morusek_easy 04.07.09, 11:54 Od którego miesiąca mama karmiąca piersią może zacząć jeść owoce pestkowe szczególnie wiśnie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anet81 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 12:02 od początku. To zabobony są. nie daj się wrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 12:05 mi tez lekarz pozwolił Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 12:09 Od 7,bo najczęściej wiśnie w lipcu dojrzewają Odpowiedz Link Zgłoś
morusek_easy Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 12:17 właśnie widze u siebie na drzewie piękne czerwone wisienki i nie mogę się im dłużej oprzeć )) Tylko czy pózniej moja dzidzia będzie zadowolona. Będe próbować. Odpowiedz Link Zgłoś
bebik.pl Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 12:40 Nie byłabym taka pewna czy zabobony. Kompot z wiśni zawiera podobno kwas pruski z pestek. Raz wypiłam w czasie karmienia i potem kilka godzin mieliśmy kłopot z Małym: marudzenie, ból brzuszka. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 12:45 Ale autorka przed zjedzeniem nie bedzie ich gotować. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 13:02 Jadlam absolutnie wszystko, czosnek też, od początku karmienia. Dziecko przeżyło i ma sie dobrze. Wazne, żeby było jedzenie bardzo urozmaicone, i zeby nie jesc jakiegoś jednego produktu w bardzo duzych ilosciach. Po prostu wszystkiego po trochu. Smacznego Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 14:18 Urodziłam dzieci w marcu i maju. Jadłam wszelkie owoce jak tylko się pojawiały, łącznie z truskawkami (fakt, z własnego ogródka)- dzieciom nic nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
dziub_dziubasek Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 14:52 ja trzy tygodnie po porodzie jadlam już wszystko co chciałam- owoce wszelkie- pestkowe, niepestkowe, jakie akurat były. Odpowiedz Link Zgłoś
gacusia1 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 15:55 Ja jadlam wszystko nie zwazajac na diete od poczatku do konca. Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 16:26 A możecie mi wytłumaczyć jakim cudem "groźne" substancje (np. wzdymające z kapusty, albo uczulające z czekolady) przedostają się z układu pokarmowego matki do krwiobiegu i stamtąd jej kanalików mlecznych. A nawet jeśli, to jakim cudem (bo chyba o cuda tu chodzi?) przebywszy taką drogę, te substancje wzdymające nie zatracają swoich pierdotwórczych właściwości? Bo ja tego nie pojmuję... Rozumiem, że substancje z krwiobiegu przedostają się do mleka, dlatego np. pewnych leków nie powinno się stosować, ale właściwości potraw? Ja tam w każdym razie jadłam zupełnie wszystko, moje dziecko zawsze zdrowe, choć karmione dwa lata takim wszystko-zawierającym-mlekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 16:45 Hmmm ale ponoć(wszak nigdy nie próbowałam)mleko ma smak w zależności od diety matki więc? Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 16:50 No własnie, "ponoć" - ale jak to się dzieje? Kaki jest mechanizm przekazu: żołądek matki--> jej krwiobieg--> jej kanaliki mleczne--> jej mleko--> żołądek dziecka i tam jeszcze ta kapusta ma wzdymać?! Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 16:54 Pewnie tak,skoro leki też przenikają. Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 17:26 Ale leki się rozpuszczają i przenikają przez ścianki naczyń. Kapusta nie, a już na pewno nie jej działanie gazotwórcze. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 17:29 Czeny zakładasz,że substancja odpowiedzialna za wzdęcia nie przenikaprzez ściany? Ciekawe czy ktoś prowadził badania NA TEN TEMAT. Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 17:36 Ależ ja nie zakładam, tylko mam wątpliwości! Substancja gazotwórcza, nawet, jeśli przenika przez ściany naczyń (pomijam, że jeśli tak, to w ilości śladowej), to musi pokonać tak długą drogę, że, moim zdaniem, niemożliwym byłoby, żeby mogła wzdymać niemowlę (zakładając, że kapustę zjadło nie ono, a matka, rzecz jasna). Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 17:46 To po co te wszystkie diety? Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 17:50 No właśnie o to chodzi. Po nic? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 18:00 dieta na wszelki wypadek jest bez sensu bo kobieta pozbawia i siebie i dziecko cennych skladnjkow zupelnie niepotrzebnie, zdrowa dieta musi byc przede wszystkim zroznicowana.a jesli na cos dciecko zle reaguje to dopiero wtedy mozna myslec o eliminacji Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 18:09 Ja to wszystko wiem. Dlatego mniemam, że restrykcje żywieniowe wprowadza się po to, by zniechęcić matki do karmienia piersią na rzecz mleka modyfikowanego (płatnego, nieprawdaż?). To swoiste lobby. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 18:58 Jak zaczynalam karmic, to oczywiscie oblozylam sie poradnikami - szbko sie zorientowalam, ze jesli ze wszystkich list niedozwolonych karmiacym produktow zrobie jedna, to powinnam szybciutko umrzec z glodu. I pamietam, ze jako poczatkujaca matka czulam sie spetana dziesiatkami nakazow i zakazów, ktore zreszta szybko sie zmieniały w dokladnie przeciwne (na przyklad ukadanie noworodka do spania na brzuszku), a wiekszosc juz na oko byla absurdalna. Ja uwazam, ze wlasnie o to spetanie matki chodzi - cos zamiast dawnego trzymania poloznicy w calkowitym odosobnieniu. O spetanie i obciażenie odpowiedzialnoscia za wszystko, co sie z dzieckiem dzieje. Przylad: synek pani leząca obok mnie po porodzie dostal naglej biegunki, matkę odpytano z jadlospisu i okazalo się, że osmielila się zjesc jednego pomidora. Potem dziecko wyleczono sulfaguanidyną - to ciekawe, ze na pomidora takie cos pomaga. W tym samym szpitalu wszędzie laziły olbrzymie czarne muchy, w kiblu spłuczka byl popsuta, wiec muchy lazily i po tym, czego sie nie dawalo spuscic. Ale winien byl pomidor, a raczej żarloczna matka. I drugi przyklad: zachorowala coreczka kolezanki, trzymiesieczna, pierwsze zalecenie lekarki: odstawic od piersi. Tego juz chyba nie musze komentowac, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 17:48 Zadawalam te same pytanie, kiedy karmilam dzieci. Nadal nie poznalam odpowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 17:51 Niewiarygodne a jednak chyba cos w tym jest. Tak samo za posrednictwem mleka matki niektore pokarmy moga uczulac niektore dzieci. Mnie osobiscie zdarzylo sie ze dziecko zwijalo sie z bolu i zrobilo kupe na zielono 2 razy. Kiedy zjadlam krokiety z kapusty i drugi raz kiedy zjadlam rozka posypanego niewielka iloscia orzeszkow. normalnie moj syn mial jakies tam problemy z adaptacja do 3go miesiaca ale i sobie pojekiwal ale wtedy darl sie jakby go kto ze skory obdzieral. Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 17:55 Ja chciałam poznać mechanizm tego zjawiska, nie fakt istnienia, ale nikt, jak dotąd, nie udzielił mi odpowiedzi, poza zdawkowym "bo tak" (pytałam i lekarza i doradcę laktacyjnego i dietetyka i pielęgniarkę i na forum i w realu - wszędzie te same kretyńskie uśmieszki i mina ucznia nieprzygotowanego do lekcji...). Skąd wiesz, że dziecko nie miałoby zielonej kupy bez tego krokieta? Niedojrzałość jelitowa potrafi wiele zdziałać... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 17:56 Ja tam jednak stawiam na niedojrzałość układu,a nie na magiczną teleportację gazów z żołądka do cycki. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Driadea... 04.07.09, 21:36 Nie wiem na czym to polega, ale że przenika, to fakt. Kiedy Mały miał dwa miesiące dostał wysypki po poziomkach (oczywiście via pierś). Nie ma mowy o pomyłce, bo przećwiczyłam temat dokładnie - po truskawkach nie było reakcji, a po poziomkach tak. Teraz Mały ma 15 miesięcy, a ja nadal nie mogę jeść NIC wzdymającego (żadnych kapustnych, żadnych strączkowych), bo nockę mamy z głowy. Mały krzyczy jak opętany, pręży się, nóżki w górze i bąki takie jakby sam całą kapustę zeżarł. Wierz mi, przez 15 miesięcy miałam dość czasu, żeby się przekonać, że to właśnie o te elementy w mojej diecie chodzi. Zresztą przekonuję się nadal, bo co jakiś czas próbuję nieśmiało czy już mogę. Zdaję sobie sprawię, że reakcja mojego dziecka nie jest typowa (podejrzewam zespół jelita drażliwego), niemniej może służyć za dowód w sprawie przenikania. Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Driadea... 04.07.09, 23:35 Oczywiście... Czyli jesteś kolejną, która wie, że tak, ale nie wie, dlaczego. Jak się czegoś nie da wytłumaczyć, to albo to nie istnieje, albo jest metafizyczne. Bo nie chodzi tutaj o moje ograniczenie i niemożność zrozumienia - zauważ, że jak dotąd nikt nawet nie spróbował wytłumaczyć. Cud czyli. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: Driadea... 05.07.09, 10:04 > Jak się czegoś nie da wytłumaczyć, Nie "nie da się" tylko ja nie potrafię, a to istotna różnica. Potrafisz wytłumaczyć na czym polega zjawisko mimikry? Ale chyba nie przeczysz, że ono istnieje? Odpowiedz Link Zgłoś
kra123snal Re: Driadea... 05.07.09, 11:38 Z pokarmu matki alergeny krążą w krwiobiegu, przenikają też do mleka matki - małe ilości, dlatego rzadko dzieci piersiowe faktycznie w czasie samego karmienia mają alergię. Po strawieniu pierdotwórczego pokarmu, pierdotwórcze związki krążą w krwiobiegu i przedostają się do mleka matki, to samo z niektórymi substancjami smakowymi. Podobno, gdy facet zje ananasa, to jego sperma ma też ananasowy smak - wychodzi z tego, że niektóre smaki "wydzielamy" naszymi płynami Odpowiedz Link Zgłoś
kicia031 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 16:41 Po prostu wprobuj, najpierw niewielka ilosc. Ja przy pierwszym dziecku - mimo ze alergik - moglam jesc wszystko, Drigi - niealergik, ale bardzo zle znosil gdy jadalam niektore pokarmy. Nie ma regul. Odpowiedz Link Zgłoś
akaef Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 18:00 Polska jest chyba jedynym krajem, gdzie ZALECA SIĘ profilaktyczne diety dla matek karmiących piersią (na szczęście już chyba coraz rzadziej). Na zachodzie ludziska w ogóle nie wiedzą o co biega, kiedy matka-Polka pyta po porodzie co może jeść, a czego nie. Dieta matki karmiącej powinna być zdrowa, lekkostrawna i zbilansowana, różnorodna. Reszta to przesądy, mity i legendy - jak to, że nie można jeść pełnoziarnistego/żytniego pieczywa, owoców pestkowych (choć w tym przesądzie chyba raczej o owoce typu truskawki czy maliny chodzi, gdzie się pestki zjada, a nie wiśnie, gdzie się pestki wypluwa), czekolady, sernika, pić gazowanej wody itd. Odpowiedz Link Zgłoś
ila79 Re: pytanie do emam karmiących 04.07.09, 22:44 Od początku jadłam wszystko oprócz smażonych potraw. Tzn. mama karmiąca może moim zdaniej jeść wszystko, byleby w miarę zdrowo, bez barwników, konserwantów i chemii. Jeszcze w szpitalu na szafce miałam winogron i jogurt truskawkowy. Jak przyszła położna to prawie zawału na ten widok dostała, ochrzaniła i kazała oddać albo wyrzucić. A ja miałam na to taką ochotę, że jakoś instynktownie pożarłam od razu wszystko jak wyszła. Oczywiście trzeba obserwować dziecko, bo zdarzają się alergicy. I tak np produkty typu truskawki - nie zjadać od razu kilogram na raz, tylko po troszku i obserwować dziecko. Mój synek pochorował się jeden raz w wieku 3 miesięcy. Dostał gigantycznej niestrawności - pojadłam sobie herbatników i deserków monte. Odpowiedz Link Zgłoś
tiuia Re: pytanie do emam karmiących 05.07.09, 00:07 Zależy od dziecka - jak nie ma reakcji alergicznej i nic się z nim nie dzieje, to znaczy że możesz jeść. Sprawdź to zjadając jeden- dwa owoce i poczekaj, jak zareaguje. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: pytanie do emam karmiących 05.07.09, 01:22 jadłam od początku WSZYSTKO, łącznie z dużą liczba truskowek, czosnkiem, smażonymi potrawami, kapustą, kawą itd. Nie iwerzę, jakoby te gazotwórcze wzdymające własciwości potraw przenikały do mleka, nie wierzę, jakoby ostre przyprawy szkodziły - wszak w karajach, gdzie je się bardzo mocno przyprawione potrawy np. Indie, kobiety z powodzeniem karmią piersią. pamiętam moje zdziwienie, kiedy po urodzeniu dziecka w szpitalu z koleżankami z sali zasiadłyśmy do śniadania. A była bułeczka, jakiś twarożek, dżem i -o zgrozo - pomidor. Pani, która została matka po raz czwarty skrytykowała to menu a zwłaszcza pomidora, że to nie dla karmiących... Odpowiedz Link Zgłoś