Dodaj do ulubionych

zwierzę przy dzieciach...

30.07.09, 20:58
Witam
Moja sześciolatka męczy mnie o zwierzątko.
Oczywiście najbardziej chciałaby mieć pieska, ale sama nie wiem.
MAm jeszcze trzylatka więc pies i dwójka dzieci wydają mi się drogą przez mękęsmile
Myślałam o żółwiu ale sama nie wiem, chomik tudzież podobne odpadają , wiec co???
Macie zwierzęta przy małych dzieciach???
A psy np i jakie rasy???
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:00
      kot.
      Gbyby nie alergia rodziny miałabym kilka smile
      • somebody1234 Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:01
        No tak ale ja mieszkam w bloku i to na drugim piętrze więc średnio widzę kota...
        • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:15
          zajrzyj na wacik morgen skierowany do kociarzy..wyleczysz się..kot
          wykastrowany i mający przez kilka godzin dziennie
          towarzystwo "swoich ludzi" moze całe zycie spedzić w mieszkaniu bez
          przykrosci dla niego i dla kudzi (pachnace, pochłaniajace zwirki do
          kuwety)..ja mam dom i 3 koty, nie wypuszczam, bo obok mam ruchliwa
          ulice, na której zgineło wczesniej trzech moich podopiecznych..moje
          koty nie chcą wychodzić, nawet gdy mają do tego okazję..miałm tez
          przez jakis czas pojedynczy egzemplarz, pod nasza nieobecność
          przeważnie spał..
          • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:20
            ps. nie łudź sie, ze szescioletnie dziecko w pełni zaopiekuje sie
            zwierzakiem, to będzie Twój obowiazek..a kota wyprowadzac nie trzeba
            swotem b;adym czy późnym wieczorem, nie wyje pod nieobecność, łatwo
            zabrac na wakacje lub znaleźć kogos kto przyjdzie raz dziennie
            nakarmi, zmieni wodę i wymieni zwirek i do tego jest
            zwierzeciem "komunikatywnym" i dobrym towarzyszem zabaw dla dziecka
            w odróznieniu od rybek, chomików (krótko zyja dodatkowy stres dla
            dziecka) czy żółwia
            • yenna_m Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 15:43
              też polecam kota. Wspaniale, mądre, niezależne i cudownie okazujące przywiazanie
              zwierzaki. Do tego nieklopotliwe.

              mam dwa (w tym niekastrowanego, nieznaczącego kocura)

              ostatnio przyszla znajoma i byla w mocnym szoku, jak ja to robie, ze pomimo
              kotow w mieszkaniu nie czuc zapachu kotow

              dobry zwirek w min. 2 razy na dobe sprzatanej kuwecie i nie smierdzi - po prostu.
              • aga_rn Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 16:32
                Podpisuje sie pod kazdym slowem Yenny. Nigdy nie mialam kota, zawsze uwazalam sie za psiare, no i brakowalo mi zwierzecia w domu. Mielismy dwa chomiki ale one nie sa za bardzo interaktywne, no i buszuja glownie w nocy.
                Pies niestety odpadl w przedbiegach bo wychodzenie na spacer, no i w razie wyjazdu klopot bo nie mam tu zadnej rodziny.
                Tak wiec przybyl do domu kot, 1.5 roku temu, i od razu stalam sie wielka milosniczka kotow. 2 miesieczny szkrab, od razu zalatwil sie do kuwety, dla mnie to byl geniusz, pamietajac nauke zalatwiania sie na dworzu z moim psiakiem z mlodosci. Jest bardzo przywiazany, chodzi za nami, mruczy i chrzaka, ogolnie nie lubi byc sam. Czasem spie w dzien (pracuje na zmiany) i kot spi razem ze mna, obok. W domu nie smierdzi w ogole bo kota wykastrowalam zanim zaczal znaczyc, poza tym niegy nie zalatwia sie poza kuweta.
                Kota polecam bo z moich doswiadczen wynika iz sa mniej klopotliwe.
                Pozdrawiam
              • yenna_m Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 22:10
                acha, mam koty norweskie leśne

                rasa łagodna, polecana do domów, gdzie są dzieci i inne zwierzaki
                najlepiej jednak kota kupic od dobrego hodowcy - kot powinien byc zdrowy,
                zaszczepiony, wydany po ukonczeniu 12 tyg zycia

                dobrze zażądać od hodowcy zaswiadczen, ze rodzice nie sa nosicielami FELV, FIB i
                bialaczki kociej (mozna tez zrobic kociakowi przy odbiorze testy genetyczne na
                te choroby)
        • echtom Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:16
          Można kota udomowić smile Ja wykręciłam się kotkiem, kiedy moje dzieci w wieku 4-8 lat miały fazę na pieska. Wtedy jednak było mi łatwiej, bo mieszkałyśmy na wsi i koty wychodziły. Po przeprowadzce do miasta są w mieszkaniu i jakoś się przyzwyczaiły. Może królik albo świnka morska?
          • czar_bajry Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:21
            Mam koty,psa i żółwiasmile
            Jeżeli chodzi o rasę to już sama powinnaś wiedzieć jakie pieski Ci się podobajątongue_out
            • somebody1234 Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:25
              To że pies mi się podoba to raz a to że np rasa może się źle czuć z dziećmi to dwasad
              • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:31
                psy gorzej tez znosza samotność, często brudzą ghy maja kłopoty z
                zoładkiem, póxniejszy powrót do domu w przypadku psa tto problem,
                mam tez dwa psy i z "kociarstwem" stanowczo duzo mniejszy problem
                • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 06:53
                  > mam tez dwa psy i z "kociarstwem" stanowczo duzo mniejszy problem

                  Ja mam odmienne zdanie, porównujac nasze zycie z malym psem, a mojej
                  matki z dwojka kotów.
                  Kot niszczy - drapie, skacze po meblach, zostawia duzo siersci w
                  calym mieszkaniu, ogryza kwiatki, zrzuca przedmioty, trzeba go
                  pilnowac na balkonie, bywa ze zalatwi sie na kanapie czy w kacie
                  pokoju.Co jakis czas wymiotuja, maja jakies przypadlosci, stad i
                  wizyty u weta nie sa rzadkoscia.Urwanie glowy z tymi kotami.

                  A moj pies? Nie sprawia zadnych wymienionych wyzej problemow,
                  jedyna roznica to ta, ze trzeba go 3 razy dziennie wyprowadzic.


                  • kocianna Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 07:02
                    Hyh, Lola, to co napisałaś nie dotyczy moich kotów (poza futrem), za to
                    dotyczyło moich psów smile Wszystko zależy od osobnika, na jaki się trafi smile
                  • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 09:39
                    Ano właśnie, psa trzeba wyprowadzać, czy się chce, czy nie. Pies źle
                    znosi samotność, gdy rodzina w pracy/w szkole. Pies szczeka i wyje,
                    co nie cieszy sąsiadów. Pies może się załatwić na środku dywanu, kot
                    poleci do kuwety. Nie wiem, jak można twierdzić, że kot jest
                    bardziej kłopotliwy (mamy i psa, i kota - btw meble niszczą obaj).

                    > maja jakies przypadlosci, stad i
                    > wizyty u weta nie sa rzadkoscia.Urwanie glowy z tymi kotami.

                    Bo psy to nie chorują nigdy wink
                    • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 10:59
                      Opisuje przypadek z zycia.Moj pies nie cniszczy, nie choruje, nie
                      wyje, szczeka okazjonalnie, nie widac po nim by zle znosił nasza
                      nieobecnosc(spi), nie zalatwia sie na srodku dywanu(w
                      przeciwienstwie do kotow mojej matki).W porownaniu z tym, co moja
                      mam ma z tymi kotami, my mamy pelen luz.Ze dodam jeszcze budzenie o
                      5 rano, bo kociska domagaja sie swiezego jedzenia.
                      Milam kiedys faze na kota, ale po tym co zobaczylam u matki- never.
                      • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 11:10
                        > Opisuje przypadek z zycia

                        Cóz, ja też. Nasz pies ma wrażliwy zołądek (leki! specjalne
                        jedzenie!), robi na dywan kilka razy w roku, zniszczył parę mebli,
                        gdy wychodzimy z domu - wyje, a gdy przychodzi ktoś w gości, szczeka
                        minimum kwadrans. I trzeba z nim wychodzić o dowolnej porze dnia i
                        nocy, gdy go potrzeba przypili. Z kotem nie ma 1/10 tych problemów.
                        • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 11:54
                          Konkluzja jest jedna- nie ma zadnej gwarancji , ze bedzie
                          bezproblemowo.

                          A kociarze maja dziwna tendencje do przedstawiania zycia z kotem
                          jako sielanki.I tylko na to zwracam uwage- kot moze byc cholernie
                          klopotliwym zwierzakiem i trzeba miec tego swiadomosc.
                          • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:23
                            > kot moze byc cholernie
                            > klopotliwym zwierzakiem i trzeba miec tego swiadomosc.

                            Jasne. Podobnie jak pies. Zgadzam się z konkluzją smile
                            PS. Ale nadal widzę jedną przewagę kota, niezależną od osobniczych
                            przywar - nie trzeba z nim wychodzic na spacerki.
                            • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:51
                              >nie trzeba z nim wychodzic na spacerki.

                              Takie spacery tylko na zdrowie wychodza, czlowiek ma pretekst do
                              ruszenia zadka z domu.

                              • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:58
                                Zadek z domu można ruszyc i bez psa wink I wtedy, kiedy ma się ochotę
                                bądź potrzebę, a nie wtedy, kiedy ochote bądź potrzebę ma pies
                                (deszcz, mróz, 23.30 albo, dla odmiany, 5 rano...)
                                • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:13
                                  Niech ci bedzie, dla mnie wyjscie z psem to zaden problem, i tak
                                  musze wyjsc a to do sklepu, a to do pracy.Zdecydowanie wole te
                                  spacery niz smierdzaca kupe na poscieli, jak to koty potrafia.
                                  Tez sie kiedys naczytalam jakie to koty sa bezproblemowe, zycie
                                  zweryfikowalo.

                                  • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:22
                                    Chodzisz z psem do sklepu albo do pracy?

                                    > Zdecydowanie wole te
                                    > spacery niz smierdzaca kupe na poscieli, jak to koty potrafia.

                                    Może kot Twojej mamy potrafi, żadnemu z mnie znanych jakoś to się
                                    nie przydarzyło.
                                    • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:28
                                      Z psem wychodze rano i tak idac po pieczywo do piekarni.A jak nie
                                      potrzebuje pieczywa, to wychodze z nim z chwila wyjscia do pracy-
                                      wraca na góre sam, po schodach, nie musze sie fatygowac tam i z
                                      powrotem.
                                      Popoludniu z psem wychodzi córka, a wieczorem kto akurat ma czas-
                                      wieczorne spacery sa najfajniejsze.

                                      > Może kot Twojej mamy potrafi, żadnemu z mnie znanych jakoś to się
                                      > nie przydarzyło.

                                      Coz, ja znam wiele takich przypadkow, jak nie kupa to nasikane.I
                                      bynajmniej nie chodzi o brudna kuwete.Koty tak demonstruja chyba
                                      swoje niezadowolenie, ponadto sikaja po mieszkaniu, gdy cierpia na
                                      choroby nerek.
                                      • kali_pso Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:31
                                        ponadto sikaja po mieszkaniu, gdy cierpia na
                                        > choroby nerek.


                                        Rozumiem, że pies w takiej sytuacji sam wykręca numer telefonu do
                                        weterynarza i umawia się na wizytę?
                                        • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:56
                                          Po pierwsze- niewydolnosc nerek zdarza sie u kotow duzo czesciej,
                                          maja do tego schorzenia szczegolne predyspozcje po drugie - pies
                                          jesli juz nasika to na podłoge, zas kot potrafi zalatwic sie na
                                          tapicerowanych meblach.
                                      • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 17:35
                                        lola211 napisała:

                                        > Z psem wychodze rano i tak idac po pieczywo do piekarni.A jak nie
                                        > potrzebuje pieczywa, to wychodze z nim z chwila wyjscia do pracy-
                                        > wraca na góre sam, po schodach, nie musze sie fatygowac tam i z
                                        > powrotem.
                                        hmm..i zostawiasz w duzym miescie psa samego bez opieki? nie
                                        twierdze, ze zaraz komus coś zrobi, choc z drugiej strony jedyny
                                        pies który mnie w zyciu ugryzł, gdy byłam dzieckim, do krwi to był
                                        Chichuachua, wiec równie mały..a co jeżeli psiakowi zdarzy sie jakaś
                                        krzywda? wypadek? obcy pies go pogryzie lub dzikie, chore
                                        zwierzę..nawet w miastach się zdarzają, i tym bardziej są
                                        niebezpieczne
                                        • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 19:07
                                          Nie , nie zostawiam.Piekarnia jest mala, wchodzac nie zamykam drzwi
                                          trzymajac psiaka na smyczy, pani zza lady podaje mi towar, a ja
                                          place i wychodze.Psa mam caly czas na oku, stoje 2 m od
                                          niego.Przetestowane.Jak jest kolejka to czekam na zewnatrz, az
                                          ludzie wyjda.
                                          • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 10:19
                                            ..ale sama pisałaś, że idąc do pracy wpuszczasz samego na
                                            klatkę ?...do domu tysiąc razy wejdzie bez problemu a za 1001-szym..?
                                            • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 14:17
                                              A coz moze mu sie stac? Otwieram drzwi, naciskam domofon informujac
                                              rodzine,ktos wola psa, a ten biegiem zalicza 3 pietra- ot, i cala
                                              operacja.
                      • bswm Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 14:31
                        Mam 5 kotów na 64 metrach, nie wychodzą, są czyste, nigdy nie załatwiły się poza
                        kuwetą, można je zostawić same nawet na weekend.
                  • anel_ma Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 11:07
                    zawsze u nas były koty (zazwyczaj 2 na raz) i poza drapaniem
                    czasami, nigdy nie mieliśmy problemów o jakich piszesz
                    • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 11:57
                      Walajacych sie wszedze kłaków tez nie? Co to za koty, co nie łaza po
                      meblach?
                      • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:21
                        Kłaki to u nas pies zostawia wink Kota się wyczesze czasem i spoko. I
                        po meblach kot łazi, owszem, ale z gracją i niczego nie zwalił
                        (dobra, zżarł jeden kwiatek za młodu).
                        • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:59
                          Kota się wyczesze czasem i spoko.

                          To chyba jakas specjalna rasa- wszystkie koty jakie znam gubia klaki
                          na potege, czlowiek usiadzie na fotelu i jest caly w
                          siersci.Dodatkow ta siersc jest wszedzie wlasnie z racji
                          wszedobylstwa kota.
                          • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:24
                            > To chyba jakas specjalna rasa

                            Tak, dachowiec smile Jak mówię, my jesteśmy raczej w sierści psa.
                            • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 14:51
                              Podejrzewam, ze po prostu masz siersciowy miszmasz w domu.
                              • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 17:23
                                Niemożliwe! Czyli jednak psom też się zdarza rozsiewać sierść po
                                mieszkaniu? wink
                                BTW odrózniam sierść psa i kota, dość wyraźnie róznią się kolorem i
                                fakturą.
                                • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 19:12
                                  Czy ja napisalam ze nie? u mnie sie nic nie wala, wystarczy wybrac
                                  odpowiednia rase, jest ich sporo.Zas u kotow o osobniki nie gubiace
                                  siersci baardzo trudno.
                      • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:10
                        u mnie z małego psa jest więcej sierści niż z całej trójki kotów..z
                        dużego to już masakra, szczególnie w porze linienia (2x do
                        roku)..kot nigdy nie załatwi sie tam gdzie śpi lub je, więc nigdy
                        nie miałam zabrudzonego łózka (kociarstwi czasem w nocy sie
                        przytula, co jest ze względów zdrowotnych korzystne, w parzypadku
                        pasa nie), a mając czystą kuwetę zawsze ją wybierze niz jakiekolwek
                        inne miejsce..nawet gdy zdarzało się, że nie zdązyłam z jakiś
                        powodów na czas ją posprzatać (kot do "brudnej" i smierdzącej moczem
                        nie wejdzie), to ewentualnie robiły obok, na kafle w
                        kibelku..nawiasem mówiąc dwójka z moich sika do kibelka, czasem
                        muszę czekać w kolejce smile a trzeci, gdy zapach kuwety mu nie
                        odpowiada, korzysta z małej umywaleczki w której myjemy ręce po
                        skorzystaniu..przez dom przewaliło mi sie juz sporo kotów poza tymi,
                        które teraz z nami mieszkają..nigdy nie zrobiły takich szkód jak
                        psy, nawet w wieku "kocięcym", kiedy wariują na całego, wystarcza im
                        udostępniony drapak. Psy pogryzły mi meble, dywany, podrapały drzwi
                        i boazerię obok nich. w razie problemów żoładkowych, pod nasza
                        nieobecnośc potrafoły zanieczyscić cały dom, wymioty tez im sie
                        zdarzają..a na ich leczenie i opiekę weterynaryjną wydałam wiecej
                        niż na wszystkie koty razem, nawet gdy były po wypadkach i długo
                        trwała rekonwalescencja
                        • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:19
                          Ja zanim zdecydowalam sie na psa,starannie sprawe przemyslalam i
                          teraz to procentuje.Nie ma siersci tylko wlos, wiec nic nie gubi,
                          nie zniszczyl mi w domu nic a nic, bo nawet gdyby chcial to przy
                          tych gabarytach nie bylby w stanie zdewastowac mi
                          mieszkania,kurcze,nawet do kuwety mogłby robic, gdybym go nauczyla,
                          bo yorki to potrafia.

                          Kotke jedna moja mama leczyla na bialaczke, drugi kot mial jakiegos
                          guza, trzeci ma biegunki- jakies fatum czy co?

                          • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:28
                            > Ja zanim zdecydowalam sie na psa,starannie sprawe przemyslalam

                            Ha! U nas nie było czasu na przemyślenia. Psa przygarnęłyśmy "z
                            ulicy" - podobnie jak kota.

                            > Kotke jedna moja mama leczyla na bialaczke, drugi kot mial
                            jakiegos guza, trzeci ma biegunki- jakies fatum czy co?

                            Najwyraźniej. Pierwszy pies u nas miał chore serce, drugi - raka
                            (leczonego parę lat). Poprzedni kot też się zresztą zmagał z rakiem.
                            Zwierzęta chorują jak ludzie, nie wiem dlaczego zakładasz, że koty
                            jakoś szczególnie często. Są osoby, które w szpitalu były tylko w
                            chwili narodzin, są takie, które lądują tam co roku. To samo ze
                            zwierzętami i o tym też trzeba pamiętać, biorąc je do domu.
                            • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:33
                              Ha! U nas nie było czasu na przemyślenia. Psa przygarnęłyśmy "z
                              > ulicy" - podobnie jak kota.

                              W takich sytuacjach faktycznie mozna miec problemy typu siersc
                              wszedzie czy choroby.ktos kto planuje nabycie zwierzaka, powinien
                              bardzo dokladnie wybrac osobnika wedle potrzeb - wielkosc, rasa,
                              temperament.

                              > Zwierzęta chorują jak ludzie, nie wiem dlaczego zakładasz, że koty
                              > jakoś szczególnie często

                              Bo na przykladzie 4 kotow jakie przewinely sie przez dom mojej matki
                              takie mam wlasnie wrazenie.Moj pies ma 5 lat, weta zaliczamy przy
                              okazji szczepien, a tym kotom ciagle cos sie dzieje.
                              • kali_pso Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:38

                                No patrz, czyli u mnie w domu jakiś wyjątkowy egzemplarz dachowca
                                mieszkawink Wzięty ze stodoły, pod wpływem impulsu- to już zupełna
                                patologia, nieprawdaż? Odrobaczony, wyleczony, odpchlony,
                                zaszczepiony- jak na razie( jest rok) tryska zdrowiem i wigorem.
                                Uwielbiam go, nawet jak gubi sierśćsmile
                                • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 15:10
                                  No i swietnie.

                                  Ja mam negatywne doswiadczenia i raczej nikomu polecac kota bez
                                  zastrzezen nie bede.
                  • yenna_m Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 15:50
                    > Ja mam odmienne zdanie, porównujac nasze zycie z malym psem, a mojej
                    > matki z dwojka kotów.
                    > Kot niszczy - drapie,
                    u nas wysoka do sufitu drapaczka rozwiazala problem.

                    > skacze po meblach,
                    no fakt - taka kocia natura, choc tez mozna uczyc kota, ze tego nie nalezy robic.

                    >zostawia duzo siersci w
                    > calym mieszkaniu,
                    zostawiaja sersc, fakt, ale gdy mialam bokserke, w mieszkaniu bylo przeze
                    wszystkim masa psich włosow, b. trudnych do usunięcia (powbijanych wszedzie jak
                    igielki)

                    >ogryza kwiatki,
                    na szczescie nie mam - za to pies (gdy go mialam) skutecznie poprzesadzal wink mi
                    kilka kwiatow. Skutek - przestalam miec kwiaty wink

                    zrzuca przedmioty,
                    fakt, moze. Ale pies tez potrafi cos zwlec.

                    > trzeba go
                    > pilnowac na balkonie,
                    tak samo jak dziecko np. Sprawe rozwiazuje zamontowanie siatki na balkonie.

                    > bywa ze zalatwi sie na kanapie czy w kacie
                    > pokoju.
                    moje koty nigdy tak nie zrobily.

                    > Co jakis czas wymiotuja, maja jakies przypadlosci, stad i
                    > wizyty u weta nie sa rzadkoscia.
                    Te, ktory, ktore mam, byly u weta 2 razy. Na szczepieniu. Nie chorują. Z psem
                    chodzilam min. 1 w m-cu, bo zawsze najadl sie czegos na spacerze. Poza tym kot
                    np nie zje smierdzacego miesa nie mowiac o kupie (w przeciwienstwie do psa). To
                    b. czyste zwierzeta.

                    > Urwanie glowy z tymi kotami.
                    Jej, a jakie urwanie glowy z bokserką smile

                    > A moj pies? Nie sprawia zadnych wymienionych wyzej problemow,
                    > jedyna roznica to ta, ze trzeba go 3 razy dziennie wyprowadzic.

                    Moja trzeba bylo wyprowadzac 5 razy dziennie i niestety nie mozna bylo jej
                    zostawiac samej w domu, bo konczylo sie totalną demolką (przez ok 2 lata, potem
                    jakos sie nauczyla).

                    Ale brak mi psa do kompletu...
                    • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 16:02
                      Boksera to bym w zyciu do mieszkania nie brala, zwazywszy na ich
                      temperament- do mieszkania tylko maly pies.

                      Poza tym kot
                      > np nie zje smierdzacego miesa nie mowiac o kupie (w
                      przeciwienstwie do psa)

                      Jesli kot nie bedzie mial gdzie kupy zakopac, to zareczam ze zje
                      kupe - swoja wlasna- co widzialam sama osobiscie.


                      • kawka74 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 16:57
                        > Jesli kot nie bedzie mial gdzie kupy zakopac, to zareczam ze zje
                        > kupe - swoja wlasna- co widzialam sama osobiscie.
                        >

                        Ani chybi nauczył się tego od psa ;p
                        Nie zaręczaj, bo jednostkowy przypadek to nie reguła.
                        BTW W życiu nie widziałam kota, który wytarzałby się w odchodach (wszystko
                        jedno, czyich), zeżarłby zasmarkaną chusteczkę czy też rzucił się do pierwszej
                        napotkanej gnojówki. W tych kwestiach psy są niedoścignionym wzorem.
                        • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 19:10
                          >Nie zaręczaj, bo jednostkowy przypadek to nie reguła.

                          TAK SAMO JAK NIE JEST REGULA TO U PSOW.Sorry za capsa.Moj ani sie w
                          niczym nie tarza, ani paskudztw nie jada.
                          A z tym kotem to najprawdziwsza prawda,nie interesuje mnie ile
                          osobnikow ma taki zwyczaj- chodzi o to, ze jest to mozliwe, wbrew
                          temu co wielu sadzi.U kota to pewnie odruch instynktowny- kupa musi
                          byc przed wrogami ukryta.
                          • kawka74 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 20:52
                            > TAK SAMO JAK NIE JEST REGULA TO U PSOW.Sorry za capsa.Moj ani sie w
                            > niczym nie tarza, ani paskudztw nie jada.>

                            A moje koty omijają własne gó... jak morową zarazę. W zasadzie wszystkie znane
                            mi koty omijają i nawet nie wąchają i nie dotykają. Twój musiał byś albo
                            zaburzony, albo nieźle zdziczały.
                            Nie interesuje mnie, że jeden pies tego nie robi - wystarczą mi inne psy, które
                            zjadają własne albo cudze odchody łącznie z kocimi i tarzają się gdzie popadnie.
                            Straszne brudasy.
                            • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 01.08.09, 08:14
                              > Nie interesuje mnie, że jeden pies tego nie robi - wystarczą mi
                              inne psy, które
                              > zjadają własne albo cudze odchody łącznie z kocimi i tarzają się
                              gdzie popadnie
                              > .
                              > Straszne brudasy.


                              Tia,ty moze masz na mysli bezpanskie kundle.Widuje czasem brudnego
                              psa, zawsze latajacego samopas, nigdy na smyczy z wlascicielem.
                              Psow znam mnostwo i zaden nie podpada pod ocene brudasa tarzajacego
                              sie w brudach.Czyste zadbane zwierzeta.Ja swojego kąpie co tydzien,
                              jest czystszy niz niejeden czlowiek.

                              Pomijajac juz wszystko inne- kontakt czlowieka z psem jest duzo
                              blizszy, wiele kotow oczekuje tylko pelnej miski i tyle wlasciciel
                              ma z nich pozytku.


                              Twój musiał byś albo
                              > zaburzony, albo nieźle zdziczały.


                              Rozumiem, ze tak ciezko ci sie pogodzic z mysla, ze twoje koty
                              moglyby jednak zrobic cos takiego- jak napisalam powyzej- kot zezarl
                              kupe w szczegolnych okolicznosciach.Jesli twoje nigdy nie zostaly
                              pozbawione dostepu do kuwety, to nie zakladaj, ze nie zachowalyby
                              sie tak samo, bo tego po prostu nie wiesz.
                              • kawka74 Re: zwierzę przy dzieciach... 01.08.09, 09:03
                                > Pomijajac juz wszystko inne- kontakt czlowieka z psem jest duzo
                                > blizszy, wiele kotow oczekuje tylko pelnej miski i tyle wlasciciel
                                > ma z nich pozytku.
                                >

                                Widać nie masz do czynienia z kotami.

                                >
                                > Rozumiem, ze tak ciezko ci sie pogodzic z mysla, ze twoje koty
                                > moglyby jednak zrobic cos takiego- jak napisalam powyzej- kot zezarl
                                > kupe w szczegolnych okolicznosciach.

                                Lola, najpierw zaprzeczasz, potem potwierdzasz. Sama napisałaś, że to był dziki kot, znajduch.
                                Koty pętają mi się po domu od dwudziestu lat i robią różne rzeczy z różnych powodów. Nigdy nie zjadły niczego poza karmą (i ludzkim żarciem).
                                To, o czym piszesz, to był incydent, natomiast psy robią takie rzeczy nagminnie.
                                • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 01.08.09, 09:30
                                  .> Widać nie masz do czynienia z kotami.

                                  Wrecz przeciwnie.Z kotem nie ma takiego kontaktu jak z psem, co
                                  widze na przykladzie kotow, jakie mam szanse obserwowac.
                                  Sama napisałaś, że to był dziki
                                  > kot, znajduch.

                                  Kot jakich wiele- zaden specjalny dzikus.Wiele kotow ludzie maja w
                                  domu znalezionych i przygarnietych.

                                  > To, o czym piszesz, to był incydent, natomiast psy robią takie
                                  rzeczy nagminnie

                                  Nie, nie robia, to sa wyjatkowe sytuacje.

                                  • yenna_m Re: zwierzę przy dzieciach... 01.08.09, 10:28
                                    lola, gdyby psy robily to nagminnie,to nie byloby tyle zatrutych/podtrutych
                                    psiakow przez jakis swirusow faszerujacych roznymi trutkami padline
                                    sama pamietam, ze jako wlascicielka psa byloam kilkakrotnie ostrzegana przed
                                    kilkoma miekscami,na ktorych zatruly sie psy

                                    poza tym nie uwazam, zeby sytuacje, gdy przynajmniej raz na 2 tyg. ktorys z
                                    moich wowczas znajomych psiakow lądowal u weta bo cos wsunal na spacerze nie
                                    byly nagminne wink

                                    poza tym psiaki nie bez powodu sie odrobacza do 3 miesiace. Wlasnie dlatego, ze
                                    maja taka niewinna sklonnosc do wsuwania kupy, a juz szczegolnie ludzkiej

                                    no jasne, ze mozna oduczyc tego psa - psa generalnie wielu rzeczy nauczyc sie
                                    da, bo to pojetne bestyjki

                                    nie pisze tego dlatego, ze nie ubie psow.
                                    Lubie, marzy mi sie pies i to bardzo.
                                    Ale koty najzwyczajniej na swiecie sa czystsze.
                                    Poza tym sa zupelnie innymi zwierzakami, zupelnie inaczej komunikujacymi sie z
                                    ludzmi niz pies.
                                    Moje potrzeby emocjonalne wink beda w pelni zaspokojone na ten przyklad wowczas,
                                    gdy bede miec i koty i psa smile
                                    Niestety, na psa poki co nie mam warunkow.
                                    Poza tym pies to naprawde duza odpowiedzialnosc.
                                    Na razie wiec sobie o psiaku pomarze.
                                    • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 01.08.09, 10:53
                                      > Ale koty najzwyczajniej na swiecie sa czystsze.

                                      Z tym sie zgadzam.Pies sie non stop nie wylizuje jak kot.

                                      Wiem natomiast jedno- mozna miec psa i zadnych problemow z jego
                                      czystoscia- zadnych jedzonych swinstw czy tym bardziej kup.

                                      > Poza tym sa zupelnie innymi zwierzakami, zupelnie inaczej
                                      komunikujacymi sie z
                                      > ludzmi niz pies

                                      Tez o tym pisze- z psem kontakt jest intensywniejszy.



                                      • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 10:17
                                        > > Ale koty najzwyczajniej na swiecie sa czystsze.
                                        > Z tym sie zgadzam.Pies sie non stop nie wylizuje jak kot.
                                        ..nie o to chodzi..pies jak wiekszośc psowatych w naturze zywi się
                                        również padliną..dla psa mięso śmierdzące, nieco nadpsute jest wręcz
                                        zdrowsze niz swieże (nie mylić z wędlinami lub innymi wyrobami
                                        mięsnymi)..zapach padliny i innych śmierdzących produktów jest dla
                                        nich jak psie prfumy, byc może w ten sposób w naturze ukrywają
                                        włąsny zapach, co im pomaga gdy zaczynaja pogoń za zwierzyną,
                                        wprowadza w błąd potencjalna ofiarę. Koty są typowymi, czatującymi
                                        drapieżnikami! Nie moga miec na sobie intensywnego, drażniącego
                                        zapachu..bo z łowów były by nici. Dla kota zjedzenie śmierdzącego
                                        mięsa to prosta droga do choroby, biegunki itd. Owszem, zdarza się,
                                        że głodujące koty zjedza nieswieze pozywienie..ale tylko wówczas gdy
                                        nie maja innego wyboru (koty piwniczne)..a i to w
                                        ostateczności..moje koty zawsze były najlepszymi testerami
                                        żywnosci..gdy mięso było nieswieze lub mleko nadkwaszone natychmiast
                                        okazywały dezaprobatę wstrząsając łapą z obrzydzeniem i nie ruszyły,
                                        nawet gdyby tego dnia miały głodować
                                        • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 14:20
                                          Ja ciagle mam na mysli psa miejskiego, ktorego przeciez sie
                                          pilnuje.Gdzie on niby ma to zepsute mieso jesc? Ktos wypuszcza psa
                                          na smietnik? Na spacery pies wyprowadzany jest na smyczy, czasem na
                                          dluzszy spacer idziemy do parku- od 5 lat nie mial mozliwosci, by
                                          zezrec cos smierdzacego, nigdy w niczym sie tez nie wytarzał.
                                          • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 15:04
                                            "Gdzie on niby ma to zepsute mieso jesc?"
                                            czy Ty umiesz czytac ze zrozumieniem? dla psa "zepsute" mieso jest
                                            zdrowe i jest przysmakiem, bo tak jest zbudowany jego organizm,
                                            takie nim rzadzą atawizmy! (informacja lekarza prowadzącego szkólke
                                            psów słuzbowych) Psu wręcz powinno sie dawac mięso "skruszałe"..kot
                                            takie ominie z daleka, pozatym nie weźmie do pyska "brudnych
                                            rzeczy", nieświezych, odchodów, bo mu to po prostu zaszkodzi..co
                                            szczeniakom psa np. się zdarza gdy się ich nie pilnuje (czasem nie
                                            tylko szczeniakom). Takie sytuacje kotom zdarzają się w wyjątkowych
                                            sytuacjach, gdy kot ma do wyboru ratowac zycie byle czym lub
                                            zdechnąć..ludziom tez takie sytuacje sie zdarzają, w równie
                                            krytycznych momentach..i dlatego kot jest zwierzeciem "czystym", bo
                                            inne są jego obyczaje, pochodzenie, tryb życia na wolności, sposób
                                            zdobywania pozywienia itd. Nie dopusci tez by jego ciało wydzielało
                                            lub nasiakło ostrym zapachem..bo jest łowcą!! Jezeli ktos bierze
                                            sobie zwierzę do domu powinien takie rzeczy wiedzieć i nie opowiadac
                                            potem bzdur
                                            • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 20:21
                                              Ale jak to sie ma do zwierzaka w domu? Kupuje mu sie suche zarcie i
                                              tyle.Tak samo jak kotu.Nie znam nikogo, kto karmilby swojego psa
                                              nadpsutym, zdrowym dla niego miesem.

                                              Ameryki nie odkrywasz, bo o psach sporo sie naczytalam - pytam tylko-
                                              jak to sie ma do psa domowego?

                                              kot
                                              > takie ominie z daleka, pozatym ,nie weźmie do pyska "brudnych
                                              > rzeczy",

                                              Oprocz brudnej muchy, ktora zezre ze smakiemsmile.
                                              • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 03.08.09, 10:49
                                                Kupuje mu sie suche zarcie i
                                                > tyle.Tak samo jak kotu.Nie znam nikogo, kto karmilby swojego psa
                                                > nadpsutym, zdrowym dla niego miesem.
                                                suche zarcie podaje się psu najwyzej max. do 6-ego roku zycia a i to
                                                powinno się dodawać do niego olej lub inny tłuszcz by ułatwoć
                                                trawienie, nie powinno byc tez jedynym i stałym żarciem. Sucha karma
                                                ma zazwyczaj duzy procent związków mineralnych po prostu mielonych
                                                kości, które u starszych psów moga powodować niekorzystne zmiany w
                                                jelitach, zatwardzenia, problemy z nerkami itd., z czasem podobnie
                                                jak u ludzi, perystaltyka ich jelit zwalnia i nie radzi przewód
                                                pokarmowy nie radzi sobie z twardą masą, mięsnie sa słabsze, wiec
                                                trudniej im sie wypróznić. Ja osobiście czasem swoim psom
                                                podaje "skruszałe" mięso..ale tylko mieso, które pierwotnie było
                                                świeze i "zepsuło sie" w odpowiednich warunkach, tzn tłuszcz nie
                                                zjełczał a robale nie miały dostępu..dobrze im robi na regulacje
                                                trawienia..a jak smakuje, tym bardziej, że są już nieco "wiekowe".
                                                Taka porade dostałam niegdys od lekarza, który zajmował się psami
                                                słuzbowymi, kiedy moja poprzednia wilczyca zaczęła mieć w starszym
                                                wieku koszmarne problemy od jedzenia suchej karmy i dodatkowo z
                                                rakiem, który nam się udało na jakis czas wyleczyć..Ps. ta sama
                                                zasada dotyczy kotów..im starsze, tym mniej suchej karmy powinny
                                                dostawać, jak bardzo by to nie było wygodne dla własciciela..
                                                • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 03.08.09, 11:44
                                                  Nasze rodzinne psy, w tym 12 letni nestor rodu sa karmione cale
                                                  zycie suchym pokarmem.Wszystkie to okazy zdrowia.
                                                  Widac nie trzeba z suchej karmy rezygnowac.
                                      • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 10:58
                                        Nie, jest inny. Chyba że dla ciebie szczególną zaletą jest to, że
                                        pies patrzy na Ciebie ze ślepym uwielbieniem w oczach. Kot,
                                        faktycznie, tego robić nie będzie wink
                                        • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 14:25
                                          Zaraz uwielbienie.Pies przede wszystkim ROZUMIE, co do niego mowie i
                                          jest posłuszny, a kot ma w d..pie co ktos mu kaze, i tak zrobi po
                                          swojemu.Przez 4 dni zajmowalam sie kotem u siebie w domu- po czym
                                          wywiozlam go do mieszkania wlascicielki i przychodzilam tylko
                                          nakarmic.Pozbylam sie go, jak mi zaczal w srodku nocy przylazic do
                                          lozka i "udeptywac" posciel.Psu powiesz - spadaj- i zejdzie, a kot
                                          zachowuje sie jak uposledzony- mowisz, zdejmujesz, zanosisz na
                                          miejsce, a za chwile jest z powrotem.I tak raz za razem.
                                          • angazetka Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 14:49
                                            > Zaraz uwielbienie.Pies przede wszystkim ROZUMIE, co do niego mowie
                                            i jest posłuszny

                                            No właśnie. A kot rozumie i posłuszny nie jest. To zdecydowanie
                                            ciekawsza opcja. Koty mają charakter, Ty wolisz posłuszeństwo - Twój
                                            wybór wink
                                            • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 15:02
                                              To zdecydowanie
                                              > ciekawsza opcja.

                                              Jak dla kogo.ja nie lubie byc terroryzowana przez zwierze, ma ono
                                              znac swoje miejsce w stadzie i juz.
                                              • nenia1 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 15:17
                                                Lola, a dlaczego ty po prostu nie napiszesz, że wolisz psy, zamiast wypisywać takie brednia na temat kotów.
                                                Z tego co piszesz, wynika, że masz bardzo mizerną wiedzę o tych zwierzętach, opartą na ludowych mitach z średniowiecza, aż dziw bierze, że nie napisałaś jeszcze jak to koty duszą niemowlęta w kołyskach wkładając im ogon do buzi albo jak przegryzją śpiącym ludziom grdyki.
                                                • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 20:05
                                                  Nie pisze bzdur, opisuje swoje osobiste doswiadczenia z kotami.Sa
                                                  takie a nie inne.

                                                  op
                                                  > artą na ludowych mitach z średniowiecza,

                                                  Prosze o konkrety- co niby z tego co o kotach napisalam, jest
                                                  nieprawda?

                                                  Dziwi mnie, ze ludzie tak ochoczo polecaja innym kota, ktory ponoc
                                                  jest o niebo mniej klopotliwy niz pies.Tez w to wierzylam, dopoki
                                                  nie zobaczylam jak to moze naprawde wygladac.

                                                  A zwierzeta lubie bez wzgledu na to czy sa psami czy kotami.
                                                  • nenia1 Re: zwierzę przy dzieciach... 03.08.09, 12:52
                                                    Każdy rozsądny człowiek decydujący się na zwierzę w domu
                                                    zdaje sobie sprawę z tego, że oprócz plusów są również
                                                    minusy.
                                                    Każdy ma również swoje osobiste preferencje i oczekiwania
                                                    wobec zwierząt.
                                                    Jednemu bardziej będzie pasował kot, innemu pies, a ktoś inny woli rybki.
                                                    Decyzja o zwierzęciu powinna być poprzedzona
                                                    namysłem, wiedzą na temat potrzeb i zachowań zwierzaka, jak
                                                    również mozliwościami tak czasowymi jak i finansowymi,
                                                    głównie po to by uniknąć poźniejszych rozczarowań i dramatów
                                                    porzuconych zwierząt.
                                                    Udawadnianie kto lepszy - kot czy pies, większego sensu nie ma, gdyż są to zwierzęta zupełnie różne. Pies - wywodzący się od wilka, ma silny instynkt stadny, (wilk bez stada nie ma praktycznie szans na przeżycie) to wymusza hierarchię i posłuszeństwo.
                                                    Psu trzeba pokazać kto rządzi, bo inaczej będzie reagował agresją, jeśli uzna że to człowiek jest niższy rangą niż on.
                                                    Kot jest zazwyczaj samotnym łowcą, człowieka traktuje jak równego sobie. Kot nie oczekuje rozkazów i poleceń, pies tak.
                                                    Badania wykazują, że pies ma większą inteligencję interpersonalną (dlatego jest bardziej towarzyski), zdecydowanie kocia jest natomiast inteligencja logiczna, co jednak przecież nie znaczy że pies jest nielogiczny a kot nietowarzyski.
                                                    Jednym z mitów który powielasz jest przekonanie, że kot zadowoli się pełną miską. To bzdura, koty również potrzebują towarzystwa człowieka, potrafią chorować i nawet zaprzestać jeść i zdechnąć
                                                    z powodu porzucenia czy śmierci swojego opiekuna.
                                                    Ogrom przykrych zdarzeń jakich byłaś świadkiem ze strony kotów (z którymi faktycznie miałaś niewiele do czynienia), przy równoczesnych
                                                    prawie wyłącznie pozytywnych doświadczeniach z pasmi nie czyni twoich wypowiedzi zbyt wiarygodnymi.
                                                    To co działo się z kotami twojej mamy świadczy raczej źle o niej jako opiekunce, niż o kotach. Jako żywo nie słyszałam nigdy by kot zjadł własną kupę, choć z kotami i kociarzami mam bliską styczność od 25-lat. Choć ty oczywiście mogłaś mieć takie "szczęście".
                                                    Koty nie terroryzują, jak twierdzisz, właścicieli, jeśli tak się dzieje, jest to wynik błędów człowieka, kota wielu rzeczy można nauczyć, potrzebna jest tylko wiedza i konsekwencja. Moje koty nie niszczą mebli, nie wymiotują, nie sikają poza kuwetę, nie jedzą kwiatów itd.
                                                    Z najstraszą 14-letnią byłam u weterynarza 3 razy.
                                                    Hodowczyni mojego najmłodszego kocura, maine coona, ma cały dom zastawiony kwiatami i zupełnie nie zniszczone kanapy czy meble.
                                                    To wszystko kwestia nauczenia odpowiednich manier odpowiednimi sposobami (absolutnia odpada tresura jak u psów).
                                                    Oczywiście zawsze można trafić na nieciekawy egzemplarz - dotyczy to jednak wszystkich, tak kotów, jak i psów, a nawet ludzi.
                                            • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 15:12
                                              zdziwiłybyście sie obie..kot nie tylko rozumie ale potrafi być też
                                              posłuszny!! kwestia wychowania, choć zdarzają się osobniki
                                              oporne..podobnie jak u psów zresztą. Bzdura jest tez stereotyp, ze
                                              pies przyzwyczaja sie do człowieka, kot do miejsca..moje bez
                                              problemu przenosiły się z nami (nawet te jeszcze wychodzace), dla
                                              nich dom był tam gdzie my, przychodziły na zawołanie, chodziły w
                                              czasie wyjazdów za miasto "jak pies" przy nodze, wiedziały co im
                                              wolno a co nie, wspaniale "opiekowały się" dziecmi, potrafiły
                                              przychodzić i dawac znac, ze młody sie obudził lub ze cos jest "nie
                                              tak"..i z moich obserwacji sa duzo inteligentniejsze, potrafia same
                                              sobie wynaleźć, wręcz wymyslic zabawę, uczyć się z obserwacji np.
                                              otwierac drzwi lub spuszczać wodę w kibelku..
                                              • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 20:09
                                                "..i z moich obserwacji sa duzo inteligentniejsze,

                                                To jak to mozliwe, ze to psy, a nie koty sa w zyciu czlowieka obecne
                                                na tylu polach- jako domowi pupile,ratownicy, przewodnicy itd?
                                                • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 03.08.09, 11:03
                                                  To jak to mozliwe, ze to psy, a nie koty sa w zyciu czlowieka
                                                  obecne
                                                  > na tylu polach- jako domowi pupile,ratownicy, przewodnicy itd?
                                                  trudno wymagać by stosunkowo małe zwierzę, góra 10 kg ale zazwyczaj
                                                  ok 5, pełniło podobne funkcje jak duzo wieksze psy..co nie zmienia
                                                  faktu, ze koty sa duzo bardziej rozpowrzechnione i częściej
                                                  towarzyszom ludziom niz psy (był niedawno taki program i ranking na
                                                  Animal Planet). Koty trudniej ułozyć do pracy..ale są i takie, które
                                                  same ją podejmują i to nie przymuszane, co jest tym dziwniejsze, że
                                                  nie jest to zwierzę stadne jak pies, który od szczeniaka jest
                                                  wdrażany w stadzie lub ma ustalone przez tysiąclecia nawyki, odruchy
                                                  nie wymagające nawet nauki.. tylko z własnej woli, ucząc się
                                                  odpowiednich zachowań przez obserwację i
                                                  naśladownictwo. "Psychiczny" pies, który uwaza siebie za przewodnika
                                                  stada jest pozatym bardziej niebezpieczny, nieprzewidywalny..i
                                                  trudniejszy do opanowania niz kot, który co najwyzej się obrazi i
                                                  pójdzie sobie
                                                  • kawka74 Re: zwierzę przy dzieciach... 03.08.09, 11:15
                                                    Koty trudniej ułozyć do pracy..ale są i takie, które
                                                    > same ją podejmują i to nie przymuszane,

                                                    Wydaje mi się, że porównywanie pracy z psem i pracy z kotem, kiedy to oba zwierzaki mają inną konstrukcję psychiczną i fizyczną, inne potrzeby, inne zwyczaje i zachowania, inne funkcje, w ogóle mija się z celem.
                                                    Pies powinien umieć rzeczy, które kotu są potrzebne jak świni siodło (chyba tylko po to, żeby popisać się przed znajomymi) choćby dlatego, że koty są najczęściej niewychodzące i - ze względu na inną budowę (trzykilogramowa kotka-ratowniczka??) - nie pełnią takich funkcji jak pies.
                                                    Po jaką cholerę tresować kota?
                                  • yenna_m Re: zwierzę przy dzieciach... 01.08.09, 10:34
                                    acha, mialam kota piwnicznego rowniez
                                    raczej nie polecam, bo psychika moze byc zwichrowana - moja kotka byla straszna
                                    dzikuska i mimo, ze byla lagodna, nigdy jej w 100 proc. nie potrafilam zaufac (z
                                    uwagi na to, ze wiecznie byla przestraszona - widac tyle przezyla).

                                    Generalnie polecam koty wychowywane w domu. Idealnie - z domowych hodowli (wiec
                                    koty rasowe), choc tez b. fajne sa dachowce wychowane w domowych pieleszach.
                                    Wazne, zeby moc zobaczyc matke i zobaczyc, jak ona sie zachowuje, bo kociak duzo
                                    zachowan przejmuje od matki.
                      • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 17:18
                        borze zielony..musiał być ten kot jakiś "psychiczny"..kot nie tknie
                        nieświezego mięsa, podkwaszonego mleka (kwaśne lub kefir wypije) a
                        co dopiero mówić o odchodach..kiedyś jednemu z moich kotów zdarzyły
                        się mdłosci na fotelu, na którym chętnie sypiały..od tamtej pory
                        żaden na niego nie wszedł dokad nie wyprałam tapicerki..sam zapach
                        wystarczył by je "odrzucić"
                        • babcia47 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 17:46
                          ps. z podobnego powodu koty załatwoają sie w kibelku, bo czują że to
                          jest to miejsce..a w posciel zdarza się bardzo małym kociakom, choć
                          tez rzadko..lub gdy posciel jest nieswieża i pachnie
                          ludzkimi "gazami"
                        • lola211 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 19:14
                          Kot byl kochany, jeden z fajniejszych- jak napisalam kupe zezarl, bo
                          nie mial innego wyjscia.Wakacyjna znajda, spal w plastikowych koszu
                          na smieci, czystym rzecz jasna i nie mial piasku ani kuwety, bo nie
                          bylysmy przygotowane w ogole na takiego lokatora.
              • czar_bajry Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:32
                no tak to jest problem ale od czego jest kompromissmile
                Poszukaj w necie jakie psy są przyjazne dzieciom , na pewno Labradory, goldeny,
                Boksery to te większe a z mniejszych Yorki, Westy a i wielorasowiec też może być
                fajnysmile
            • kocianna Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:30
              Koty smile Dwa smile
              Moje nie wychodzą, pachnąca (o ile się o nią dba) kuweta im wystarcza smile Kiedy
              wyjeżdżamy, sąsiadka wpada na 10 minut nakarmić i posprzątać w kuwecie. Nie
              nudzą się - po to są właśnie dwa.

              Moje dziecko marudzi o pieska teraz, wyszukuje rasy, które "nie zjedzą kota" i
              poważnie się zastanawiam nad jamnikiem długowłosym. Podobno świetne dla dzieci
              są beagle, nie miałam, więc się nie wypowiem. Odradza się yorki jako zbyt
              delikatne (maluch może go niechcący uszkodzić).

              Pies to jednak większy obowiązek niż kot...
              • wczorajsza77 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 10:53
                jamniki i beagle to psy mysliwskie, wiec istnieje ryzyko, ze zaczna
                polowac na koty wink
        • bloopsar Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:35
          > No tak ale ja mieszkam w bloku i to na drugim piętrze więc
          > średnio widzę kota.

          E tam, to wez taka rase, ktorej sie nie wypuszcza na dwor. Polecam cornish rex.
          Cudoowne koty smile Tylko koniecznie od razu 2! Bo to bardzo towarzyskie zwierzatka sa.
          • loganmylove Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 21:58
            Dołączam się do chóru kociarzysmile I najlepiej wziąć kota z www.miau.pl bo
            dziewczyny, które zajmują się tymczasowym przechowywaniem kociaków znają ich
            charaktery i wybiorą Ci zwierzę najodpowiedniejszesmile Stamtąd trafił do mnie mój
            ukochany Wojtassmile Mamy też jaszczurkę-agamę błotną-bardzo sympatyczne
            zwierzątko i zupełnie bezproblemowe.
        • miska_malcova Re: zwierzę przy dzieciach... 30.07.09, 22:16
          somebody1234 napisała:

          > No tak ale ja mieszkam w bloku i to na drugim piętrze więc średnio widzę kota..
          > .
          ja mieszkam w bloku na I piętrze i co? Mam 2 radosne koty smile
        • anel_ma Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 11:06
          czemu srednio?, ja w mieszkaniu widze jak najbardziej
          przecież nie musi miec ogródka
          mieszkałam na 1, 3, potem znów 1 pietrze w bloku w małym mieszkaniu
          i zawsze był u nas kot (nawet czasem 2 koty), w czym problem?
        • uczula Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:19
          somebody1234 napisała:

          > No tak ale ja mieszkam w bloku i to na drugim piętrze więc średnio
          widzę kota..
          no to psa tym bardziej nie.
          moze predzej rybki?(spory wydatek jednak)
        • niesiah Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 22:07
          2kotki/3letnie bliźniaki/3piętro
    • evee1 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 07:50
      Przede wszystkthim odpowiedz sobie na pytanie czy TY chcesz miec
      zwierze dla siebie i czy TY bedziesz sie nim zajmowac. Jezeli
      odpowiedz brzmi "tak", to kupuj jakies zwierze. W przeciwnym
      wypadku, bedzie to dla Ciebie dodatkowy obowiazek, ktorego z
      pewnoscia z radoscia nie bedziesz sie podejmowac jezeli kupisz
      zwierze tylko dla dziecka.
      My mamy krolika (w ogrodku). Krolik jest bardzo towarzyski i
      smieszny, ale to ja 90% przypadkow czyszcze klatke i musze pamietac
      o karmieniu. Ale oprocz tego, ze dzieci chcialy, to ja tez chcialam
      miec zwierzatko, wiec teraz moge miec pretensje tylko do siebie wink.
    • boziaj Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 08:21
      my mamy kota
      zwierzątko mało pracochłonne i milutkie
      niestety bardzo alergizujace sad
      moje dzieci niestety mają alergie na kota i mam teraz powazny
      problem; póki co kapię kota co tydzień (juz przywykł, choć nie
      lubi), żeby zmniejszyć ilość alergenów, ale to nie wystarcza
      serce mi peka, ale chyba bedę jednak musiała poszukać kotu nowego
      domu
      straszne, kot ma 6 lat, ja i dzieciaki (4 i 2) jestesmy z nim bardzo
      zżyci, kot z nami pewnie też sad
      na marginesie: swinka morska tez silnie uczula
      • kubek0802 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 08:48
        Syn w wieku około 6 lat też zaczął prosić o zwierzaka. Będąc pomna
        odpowiedzialności i ograniczeń jako że przez 18 lat miałam psa byłam
        bardzo sceptycznie nastawiona do pomysłu. Pewnego razu w lesie
        znaleźliśmy wyrzuconego kociaka będącego już na krawędzi życia. I
        tak kot jest z nami od roku nie z wyboru ale ze zrządzenia losu.
        Problemy były na początku teraz właściwie jest bezproblemowy.
        Też mieszkamy na 70m w bloku na 3 piętrze.
    • agao_72 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 08:58
      1 dziecko + 4 koty. koty były przed urodzeniem córki. nie niszczą,
      kłaczą co prawda (bo to syberyjskie), są spokojne, ciche, choć
      gadatliwe jak cholorea. córka ma niespełna 4 lata, potrafi nakarmić
      koty, wymienić im wodę. czasami ubiegnie nas przy czyszczeniu
      kuwety. dzięki temu, że jest wychowana z kotami szanuje zwierzęta.
      mówi do nich spokojnie, delikatnie dotyka, głaszcze. a koty do Zośki
      lgną.
    • kawka74 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 09:05
      W takich sprawach przed sześciolatką ugiąć się nie można (większosć dzieci ma fazę na zwierzątko, prędzej czy później).
      Psa wyprowadzać będziesz Ty, a to dość uciążliwy obowiązek.
      Koty mogą uczulać, a potem będzie płacz, bo kota trzeba oddać.
      Ja bym sobie dała spokój, przynajmniej na razie.
      • agao_72 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 09:49
        a wiesz kawko, że są jakieś dziwne badania pokazujące, że jak
        kobieta w ciązy kontaktuje się z min. 3 kotami to prawdopodobieństwo
        alergii u progenitury maleje. moja przyjaciółka tłuamczyła takiego
        newsa dla serwisa naukowego, a ja akurat byłam w ciąży, więc się ze
        mną podzieliła radośnie wiedzą.

        i coś w tym jest. Zośka jest lekko uczulona na komary. i tylko tyle.
        • kawka74 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 11:12
          Ależ oczywiście smile
          Zgadzam się w całej rozciągłości - dzieci kobiet mających w czasie ciąży kontakt ze zwierzakami (ciągły, częsty - nie sporadyczny) rzadziej cierpią z powodu alergii.
          Tutaj jednak sytuacja jest chyba inna - w domu nie ma i nie było zwierzaków, dlatego ryzyko alergii wzrasta.
          Szkoda dzieci, szkoda zwierzaka.
    • xxe-lka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 10:03
      Dwoje dzieci 4 i 2 lata
      3 psy:
      nowofunland
      berneńczyk
      i kundelek

      wszystko gra. Dzieci zadowolone i psy też. Więc ja również. Jedyna
      niewygoda to że codziennie musi być odkurzone i musi być zmyta
      podłoga, ale zazwyczaj nie ja to robię więc luzwink Dom z dużym
      ogrodem i mnóstwem miejsca dla zwierzyny, ale mieszkają w domu
      generalnie.
      Dzieciaki kochają zwierzęta a 4 latek autentycznie sie z nasza
      niufką przyjaźni - muszę ja często wypraszać z jego pokoju na noc
      choć czasem nie mam sumieniawink Młody czuje się za psy bardzo
      odpowiedzialny pilnuje żeby miały świeżą wodę w miskach i pór
      karmienia przestrzega. Do weterynarza jeździ ze mną i psami. Młoda
      za to ma największą frajdę jak sie bawią w łaskotanie - chichra się,
      że hej jak ją niufka nosem w brzuch trącasmile
      No i jak któreś dziecka płacze to psy są zawsze obok na posterunku
      Naprawdę aż mnie to czasem rozczula i nie sądziłam w majśmielszych
      marzeniach, że małe dzieci i zwierzęta nawiązują takie relacje
    • cas_sie Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 10:35
      Polecam mimo wszystko kota. moje dzieciaczki (prawie4 i prawie 3
      lata ) dostały każda po kociaku i to było to . Mieszkamy w bloku w
      duzym mieście , koty są domowe i nie wychodzą , za to bardzo dobrze
      zgrały sie z dziecćmi (sa miziate ale zamęczyc sie nie daja) .
      Kocurek już wykastrowany , właściwie dużo mniej problemu niż z psem
    • maadzik3 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 10:47
      Jak Mlody sie urodzil byla psica - owczarek szetlandzki, posluszna i
      inteligentna. Nie bylo klopotow. Niestety ciezko chorowala i nas opuscila. Dwa
      lata pozniej (Mlody mial 4,5 roku) wzielismy kundelka ze schroniska. I mimo ze
      byl po przejsciach i obcych tolerowal slabo na linii z Mlodym nie bylo zadnych
      spiec. Oczywiscie trzeba poswiecic troche uwagi stosunkom dziecka z psem i nawet
      przy bardzo dobrych ukladach czuwac nad interakcjami (znaczy byc w poblizu), ale
      ja widzialam prawie same plusy i malo minusow
    • smerfetka8801 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 11:10
      mam psa-zwykłego mieszańca i roczne dziecko.psa nabyliśmy gdy byłam w ciąży i
      była to nasza najlepsza decyzja!!!!!!!!bawi się z córką pilnuje jej i tęskni
      gdy jej nie widzi choćby przez godzinę.młoda wraz z pieskiem przemierzają całe
      podwórko wzdłuż i w szerz pies ja oprowadza-no coś niesamowitego pies jest
      super kompanem do zabaw a w przyszłości zupełnie przypadkiem dziecko nauczy się
      empatii i dbania o słabsze i mniejsze stworzenia.
    • anel_ma Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 11:11
      wychowałam się w mieszkaniu w którym zawsze były jakieś zwierzaki -
      pies, kot, albo 2 koty, 2 psy i kot, nawet 3 zółwie były jakiś czas -
      różne kombinacje (i akwarium)
      od małego miałam styczność ze zwierzakami i świetnie to wspominam!
      polecam!
    • zdziwik Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 11:33
      a ja mam 2 koty
      nie trzeba wychodzic na dwor wink
      i 2 dzieci
    • lacitadelle Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:03
      Zapytaj siebie, czy chcesz mieć zwierzątko, bo tak jak wiele poprzedniczek
      napisało - obowiązki z nim związane spadną przede wszystkim na Ciebie. Dobrze
      się zastanów, bo tych obowiązków i kłopotów może być sporo, trzeba mieć tego
      świadomość i to naprawdę lubić.

      Ja bardzo lubię kontakt ze zwierzętami i od tego mamy na szczęście dziadków,
      którzy mieszkają w domach i nie lubią podróżować. Sama w bloku zwierzęcia mieć
      nie będę, głównie z 2 powodów: uwielbiamy podróże, nie przeżyłabym wszechobecnej
      sierści.
      • xxe-lka Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:11
        zgadzam się musisz to bardzo dokładnie przemyśleć bo to powinna być
        decyzja taka na zawsze. Ja napisałam głównie o plusach, minusów nie
        dostrzegam zbyt wiele bo kocham swoje psy i to co wnoszą do naszego
        życia. Także minusy są dla mnie mało dostrzegalne
        Wcześniej musisz przeanalizować z kim zostawisz zwierzę w razie
        wyjazdu - ja sporo podróżuję - ale na brak chętnych do opieki nad
        moją trzódką nie narzekam, nakłady finansowe - u mnie przy trzech
        psach są one dość spore, czy zwierzątko będzie musiało długo spędzać
        czas samo w domu, no i warunki lokalowe
        nie ma co pochopnie takich decyzji podejmować. Ja przed pojawieniem
        się każdego kolejnego czworonoga w domu - dużo rozważałam różnych
        scenariuszy żeby nie podjąć decyzji której później bym żałowała.
        Na szczęście ułożyło się wszystko super i nie wyobrażam sobie innego
        składusmile
    • frisky2 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:43
      Jak juz wezmiesz jakies zwierze, to sobie pomyslisz, jak to pieknie bylo, gdy
      nie bylo zadnego zwierzaka. Pamietaj, ze to zwierze bedzie tylko twoim zmartwienie.
      • mrumru81 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 12:54
        Może poczekaj parę lat, aż dzieci będą mogły zająć się zwierzakiem.
    • nanuk24 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 13:43
      Mam kota, rybki(ok 250 litrowe akwarium) i duzego psa, ale to byla nasza
      fanaberia, a nie mojego dziecka. Nie zdecydowalabym sie na zwierze, tylko
      dlatego, ze dziecko kiluletnie chce.
      To jest obowiazek, ktory w szybkim czasie spada na doroslych.
      W koncu dziecko sie nie umowi z wetem na szczepienia i samo nie pojdzie?
      • ja.xantia Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 15:51
        Mam dwuletnią córkę i psa - labradora. Pies był pierwszy- obecnie ma cztery
        lata. Na początku przez około pierwsze pół roku niszczył wszystko co napotkał na
        swojej drodze smile ale później się uspokoił i nie mam do niego zastrzeżeń.
        Mieszkanie duże, więc ma gdzie pobiegać - 110 m2. Na spacery wychodzi z nim mój
        mąż, a oprócz tego zawsze wieczorem zabiera go do swoich rodziców na ogrodzone
        podwórko i puszcza go swobodnie, żeby się psina wyszalała. Jeżeli chodzi o
        minusy, to z pewnością gubienie sierści- jest tego masa, ale codziennie się
        zamiata i praktycznie problem się zmniejsza. Relacje z dzieckiem jak najbardziej
        na plusie. Jak Mała się urodziła to pies wstawał do niej w nocy gdy tylko
        zakwiliła smile Jak to dziecko- czasami przegina w zabawie, a pies zamiast gryźć,
        po prostu odchodzi na inne miejsce. Polecam psa, bo z kotami nie mam doświadczenia.
    • carmita80 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 17:24
      Mamy dwoje dzieci 6 i 2, dwie swinki morskie i dwa akwaria. Na psa sie nie
      zgodzilam zeby uniknac drogi przez meke zwlaszcza ze oboje pracujemy. Kiedys
      mielismy kota ale zapodzial sie.
    • osa551 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 17:52
      mam dwoje dzieci, dwa psy (każdy ponad 40 kg wagi - razy olbrzymie) i kota. W
      tej chwili kot z przyczyn niezależnych z nami chwilowo nie mieszka, ale nawet
      jak mieszkał to nie było problemu.
    • inguszetia_2006 Re: zwierzę przy dzieciach... 31.07.09, 18:45
      Witam,
      Polecam świnki morskie. Mam od niedawna i zakochałam się;-D
      Wcześniej psy były w domu,a teraz świnie.
      Nie są tak płochliwe jak chomiki, szybko się oswajają i ciągle chcą
      jeść, co jest przezabawne i rozczulające;-D
      Ale, uwaga na uczulenie!
      Kupując prosiaki nie wiedziałam, że jestem uczulona.
      Córka nie ma uczulenia, a ja, jak na złość, mam.
      Bardzo to wkurzające, bo pogłaszczę, wycałuję i zaraz ręce całe
      czerwone, szyja, twarz itd. Nie wiem, co uczula, czy sierść, czy coś
      innego, ale diablo skutecznie uczula;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • 1kjj Re: zwierzę przy dzieciach... 01.08.09, 13:43
      My w domu gdzie mieszka 6 -cio miesieczna Natka i 6-cio letnia Julka mamy psa -
      King Charles Cavalier no i tak:
      - Jest to ostoja cierpliwości - dzieci mogą kłaść się na/przy/pod nim, ciągnąć
      za cokolwiek chcą, głaskać ,szarpać etc. Pies najwyżej się delikatnie odsunie
      - Nie szczeka
      - Nie robi problemów jak nie może wyjść ale najszczęśliwszy jest jeśli wychodzi
      3 razy- 2 razy na krótki a raz na długi spacer (nie mamy ogródka)
      - W ciągu miesiąca nauczył się załatwiać na dworze
      - Szybko się uczy komend, które są nam potrzebne do sprawnego funkcjonowania
      - pieszczoch ogromny
      -co do mnie to wolałabym go mieć w domu z ogródkiem, bo ciężko jest jak dzieci
      chorują i nie można wyjść
      - z całą pewnością pies to mój kolejny obowiązek są dni kiedy mogłabym bez tego żyć
      - kłaków sporo ale przy codziennym odkurzaniu da się żyć

      Powodzenia
      J.
      • majenkir 1kjj 01.08.09, 14:09
        1kjj napisała:
        > Jest to ostoja cierpliwości - dzieci mogą kłaść się na/przy/pod
        nim, ciągnąć za cokolwiek chcą, głaskać ,szarpać etc.

        Wspolczuje temu psu
    • prigi Re: zwierzę przy dzieciach... 02.08.09, 15:31
      nie czytałam do końca, bo mi sie odechciało. rozpoczęla sie wielka
      wojna kocio-psia. ja mam kota. ma swoje wady ale i ma zalety. NIGDY
      nie będziesz miała 100% pewnośći co do tego, jaki zwierz ci się
      trafi. mozna powiedzieć - ślepy los ;/. tak jak ludzie tak i
      zwierzęta są różne. a co do wyboru zwierzaka- myślałaś o ptaku?
      papuga czy kanarek? może zostać sam dłuższy czas, byleby był ktoś
      kto mu ziaren dosypie i wody doleje. zobaczysz po czasie czy
      zwierzak dziecku się nie znudzi i czy bedzie odpowiedzialne na
      tyle, aby wziąć pod opiekę bardziej wymagające
      • roksanaa22 Re: zwierzę przy dzieciach... 03.08.09, 12:13
        Mam psa.A właściwie sukę-Amstaffa.U nas świetnie się układa
        współpraca na linii dzieci-pies.Ale to MÓJ pies.Dzieci mogą co
        najwyżej go nakarmić lub wyczesać.Może pomyśl o małym
        psiaku.Cavalier,może mopsik np?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka