Dodaj do ulubionych

mąż flirciarz-ratunku

19.04.04, 22:40
RTUNKU jestem jak dotąd szczęśliwą żoną i matką, mężuś jest niby wzorcowy bo
nawet nie spojrzy na inną aż tu nagle po kilku latach okazuje się, że wcale
go nie znam. Problem polega na tym, że zajmuję się maluchami w domu a on ma
pracę w delegacjach i ostatnio wyszło, że zawiera znajomości przez gadu gadu
(tylko z młodymi kobietami z tego samego miasta),twierdzi, że nie szuka ale
jednak wraca do rozmów i kontynuuje je, flirtuje w pracy itp, a w domu
warczy bo twierdzi, że jest przemęczony i sfrustrowany. Pogubiłam się kim
właściwie jestem - tą najważniejszą czy opiekunką do dzieci , praczką,
sprzątaczką etc.Mam wrażenie, że jest uzal.od komputera a ludzi z pracy
traktuje jak swoją rodzinę. Pomóżcie nie wiem co o tym myśleć. Czy żonaty
facet powinien dawać się zaczepiać młodym babkom?
Obserwuj wątek
    • jogo2 Re: mąż flirciarz-ratunku 20.04.04, 01:48
      Nie, nie powinien. Powinien choć raz zostać sam na sam w domu z raczkującym
      maluchem, opiekować się nim, żeby mu się krzywda nie stała i jednocześnie np.
      doprowadzić do porzadku kuchnię wyglądającą jak lej po bombie, aha, i jeszcze
      przygotować ciepłe papu temu raczkującemu i tym już zębatym i dobrze gryzącym.
      Rozwijając dalej scenariusz, ty powinnaś pójść do pracy i flirtować na gg, a on
      powinien poprowadzić dom. Sam. I żeby wszystko w domu było jak należy. Może
      miesiąc, a może kwartał by wystarczył, żeby się coś zmieniło? Może to nie jest
      scenariusz filmowy, może realizacja takiego planu jest realna? Np. żeby wziął
      urlop i pozapychał tak sobie jako housewife. A jak Ci się roześmieje w nos na
      taką propozycję to jeżeli on Cię zdradza (bo takie tam flirty to też zdradą
      pachną) to możesz wytoczyć mu powództwo o rozwód z orzekaniem o winie. Miałby
      ochotę Ci (a nie tylko dzieciom) alimenty płacić?

      Pozdrawiam,

      Joanna
      • slma Re: mąż flirciarz-ratunku 20.04.04, 09:39
        Asiu, czy nie przesadzasz przypadkiem? Jestem facetem i powiem Ci z własnego
        doświadczenia -też w pracy flirtuję na gg i co prawda wiek i miasto nie mają
        dla mnie znaczenia, ale dzieki tym "flirtom" właśnie wracam do domu radosny,
        mam więcej uczucia dla żony i czasu dla naszego niespełna 4 letniego synka,
        chętnie z nim sie nawie i chodze na spacery...Wszystko to zależy od [podejścia
        do gg i od...przywiązania do własnej rodziny...Ja traktuję gg wyłacznie jako
        sposób na "doładowanie akumulatorów" i na...lepsze życie rodzinne...Przemysl
        to, Asiu...A co do własciwego wątku, to rzeczywiście jest xle, jeśli facet w gg
        zatraca wszystko...Cóż, potrzebna tu szczera rozmowa..Powodzenia Sławek
        • tynia3 Re: mąż flirciarz-ratunku 22.04.04, 21:31
          Sorry, Sławku, ale czy Twoja żona wie o tych flirtach? Bo mie by było przykro,
          gdybym byla w takiej sytuacji. Mój maż nie flirtuje (wiem to na pewno) i nie
          jest z tego powodu sfrustrowany wink, ja też nie flirtuję. Flirt jest naszemu
          związkowi niepotrzebny. Mamy całą masę życzliwych znajomych i do głów nam nie
          przychodzą rzeczone flirty. No cóż każdy jest inny, ale mnie naprawdę byłoby
          przykro. Nie przesadzam.
          • slma Re: mąż flirciarz-ratunku 26.04.04, 11:29
            Tyniu -przeczytaj jedną z ponizszych wypowiedzi -wypowiedź Alicji, a może
            zrozumiesz troche wiecej...Owszem, żona nie wie o moich wirtualnych flirtach,
            ale miedzy innymi dzieki nim nie warczymy na siebie nawzajem po moim powrocie z
            pracy...Wiem, że są inne metody -szczere rozmowy , tłumaczenia, wyjasniania -
            ale my to już nie raz przerabialiśmy i nic nie pomagało...A dzieki wirtualnej
            wiezi emocjonalnej do domu wracam radosny i potrafie tłumic buntownicze i
            negatywne nastawienie żony do Świata i do mnie w szczególnosci bez wszczynania
            awantur, kłótni itp...wiec w tym przypadku chyba "cel uświęca srodki"
            Pozdrawiam
            • tynia3 Re: mąż flirciarz-ratunku 27.04.04, 08:14
              Przeczytałam wink. I nie powiem, że nie rozumiem. Rozumiem jak najbardziej, że
              mężczyzna może mieć takie potrzeby. Zastanawia mnie natomiast jedno: czy to
              jest na pewno OSTATECZNE, czy może NAJPRZYJEMNIEJSZE rozwiązanie, mające na
              celu danie upustu emocjom i zapewnienie spokojnych powrotów do domu. Tak jak
              pisałam, u nas w małżeństwie jest inaczej i to jest dla nas dobre. A co dobre
              dla innych związków, tego nie wiem. Wydaje mi się jednak, że kobiety mają tą
              swoją intuicję wink, że są w stanie wyczuć wiele drobnych, nawet może
              nieistotnych, ale mimo wszysyko gdzieś w środku bolących rzeczy. Wierzę, że
              masz udane małżeństwo i nie zamierzam oceniać Twojego podejścia do tematu. Ot
              tak po prostu się zastanawiam wink. Pozdrawiam.
        • marta_mamamaciunia Re: mąż flirciarz-ratunku 05.05.04, 14:40
          slma napisał:


          > , ale dzieki tym "flirtom" właśnie wracam do domu radosny,
          > mam więcej uczucia dla żony i czasu dla naszego niespełna 4 letniego synka,
          > chętnie z nim sie nawie i chodze na spacery...Wszystko to zależy od
          [podejścia
          > do gg i od...przywiązania do własnej rodziny...Ja traktuję gg wyłacznie jako
          > sposób na "doładowanie akumulatorów" i na...lepsze życie rodzinne
          >>
          >Cóż, potrzebna tu szczera rozmowa..Powodzenia Sławek

          Czegoś tu nie rozumiem!!!!! Jak możesz mówić o szczerej rozmowie?? TY ??Bez
          urazy ale jesteś kłamliwym ...(brak mi określenia).Bardzo się zdenerwowałam
          czytając Twoje słowa, nie wiem jak można tak oszukiwać bliską osobę??!!!!! A co
          w domku ciepły obiadek i kapciuszki?? A po za domem motylki w brzuchu i inne
          atrakcje. To jest obrzydliwe. Szczerze to na miejscu Twojej Żony kopnęłabym Cię
          w d... .Kochany Tatuś i Mąż. Jak ja bym się o czymś takim dowiedziała ( na
          szczęście mój facet i mąż to nie tylko degustator obiadków i partner do
          spacerów z naszym synkiem) to długo bym się nie zastanawiała i szybko pokazała
          gdzie kłamliwej kanalii miejsce. Ufffff bez urazy ale brzydzę się pozerstwem i
          kłamstwem.
          • slma Re: mąż flirciarz-ratunku 13.05.04, 08:29
            nie zgadzam sie z Toba do konca -tyle Ci powiem...Owszem -szczerość i szczere
            rozmowy liczą sie bardzo i to jest najważniejsze -ale wierz mi, czasami
            małzenstwo nie jest takie dopasowane i niektórych rzeczy nawet długie rozmowy
            nie potrafią załatwić..Mam 10 letni staz małzenski i chlubię sie tym, że swojej
            żony nigdy nie zdradziłem i...nawet nie zamierzam...I uważam, że flirt na gg
            jest o wiele lepszy dla trwałości rodziny, niż romans na żywo czy wizyta w
            agencji towarzyskiej. Podkreśle jeszcze raz -trzeba tylko uważac, by czas
            spędzony na gg nie "okradał" z niczego rodziny...A ja "okradam" co najwy żej
            pracodawcę. Marto -naprawdę nie bądź taka bezkompromisowa. Tynia też ma
            przeciwne zdanie do mojego, a mimo to jej wypowiedzi szanuję...O Tobie tego nie
            mogę na razie powiedzieć. POzdrawiam
      • keith.richards Re: mąż flirciarz-ratunku 08.05.04, 22:49
        hmm... ktos Cie zostawil czy w swoim zyciu zostawilas juz paru...?
    • shuriken Re: mąż flirciarz-ratunku 20.04.04, 11:22
      Pogodzenie pracy i życia rodzinnego bywa trudne, więc mąż MOŻE być przemęczony
      i sfrustrowany - tyle że nie powinien tego odreagowywać na rodzinie. Są inne metody
      i trzeba o tym porozmawiać.

      Zdobycie i utrzymanie pracy w tych czasach oraz odpowiedzialność z tytułu
      utrzymywania rodziny to niemała rzecz i radzę o tym pamiętać wszystkim matkom,
      które tak łatwo ferują sądy i sięgają po atrybuty męczennic. Z perspektywy domu
      pełnego pieluch praca w firmie wydaje się rajem, ale to kwestia przede wszystkim
      punktu siedzenia. Poza tym nie przesadzajcie z tym równouprawnieniem - tak to już
      jest, że niektóre rzeczy generalnie wychodzą lepiej kobietom niż mężczyznom i nie
      trzeba tego udowadniać, zwłaszcza w tak agresywnej manierze.

      Co do flirtów, to domyślam się, że ktoś Ci doniósł, więc tym bardziej warto szczerze
      porozmawiać i wyjaśnić sprawę. Uzależnienie od komputera to raczej wymysł
      terapeutów niż prawdziwa choroba. Co do flitrów, różnie to bywa - niektórzy robią
      to tylko z nudów (w pracy), niektórzy szukają okazji do skoku w bok. Jeśli to tylko
      nudy i samcza chęć popisania się, nie ma powodu do paniki.

      I pamiętajcie, drogie panie, że pojawienie się w domu potomstwa to trudny okres nie
      tylko dla Was smile Tyle, że każda płeć radzi sobie po swojemu, a i różnice indywidualne
      bywają ogromne.
    • pamama Re: mąż flirciarz-ratunku 20.04.04, 13:57
      No więc rozmawialiśmy, a właściwie ciągle to robimy. On twierdzi, że to nie ma
      znaczenia i że nie szuka OK mogę zrozumieć, że odpowiada kobietom ale dlaczego
      się nie zastanowi nad ich intencjami skoro piszą tylko młode kobiety z tego
      samego miasta, wg mnie gdyby chciały kontynuować rozmowę tylgo na gg to nie
      pisłyby tylko te z jego miasta, poza tym wraca do tych rozmów i wręcz je
      podtrzymuje gdy ktoś chce się wył. więc to już nie jest takie odsakiwanie od
      pracy (żeby mózg odpoczął jak twierdzi). Spytałam go czy byłoby OK gdyby ktoś
      zadzwonił do mnie np. przez pomyłkę (oczywiście facet) a ja potem bym do niego
      dzwoniła i kontynuowała znajomość - wg mnie to to samo (ja w domu też mam
      stres) dla niego nie. No chyba rzecz podstawowa jeżeli ma się chłopaka
      flirciarza i się go poślubi to jedno a co innego jeżeli bierze się ślub z
      gościem który z inną nawet nie zatańczy, nigdy nie flirtuje (nawet nazwałam
      jego dawnych znajomych kółkiem kościelnym tacy byli grzeczni). Mam wrażenie, że
      go nie znam i albo cały czas udawał takiego świętego albo się tak nagle
      zmienił. Przed ślubem też miałam wielu kolegów , dawne miłości i flirtowało się
      czasami w pracy ale tylko do mo mentu aż poznałam jego i go wybrałam właśnie
      dlatego że był jaki był. Co do ostatniego rozmówcy to takie są częste opinie
      ale ciekawe dlaczego nie bierze się pod uwagę sytuacji kobiety, która siedzi z
      dziećmi nie może iść nawet do dentysty czy ginekologa bo nie mam akurat z kim
      zostawić maluchów, nie grozi mi emerytura bo nie mam opł. składki, nie rozwijam
      się bo wszystko skupia się na mężu który musi się szkolić bo tego wymaga od
      niego praca, nigdzie nie chodzę (do kina, na basen itp.) bo znowu dzieci, no i
      w pierwszej kolejności idzie mąż zmęczony po pracy. Szkoda, że nikt nie widzi,
      że wstaję po 4 razy w nocy karmić, że jak dzieci się rozchorują to gdyby nie
      mrożonki i czase życzliwi sąsiedzi (ale też ich nie mogę nadużywać) to nie
      miałabym co do gara włożyć. Wszystko byłoby OK gdyby n ie rozchwiane relacje
      tzn. Twierdzi, że jego stres to praca ale rozmawiając z ludźmi z pracy żartuje
      i jest na luzie a w domu się kładzie warczy i nie ma dla nikogo cierpliwości i
      żadne podlizywanie się nie skutkuje wyglada jakby miał eksplodować. Chodzi na
      służbowe imprezy, bale albo służbowo do pubu a my razem co najwyżej zjemy
      czasem obiad w pizzerii i tyle- nic nie robimy wspólnie. Kiedyś zawsze
      wieczorami siedzieliśmy i długo rozmawialiśmy a teraz jak ja kładę dzieci to
      on zasypia na kanapie albo gra do 2-giej w nocy w gry komp.Jedyną jego formą
      uznania czy okazania miłości jest lekkie kupowanie tego co mi się podoba ale
      akurat tego od niego wcale nie chcę. Na dodatek jak usłyszał, że rozmawiałam
      z jakimś tatusiem na placu zabaw (o jego dziecku) to był zły więc on może
      wszystko w rozmowie z koleżankami z pracy okręcać wokół penisa (widziałam jego
      rozmowy na gg) a ja mam tylko siedzieć w garach bo mam zestresowanego męża i mu
      wolno. A propos gadu gadu to przy nim próbowałam podjąć rozmowę z kilkunastoma
      facetami nawet z jego kolegą z pracy i co - nikt nie podjął wątku! to chyba o
      czymś świadczy... Powiedział, że nie przeszkadza mu moje gadulcowanie ale o
      tego kolegę z pracy byłby zazdrosny bo jest bardzo przystojny. Czemu wtedy to
      już nie byłoby niewinne? Mąż twierdzi, że jest otwarty i chce mieć duży krąg
      znajomych ale ja nie znam małżeństw gdzie jedna ze stron miałaby przyjaciela
      przeciwnej płci (albo gromadkę)gdzieś poza i tym bardziej, że nie byłaby to
      znajomość z dawnych lat. Przecież gdyby powiedział którejś z tych panien, żeby
      przyszły do nas do domu bo żona zaprasza na kawę to nigdy by się nie pojawiły
      ale z nim samym pewnie by się umówiły. Mówi, że internet to zupełnie coś innego
      niż no. telefon bo to się kończy na komputerze ale ja znam kogoś kto tak poznał
      żonkę! więc dlaczego nie kochankę? Nie sądzę że byłoby O.K. gdybym to ja miała
      samych znajomych mężczyzn. Gdybym przyjmowała w domu (w czasie gdy męża nie ma)
      młodych mężczyzn (wcale nie w celach łóżkowych) to ludzie by powiedzieli, że
      jestem dziwką, zresztą mój mąż nie życzy sobie abym poszła na spacer z dawną
      sympatią albo żeby przyszedł do nas do domu (nawt gdy on będzie)mimo, że nasze
      relacje są teraz takie ,że szukam mu wręcz dziewczyny no i przede wszystkim za
      męża wybrałam nie tamtego tylko tego obecnego, no nie? . Jeżeli twierdzi, że
      nawet nie wpadłby na to, że może być mi z tego powodu przykro bo dla niego to
