bo ja mam z tym pewien problem. nasze początki były....ekstremalne-nie byli na
ślubie itp...teraz po latach zaciskania zębów i udawania ze pewnych rzeczy nie
słyszę, doszli do wniosku, że jestem jednak idealną zoną dla ich syna i
stosunki są mlekiem i miodem płynace...-acz, czujności nie tracę

))
nigdy przenigdy żadne mamo, tato z moich ust nie padło. jak próbowałam
pan/pani to wzięli to za przejęzyczenie, po imieniu im przecież nie będę
mówić. rozmowa z nimi na ten temat odpada, to nie typ do dyskusji.
ale, kurcze, dlaczego do cioci, mówimy ciociu, do strja stryju, a do teściowej
nie mozna mówić TEŚCIOWO?!
przecież nie jest i nigdy nie bedzie dla mnie mamą?!
i tak do 12latach małżeństwa konwersację z nimi mam wielce utrudnioną
bezosobowym zwracaniem się ...