Dodaj do ulubionych

matki bez zainteresowan

09.08.09, 23:10
Chyba nie ma nic gorszego. zainspirowala mnie kolezanka, od ktorej
dzisiaj wrocilam. Wiem, że nie chce nigdy sie taka stac... Znam
matki madre, ktore oprocz dzieci, mają inne tematy do rozmow,
niestety nie kazda. Mam znajomą, z którą oprocz nocnikow i kup
kompletnie nie ma o czym porozmawiac. Doslownie. Jej jedyny swiat to
dzieci, nocnik, czy zrobione siku, kupa, co ugotowac. To straszne,
ze nie potrafi podjac zadnego dialogu z nikim ( nasi znajomi maja te
same odczucia, nie tylko ja ), ktory by sie skladal z wiecej niz 2
zdan. Gdy ktos o czyms opowiada, co ostatnio czytal, jaki dobry film
widzial- ona natychmiast nie dosyc , ze nie reaguje, to zaczyna cos
mowic do dziecka w stylu "zrobisz na nocnik"?, co świadczy nie
tylko o braku kultury, ale tez o tym, ze nie ma o czym rozmwaiac, bo
poza dziecmi nie robi NIC. Nie mowiac juz, że nie wie co dzieje się
w swiecie, jest niezorientowana kompletnie. Probowalam z nią roznych
tematow- w nic nie moze sie wciagnać. W kontakcie z taką osobą czuje
sie taką pustkę i brak porozumienia i takie ograniczenie. Znam
matki, ktore pomimo zmeczenia, czytaja, rozwijaja się, ale niektore
staja się po prostu PŁYTKIE. Moj narzeczony zazartowal, ze by sie
zalamal gdybym ja taka stala się po urodzeniu dzieci. Poza tym
rozmawianie tylko o dzieciach i skupienie wokol nich to wrecz wstyd
i brak szerszych horyzontow...
Obserwuj wątek
    • kali_pso kolejna nawiedzona? 09.08.09, 23:12

      Czy dzisiaj macie jakiś sabat na ematce, czy jak?winkp
      • epistilbit Re: kolejna nawiedzona? 09.08.09, 23:15
        rozumiem, że z tobą mogłabym porozmawiać o mojej pasji jaką są materiały
        ogniotrwałe big_grin
        • figrut Re: kolejna nawiedzona? 09.08.09, 23:22
          > rozumiem, że z tobą mogłabym porozmawiać o mojej pasji jaką są materiały
          > ogniotrwałe big_grin
          Ze mną natomiast o odtwarzaniu starej karoserii, której nie da się już nigdzie
          kupić tongue_out
    • kol.3 Re: matki bez zainteresowan 09.08.09, 23:23
      Rozumiem, że teoretyzujesz, bo dzieci nie masz. Poszłaś do koleżanki zarąbanej
      po uszy w robocie przy dzieciach i usiłowałaś ją przeegzaminować z polityki
      zagranicznej rządu Tuska, najnowszego repertuaru kin itp. Źle trafiłaś.
      Proponuję żebyś w swoim czasie jak będziesz miała ze dójkę dzieci, dała dobry
      przykład i przewijając, karmiąc i wycierając pupy studiowała filozofię Heideggera
      • kol.3 Re: matki bez zainteresowan 09.08.09, 23:24
        popr.dwójkę
      • e_r_i_n Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:06
        Faktycznie przy dzieciach nie ma czasu na obejrzenie wiadomości/przeczytanie
        książki...
    • 18_lipcowa1 Re: matki bez zainteresowan 09.08.09, 23:26
      to o czym ona gadala przed dzieckiem?
      • jagabrysia2 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 00:00
        Autorka wątku ma niestety dużo racji. Zajęte przez 24 godziny na dobę maluchem
        faktycznie często prawie nie umiemy rozmawiać o niczym innym. Sama się czasem na
        tym łapię. I nie dzieje się tak dlatego, że nie mamy nic do powiedzenia, tylko,
        dlatego, że to dziecko absorbuje nasze emocje.
        Jeszcze do niedawna byłam aktywna zawodowo, byłam na bieżąco w sprawach
        politycznych, repertuarze kin, nowościach książkowych. Zastanawialiśmy się z
        mężem, w które góry pojechać. Teraz — dziecko ma niecałe trzy miesiące — siedzę
        w domu i głupieję. Włączam TVN24 czy TVPinfo i wiem mniej więcej, co się dzieje,
        ale mnie to ani ziębi ani grzeje.
        Żeby nie zwariować, już wcześniej wymyśliłam, że kupimy nowe większe mieszkanie
        i właśnie będziemy się zajmować jego remontem i wyposażaniem. Nie będę więc
        rozmawiać wyłącznie o zupkach i kupkach... smile))
        • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 08:47
          > Zajęte przez 24 godziny na dobę maluchem
          > faktycznie często prawie nie umiemy rozmawiać o niczym innym

          No właśnie i chyba nic w tym dziwnego. Wczesne macierzyństwo to
          czysta biologia i trzeba kobiecie sporo odpuścić. Gorzej, gdyby
          matka dziecka w wieku szkolnym umiała rozmawiać tylko o nim i
          gotowaniu obiadów smile
        • big__mama Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 11:50
          jagabrysia2 napisała:

          Włączam TVN24 czy TVPinfo i wiem mniej więcej, co się dzieje
          > ,
          > ale mnie to ani ziębi ani grzeje.

          Na tym etapie dzieciństwa Twojego dziecka jest (przynajmniej
          dla mnie) normalne, że bardziej Cię grzeje kolor kupy Twojego
          dziecka niż to co powiedział któryś pan minister. Za jakiś czas to
          przejdzie i to też (przynajmniej dla mnie) jest normalne smile
    • minerallna Re: matki bez zainteresowan 09.08.09, 23:50
      Dzieci to chyba dobra wymówka ;P
      Nie sądzę, żeby kobieta mogła aż tak drastycznie zdurnieć po urodzeniu dzieci.
      Zawsze musiała taka byc, tylko nikt wtedy tego nie zauważał.
      Łapała się w całym tłumie bezdzietnych koleżanek i jakoś szło.

      A zresztą, znam wykształcone kobiety z dziećmi a i tak o np: polityce i tak nimi nie pogadasz. Z zasady nie interesują się <zdziwiona>
      • atena12345 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:03
        A mnie to nie przeszkadza jak ktos monotematyczny jest. Rozmowy o
        polityce czesto kończą się kłótnią. O moim hobby moge rozsmawiać
        tylko z meżem, bo ma o tym pojęcie.
        O dzieciach moge gadać. Może dlatego, ze tez mam dzieci.
      • denea Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:04
        No właśnie, ja też tak myślę. Nie wierzę, żeby interesującej się
        czymś istocie hormony wyżarły znienacka mózg prócz ośrodka "chcesz
        na nocnik". Babka może wcześniej poświęcała uwagę lakierom do
        paznokci albo życiu sąsiadów, nie durnieje się od macierzyństwa do
        tego stopnia.
        Początki byłabym w stanie zrozumieć, pielęgnacja niemowlęcia rzuca
        się na umysł choćby z braku snu, ale bez przesady, skoro mowa o
        nocniku, to dzieciak nie ma 2 m-cy.
        • denea To pod postem Minerallnej powinno być 10.08.09, 09:06
          "Dzieci to chyba dobra wymówka ;P
          Nie sądzę, żeby kobieta mogła aż tak drastycznie zdurnieć po
          urodzeniu dzieci. "

          Zgadzam się smile
      • kol.3 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 18:09
        Aaa tam, poszła kobieta do zatyranej kumpeli i się dowartościowuje tanim
        kosztem. I cała filozofia. Ani tamta przy dzieciach nie jest taka głupia, ani ta
        bez dzieci taka mądra.
    • alabama8 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:08
      Spadaj maryśka, powiem bez ogródek.
      Znasz matki, które pomimo zmęczenia - czytają? Łoł! Znaczy się pada
      taka na pysk, godzina 23, na kuchni dochodzi rosół, jutro wstaje do
      roboty o 5 rano, ale gnana ambicją i chęcią zażycia "kultury" sięga
      jeszcze po książkę. Czyta z godzinkę, potem wyłącza rosół, leci do
      dzieciaka bo małe zaczęło o 24 wyć. Potem szybki prosznic i koło 1 w
      nocy jest w łóżku. Wstaje o 5, ale co tam - jutro też se poczyta.
      Te kobiety nie stają się płytkie, te kobiety widzą że nadchodzi taki
      czas w życiu, w którym trzeba się trochę poświęcić. Na rok czy dwa
      odpuścić sobie wieczornego faja, kawkę i wiadomości w TV, odpuścić
      czytanie, kulturę i teatr bo nie ma na to czasu.
      Są też inni rodzice, którzy za wszelką cenę starają się udowodnić,
      że posiadanie potomstwa nic nie zmieniło w ich życiu. I potem
      widzimy niemowlęta w nosidłach wnoszone na Kasprowy, albo noworodki
      na deptaku w Sopocie.
      Najpier więc urodź swoje, a potem pogadamy. Zasiądziesz o 20 z kawą
      przed telewizorem, albo z książką pod lampą, czy pójdziesz
      dzieciakowi poczytać o przygodach Misia Uszatka? Zawalczysz z
      własnym egoizmem, czy też pozwolisz by twoje dziecko było nie przy
      tobie ale obok ciebie?
      • e_r_i_n Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 10:25
        alabama8 napisała:

        > Znasz matki, które pomimo zmęczenia - czytają? Łoł! Znaczy się pada
        > taka na pysk, godzina 23, na kuchni dochodzi rosół, jutro wstaje do
        > roboty o 5 rano, ale gnana ambicją i chęcią zażycia "kultury" sięga
        > jeszcze po książkę.

        A Twoim zdaniem TAK wygląda życie przeciętnej matki?
        Padanie na nos ze zmęczenia o 23, pobudka o 5?

        > Na rok czy dwa odpuścić sobie wieczornego faja, kawkę i wiadomości w TV,
        > odpuścić czytanie, kulturę i teatr bo nie ma na to czasu.

        Matko z córką, to jak mi się udało urodzić dziecko i skończyć studia?
        I do tego jeszcze wiedzieć, co się wokół mnie dzieje?

        > Najpier więc urodź swoje, a potem pogadamy. Zasiądziesz o 20 z kawą
        > przed telewizorem, albo z książką pod lampą, czy pójdziesz
        > dzieciakowi poczytać o przygodach Misia Uszatka? Zawalczysz z
        > własnym egoizmem, czy też pozwolisz by twoje dziecko było nie przy
        > tobie ale obok ciebie?

        Przeczytanie dziecku przed snem książki wyklucza czytanie własnej?

        Nie popadajmy w skrajności - bo naprawdę przestaje się dziwić stereotypowym
        opiniom o matkach.

        Oczywiście, pojawienie się dziecka dużo zmienia - sama niedawno pisałam, jak to
        np. zrezygnowałam w pierwszym roku życia mojego dziecka z pewnych rzeczy, bo
        priorytetem było to, czego potrzebowało dziecko. I pewnie, nie da się tak
        wychodzić, jak za bezdzietności, ale brak czasu na książki? Film w tv/na dvd?
        Wiadomości?
        No chyba, że ktoś uważa, że najważniejsze to 5 dań i błysk w każdym kącie. Wtedy
        ok, nie dyskutuję.
      • marysia_wroc rosół/ gotowanie to ma byc priorytet dla matki?! 10.08.09, 23:15
        Rok czy dwa bez kultury, kina? Zastanow sie , co piszesz! Nie, nie
        uwazam, żeby porblemem bylo poczytanie ksiazki chociaz 20 min
        wieczorem, właczenie wiadomosci, obejrzenie dobrego filmu. Jak ma
        sie zainteresowania, to sie znajduje na nie czas. nie pare godzin,
        ale chociazby pol godziny. Podejscie, ze przez rok czy dwa masz
        niczego poza dzieckiem nie robic, jest niestety bardzo płytkie.

        A po co rosol gotowac?? A co sie stanie jak obiadu nie ugotujesz??
        tylko zamowisz lub kupisz? Ach, no takkk... wtedy sie bedzie wyrodną
        matką , dla ktorej obiad nie jest priorytetem, tylko smie przeczytac
        ksiazke! Mam kolezanke-matke, ktora w ogole nie gotuje , bo woli w
        tym czasie obejrzec dobry film... i co z tego? jest szczesliwsza
        matka niz ta umeczona nad garami wieczorem!! Ale dla uwstecznionego
        grona rzecz jasna powinna gotowac ha,ha,ha big_grin
        • figrut Re: rosół/ gotowanie to ma byc priorytet dla matk 10.08.09, 23:35
          marysia_wroc napisała:

          > Rok czy dwa bez kultury, kina? Zastanow sie , co piszesz! Nie, nie
          > uwazam, żeby porblemem bylo poczytanie ksiazki chociaz 20 min
          > wieczorem, właczenie wiadomosci, obejrzenie dobrego filmu. Jak ma
          > sie zainteresowania, to sie znajduje na nie czas. nie pare godzin,
          Marysiu, ja chętnie z Tobą porozmawiam o moich zainteresowaniach. Wybieraj -
          zasoby surowców w świecie, akwarystyka czy rekonstrukcja zabytkowych samochodów ?
        • echtom Re: rosół/ gotowanie to ma byc priorytet dla matk 11.08.09, 09:02
          > A po co rosol gotowac??

          A bo gotowanie, zwłaszcza wspólne, tworzy atmosferę domu, bo przy
          stole zbiera się rodzina i goście, którzy przypadkiem na ten rosół
          się załapią. Rozumiem jednak, że dla Ciebie to abstrakcja, bo sama
          byłam kiedyś przeintelektualizowaną studentką kierunku
          humanistycznego, która oceniała ludzi według lektur i filmów tongue_out
        • karro80 Re: rosół/ gotowanie to ma byc priorytet dla matk 11.08.09, 15:19
          Ha rosół pikuś, ja to chleb o zgrozo!!! piekę nawet, reszty mnie
          wspomnę, bo wyjdę na odstatniego muła...i najgorzej bo o żarciu mogę
          gadać godzinami...do kina nie chodzę, teatru też nie(chciałam tylko
          na to chińskie widowisko iść, bo widziałam migawki - piękne) - bo
          mnie nie interesuje to co grają - i wg mnie wyjście do kina nie jest
          obcowaniem z kulturą chyba, że masową więc nie ma o co szumu znowu
          robić, ot zwykła rozrywka(no i wolę se z dzieckiem posiedzieć(! - to
          dopiero umysłowa masakra, cosuspicious)
          No książki czytam...w mordę jeża...nie tylko kucharskiebig_grin
          A jak dodam, że telewizji nie mam? Bo mnie nie interesuje, co tam
          pokazują...naprawdę nie mamsmile

          A rosół gotuje się po to, aby go ze smakiem zjeśćsmile Jak nie
          ugotuję obiadu to faktycznie zjem pizzę, dziecko słoik, ale dobry
          rosół...no nie wiemsuspicious
          ostatnio nie widziałam filmu wartego
          dobrego rosołkuwink(oglądam na dvd - naprawdębig_grin)
          • lee_a Re: rosół/ gotowanie to ma byc priorytet dla matk 11.08.09, 16:36
            karro - to ja bym z toba mogala godzinami o tym chlebie wink wlasnie zakwas
            dokarmiony i zaczyn wieczorem znow nastawiam wink
            a i rosół tez uwielbiam...
            • karro80 Re: rosół/ gotowanie to ma byc priorytet dla matk 12.08.09, 12:38
              O, chlebek to jest tematbig_grin
              Foccacia z ziółkami i czosnkiem np...jak przyniosłam na imprezę do
              koleżanki to nikt nie gadał o niczym innymwink - i dziecia wówczas
              nie miałam - więc ta "tępizna" to wrodzona u mniebig_grin
              Ja co prawda w maszynce piekę i wyrabiam, ale zakwas być musi...
              A córce piekłam marchewkowe, bananowe chlebki - mniamsmile
              Ostatnio eksprymetnuję z orkiszem - tyz pikniesmile
              • joxanna karro- ważne pytanie!!! 13.08.09, 09:46
                karro, jak pieczesz w maszynie na zakwasie? Czy tylko wyrabiasz, a potem rośnie i do piekarnika? Ja piekę w maszynie na drożdżach, ale zakwas chodzi za mną, oj chodzi.... tylko chciałabym, żeby na zakwasie było tak samo łatwe i przyjemne czyli po prostu w maszynie!

                podziel się tajemnicą....
      • cynamonowa.panna Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 00:02
        w ogóle nie rozumiem takiej postawy
        nie widzę ŻADNEGO powodu, żeby wychowując dziecko dopuścić do
        atrofii mózgu
        to jakaś chora ideologia usprawiedliwiająca mentalne lenistwo
        (jedynym usprawiedliwieniem dla olania wszystkiego wokół jest chore
        dziecko)
    • undomestic_goddess Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:11
      Interesuje mnie wiele rzeczy, ale moje dzieci sa znacznie bardziej
      fascynujace niz modne tematy do rozmowy, czy czyjes nudne dla mnie
      zainteresowania.

      Nie wszystkich musi interesowac to samo. A maly czlowiek jest
      niezmiernie ciekawa istota, chocby proces akwizycji mowy. Dlaczego to
      slowo, a nie inne? Albo wybor ksiazeczki do czytania, czemu podobaja
      sie te obrazki, a innymi gardzi? A nocnik? No dlaczego go tak uparcie
      ignoruje?

      No i przy odpieluchowywanym dziecku 2-letnim, droga bezdzietna
      kolezanko, ktora nie wiem, co robisz na emamie, pytanie o nocnik jest
      zadawane co chwila. A z buntujacym sie dwulatkiem jest trudniej niz z
      noworodkiem czy niemowlakiem.
      • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:36
        > A maly czlowiek jest niezmiernie ciekawa istota, chocby proces
        akwizycji mowy. Dlaczego to slowo, a nie inne? Albo wybor ksiazeczki
        do czytania

        Dokładnie. Miałam to szczęście, że przez pierwszy rok życia mojej
        najstarszej córki mogłam się zajmować wyłącznie nią i był to
        fascynujący etap w moim życiu. Potem przyszedł czas na książeczki,
        które wcale mnie nie nudziły, potem regularnie chodziłam z dziećmi
        na filmy Disneya i też nie czułam, że cofam się w rozwoju. A kiedy
        dzieci podrosły i zaczęły odkrywać świat z rówieśnikami, mimo nadal
        licznych obowiązków wróciłam do aktywności umysłowej porównywalnej z
        tą w okresie studiów. No i jest równowaga - gotuję obiady, tłumaczę
        książki, piorę, zajmuję się kotami, zbieram materiały do wykładu o
        katastrofie "Wilhelma Gustloffa" itd. A kilkanaście lat temu byłam
        tak zanurzona w macierzyństwie, że z wydarzeń na świecie
        zarejestrowałam tylko rozpad Związku Radzieckiego smile
    • ozlem Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:36
      Nie wierze, że matki, które opisujesz jako "płytkie" nie były takie same też przed urodzeniem dziecka.
    • angazetka Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:46
      Temat powinien brzmieć "Ludzie bez zainteresowań". Nie wierzę (i nie
      tylko ja, jak widzę), że opisywana przez Ciebie matka przed porodem
      była tytanem intelektu i osobą o milionie zainteresowań.
      • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:52
        A czy IQ powyżej 200 i milion zainteresowań są miarą wartości
        człowieka?
        • angazetka Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 10:00
          1. czy coś takiego wynika z mojej wypowiedzi?
          2. Czy miarą wartości człowieka? Zależy, co mierzymy.
      • joxanna Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 10:06
        Są w życiu różne etapy. Jest czas nocnych szaleństw, jest czas pozowania na
        intelektualistę, jest czas wycierania pupy. I każdy jest cenny. Każdy pozwala
        się kobiecie rozwinąć. I trzeba sobie dać - ile to jest 3 lata w skali 90 czy
        100? Dlaczego nad pieluchami mam rozmawiać o polityce i malarstwie, skoro teraz
        jest mój czas na rozmowy o Mamie Mu?

        Z fazy total-nocnik wychodzi się z zupełnie inną perspektywą i po 2-3 latach
        karencji ma się dużo ciekawego do powiedzenia jak już się wróci do tej
        polityki-malarstwa. Bo to też jest czas dojrzewania. Trenowania dystansu,
        cierpliwości, otwartości na zupełnie inne spojrzenie, inne podejścia. Newsy
        naprawdę łatwo ogarnąć, a analiza to kwestia dojrzałości, a nie śledzenia wydarzeń.
        • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 10:15
          > Są w życiu różne etapy. Jest czas nocnych szaleństw, jest czas
          pozowania na intelektualistę, jest czas wycierania pupy.

          Mądrze prawisz, niewiasto - jak Kohelet, nie przymierzając smile
          • cofoko Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 10:31
            Widocznie ta oczywista prawda nie jest dla wszystkich taka oczywista.Ja
            osobiście nie cierpię osób o "tysiącach zainteresowań",ględzą o wszystkim i o
            niczym.I o co chodzi z tym repertuarem kin,mój 10latek zna cały,ja nie,znaczy on
            może się pokazać w towarzystwie,ja chyba nie.
            • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 10:39
              Z moich obserwacji (głównie mężczyzn) wynika, że osoby żyjące swoimi
              zainteresowaniami to przeważnie koszmarni egoiści, w których życiu i
              budżecie nie ma miejsca na drugiego człowieka.
              • marysia_wroc Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 23:19
                skoro tak twierdzisz, widac,ze Ty nie masz zadnych....
                • echtom Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 13:28
                  Dopiero teraz zauważyłam, że to do mnie, tak nietrafiony ten
                  komentarz smile
        • malopolll Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 11:35
          A ja się nie zgadzam. Urodzenie dziecka to nie jest powód, żeby stać
          się intelektualnym warzywkiem. Owszem, w tym okresie dla większości
          osób dziecko jest najważniejsze i jest to całkowicie normalne, że
          rodzice chcą o tym dziecku rozmawiać. Ale ograniczać się w rozmowach
          tylko do dziecka? Zresztą nie wierzę, że koleżanka opisana w wątku
          przed urodzeniem dziecka była światła, mądra i miała zainteresowania.
          Dziecko tylko wyolbrzymiło jej głupotę, sprawiło, że brak intelektu
          stał się bardziej widoczny.
          Mam koleżanki- młode matki, które zachwycają się swoimi dziećmi i
          uwielbiają o nich rozmawiać, ale nie znaczy to, że straciły rozum i
          nie potrafią mówić o niczym innym, rozprawiają o swoich dzieciach,ale
          nie tylko,mają też inne tematy. Monotematyczność jest beznadziejną
          sprawą u każdego.


        • ally Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 13:17
          czemu piszesz o POZOWANIU na intelektualistę? niektórzy już tak po prostu mają,
          że czytają i się interesują życiem spoleczno-kulturalnym. tak po prostu, z
          wewnętrznej potrzeby, nie dla szpanu wink
    • gryzelda71 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:55
      To niesamowite,że pusta osoba musi stać się matką,żeby zostało to zauważone.
    • skoobus Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 09:57
      No moze masz troche racji, ja nie mam w sumie żadnych zainteresowań, ale o
      dziecku tez duzo nie mówie, mimo że moje bezdzietne koleżanki same podejmuja
      temat "dzidzia". Obecnie szukam dla siebie jakiegos hobby (jestem na etapie
      szycia tongue_out), czytuję ksiązki, czasopisma kobiece i te bardziej ambitne. Ogolnie
      lubie wiedzieć co się dzieje w świecie, np ostatnio ciekawy temacik o plamie
      świecącej własnym swiatłem na wenus... Albo np co nowego wymyślili nasi cudowni
      politycy. zauwazyłam jednak, ze z dziaciatymi koleżankami jednak częsciej
      rozmawiam o wyczynach nasz maluchów lub o zmianie okna w kuchni hehehe.
    • elza78 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 10:30
      marysiu a czy w swojej szeroko zakrojonej analizie zachowania znajomej wzielas
      pod uwage taka ewentualnosc, ze ona z wami nie ma o czym rozmawiac? bo ilez
      mozna rozmawiac o filmach i tym co sie dzieje na swiecie? big_grinD
      dziewczyna pewnie ma zainteresowania tyle ze one tak dalece wykraczaj poza
      zakres waszych hobby i pojmowania ze nie ma z wami tematu big_grin
      no ale nie ma jak dowartosciowac sie cudzym kosztem smile
      • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 10:56
        > bo ilez mozna rozmawiac o filmach i tym co sie dzieje na
        swiecie? big_grinD

        I jeszcze należy wziąć pod uwagę subtelne rozróżnienie między
        autentycznymi zainteresowaniami a płytkim snobizmem "jaka to ja
        trendy jestem" tongue_out
        • elza78 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 15:12
          ... o swiecie i o filmach rozmawiam wink
          nie no
          zwyczajnie sie paniom z deka gusta rozjechaly po urodzneiu przez jedna dziecka
          no ale czego to sie nie robi aby poczuc sie lepiej wink
    • wieczna-gosia Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 11:41
      a ja uwazam ze sa takie okresy w zyciu czlowieka ze cos ich pochlania. I prawde
      mowiac od mlodej niedospanej matki nie oczekuje dyskusji o Kirkegaardzie. Poza
      tym uwazam ze ludzie z pasjami nie zamieniaja sie w plytkich- wyplycaja sie co
      najwyzej tymczasowo. A plytkosc obnaza sie u ludzi, ktorzy byly plytcy wczesniej
      ale mieli czas udawac.
    • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 11:53
      Ale właściwie w czym, Marysiu, problem? Nudzi Cię koleżanka, to po
      prostu przestajesz się z nią spotykać. Po co chcesz uszczęśliwiać ją
      na siłę, jeżeli jest jej dobrze w tym niepojętym dla Ciebie świecie?
      Btw. niezdolność zrozumienia, że można żyć czymś innym niż najnowszy
      film w Multikinie też świadczy o mentalnych ograniczeniach smile
    • malamalinkaa Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 11:54
      kobieto, w kregu zainteresowan mlodej matki jest dzieckosmile tak to
      stworzyla natura, dzialaja hormony itd. to nas odroznia od mezczyzn-
      to dlatego moj maz moze spokojnie wyjsc na impreze i nawet nie
      zadzwonic, a ja gdybym wyszla to i tak myslalabym tylko o tym czy
      mala spi, czy sie nie odkryla, czy sie nie budzi, czy nie placze
      itd. Urodzisz-zobaczysz, nie oceniaj bo nawet najbardziej
      zatwardziale poglady runa w gruzach gdy urodzisz wlasne dziecko.
      • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 11:58
        > Urodzisz-zobaczysz, nie oceniaj bo nawet najbardziej zatwardziale
        poglady runa w gruzach gdy urodzisz wlasne dziecko.

        Wiesz, to nie jest takie pewne. Jeśli kobitka twardo sobie
        postanowi, że dziecko NIC nie zmieni w jej życiu, to nawet nie
        zauważy, że urodziła wink
        • malamalinkaa Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 13:59
          jesli NIC nie bedzie w stanie jej zmienic to hormony zrobia to
          napewnosmile
      • malopolll Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 11:59
        A to ciekawe, bo ja znam mnóstwo kobiet, dla których dziecko jest
        najważniejsze, ale potrafią też porozmawiać o czymś innym.
        A tak w ogóle to skąd Ci wiadomo, że założycielka wątku chce mieć
        kiedykolwiek dziecko?
        • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 12:01
          To tym bardziej niech się nie wypowiada autorytatywnie w sprawach
          dla niej abstrakcyjnych smile
    • asia_i_p Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 11:58
      Jeśli już mówimy o braku kultury to odwiedzenie kogoś po to, żeby go potem
      obgadywać na forum też nie wygląda na zachowanie zalecane w podręcznikach
      savoir-vivre'u. Jak również robienie z kogoś kozła ofiarnego wśród znajomych -
      my tu tacy intelektualiści, a ona taka pusta.
      Być może twoja koleżanka jest pusta.
      A być może:
      a) ma depresję;
      b) miała wyjątkowo ciężki dzień;
      c) próbowała się ciebie pozbyć za wszelką cenę, żeby nie słyszeć po raz n-ty o
      Sophii Coppoli i Paulu Coelho, bo między garami w kuchni czekała na nią ta
      świeżo kupiona książka Stephena Hawkinga, od której tak ciężko się oderwać.
      Nie ośmieliłabym się nazywać kogoś pustym tylko na podstawie tego, że nie mogłam
      znaleźć tematów do rozmowy z tą osobą.
      Moja serdeczna rada - dajcie wy jej święty spokój. No chyba że za diabła nie
      możecie znaleźć żadnego innego sposobu, żeby się dowartościować, poza
      krytykowaniem jej.
    • malamalinkaa Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 12:15
      oczywiscie z czasem sytuacja sie normuje , oswajamy sie z
      macierzynstwem i znow kierujemy swoje zainteresowania na inne tory.
      ale poczatki sa inne, ot nawet dzis wyszlam z mala na poranny
      spacerek do parku, kupilam gazete i chcialam poczytac gdy mala
      zasnie, ale akurat dzis jak tylko przysiadalam na lawce to sie
      budzilasmilesmile watpie, zebys teraz nie bedac matka umiala przewidziec
      takie momenty...
      • malopolll Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 12:23
        O jakich poczatkach my tu mówimy skoro tam była mowa o nocniku.
        Mam dzieciate koleżanki, które :
        1 rodzaj) opowiadają o rozwoju dziecka, o tym jak ładnie wygląda i co
        robi- fajne, normalne koleżanki
        2 rodzaj) to co powyżej plus refleksje na temat koloru kupki czy
        wymiotów - to się nazywa brak polotu. Ja o swoich kupkach nikomu nie
        opowiadam.
        • echtom Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 12:28
          Ja tam podejrzewam, że ustawiczne analizowanie kupek przez koleżankę
          to licencia poetica autorku wątku. Pytanie dziecka, czy chce
          na nocnik, chyba pod tę kategorię nie podchodzi smile
          • echtom PS 10.08.09, 12:32
            Dla mnie te kupki to w ogóle jakaś ściema. Spędziłam niezliczone
            godziny na rozmowach o dzieciach, z koleżankami i kobietami
            przypadkowo poznanymi na spacerach, i nie pamiętam ani jednego
            dialogu o kupkach. Wszystkie rozmowy kręciły się wokół rozwoju
            dziecka i organizowania sobie życia w nowej rzeczywistości.
    • protozoa Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 12:30
      Mniej więcej w ciągu roku- od urodzenia dzieci do ich pierwszych urodzin - nie
      interesowało mnie nic innego jak to czy zjadły, jak spały, jaka jest zawartość
      pieluchy itd. Starałam się nie informować o tym moich niedzieciatych znajomych
      bo niewiele ich to obchodziło, ale z dzieciatymi i bliższą rodziną rozmawiałam
      prawie wyłącznie o tym.
      Potem zaczęłam widzieć świat wykraczający poza pokój dziecięcy. Najpierw
      interesowałam się sprawami zawodowymi, potem sportem, kultura, literaturą, polityką.
    • lola211 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 12:38
      Ten typ tak ma- czy dzieciaty czy niedzieciaty.
      Mam taka kolezanke, ma 2 dzieci w wieku szkolnym-calkowicie skupiona
      na roli matki.I kolezanke bezdzietna, ktora od czasu ukonczenia
      szkoly zadnej ksiazki nie przeczytala,do kina nie chodzi, pogadasz z
      nia tylko i wylacznie o tym, jakim autem jezdzi i jakie drzewka
      sadzi w swoim nowym ogrodzie.Co do reszty- calkowita ignorantka.
      Sa tez ludzie, ktorzy zyja tylko tym co na obiad ugotowac i co sie
      wydarzy w ich ulubionym serialu.


    • 18_lipcowa1 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 12:42
      Ototo
      przypomnialo mi sie, ze mam kolezanke, matke 13 latka juz, totalnie
      nie zainteresowana dziecmi i nie za bardzo jest z nia o czym
      gadac,chyba ze chce sie sluchac narzekan,
      ogolnie przestalam do niej chodzic bo ona nic nie mowila i ja czulam
      sie w obowiazku zabawiac ja rozmowa

      natomiast mam kolezanke, ktora spodziewa sie 3 dziecka, ma dwoje
      malych i mozna z nia pogadac o wszystkim
    • sanciasancia Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 13:45
      > staja się po prostu PŁYTKIE. Moj narzeczony zazartowal, ze by sie
      > zalamal gdybym ja taka stala się po urodzeniu dzieci. Poza tym
      > rozmawianie tylko o dzieciach i skupienie wokol nich to wrecz wstyd
      > i brak szerszych horyzontow...
      Życzę powodzenia w walce o poszerzenie horyzontów, jak już będziesz miała dzieci.
      A ja się pójdę do swojego pomizdrzyć.
      ps. Gdyby Cię kusił wątek o zaniedbanych fizycznie matkach, to już takie trzy
      były w ciągu ostatnich trzech mięsięcy, więc sugerowałabym coś bardziej
      oryginalnego.
    • basiulek79 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 15:14

      Po co mi wiedzieć o tym wszystkim?
      O nowych filmach, polityce, modzie etc. Skończyłam studia i nie
      jestem od tego szczęśliwsza, na wychowawczym robię kurs na prawo
      jazdy i sam stres z tym związany ( jakbym miała mało problemów ???)
      Myślę, że pozowanie na mamusię z pasjami jest głupie i wiele mądrych
      osób nie przejmuje się takimi poglądami jak Pańskie. Zamiast
      zgłębiać zamiary pop.... polityków i oglądać głupie filmy wolę
      dzieciom motor narysować albo im coś poczytać

      Mama z pasją... do dzieci
      • angazetka Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 15:18
        > Po co mi wiedzieć o tym wszystkim? O nowych filmach, polityce,
        modzie etc

        Wiedzieć o tym nie musisz, fakt. Ale wiele osób wiedzieć chce. Bo
        się tym interesuje, bo ich świat jest trochę większy niż własny dom.
        Proste.

        > Skończyłam studia i nie jestem od tego szczęśliwsza,

        Współczuję.

        > Myślę, że pozowanie na mamusię z pasjami jest głupie

        Pozowanie na pewno. Ale niektórzy zwyczajnie MAJĄ pasje.
        • figrut Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 15:33
          > Pozowanie na pewno. Ale niektórzy zwyczajnie MAJĄ pasje.
          Tyle, że te pasje różne bywają. Dla jednych bywa to malarstwo, dla innych
          gotowanie, zgłębianie tajemnic ludzkiego umysłu, modelarstwo, tworzenie cudów
          szydełkiem, układanie bukietów, akwarystyka, numizmatyka, religioznawstwo,
          projektowanie ogrodów, fizyka atomowa, poezja. Śmiem twierdzić, że co najmniej
          połowa z tych pasji nie byłaby przez autorkę uznana za pasje godne człowieka "z
          szerokimi horyzontami". Moja kumpela biolog embriolog ma bardzo przyziemną
          pasję, jaką jest gotowanie i wymyślanie nowych potraw.
          • joxanna Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 15:51
            oj tak napisałam o tym 'pozowaniu na intelektualistę'. Pewnie, że niektórzy mają
            pasje, pewnie że bywa to pasja mocno intelektualna. I super.

            Ale super też, że dużo więcej ludzi przechodzi przez taką wczesnostudencką fazę
            'pozowania'. I bardzo dobrze.
            Ja pamiętam ten czas czytania, puszenia się, pokazywania z
            nie-byle-jakimi-książkami bardzo miłosmile Sporo zainteresowań z tego zostało, ale
            dziś z uśmiechem wspominam te przemądrzałe debaty i tyrady w bibliotece
            narodowej...smile
      • marysia_wroc Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 23:26
        Glupie filmy? Jesli ogladasz tylko kretynskie seriale, to faktycznie
        tak moze myslisz. Nie wiesz co to dobre, ambitne kino? Ambitne
        ksiazki? widac, ze nalezysz do matek bez zainteresowan!! sama siebie
        tak nazwalas smile
        • echtom Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 08:51
          > Nie wiesz co to dobre, ambitne kino? Ambitne ksiazki?

          Marysiu, dlaczego sprowadzasz "zainteresowania" wyłącznie do
          konsumpcji cudzej twórczości? Z tego punktu widzenia gotowanie może
          być pasją znacznie bardziej kreatywną smile
    • vienetta Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 15:23
      zieeeeeeeeeeeeew, znowy płytkie i głupie matki kontra wyjątkowa
      jakaś "marysia"...
      Pokazuje to dobitnie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
      A macierzyństwo jest fantastyczne i warto je przeżyć w
      pełni,koncentrując się na dziecku i nie przejmując się poglądami
      takich "maryś".
      • jagabrysia2 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 16:53
        Mam znajomą — matkę trójki dzieci od kilku do kilkunastu lat — która jako zawód
        może podawać tzw. „przy mężu”. Nie ma własnego życia, własnych zainteresowań czy
        pasji. Skoncentrowa jest wyłącznie na dzieciach i mężu i niejako żyje ich
        życiem, a jest przy tym piekielnie zazdrosna. Jest miła, ale porozmawiać z nią
        można niemal wyłącznie o rodzinie i czasem jakichś plotkach.
        Mam też mnóstwo znajomych mam dzieci w różnym wieku, z którymi można pogadać
        zarówno o dzieciach jak i wielu innych sprawach i w dodatku robią karierę zawodową.
        Ja nie jestem może typowa, bo jest tzw. późną matką. Moja praca była moją pasją
        i naprawdę dużo w niej osiągnęłam. Ale teraz bez reszty oddałam się dziecku i
        prawdę mówiąc wcale nie brakuje mi tamtego życia (przynajmniej na razie). Może
        to i hormony, a ja naprawdę cieszę się tym, że mogę sobie pogadać o rozwoju
        malucha i nie przeszkadza mi, że nie jestem na bieżąco z polityką. A na książki
        jakimś cudem znajduję czas, np. karmiąc...
    • joanna29 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 18:09
      Ja zaczynałam intensywnie rozmawiać i zajmowac się dzieckiem, jak
      rozmówca mnie nudził. Byla to taka reakcja pozwlajaca się oderwać od
      nudnego rozmówcy. A znudzic moze człowieka nie tylko rozmowa o
      kupie, ale i o swiecie i filmie, szczególnie prowadzona prze osobę
      typu "głośny dzwon, a w środku pusty"
    • mamongabrysi Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 18:52
      hmmm. naprawdę bywa różnie. ja sama niedawno zdałam sobie sprawę z tego że nie
      mam hobby jako takiego - zapytała mnie moja córka a mamusiu jakie ty masz hobby.
      nie mam hobby i już. ale lubię filmy, lubię ksiązki (jeśli mam na nie czas)
      lubię ogród, lubię podróże i mnóstwo innych rzeczy. polityką się nie interesuję
      bo nie wierzę że politycy chcą zrobić cokolwiek dla naszego dobra - jestem
      totalnie rozczarowana. przy moich starszych dzieciach interesowałam się bardzo
      rozwojem dzieci i czytałam mnóstwo książek o psychice i rozwoju dziecka - czy to
      już świadczy o tej pustce?
      Zdarzyło mi się, że kiedy byłam naprawdę zmęczona i cos mnie absorbowalo
      związanego z dzieckiem nie mówiłam o niczym innym zwłaszcza gdy rozmówca był
      namolny i nie miałam się go jak pozbyć.
      Byłam tez ostatnio swiadkiem rozmowy w restauracji- spotkali sie kumple z lat
      szkolnych wraz ze swoimi żonami. panowie świetnie sie bawili pomimo że
      generalnie ich rozmowa sprowadzała się do wspominania jak to było kiedyś, a
      panie milczały i nudziły sie. wreszcie któras rzuciła :"robiłam ostatnio taką
      saltkę z cukinii z kurkumą" i dawaj o tej sałatce - no ale w sumie lepiej o
      sałatce i przetworach niz o niczym. wyszlo żałośnie bo panie te po prostu nie
      miały ze sobą o czym rozmawiać - chyba nie lubiły sie jakoś szczególnie.
      natomiast uwielbiam słuchac jak moja mama z moją ciocia rozmawiaja o przetworach
      albo ciastach.
      słuchaj, a może ta kolezanka cie po prostu nie lubi? tak jak najwyraźniej ty nie
      lubisz jej?
      • kol.3 Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 19:06
        Dokładnie.
        • marysia_wroc Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 23:30
          "dokladnie" -jak ktos nie ma nic do powiedzenia, mowi "dokladnie".
          Wiesz co to znaczy "dokladnie"? eeech, smiech z Was!
          • toniesamowite Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 23:42
            znam to- sama jestem matka,ale nigdy nie skupialam sie na temacie pozywienia,czy
            odchodowwink nawet w czasach kiedy moj dzieciak byl niemowleciem.Spotkania
            towarzyskie byly dla mnie raczej okazja do odetchniecia od codziennej
            rutyny,wiec unikalam rozmow o kupkach,czy kaszach...kolezanek ktore uwielbialy
            rozmawiac tylko o swoich dzieciach unikalam
          • trautlusia marysia ....... 11.08.09, 15:19
            no to o czym chcesz rozmawiać może o etymologii wyrazów w
            j.angielskim albo historii zjednoczonego królestwa, a może tak
            kuchnia fusion albo biegi. Zawsze tez może być polityka smile

            Dziecko - dorośnij a jak już bedziesz miała swoje dziecko to
            porozmawiamy
          • tita81 Re: matki bez zainteresowan 14.08.09, 21:45
            Dla ciebie bedzie chyba lepiej jak nie bedziesz miala dzieci!!!
            Nie wiem co jest grane ale juz kolejny raz na forum pajacuje
            panienka ktora o macierzynstwie nie ma ŻADNEGO pojęcia!
            A co do twojej koleżanki ktora jest tak bardzo szczesliwa nie robiać
            obiadu dla dzieci to zapytaj tych dzieci czy one sa szczesliwe!
            Bo widok mamusi ktora ma totalnie gdzies swoje dzieci a cała uwage
            skupia na sobie nie wrózy nic dobrego.
            Szkoda tylko dzieci!
            Al egeneralizując kobieta ktora nie ma pojecia o tym jak stworzyc
            ciepłe przytulne ognisko domowe to moze lepiej niech nie bierze sie
            za robienie dzici.
            Bo nastawic tylek to nie sztuka,sztuką jest stworzyc prawdziwy dom a
            dla twojej wiedzy te ciepłe obiadki robione przez mame tez sie do
            tego zaliczają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka