Awantura o nic??

24.06.09, 11:57
Problem następujący dzwoni do mojego męża, że chciałaby dziecko na
jutro, pojutrze ma wolny ranek/popołudnie i chce się nim zając…
Ustalają wszystko między sobą ja się tylko dowiaduję że dzwoniła i
że jutro chce zabrać i czy mam coś przeciwko (jak już wszystko
ustalone)Irytuje mnie to że nikt nie rozmawia ze mną wszystko za
moimi plecami ja tyko dostaje informacje. Rozmowa z mężem awantura
że robię aferę o nic ….
    • gryzelda71 Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 11:59
      Kto dzwoni?Sąsiadka?
    • mniemanologia Ale kto? /nt 24.06.09, 12:00
      • amilos Re: Ale kto? /nt 24.06.09, 12:05
        no a któż by inny jak nie teściowa, śmie kobieta rozmawiać z chłopem o jego
        własnym dziecku i on śmie decydować o swoim dziecku, co to się ludzie dziejesmile
        Czy jak Ty umawiasz się ze swoją mama, tez o wszystkim informujesz męża? W końcu
        on chyba tez może decydować o dziecku, nie tylko Ty..
      • wieczna-gosia Re: Ale kto? /nt 25.06.09, 09:25
        jak nie wiadomo kto- to musi byc tesciowa.
    • mustardseed Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 12:01
      Obstawiam teściową!
      • mniemanologia Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 12:10
        A ja głupia myślałam, ze chodzi o ex, czyli matkę dziecka. Ale
        faktycznie, wtedy to się nie klei.
        Z teściową też się nie klei, tak swoją droga smile
    • zlotarybka_1 Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 12:01
      ale o co chodzi, kto się umawia, jaka awantura?
    • alabama8 Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 12:09
      To nie była teściowa! Czytajcie ze zrozumieniem wtórne analfabetki!
      Przecież jasno napisane: "Problem następujący dzwoni do mojego
      męża..." czyli do męża zadzwonił Problem następujący (osobiście!).
      • mniemanologia Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 12:11
        Kurczę, masz rację.
        Zwracam honor, głupia jestem po dwakroć.
      • truskawkowe_studio lol 24.06.09, 12:40
        big_grinDD
    • 18_lipcowa1 szukasz problemow 24.06.09, 12:18
      ja bym sie cieszyla
      w koncu maz to ojciec dziecka i ma prawo decydowac
      ciekawe ze mamuski o wielu rzeczach same decyduja bez pytania meza
      o zgode/ zdanie- wtedy nie ma prawa miec awantur prawdA?
      • bsl Re: szukasz problemow 24.06.09, 12:24
        myslę że to matka męża dzwonila ,
        a jakby do ciebie dzwonila twoja matka to konsultujesz sie z mężem ?
        to do autorki wątku
        • gryzelda71 Re: szukasz problemow 24.06.09, 12:26
          Po co,wszak to jej dzieckosmile
    • taberka kto - teściowa 24.06.09, 12:29
      teściowa dzwoni do meża umawiają sie a mnie informuja, albo niania
      dzwoni ze babcia zabrała dziecko
      • bsl Re: kto - teściowa 24.06.09, 12:32
        no to macie problem z komunikacja i proponuję to zmienic , rozmową
        np .
        • taberka Re: kto - teściowa 24.06.09, 12:36
          tylko tak jak napisałam, zwróciłam uwage męzowi ze mogłaby choć
          zadzwonić i dać znać że ja zabiera i ze mam ja potem odebrać, albo o
          której a tu nic glupony wygaguje i szukam problemu (i leci mamusi
          poskarżyć, ze żona zła jej nie lubi)
      • sanna.i Re: kto - teściowa 24.06.09, 14:56
        Powiedz,że tak, masz coś przeciwko i następnym razem niech ustala z tobą
        wcześniej. Raczej nie wyobrażam sobie sytuacji,że babcia (którakolwiek) odbiera
        dziecko od niani i "bierze je sobie" bez mojej zgody. Niania niech następnym
        razem powie babci,że nie zezwoliłaś na zabieranie dziecka bez twojej zgody i
        finito.Ty jesteś mamą, ty rządzisz.Z mężem zaś ustalcie jakieś wspólne stanowisko.
        • e.logan Re: kto - teściowa 24.06.09, 14:59
          Ty jesteś mamą, ty rządzisz.

          A maz to doopa wołowa od zarabiania kasy.Jak on wogole smie decydowac o
          dziecku zrobil i to powinno mu wystarczyc na bardzooo dlugo!!
          • sanna.i Re: kto - teściowa 24.06.09, 15:42
            Jasno i wyraźnie napisałam co z mężem.
    • taberka nie pierwszy raz 24.06.09, 14:39
      Sytuacja sie powtarza notorycznie od dwóch lat. Chętnie bym też
      miała coś do piwiedzenia w sprawie swojego dziecka
      • e.logan Re: nie pierwszy raz 24.06.09, 14:51
        A kiedy rozwiazanie konkursu - kto zabiera dziecko?..

        Odp. na post . Jesli to babcia imaz sam zdecydowal to czepiasz sie. MAz
        ma przeciez prawa rodzicielskie , nie jest ubezwlasnowolniony i moze
        tez decydowac o dziecku.Zaloze sie ze nie o wszystko go pytasz a
        czasami stawiasz przed faktem dokonanym.A jak sama piszesz zapytal czy
        nie masz nic przeciwko, wiec nie tak do konca ze nie pytal o zdanie.
        • sanna.i Re: nie pierwszy raz 24.06.09, 14:58
          Ale z tą nianią już gorzej - babcia przyjeżdża, zabiera dziecko i dopiero niania
          dzwoni poinformować?
          • e.logan Re: nie pierwszy raz 24.06.09, 15:01
            Tu sie zgadzam. Jednam pewnosci nie mamy czy nie umowila sie z synem.i
            TO NIANAI POWINNA zadzwonic i dowiedziec sie czy moze wydac dziecko
            tesciowce.
            • taberka Re: nie pierwszy raz 24.06.09, 15:17
              Umówiła się tylko że mąż nikomu nic nie powiedziąl a niania
              zadzwoniła jak dziecka już nie było i czy może iść do domu...
              Zawsze tak robili, uamwiali się za mooimi placemi, ja zostawałm
              postawiona przed faktem dokonanym (i nic chodzi tylko o dziecko)
              czasem zspólne wyjazdy, spotkania idziemy i do nich i już bo on się
              z mamą już umówił, nie moze odmówić to nić że to był 4 weekend w
              miesiacu z teściową...
              Może z tąd ta moja niechęć do niej może jakaś podświadoma, że ona
              ciągle była między nami i bardziej sie liczyła, i tak się juz
              zraziłam do niej i teraz każdy powód jest dobry...
              • bsl Re: nie pierwszy raz 24.06.09, 15:19
                miej pretensje do męża i do siebie zes takiego wzieła
    • magoska1984 Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 17:31
      wyobrażam sobie, że takie sytuacje z tym dzieckiem mogą cie
      irytować, ale z drugiej strony to fajnie, że dziecko samo pojedzie,
      bez mamusi, znaczy się chętne do swiata jest, a nie trzyma się
      sukienki mamy.
      co do tych coniedzielnych wizyt...dobrze, że przynajmniej
      gdziekolwiek chce jechaćsmile
      • magoska1984 Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 17:32
        > co do tych coniedzielnych wizyt...dobrze, że przynajmniej
        > gdziekolwiek chce jechaćsmile
        mam na myśli męża
    • joanna29 Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 19:34
      Jak wydarzy sie taka sytuacja to pojedz od razu do teściowej zabierz
      dziecko i powiedz, że byliscie umówieni (z innymi dziecmi, z
      lekarzem itp.). Powiedz, że na przyszłośc jak babcia chce zabrać
      dziecko to ma sie z Tobą kontaktować i to ustalać. Powiedz, że maż
      nie przekazuje Ci wiadomości i nie pamieta też jak Ty mu mówisz, że
      jesteś z dzieckiem umówiona.
      Moja tesciowa w pewnym okresie odbierała bez mojej zgody syna ze
      żłobka (była na liście, jak wszyscy dziadkowie). Ja jechałam i
      dowiadywałam się, że mały odebrany 10 min temu. 2 razy pojechałam i
      zgarnełam małego. Za 3 razem pojechałam i nie było ich w domu, na
      placu zabaw tez nie. Telefonu teściowa nie odbierała. Dzieci i
      dorośli nie widzieły nigdzie ich na spacerze. O mało zawału nie
      dostałam, zdenerwowałam się strasznie co się stało, gdzie są.
      Zadzwoniłam do męża, był w 10 min. Razem jeszcze dzowniliśmy do
      tesciowej i jej szukalismy. W koncu się zjawiła zadowolona z
      tłumaczeniem, że mały chciał iść na spacer. Ja ich szukałam 45 min.
      Tel tesciowa miała przy sobie. zapakowałam małego i pojechałam do
      domu. Maż jeszcze został, wiecej teściowa małego bez pytania nie
      zabrała.
      Także niestety, ale sa złośliwe tesciowe. Nie kazda synowa nie ma
      podstaw uwazac tesciowej za nieodpowiedzialna i wredna.
      • ola_motocyklistka Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 19:43
        Są złośliwe teściowe, niestety. Ale skoro ta sytuacja trwa ze dwa lata, to za
        późno się za to zabierasz. Trzeba było wtedy bardzo stanowczo rozmówić się z
        teściową, ustalić zasady i je egzekwować. Teraz chodzisz wkurzasz się, itp. Im
        dłużej to sprawa trudniejsza do rozwiązania.
        Joanna29 moim zdaniem podsuwa dobry pomysł na rozpoczęcie zmieniania zaistniałej
        sytuacji. Czeka Cię trudna przeprawa, ale jak uzbroisz się w cierpliwość, to
        może zaowocować sukcesem, i spokojem w rodzinie.
    • kali_pso Re: Awantura o nic?? 24.06.09, 19:42

      Ja czegoś nie rozumiem- wyobrażam sobie, że dzwoni mój teśc i
      rozmawia ze swoim synem, czyli moim mężem o zabraniu wnuka do
      siebie. Co robi mój mąż? Tutaj z kolei nie wyobrażam sie, aby mój
      mąż nie powiedział:" Poczekaj, zapytam X, co ona na to"- dla mnie to
      tak oczywiste, jak mycie zebów, może więc dlatego nie ogarniam
      takich sytucjiwink
      To, co opisujesz jest trochę dziwne- niby mąz robi coś za Twoimi
      plecami ale później pyta, czy nie masz nic przeciwko- nie kumam.
      Skoro zgodził się bez pytania Ciebie co sądzisz w temacie, to po co
      później pyta? Czyżby jednak czuł, że coś nie halo?
      • m.i.n.e.s Re: Awantura o nic?? 25.06.09, 08:54
        Ale o co chodzi.
        Babcia chce spedzic czas z wnukiem, sama sie zobowiazuje do opieki,
        pyta swojego syna. Ciebie sie nie pyta, bo moze sie boi.
        Nie mozesz po prostu powiedziec, ze nastepnym razem chcesz byc
        wczesniej informowana, a nie wyzywasz sie na mezu.

        Na pocieszenie,
        moja tesciowa nigdy sama z siebie nie wezmie mojego dziecka.
      • wieczna-gosia Re: Awantura o nic?? 25.06.09, 09:29
        moi tez tak robia- wracam do domu a maz mi mowi z szatanskim usmiechem ze
        sprzedal dzieci smile
        Co gorsza- ja tez tak robie.

        czasami wczodzimy sobie z planami niedogadanymi w parade ale wtedy dziecko
        odbiera sie wczesniej i juz.

        wyszlam za doroslego czlowieka, zdolnego podejmowac autonomiczne decyzje w pelni
        wladz rodzicielskich.
        • azile.oli Re: Awantura o nic?? 25.06.09, 09:58
          Generalnie to bardziej wina męża, niż teściowej. Powi nien zapytać,
          czy nie masz innych planów. Po prostu faceci nie zawsze wszystko
          wiedzą i to nie dlatego, że żony uważają, że mają większe prawo
          decydować o dziecku, ale dlatego, że pewne sprawy spadają na
          kobiety, a facet zadowolony. Nie musi matka uzgadniać z ojcem wizyty
          u lekarza, planowanej wyprawy na zakupy, więcej, mogę się założyć,
          że nawet, jak mu mówi, to facet tego w notesie nie zapisuje.
          Przykład, że nie informuje się męża o tym, że dzieckiem zajmie się
          własna matka jest ''od czapy''. Zazwyczaj gdy on wraca do domu
          dziecię zdążyło już od babci wrócić.
          Poza tym matka pamięta i wie o wielu rzeczach, które dla ojca są
          mało znaczące. A zatem pamięta, że dziecko ma być np niedługo
          szczepione i warto, aby było zdrowe, więc trzeba mieć zaufanie do
          babci, że nie zrobi czegoś ''po swojemu'', mogło przechodzić
          jelitówkę i trzeba uważać na dietę itd.
          Ogólnie wypadałoby zapytać żony, czy pomysł jej odpowiada.
          Ja swojego męża skutecznie oduczyłam decydowania za nas wszystkich
          gdy jestem w domu, gdy parę razy głośno krzyknęłam, czemu nam coś
          nie pasuje. Bo facet założył, że jemu z niczym nie koliduje, ale nie
          przyszło mu do głowy, że może kolidować mnie.
      • taberka Re: Awantura o nic?? 25.06.09, 10:22
        Właśnie to w tym wszystkim nie gra, umawia się z nia a potem mnie
        informuje że już się umówił i przecież już nie może odmówić. Czasem
        mi to obojętne wiec się zgadzam na ich plany, ale często nie mam
        ochoty spędzać z ni mmi kolejnego niedzielnego popołudnia… Chyba
        czuje, ze coś nie halo, że to ze może jednak powinien wcześniej
        zapytać co o tym sądzę, parę razy już zwróciłam mu na to uwagę ,ale
        jakoś ciężko mu to zrozumieć.(zawsze broni mamy i uważa że ja
        przeganiam i się czepiam) Pewnie się czepiam ale jak jestem pomijana
        w ich dyskusjach o naszych (jakby nie było planach) to jak się mam
        nie czepiać…
        Pewnemu się wydaje że po marudzę i tak się zgodzę (bo niestety tak
        też się zdarza). Bo jak się nie zgodzę to potem wychodzę na złą
        synową co nie chce odwiedzać teściów, utrudnia kontakty z wnukiem i
        takie tam – a przecież i tak nic nie robiliście.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja