Gość: poznangirl IP: *.icpnet.pl 05.12.10, 09:35 Ciekawy zbieg okoliczności - niedawno na FB pojawił się portal poznanforfree, który zbiera do kupy takie darmowe imprezy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: z Gdyni Ojjj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.10, 14:48 I tak to jest, kiedy się spisuje teksty na knajpianym stoliku. Niby fajniście i spontanicznie, a w gruncie rzeczy niechlujnie (literówki, powtórzenia), głównie zaś kokieteryjnie. Jakaż to ze mnie zabiegana dziennikarka, jaka dobrze zorganizowana, a przy tym bezpretensjonalna, zmotoryzowana dziewczyna, jaka skromna "przeciętna odbiorczyni sztuki" (nooo, fakt, ma się tę sieć znajomych w prawie każdym odwiedzanym miejscu, a niedostępny dla innych background zyskuje się przez lekturę koleżeńskich tekstów...). Uważam, że głównie ten fałszywy ton psuje odbiór tego tekstu. Poza tym przeciętny młody czytelnik, który nie jest studentką ASP (ale jej, jak już wiemy z artykułu, i tak wypada "bywać"), nie dowie się z niego, czy faktycznie warto się wybierać na takie bezpłatne imprezy kulturalne. Bo narratorka jest jednak osobą zbyt specyficzną. Ktoś, kto nie ma redakcyjnego zadania polegającego na poznaniu oferty bezpłatnych imprez, raczej nie będzie tak wytrwały w ich "zaliczaniu" w ciemno. Pomijając wspomnianą już studentkę ASP ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z Gdańska Re: Ojjj IP: *.dynamic.chello.pl 05.12.10, 15:32 Dokładnie tak samo odbieram ten artykulik. Tylko studenci ASP (lub ci którzy np piszą takie artykuliki) mają aż takie parcie na bywanie i późniejsze chwalidupstwo jak to wspaniale znają się na tzw sztuce współczesnej, a cała reszta populacji ma to zwyczajnie gdzieś. Odpowiedz Link Zgłoś
joliefemme Tego nigdzie nie kupisz 05.12.10, 20:31 Przyjemny artykuł. Sama często korzystam z darmowych imprez, często idę w ciemno, nie wiedząc nawet, kim jest artysta. I jeśli coś mi się nie spodoba, jestem bogatsza o kolejne doświadczenie, mam przynajmniej podstawę do krytyki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stolzenberger Tego nigdzie nie kupisz IP: *.dynamic.chello.pl 05.12.10, 22:43 Pytanie do autorki - czy nie odniosłaś wrażenia, że na większość imprezy w szerokim rozumieniu kulturalnych, chodzą ludzie, którzy "muszą" na nie chodzić. Muszą, albo przynajmniej wydaje im się, że powinni. Dlatego, że studiują na ASP, Akademii Muzycznej, albo filologię, kulturoznawstwo itp. Dlatego, że zawodowo są związani z "kulturą" - piszą recenzje, robią zdjęcia... Czy nie jest tak, że w kółko przewijają się te same twarze? Wydarzenie kulturalne można nazwać sukcesem, dopiero wtedy, gdy przyciągnie przypadkowych gości, którzy na codzień nie interesują się podobnymi rozrywkami. Kryterium ceny/ bezpłatnego wstępu nie jest tu najważniejsze! Odpowiedz Link Zgłoś