m.marysienkaa
20.12.05, 22:31
Drodzy Tatusiowie!
Jestem mamą 9 miesięcznej prześlicznej córeczki. Oboje z mężem mamy po 25
lat, bardzo się kochamy ale nasz ślub przyspieszyło pojawienie sie w naszym
życiu Anulki. (pisze o tym ponieważ wydaje mi sie że to też może mieć jakiś
wpływ)Mój mąż deklaruje miłość do córeczki, kiedy się z nią bawi to śmiechy i
chichoty mało nie rozniosą pokoju. Lubi ją karmić, przewija ją, zabiera na
spacery, żebym po ciężkij nocy mogła chwilę odespać....można powiedzieć że
cud chłopak.Ale.. no właśnie...Mam wrażenie że Ona Go drażni. Kidy np. budzi
się po raz kolejny w nocy (a od urodzenia budzi się regularnie co 1,5 h ale
często nawet tyle nie przesypia pod rząd i nic się z tym nie da zrobić,
próbowaliśmy wszystkiego)jest wściekły i syczy "ku..,ku.." "no nie, co ona
wyprawia" "mutant". Ostatnio reaguje co raz częściej złością i agresją
(słowną narazie)(czy to dziwne że się obawiam że kidys dojdzie do fizycznej?)
w sytuacjach w których kiedyś by nie zareagował podobnie (może poprostu jest
wykończony, mąż dużo pracuje i do tego te noce)wtedy kiedy Anulka sobie
trochę marudzi albo popłacze (a naprawde to nic ani częstego, ani strasznego,
łatwo sie uspakaja, bez żadnego problemu). Zauważyłam że ostatnio staram sie
nie dopuszczać do takich sytuacji, ale wiem że to błąd. Dodam jeszcze że to
mogą być zachowania wyniesione przez męża z domu rodzinnego (DDA), ale
niesądze żeby go to tłumaczyło. Czy słusznie się obawiam że coś jest nie w
porządku? Prosze, odpiszcie mi jak to jest u was, drodzy Tatusiowie. Jak to
jest z tą złością? Występuje ona u was czy nie? Jak sobie z nią radzicie?
Wiem że to nie rozwiąże naszych problemów, ale pomoże mi przynajmniej
zrozumieć na czym to wszystko polega.
Dodam jescze że rozmawiałam na ten temat z mężem wiele razy ale po za skrucha
z jego strony, albo stwierdzeniem że jestem przewrażliwiona nic się nie
zmienia.Pomóżcie!!!