      jest zupełnie niewinne to dlaczego nigdy z nikim nie rozmawia przy mnie? Wiem,
      że to nie to samo co gdyby się z kimś przespał ale zdrada psychiczna, toże może
      się w kimś zakochać i że niewiele dla niego znaczę tak samo bolą, a po drugie
      od czegoś się zawsze zaczyna...Mamy dopiero po 30 lat, ponoć jestem b. ładna i
      chyba niegłupia co w takim razie będzie za lat 10 czy więcej gdy przyjdzie
      kryzys wieku średniego? Nie wiem czy mogę mu wierzyć ,że nigdy nie zapala mu
      się żarówka gdy ktoś w stos. do niego zachowuje się dwuznacznie, chyba są
      granice naiwności!? Jak postępować? On chce, żebym mu powiedziała czego ma
      nie robić to tak będzie ale przecież nie powiem mu z góry że jak kobieta w
      tramwaju zapyta co słychać to ma powiedzieć, że nic -to śmieszne i głupie chyba
      dorosły facet wie co wolno a co nie żonatemu, zreszta mężowie moich koleżanek
      nie są aż tak OTWARCI!! No i co Wy na to? Jak postępować?
      • szada Re: mąż flirciarz-ratunku 21.04.04, 08:13
        Pamama napisała:
        ale ciekawe dlaczego nie bierze się pod uwagę sytuacji kobiety, która siedzi z
        > dziećmi nie może iść nawet do dentysty czy ginekologa bo nie mam akurat z kim
        > zostawić maluchów, nie grozi mi emerytura bo nie mam opł. składki, nie
        rozwijam
        >
        > się bo wszystko skupia się na mężu który musi się szkolić bo tego wymaga od
        > niego praca, nigdzie nie chodzę (do kina, na basen itp.) bo znowu dzieci, no
        i
        > w pierwszej kolejności idzie mąż zmęczony po pracy. Szkoda, że nikt nie
        widzi,
        > że wstaję po 4 razy w nocy karmić, że jak dzieci się rozchorują to gdyby nie
        > mrożonki i czase życzliwi sąsiedzi (ale też ich nie mogę nadużywać) to nie
        > miałabym co do gara włożyć. Wszystko byłoby OK gdyby n ie rozchwiane relacje
        > tzn. Twierdzi, że jego stres to praca ale rozmawiając z ludźmi z pracy
        żartuje
        > i jest na luzie a w domu się kładzie warczy i nie ma dla nikogo cierpliwości
        i
        > żadne podlizywanie się nie skutkuje wyglada jakby miał eksplodować
        widzę,że u Ciebie to sytuacja jakby żywcem przeniesiona z mojego życia. Jasna
        ch..ra mnie brała, gdy mąż w sobotni wieczór siedział na gadulcu z jakąś
        kobietką i gdy zobaczyłam to i zwróciłam mu uwagę, ten się odciął żebym nie
        wtrącała się w jego prywatne sprawy. Wcześniej zastrzegł że ma dużo roboty i
        żeby mu nie przeszkadzać. Po tej sytuacji nie mogłam dojść do siebie przez
        godzinę. Napisałam do niego list w komputerze bo nie mogłam wydusić ani słowa.
        Potem rozmawialiśmy, raczej ja ryczałam.rozmowa mnie trochę uspokoiła, chociaż
        chyba bardziej chciałam mu wierzyć niż przeanalizować fakty. Dopiero w nocy
        myślałam o całokształcie tego wszystkiego i proszę moje życie dokładnie wygląda
        tak jak opisałaś. Może razem coś wymyślimy oraz przy pomocy forumowiczówsmile
        Czytałam że dla facetów flirty na gadulcu to nic ważnego (mąż mi nawet to
        powiedział),ale jednej rzeczy panowie nie potrafią zrozumieć, że dla nas kobiet
        nie jest to jakaś nieważna sprawa (ciekawa jestem czy tym kobietom z
        którymi "gadają" mówią że tak naprawdę to one są nieważne, a liczy się tylko
        żona wink )no i dlaczego to musi być w tajemnicy?
        pozdrawiam
      • granna Re: mąż flirciarz-ratunku 26.04.04, 10:55
        Panamo
        Przeczytaj jeszcze raz swój drugi list, ale przeczytaj tak jakby go czytała
        obca osoba. I spróbuj spojrzec na Wasze życie z boku. Obraz zachrzaniajacej w
        domu kobiety, zmęczonej i rozdraznionej, zamknięty w czterach ścianach
        Kopciuszek a ten Ksiaze co ma byc i na rekach nosic to chce nosic, ale inne.
        Rrutyna nuda i wzajemne pretensje. Myśle, ze problem lezy znacznie głębiej niz
        tylko "ja w garach" on "na wakacjach" i pytanie czy mu na to pozwolić. Nie
        chodzi o walke kto ma rację czy to dopuszczalne czy nie tylko dlaczego sie tak
        dzieje? Z Twojego postu wynika ze oboje jesteście zmeczeni takim życiem jakie
        prowadzicie. Moze warto sie nad tym zastanowic i zamienic nieco rutyny na
        odrobine szaleństwa? Proponuje, zeby to przemyśłec i spróbowac odkryc przyczyne
        istniejącego stanu. Jak juz odkryjesz/jecie rozwiazanie samo sie nasunie, czego
        i gorąco Wam życzę
        Pozdrawiam
        granna
    • hejkum_kejkum Re: mąż flirciarz-ratunku 22.04.04, 08:24
      co do znajomości na gg, to wiesz, mąż może Ci w tej chwili mówić prawdę, ale
      nie powinnas na to pozwalać. Szczególnie dla tego, że ludzie są tylko ludźmi i
      łatwo przekroczyć nawet nieświadomie, kiedy coś niewinnego przeadza się w coś
      co wszystkim komplikuje życie, i przynosi wiele smutku,,,Nie jedna znana mi
      osoba, myślała, że wszystko jest pod kontrolą ,,,,
      Myślę, że nie chodzi tu o podziały kobieta mężczyzna, a po prostu o uczciwość,
      jeżeli naprawdę Cię kocha powinien przestać, a rozrywki znaleść sobie inne,
      swoją drogą co prawda, takie rorozrywki bywają mecząće, ale najlepszym sposobem
      spędzania wolnego czasu jest zabawa z dziećmi wink.
    • libra.alicja Re: mąż flirciarz-ratunku 22.04.04, 21:43
      Mnie się wydaje, że takie kontakty z innymi kobietami są bardzo interesujące, a
      jeśli jeszcze tematyka zahacza o seks, stają się wręcz ekscytujące.

      Ponadto w kontaktach wirtualnych łatwo się kreować na takiego faceta, jakim
      chciałoby się być i mozna sprawdzić jakie wrażenie ten facet robi na kobietach
      (i przy okazji dowartościowac się trochę).

      Dużo więcej energii potrzeba, żeby takie wrażenie zrobić w rzeczywistości,
      zwłaszcza na własnej żonie, która wie prawie wszystko o swoim mężu, zna jego
      słabości i np. nie ma go ostatnio za co podziwiać.

      Wg mnie takie mogą być motywy, chyba że przyjąć najprostszy, czyli w miarę
      anonimowe poszukiwanie chętnej do romansu.

      Oczywiście nie napisałam powyższego w tonie usprawiedliwiającym, ale może to
      pomogłoby ci znaleźć sposoby na zmianę sytuacji. Zacznij od waszych relacji,
      może jakieś małe zmiany mogłyby je uatrakcyjnić.

      A jesli podejrzewasz, ze mąż jednak szuka romansu, spróbuj sama z nim się
      umówić przez GG (np. z kompa koleżanki), sprawdź, czy łatwo go uwieść,
      oczywiście jako nieznajoma. (Chociaż przyznam, że to nie jest uczciwe podejście
      i sama chyba nie uciekałabym się do takich metod).

      Napisz, jak sobie poradziłaś.
    • pinaw Re: mąż flirciarz-ratunku 23.04.04, 23:33
      Sama jestem bardzo zaborcza i zazdrosna..., chińska policja jak to mówi mój
      mąż.Myślę, że nie powinnaś zostawiać sprawy samej sobie ale podjąc kroki celem
      wyjaśnienia mężowi, że nie możesz tego znieść i zrozumieć dlaczego mając u boku
      kochającą, ładną żonę flirtuje z koleżankami? Wytłumacz mu, że Ci to sprawia
      przykrość,itp.Myślę, że lepiej odrazu to spróbować zakończyć. W ostateczności
      sama zacznij flirtować, jest zazdrosny z tego co napisałaś więc chyba
      zrozumie...
    • pamama Re: mąż flirciarz-ratunku 27.04.04, 12:16
      Dziękuję wszystkim którzy zabrali głos i proszę o więcej - dzięki tym
      wypowiedziom łatwiej spojrzeć mi na sytuację z boku. Mam nadzieję że odezwie
      się więcej mężów i żon które już radziły sobie z podobnym problemem.
      Drogi Sławku być może tak jak ty myśli również mój mąż ale........być może
      twoja żona myśli tak jak ja i czy warto ryzykować zaufanie żony (ja je
      straciłam zupełnie) dla niewiadomo kogo. Dla mnie takie rozmowy na gadu gadu są
      formą zdrady, a dla kobiety zdrada psychiczna jest równie bolesna jak fizyczna.
      Prawda jest taka, że od tamtej pory ciągle wałkuję z mężem ten temat i domyślam
      się, że gdyby mu nie zależało już by nie wytrzymał, dla mnie to jest bardzo
      bolesne i upakażające ale nie mogę inaczej dojść do spokoju, ciągle grzebię mu
      w kompie i komórce i szukam kolejnych tematów...jednym słowem zadręczam siebie
      i jego. Na szczęście jest lepiej choć o zaufaniu na razie nie może być mowy i
      mam pewność, że facet z którym mieszkam nie jest już tym z którym brałam ślub -
      smutne. Na dodatek wszyscy jego koledzy (nasi wspólni też) zachowują się jakby
      zależało im żeby wyjąć go spod mojego pantofla, cieszy ich każde jego picie do
      utraty kontroli, namawiają go na wspólne wyprawy na rolki - a naprawdę siedzą i
      napalają się na laski, uważają że nie mam prawa zabraniać mu chodzić na imprezy
      służbowe bo on ciężko pracuje a ja siedzę w domu...Nie uważam się za
      cierpiętnicę, po prostu robię co do mnie należy, nie licytuję się kto ma
      gorzej bo to nie o to chodzi - gdybym to ja miała lepszy zawód może sytuacja
      byłaby odwrotna ale jeżeli człowiek decyduje się na dzieci wiedząc że nie może
      liczyć na pomoc rodziny to chyba wie, że to nie będzie raj bez obowiązków i
      póki młodsze dziecko nie daje się zostawić z kimś obcym to trzeba to po prostu
      przetrwać. Przy czym jestem bardzo wyczulona na nastroje męża i zmiany relacji
      między nami i próbuję coś zmieniać więc tym bardziej mnie martwi jeżeli mój mąż
      nie robi tego samego a za to szuka nowych wrażeń. Popełniłam błąd, kierując się
      dobrem dzieci przyjęłam zasadę nie obarczania męża obowiązkami domowymi i ja
      sprzątałam itp. a w tym czasie mój mąż miał się bawić z małymi ale skutek tego
      jest taki, że on nie rozumie że np.wychodząc z domu na cały dzień trzeba
      nakarmić niemowle, przewinąć,spakować mu awaryjne ciuchy itd. tylko wkurza go,
      że wszystko tak długo trwa podczas gdy on przecież jest gotów do wyjścia -
      zupełnie jakby był kawalerem albo jakby to było jego pierwsze dziecko. Niestety
      w delegacjach nauczył się żyć wg własnego harmonogramu zajęć, dysponuje swoim
      czasem wg uznania, je na mieście z koleżankami i kolegami z pracy, sprzątać nie
