Dodaj do ulubionych

ciche dni w zwiazku

29.08.09, 04:22
czyli obraza, nieodzywanie sie do najblizszej osoby...
stosuja to niektorzy moi znajomi, stosowali rodzice(nienawidzilam tego, bylo
mi strasznie zle wtedy)
moje pytanie jest jaki cel tego i kto sie z Was do tego przyzna.
Czesto czytam o tym na forum wiec sporo spoleczenstwa prowadzi taki "tryb"
zycia, ale dlaczego i jak mozna tak???
w celu ukarania, pokazania swojego JA, czy jest inny powod.
pytam bo nie moge zrozumiec, jak mozna przebywac w jednym pomieszczeniu z
najblizsza osoba i nie wiedziec co u niej slychac, nie moc sie podzielic
wydarzeniami z minionego dnia>>>
wlasnie mam znajomych ktorzy co jakis czas "gniewaja sie na siebie"
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 09:30
      fabryka.lodow.napatyku napisał:

      > czyli obraza, nieodzywanie sie do najblizszej osoby...
      > stosuja to niektorzy moi znajomi, stosowali rodzice(nienawidzilam
      tego, bylo
      > mi strasznie zle wtedy)
      > moje pytanie jest jaki cel tego i kto sie z Was do tego przyzna.


      Nie wiem jaki jest tego cel.Albo nie - podejrzewam. Wymuszenie na
      drugiej stronie, zeby pekla pierwsza, przeprosila, przyszla ze
      skrucha. Pokazanie ''zobacz chu... co zrobiles, teraz nie moge nawet
      sie do ciebie odezwac tak Cie nie znosze''
      Moi rodzice tego nie stosowali, byly wrzaski mojej matki na ojca,
      potem byl spokoj jak sie wykrzyczala i big love.
      U nas to samo, tylko ja staram sie bez wrzaskow, jakas dyskusja,
      trzasne drzwiami ale za chwile gadamy bo nie umiem inaczej.
      Moj ex stosowal takie kary, potrafil tygodniami mnie ignorowac -
      strasznie sie to dla niego skonczylo.

      Ogolnie szkoda zycia i czasu na takie fochy.



    • deodyma Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 09:50
      u nas do tez tak bywalo, ze po klotni nastepowaly ciche dni.
      pod tym wzgledem to ja bylam bardziej zacieta od meza i pomimo tego,
      ze on chcial ze mna gadac, mnie sie z nim gadac nie chcialo i moglam
      tak bez gadania z nim zyc nawet 2 tyg.
      jednak doszlam do wniosku, ze to nie ma sensu i teraz, gdy sie
      poklocimy, gadamy, gadamy i gadamy, az problem rozwiazemy.
      chyba zaczynam lagodniec z wiekiembig_grin
    • kropkacom Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 10:04
      Ciche dni? Nie stosuje. Bo niby jaki to ma sens?
    • nangaparbat3 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 10:11
      Znałam młodego czlowieka, którego rodzice ukarali dwutygodniowym milczeniem za
      powtarzanie klasy.
      Miał 20 lat i dwa metry wzrostu, kiedy grozilo mu powtarzanie 4. licealnej.
      Plakal i mówil, ze drugi raz tych "cichych dni" nie przezyje.
    • kali_pso Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 10:16

      U nas się zdarza dzień, dwa. Ale ja je wykorzystuję do przemyśleń,
      nie żeby karać. Z uwagi na mój temperament, to nawet lepiej jak
      jeden dzień dam sobie na ochłonięcie. W gniewie łatwiej zranić.
    • kosmitka06 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 10:17
      Jak w każdym zwiąku bywają kłótnie i wymiana zdan- nie za często bo
      ja osobiscie nie stosuje takich metod. Staram się również nie przy
      dziecku aby nie narazac jej na "stres", nawet gdy mamy na siebie
      focha to i tak przy dziecku nie dajemy tego poznac po sobie.
      Ciche dni- u nas raczej mogłabym powiedziec co najwyżej "ciche
      godziny" max 2-3. Pozniej i tak zwykle któreś z nas "pęka", nie jest
      to żaden absurdalny sposób- po prostu zaczynamy żartowac, usmiechac
      się do siebie, itp.
    • ewcia1980 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 10:37
      Moja mama cos takiego "uskuteczniała"
      Do dzis pamietam jak tego nienawidziłam.

      A niestety ja tez mam sklonności do nieodzywania sie jak cos jest
      nie po mojej mysli.
      Nie wiem czemu - nie potrafie tego wytłumaczyc.

      My z mezem nie kłócimy sie (w sensie nie wybucha jakas awantura) ale
      wiadomo - czasem rózne zdanie na jakis temat mamy lub maz zrobi cos
      nie tak jak bym chciała.
      I wtedy koniec - jestem "obrazona królowa" wink
      smile
      I gdyby to ode mnie zalezalo to nie odzywałabym sie przez tydzien -
      tak beznadziejnie zawzieta jestem

      na szczescie moj maz ma zupełnie inny charakter i nkie uznaje czegos
      takiego jak ciche dni.
      wiec dzieki niemu nie mamy cichych dni.
    • atena12345 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 10:39
      nigdy nie stosujemy cichych dni. Już lepiej wydrzeć się na siebie i
      po sprawie.
    • syriana Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 11:24
      w znanym mi przypadku zachowuje się tak człowiek z ewidentnymi brakami
      emocjonalnymi, niepotrafiący ani panować nad sobą, ani prowadzić rozmowy w
      tonacji innej niż wrzask

      jeśli ciche dni są efektem przykrości, zalewu żalu, który nas ogarnia po kłótni
      to bym ich nie potępiała w czambuł
    • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 12:30
      > moje pytanie jest jaki cel tego i kto sie z Was do tego przyzna.

      Ja sie przyznaje.

      Ja facet mnie wk..wi to sie obrazam, traktuje go jak powietrze, zeby
      mu dopiec.Poza tym- ja po prostu tak CHCE, taki mam wowczas nastroj-
      czyli jest to potrzeba chwili.Mnie to pomaga i taki sposob mi
      odpowiada.
      Nie bede wrzeszczec,odplacac pieknym za nadobne,tylko ignorowac
      jego obecnosc przez jakis czas.jest to czesto okrutne, ale widac
      taka ze mnie zolza.
    • mamongabrysi Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 12:58
      najwyżej pół godziny, godzina, żeby nie powiedzieć za dużo...
      • loganmylove Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 13:04
        Nie umiem-raczej wykrzyczę się, popłaczę i zaraz mi przechodzi. W stosunku do
        bliskich nie umiem chować urazy, inaczej z osobami mi obojetnymi-wtedy moge
        ignorować.
    • mamamonika Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 13:28
      Zupełnie nie mój temperament. Ja raczej wrzeszczę na bieżąco. Mój maż
      ma takie tendencje, ale w zaniku.
      Jeśli człowiek ma taki charakter i w taki sposób przechodzi przez
      sytuacje konfliktowe, pierdoła wyrasta do rangi tragedii i można
      zupełnie zrujnować zdrowie sobie i najbliższym.
      • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 17:57
        > zupełnie zrujnować zdrowie sobie i najbliższym.

        A ja uwazam, ze nerwice to hoduja swojej rodzinie wrzeszczacy
        cholerycy.
        • kocianna Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 18:04
          Moja mama się obraża. Obraża się i stwarza "ciężką" atmosferę. Potrafi obrazić
          się na... czterolatkę! Dziecko przeprasza, kaja się, mówi "no dzieci często się
          głupio zachowują, czy trzeba się na nie od razu obrażać", a mama na to, że...
          ona nie umie inaczej, bo jej było przykro i teraz to uczucie musi minąć.
          Czasem to nieznośnie długo trwa...
          • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:12
            Ja sie obrazam wylacznie na partnera.No, jeszcze pamietam, ze nie
            odzywalam sie do ojca, chyba z tydzien- mialam ze 12 lat.
        • fabryka.lodow.napatyku Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 18:16
          nie Lola, kiedy moja mama wrzeszczala czasami, to nikt sie tym nie przejmowal,
          nawet uwagi nie zwracal, a jak rodzice sie nie odzywali to naprawde bylo ciezko
          wole jak ktos wykrzyczy co mysli i mu przejdzie niz takie obrazanie na tygodnie
          • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 21:42
            Ja wole ciche dni.Wrzeszczaca matka to moje traumatyczne wspomnienia
            z dziecinstwa.Nie- dziekuje.
            • fabryka.lodow.napatyku Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 21:58

              lola211 napisała:

              > Ja wole ciche dni.Wrzeszczaca matka to moje traumatyczne wspomnienia
              > z dziecinstwa.Nie- dziekuje.

              tylko ze ciche dni nastepuja zazwyczaj po klotni, zale niewyjasnione, obraz
              nienawisci
              ktos napisal o traktowaniu osoby jak powietrze-nie ma nic gorszego
              • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:18
                >nie ma nic gorszego

                Mysle, ze gorsze sa awantury, wyzwiska, rekoczyny i co tam jeszcze-
                a przeciez tak niektorzy sie wlasnie zachowuja przy okazji
                nieporozumien i trudnych sytuacji.
                • fabryka.lodow.napatyku Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:21
                  no tak, od razu trzeba zakladac rekoczyny i wyzwiska i mowic ze jest sie
                  lepszym, bo tego u mnie w domu sie nie stosuje
                  my sie tylko gniewamy na siebie i w tym momencie nienawidzimy
                  • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:25
                    Ja nie twierdze, ze moj sposob jest lepszy.Jest lepszy DLA MNIE.
            • kropkacom Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:03
              > Wrzeszczaca matka to moje traumatyczne wspomnienia

              Wolałabym żeby moja matka powrzeszczała przez godzinę, oczyściła atmosferę, coś
              wyjaśniła a nie potem tydzień (albo dłużnej) chodziły po domu dwa cienie. Obłęd.
              • fabryka.lodow.napatyku Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:08
                kropkacom napisała:

                > > Wrzeszczaca matka to moje traumatyczne wspomnienia
                >
                > Wolałabym żeby moja matka powrzeszczała przez godzinę, oczyściła atmosferę, coś
                > wyjaśniła a nie potem tydzień (albo dłużnej) chodziły po domu dwa cienie. Obłęd

                dokladnie.nie moge tego zrozumiec, to musi byc straszne nie odzywac sie, nie
                patrzec na osobe, z ktora sie mieszka, a w tym samym czasie rozmawiac z
                "obcymi(znajomymi)"
                > .
                • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:13
                  dokladnie.nie moge tego zrozumiec, to musi byc straszne nie odzywac
                  sie, nie
                  > patrzec na osobe, z ktora sie mieszka, a w tym samym czasie
                  rozmawiac z
                  > "obcymi(znajomymi)"
                  > > .
                  Straszne? Skadze.Jak napisalam- ja mam wowczas taka potrzebe.
                  • fabryka.lodow.napatyku Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:15
                    i to Ci sprawia przyjemnosc i milo jest wtedy?
                    • kropkacom Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:17
                      Ja rozumiem że ma się taką może potrzebę ale jako córka kobiety która miała
                      podobnie stwierdzam że dla dziecka to katorga oglądać takich rodziców.
                    • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:21
                      A wrzaski sprawiaja komus frajde?
                      To sa trudne sytuacje bez wzgledu na sposob ich przezywania.
                      • kropkacom Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:23
                        Jak ktoś wrzeszczy cały bity dzień to niefajnie. smile Pisze Ci tylko lola co ja
                        czułam jako dziecko.
                        • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:28
                          Dziecko ogolnie nie lubi jak rodzice sie kloca.Ty masz wspomnienia
                          cichych dni, a ja awantur.Obie zle to wspominamy.Czyli zaden sposob
                          nie jest dobry.
              • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:16
                Co kto lubi- ja nie cierpie wrzaskow , kłotni, rekoczynow.
                • fabryka.lodow.napatyku Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:17
                  a kto mowi o rekoczynach i wrzaskach
                  i nie mow ze te nieodzywania sa bez klotni
                  • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:24
                    > i nie mow ze te nieodzywania sa bez klotni

                    Tak wlasnie jest, nie ma klotni, tylko krotkie zasygnalizowanie, ze
                    cos mi sie nie podoba.Pan wowczas najczesciej obstaje przy swoim, no
                    to sie do niego nie odzywam i tyle.
                  • lola211 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 22:24
                    > a kto mowi o rekoczynach i wrzaskach

                    Jak to kto? Ematki.
    • z_lasu Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 16:42
      Jak się na kogoś naprawdę wścieknę (a nikt nie potrafi tak mnie
      wyprowadzić z równowagi jak mąż) to zamiast się na niego drzeć wolę
      zamilknąć i poczekać aż mi przejdzie. A potem spokojnie porozmawiać.
      On ma tak samo. Nikt nikogo nie chce karać, nic wymuszać, to nie
      jest przepychanka kto kogo. To jest czas na ochłonięcie. Najdłużej
      to chyba do następnego dnia. Przy czym nie ignorujemy się w tym
      czasie, odpowiadamy sobie nawzajem na przyziemne pytania "gdzie to
      położyłaś" i robimy nawzajem kawę i kanapki. Tyle, że jesteśmy
      nabuzowani złością, więc się omijamy i pilnujemy żeby nie wybuchło.
      Komu przeszło wyciąga rękę do zgody. Jak drugiemu nie przeszło,
      czekamy aż przejdzie. Potem zawsze rozmowa.
    • triss_merigold6 Re: ciche dni w zwiazku 29.08.09, 18:25
      Mnie się zdarza nie odzywać, zwykle nie trwa to długo ale kilka dni
      spokojnie wytrzymam. Zwłaszcza jeśli jestem wściekła, urażona albo
      chcę pomyśleć zanim powiem za dużo. Na mojego partnera działa to
      znacznie lepiej niż krzyk, zresztą wszystkie ciężkie rozmowy jakie
      się dotąd odbywały były bardzo spokojne. Co nie znaczy, że
      łatwiejsze, wręcz przeciwnie.
      Na dziecko sie nie obrażam raczej, może parę razy zdarzyło mi się
      nie odzywać przez 15-20 minut. Głównie po to, żeby sie opanować i
      nie kląć.
    • truscaveczka Re: ciche dni w zwiazku 30.08.09, 06:49
      U nas to raczej działa na zasadzie "Nie chcę się odzywać bo powiem coś, czego
      oboje będziemy żałować. Jak mi przejdzie to będziemy gadać." i trwa zazwyczaj
      godzinę-dwie.
      Oraz "Jestem tak nakręcony na tę czekającą mnie atrakcję, ze nie umiem się
      skupić na artykulacji" - to miałam od tygodnia, dobrze, ze już pojechał na ten
      cholerny Airshow ;PPPPPPPPPPPPPPP

      Natomiast ciche dni w wersji z postu założycielskiego są zwyczajnie toksyczne i
      nikt na nie nie zasługuje, bez względu na wszytsko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka