hexe28
04.09.09, 16:38
Mam 2-letnią córcię, która noc w noc przechodzi ze swojego łóżeczka do naszego. Wkurza mnie to, bo się po prostu nie wysypiam. Tak się składa, że jak leżę już na ścianie, to moja mała jakby miała jakiś magnes, zaraz leży na mnie i w dodatku targa mnie za ucho. Ostatnio podjęłam postanowienie, że będę ją za każdym razem odnosiła do łóżeczka. I tak robię. Sęk w tym, że przy przenoszeniu mała się budzi, a żeby usnęła muszę siedzieć przy jej łóżeczku, więc nadal się nie wysypiam, a w dodatku strasznie marznę. Drugi problem z tym spaniem jest taki, że u nas w łóżku mała śpi w miarę dobrze i budzi się sporadycznie. Natomiast jak śpi w łóżeczku, to potrafi się budzić co 2-3 godziny, i to z płaczem. Przestawiałam już łóżeczko, ją też raz główką do ściany, a raz do okna i nic. Na 2 lata przespała mi, tylko jedną całą noc i to też zaraz po przyjeździe ze szpitala.
Nie wiem już co jest lepsze: pozwolić jej spać z nami, czy męczyć nas wszystkich jej płaczem i nieprzespanymi nocami.
Może któraś z Was, drogie mamy ma na to jakiś sposób?