      musi jak chce coś zrobić swojego to robi a w domu niestety większość spraw
      toczy się wokół dzieci, pieluch, itp. ale czy mogę liczyć na udale małżeństwo
      tylko wtedy gdy wspólny czas będziemy spędzać na samych przyjemnościach?
      Przecież do tej pory starałam się problemy domowe sama rozwiązywać żeby nie
      dokładać mu dodatkowych i to i tak się nie sprawdziło, co by w takim razie było
      gdybyśmy mieli kłopoty finansowe czy jakieś inne?
      Pozdrawiam i proszę o więcej - wypowiedzi oczywiście.
      • granna Re: mąż flirciarz-ratunku 27.04.04, 15:08
        No to krótko
        Przestalam analizowac uczucia i nastroje meża bo to bez sensu. Kiedys czytałam
        taki dowcip (w skrócie opowiem)Pamietnik: ona spózniła sie nieco na spotkanie i
        potem poszli na kolacje potem do domu, on sie nie odzywał. Ona myslała cała
        czas czemu on taki jest w koncu doszła do wniosku, ze on jej nie kocha i
        płakała w poduszke. On w domu obejrzal mecz a potem poszedł do sypialni i
        odpowiedzial na jej pieszczoty i sie kochali ale to jej nie pomogło tylko
        utwierdziło w pomysle ze on ma inna. Natomist jego zapisek z pamietnika był
        taki : Legia przegrala ale chociaz był sex.
        A na powaznie, tez poełniłam ten bład, ze najpierw nie wymagałam a potem miałam
        pretensje ze nie umie nie pomysli nie zrobi tylko stoi i stuka noga w podłoge z
        niecierpliwosci. Tez nie męczyłam obowiazkami domowymi bo pracował a ja nie.
        Ale jakiez było moje zdziwienie jak poszłam do pracy (dziecko miałao 10mcy) i
        dalej robiłam to samo co przedtem ! CZyli zakupy, gotowanie, sprzątanie do tego
        praca 8 godz. dziennie plus karmienie piersia. Gdyby nie to ze nie mam za
        bardzo mozliwosci to bym sie chyba wtedy wyniosła sad Teraz musze sie ciągle
        wykłocac, zeby mi chociaz naczynia pozmywał (jakos zwywarki sie nie
        dorobilismy). Z Twojego postu wynika (takie odnosze wrazenie) ze obojgu Wam xle
        szarpiecie sie na swój sposób, bo kazde ma swoje racje. A małzeństwo to
        kompromis i z zona i z dziećmi tez mozna sie odpręzyc, zrelaksowac i milo
        spędzic czas. Jego ucieczka w gg to wyraz tego, ze Twój maz to typowy samiec,
        którego trzeba ciągle łechtac i zapewniac jaki to on super men, a jak masz siłe
        tylko na kupy i pieluchy to moze spróbuj przyopomniec sobie jak to było bez
        dzieci i to wykorzystac smile)
        Musze konczyc pozdrawiam i zycze dogadania sie
        granna
        • ania30poz Re: mąż flirciarz-ratunku 27.04.04, 17:35
          Granna ma rację,poprostu "spróbuj przypomnieć sobie jak to było bez
          dzieci i to wykorzystać" .
          Dlaczego facet może mieć takie przywileje a Ty nie?Postępuje bardzo nie
          w porządku wobec Ciebie. Poza tym to tez jego dzieci i narzuć mu pewne
          zobowiązania wobec nich.Ty za to zacznij mysleć o sobie, idź do
          kosmetyczki, fryzjera, kup sobie wystrzalowy ciuch i baw sie dobrze.
          Ustalcie jakieś reguły, raz on idzie balować a raz Ty. Nie daj sie
          wrobić w totalnie udupioną kurę domową.
          Przepraszam,że tak mówię, ale Twój mąz jest głupi,nie ceni tego co
          ma, tak jak bym widziała swoją sytuację, z tym,że mój zabrnął trochę
          dalej z "naszą" koleżanką..tłumacząc,iż byl to tylko niewinny żarcik.
          Każdy facet łże jak pies, więc nie daj robić z siebie ofiary,zacznij byc
          trochę egoistką.

          pozdrawiam
    • ewka100 Re: mąż flirciarz-ratunku 28.04.04, 16:09
      Mam wrażenie, że to gg to tylko czubek góry lodowej, skutek, a nie przyczyna...
      Twój mąż może być bardzo fajnym facetem, który wcale ani nie zamierza, ani Cię
      nie zdradza chociaz moim zdaniem jest w nim coś co można nazwac gotowością do
      zdrady. Postaraj się spojrzeć na to z dystansu i zastanów się dlaczego Twój mąż
      miałby rezygnować dobrowolnie ze swoich przywilejów? JEst mu zwyczajnie
      wygodnie z podziałem obowiązków, który panuje u Was w rodzinie - a Ty jesteś
      dla niego trochę symbolem tej domowej nudy. Nie widzę specjalnie szans na
      zmianę sytuacji przez stawianie zakazów i nakazów - mąż jest dorosłym
      człowiekiem, a każdy zmienić może się tylko z własnej woli - musi tego chcieć i
      widzieć tego cel. Dlatego radzę Ci zająć się sobą bo gdzieś o sobie
      zapomniałaś - wygląda na to, że wszystko jest ważne: on, jego praca, jego
      prawa, dziecko, tylko nie Ty. Dlatego zacznij zmianę od siebie i UWAGA - nie po
      to, żeby coś na nim wymóc, zmusić go do zmiany itd. tylko po to żeby Tobie żyło
      się lepiej - oznajmij pewnego dnia, że wychodzisz wieczorem z koleżankami,
      wyjeżdżasz na weekend (tylko wybierz coś nie na pokaz, ale coś na co
      rzeczywiście masz ochotę). Zazwyczaj wtedy okazuje się, że on ma coś super
      ważnego i to kobieta musi zostać w domu i my zazwyczaj się pasujemy. JEżeli
      będziesz twarda on jakoś będzie musiał się odnieść do "Twojego nowego ja" i w
      końcu przestanie mu być wygodnie. Nie zmuszaj go do niczego - Ty wychodzisz, on
      nie musi zostawać przecież z dzieckiem, niech znajdzie inne wyjście... Trzymam
      za Ciebie kciuki bo takie problemy są do rozwiązania tylko potrzeba trochę
      egozimu (z Twojej strony) i stanowczego podejscia. I pomusl nad wlasnzm
      rozwojem bo tak jak wychowywanie dzyiecka mozna nazwac rozwyiajacym (nowe
      bodzce i doswiadczenia) tak z cala pewnoscia rowzwiajace nie jest prasowanie
      (jak kazda powtarzajaca sie, monotonna czznnosc)
      pozdrawiam
      ewa
      • walker22 Re: mąż flirciarz-ratunku 28.04.04, 22:47
        Myślę, że Ewa ma rację. Zacznij myśleć o sobie, o tym co ze sobą zrobić, jak
        się rozwijać (nawet siedząc w domu...), a nie cały czas o mężu, który chyba nie
        bardzo ma na coś trudniejszego niż flirtowanie na gg, ochotę. Nie wiem, może
        tego nie widać z Twoich postów, ale wydaje mi się, że on w ogóle nie wykazuje
        chęci do czegokolwiek, co wymagałoby od niego jakiegokolwiek wysiłku.
        Oczywiście, komuś może wydać się niesprawiedliwe, że nie zwracam uwagi na
        wysiłek w pracy (zwłaszcza mężczyznom), ale to trochę inny rodzaj wysiłku...
        Taki, do którego wielu chętnie ucieka z domu. Czemu? Czyżby z chęci większego
        skatowania się? Chyba jednak nie... Ja mam ogromne szczęście, bo mój mąż zawsze
        widział potrzebę dzielenia się obowiązkami w domu, nawet jak nie byłam w ciąży,
        nie pracowałam (on tak), jeździłam sobie na kursy językowe (generalnie była to
        czysta przyjemność dla mnie) i miło spędzałam czas. Gdy okazało się, że jestem
        w ciąży, nie dość, że przejął większość obowiązków domowych, to jeszcze miał
        zawsze czas i ochotę, żeby mnie przytulić, spytać jak się czuję, napisać miłą
        kartkę przed wyjściem do pracy (gdy ja smacznie spałam, a on był już po
        spacerze z naszym psem...) i jeszcze zadzwonić i spytać co jadłam sobie na
        śniadanie. Dodam, że nie jest żadnym pantoflarzem (jak to niektórzy mężczyźni
        określają podobne zachowania...), w pracy ma pod sobą chyba ze 20 innych
        facetów (przy których bez skrępowania mówi, że ma jeszcze to i to do zrobienia
        w domu, nie przynosi mu to żadnej ujmy...), a w internecie raczej sprawdza
        wiadomości z kraju (mieszkamy za granicą) niż koresponduje z koleżankami czy
        też pannami z gg.. I tak też można! Nie wyobrażam sobie, żeby facet pod moim
        nosem pisywał (dla odprężenia!) z innymi kobietkami na gg, warczał na mnie, nie
        chciał (a może nie umie?nigdy tego nie robił?) porozmawiać o problemach,
        odsuwał od siebie myśl o wychowaniu dzieci, opiece, trudach myślenia o
        wszystkim za 2... Od takiego faceta odeszłam 3 lata temu (po paru dniach
        zrozumiał swój błąd...Faceci jak chcą szybko się uczą...), poznałam swego męża
        i Bogu za to dziękuję!! Życzę Ci żebyśbyła szczęśliwa, z nim, lub bez niego.
    • fasolka31 Re: mąż flirciarz-ratunku 29.04.04, 11:41
      Ja to jednak mam fajnie.........że nie mam takich problemów.
      I zgadzam się z moją przedmówczynią!!!!

      A tak w ogóle Pamama - weź się za niego. I nie daj się tak traktować, podziel
      obowiązki i zacznij coś robić dla siebie....i czasem pogadaj sobie przez GG.

      Pozdrówka
    • pamama Re: mąż flirciarz-ratunku 30.04.04, 22:29
      Na razie wybrałam się do kosmetyczki, jutro fryzjer, a tak poważnie to
      postanowiliśmy wyjechać sobie na parę dni np. w góry tyle, że dzieci nam
      popsuły szyki i zachorowały - poczekamy i zrobimy swoje! Zgadzam się, że gdzieś
      w tych pieluchach i obiadkach zapomniałam o sobie i co tu dużo kryć
      rzeczywiście stałam się tylko nudną kurą domową, ale mam postanowienie to
      zmienić. Właśnie jakaś cholera znowu się odezwała do mojego ślubnego na gg(bo
      piszę na jego kompie) ale dobitnie jej odpisałam - a ciekawe co zrobiłby on
      gdyby tu był?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka