energia i miec
      chociaz godzinke tylko dla siebie a nie tyrac jak wol nad dzieckiem albo stac
      przy garach i gotowac dla faceta. To sa tylko role, ktore spelniamy a gdzie
      nasza reszta? Gdzie reszta zycia? w piaskownicy? w garnku z ziemniakami? o,co to
      to nie-oboje splodzilismy ludzka istotke i oboje jestesmy za to odpowiedzialni-
      ja pompuje przed snem mleko do butelki a on rowniez wstaje w nocy i karmi malego
      dziubka albo przynosi mi do go do lozka, nie mam zamiaru chodzic jak cien
      niewyspana tylko dlatego ze mam dziecko. Nie gotuje bo mi sie nie chce, gotuje
      kiedy mam na to ochote,do sprzatania mamy pomoc, natomiast bardzo lubie chodzic
      na spacery z dzieckiem ,oczywiscie w pelnym makijazu i i z superdekoltemsmile
    • rita75 Popłuczyo patriarchalnego modelu świata... 20.06.09, 18:47
      żałosne.
      Czytajac takie posty, zaluje, ze nie urodzilam się facetem.
    • gacusia1 [...] 22.06.09, 01:08
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka