triss_merigold6
10.07.09, 10:23
Tak sobie rozważam między jednym a drugim wyjazdem wakacyjnym. Były
szef od kursów błaga, żeby mu wziąć chociaż jedną grupę w soboty
rano, 4x45 min więc w sumie 3 godziny pracy. Z jednej strony
maksymalnie bezstresowo zarabiana kasa kusi i przyda się, z drugiej
trochę mi szkoda kawałka weekendu. Mam plany remontowo-prokreacyjne -
argument za fuchą. Aktualny może się zająć moim dzieckiem tylko co
drugą sobotę, bo ma studia. Nie chce mi się rano wstawać +
musiałabym co drugi weekend błagać eksa, żeby zajął się dzieckiem
punktualnie "od-do" - argument przeciwko. Z kolei, miałam 2 lata
przerwy w kursach i nie chcę tak do końca wypaść z rynku, wolę
zawsze mieć taką opcję pracy w zapasie. Chyba wezmę, od września do
kwietnia jakoś wytrzymam.