Dodaj do ulubionych

Słowa-wytrychy-bumerangi

24.04.02, 10:19
Proszę któryś raz z rzędu o wyłozenie definicji pojęć, które są tu nader często używane, a nikt mi nie
chce ich wyjasnić. Wychodzi na to, że i, którzy tymi pojęciami szermują nie znają ich znaczenia, bo
przecież inaczej dawno by juz ich definicje podali. Mianowicie:
1. Poprawność polityczna
2. Patriotyzm
Obserwuj wątek
    • petelka Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 24.04.02, 11:10
      zoppoter napisał(a):

      > Proszę któryś raz z rzędu o wyłozenie definicji pojęć, które są tu nader często
      > używane, a nikt mi nie
      > chce ich wyjasnić. Wychodzi na to, że i, którzy tymi pojęciami szermują nie zna
      > ją ich znaczenia, bo
      > przecież inaczej dawno by juz ich definicje podali. Mianowicie:
      > 1. Poprawność polityczna
      > 2. Patriotyzm

      Wydaje mi się Zoppoter, że zainteresowani nie podadzą Ci definicji tych określeń.
      Bo to są tylko slogany, puste słowa za pomocą których udaje się "zbawiciela
      ojczyzny".

      • zoppoter Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 24.04.02, 11:19

        > Wydaje mi się Zoppoter, że zainteresowani nie podadzą Ci definicji tych określe
        > ń.
        > Bo to są tylko slogany, puste słowa za pomocą których udaje się "zbawiciela
        > ojczyzny".
        >

        Innymi słowy rzeczowe dyskusje niektórzy prowadzą posługując sie sloganami zamiast argumentów, tak? I na co
        tacy ludzie liczą...?
        • petelka Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 24.04.02, 14:12
          zoppoter napisał(a):

          > Innymi słowy rzeczowe dyskusje niektórzy prowadzą posługując sie sloganami zami
          > ast argumentów, tak? I na co
          > tacy ludzie liczą...?

          To chyba Goebels powiedział, że "kłamstwo sto razy powtórzone staje się prawdą"?
          I per analogia: spójrz ilu zwolenników zyskuje np. buńczuczne pokrzykiwanie
          niejakiego pana L.

          • flybylot1 Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 25.04.02, 08:36
            "Political correcness" - to pojecie narodzilo sie w Ameryce, gdzie zreszta istnieje program telewizyjny pn.
            "Politically incorrect" wysmiewajacy co wieczor owa poprawnosc. W krajach anglosaskich slowo "patriotyzm"
            kojarzy sie raczej z nacjonalizmem, niz z tym, czym u nas. Podobnie jak slowo "conclave" uzywane jest dla
            okreslenia kazdego (prywatnego, zamknietego) spotkania kardynalow, podczas gdy u nas zawsze i wylacznie
            chodzi o wybor papieza.
            Pozdrawiam
            Piotr
            • zoppoter Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 25.04.02, 09:14
              flybylot1 napisał(a):

              > "Political correcness" - to pojecie narodzilo sie w Ameryce, gdzie zreszta istn
              > ieje program telewizyjny pn.
              > "Politically incorrect" wysmiewajacy co wieczor owa poprawnosc. W krajach anglo
              > saskich slowo "patriotyzm"
              > kojarzy sie raczej z nacjonalizmem, niz z tym, czym u nas.


              Piotr, przepraszam, ale nie wyjaśniłeś tych pojęć. Napisałeś, że "patriotyzm" się kojarzy w anglosaskich
              krajach z czym innym niż u nas, ale nie napisałeś z czym kojarzy się u nas...
              Czym jest owa pop4rawność też nie napisałeś.
    • Gość: Stefan Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: 213.76.179.* 25.04.02, 21:58
      zoppoter:
      > Proszę któryś raz z rzędu o wyłozenie definicji pojęć, które są tu nader
      > często używane, a nikt mi nie chce ich wyjasnić.
      [...]
      > 1. Poprawność polityczna
      > 2. Patriotyzm

      Zoppoterze, powinienes wiedziec, ze wyzwisk sie nie definiuje. Wyzwiska nie
      maja znaczenia, maja tylko natezenie emocjonalne i sluza do podnoszenia
      temperatury ,,dyskusji''.

      - Stefan

      • zoppoter Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 26.04.02, 10:38

        > Zoppoterze, powinienes wiedziec, ze wyzwisk sie nie definiuje. Wyzwiska nie
        > maja znaczenia, maja tylko natezenie emocjonalne i sluza do podnoszenia
        > temperatury ,,dyskusji''.

        Rozumiem, że Artur i pozostali polnaziści na tym forum nazywając siebie patriotami po prostu samych
        siebie lżą?
        OK, przyjmuję taki tłumaczenie, hi hi hi.
        • jarromir Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 27.04.02, 00:32
          zoppoter napisał(a):

          >
          > > Zoppoterze, powinienes wiedziec, ze wyzwisk sie nie definiuje. Wyzwiska n
          > ie
          > > maja znaczenia, maja tylko natezenie emocjonalne i sluza do podnoszenia
          > > temperatury ,,dyskusji''.
          >
          > Rozumiem, że Artur i pozostali polnaziści na tym forum nazywając siebie patriot
          > ami po prostu samych
          > siebie lżą?
          > OK, przyjmuję taki tłumaczenie, hi hi hi.

          Drodzy Panowie!
          Są różne konteksty, różne szerokości geograficzne, różne czasy, doświadczenia
          historyczne, a Wam się marzy świat czarno-biały i wiadomo, pod którym ze
          sztandarów walczycie ;-)
          A tu pojawił się chochlik, sprzeczność jakaś, bo są krainy, w których do
          poprawności politycznej należy nabijanie się ze swego patrityzmu.
          Niech Ci, drogi Zoppoterz, Twoja druga połowa podpowie, gdzie one leżą...
          Pamiętajmy o niuansach, bo już widzę oznaki chorej polaryzacji!
          • Gość: u92 Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.02, 00:56
            WOW!
            "Kto sieje wiatr zbiera burze" :)))
            Jaro serdeczne dla Ciebie
            • jarromir Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 28.04.02, 21:17
              Gość portalu: u92 napisał(a):

              > Jaro serdeczne dla Ciebie

              Odwzajemniam!
              A na definicje jeszcze przyjdzie czas...
              Tylko żebym przez pomyłkę nie został umieszczony wśród tych, do których się tu
              pije... kosztem próby wysilenia się na obiektywizm...
              • Gość: u92 Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: *.dip.t-dialin.net 28.04.02, 22:10
                Jaro :)))
                Z mojej strony masz wsparcie!
                Tez nie lubie jak mi po odciskach depcza ,wole sam po nich deptac:)
                • flybylot1 Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 29.04.02, 06:27
                  A wiec czas na definicje:
                  1. Poprawnosc polityczna jest poddawanie sie kanonom budowanym przez tzw. swiatowa
                  demokracje dla jej wlasnego dobra. "PP" kaze np. mowic "African American", bo dzis nie tylko
                  "nigger", ale nawet "black", "colour", czy "Afroamerican" brzmia zle. O "PP" walcza grupy nacisku (czyli
                  lobby), ktorym nie w smak, ze ktos czegos lub kogos nie lubi, skoro lubi to cos czy kogos Ameryka.
                  Slowem-wytrychem jest tu "antysemityzm", a takze "holocaust", ostatnio doszedl "terroryzm".
                  Politycznie poprawnym jest ten, kto trzyma sie przyjetego kanonu i wstydzi sie sam przed soba, gdy
                  nawet pomysli inaczej. W USA "PP" jest najsilniej odczuwalna i najmocniej egzekwowana wsrod tych
                  srodowisk warstw srednich, ktore uwazaja sie za cos lepszego niz prawicowe oszolomy, lewaccy
                  antyglobalisci, ekolodzy - odmiennego zdania jest zazwyczaj mlodziez akademicka, spory odsetek
                  luminarzy kultury i sztuki... Cos dodac?
                  2. Patriotyzm to - generalnie - milosc ojczyzny (tak w jezyku polskim, ktory uwaza to uczucie za czyste,
                  nieskalane, obce skrajnosciom). W jezyku angielskim roznice pomiedzy zabarwieniem slow
                  "patriotyzm", "nacjonalizm", a nawet "szowinizm" sa tak drobne, ze przecietnie wyksztalcony
                  Amerykanin ich nie dostrzega. Nie mozna (albo raczej mozna, ale sie tego nie robi) powiedziec "I am
                  American patriot" - zabrzmi pretensjonalnie i zle. Lepiej powiedziec: "I am proud am American".
                  Nikogo nie krytykuje i nie potepiam - jedynie wyjasniam niuanse jezykowe.
                  Wracajac do poprawnosci - jej najlepsza definicja jest chyba stwierdzenie, ze kazde wychylenie sie
                  poza narzucony kanon myslenia, niewazne na prawo czy na lewo, jest politycznie niepoprawne.
                  Przyklady niepoprawnosci? Oto one:
                  1. Mowienie - a nawet myslenie - ze np. ktos inny dokonal zamachu 11 wrzesnia;
                  2. " " " " - ze wywiad izraelski (Mosad) wiedzial o zamachu wczesniej;
                  3. Wszelkie zarty na ten temat;
                  4. Watpliwosci co do roli bin Ladena i al-Kaidy;
                  5. Uwazanie, ze Arafat jest niewinna ofiara Izraelczykow;
                  6. " , ze polityka Busha na Bl.Wschodzie jest zla;
                  7. " , ze w Hollywood rzadza Zydzi;
                  8. " , ze Czarni sa smierdzacymi leniami;
                  9. " , ze ponad 60% kolorowych w amerykanskich wiezieniach to nie rasizm;
                  10. Oraz wszystkie brudne mysli na temu podobne tematy.
                  Czyli innymi slowy - "PP" sluzy sklonieniu spoleczenstw do tego by postepowaly i myslaly tak, jak tego
                  chca kregi sprawcze. Innymi slowy - umyslowe niewolnictwo.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Stefan Poprawnosc IP: 213.76.179.* 29.04.02, 10:31
                    flybylot1:
                    > Poprawnosc polityczna jest poddawanie sie kanonom budowanym przez
                    > tzw. swiatowa demokracje dla jej wlasnego dobra. "PP" kaze np. mowic "African
                    > American", bo dzis nie tylko "nigger", ale nawet "black", "colour", czy
                    > "Afroamerican" brzmia zle. O "PP" walcza grupy nacisku (czyli lobby), ktorym
                    > nie w smak, ze ktos czegos lub kogos nie lubi, skoro lubi to cos czy kogos
                    > Ameryka.

                    Wiesz, ja mysle, ze zarowno poprawnosc polityczna jak jej zwalczanie to zjawiska
                    bardzo amerykanskie. My w Europie mamy do czynienia z drobnym odpryskiem i juz
                    sie burzymy. Trzeba byc w Ameryce, zeby odczuc glebie absurdu. W Europie
                    ciagle nie ma nic zlego w tym, ze nauczyciel powie uczniowi: ,,Jasiu, jestes
                    antytalentem matematycznym, ODRADZAM ci studia na politechnice''. W USA za
                    takie zabijanie ,,self-confidence'' u ucznia moglby latwo wyleciec z pracy.
                    Powinien taka rade sformulowac pozytywnie i bardzo starannie owinac w bawelne,
                    np. ,,Wiesz, Jasiu, ty jestes bardzo dobry w mysleniu niestandardowym, masz
                    wysoka inteligencje emocjonalna i wspaniale radzisz sobie w sporcie, wiec
                    DORADZAM ci zapisanie sie na Speech Communication lub na Women's Studies i
                    wstapienie do druzyny futbolowej''.

                    Poprawnosc polityczna zwalila sie na mnie w czasie mojej 2-letniej pracy na
                    uniwersytecie na Mid-Wescie. Wsrod ok. 80 studentow zapisujacych sie na moj
                    wyklad bylo zwykle ok. 70 rodowitych Amerykanow i ok. 10 Chinczykow. Wsrod tych
                    Amerykanow moze ze trzy kobiety i troje Murzynow (kategorie oczywiscie
                    nierozlaczne). W Ameryce na studiach scislych Murzyni i kobiety sa istotnie
                    niklymi mniejszosciami i radza sobie bardzo zle. Sposrod 10 Chinczykow, 5 to
                    byly kobiety, bo Chinczycy sa narodem mniej przesadnym niz Amerykanie. Cala
                    dziesiatka byla zawsze powyzej poziomu nauczania, ktory udawalo mi sie utrzymac
                    wsrod Amerykanow.

                    Otoz ktos ze specjalnej uniwersyteckiej jednostki na rzecz ,,affirmative
                    action'' dopatrzyl sie, ze u mnie nigdy nie zaliczyl zaden Murzyn. To byla
                    prawda. Bardzo sie staralem, bo to byli bardzo mili ludzie, ale ich
                    przygotowanie ze szkoly bylo ponizej wszelkiego dna i nic nie potrafilem na to
                    poradzic. Potem mi wyciagnieto, ze rowniez kobiety maja u mnie gorzej.

                    Zaczalem rachowac i wyszlo mi, ze srednia ocena wystawiona przeze mnie kobietom
                    bardzo znacznie PRZEKRACZA srednia calej grupy. Okazalo sie, ze ten urzedas
                    mial na mysli tylko Amerykanki, te trzy blondynki, ktorym nie dawalo sie
                    wyjasnic, czym mnozenie rozni sie od potegowania. A ja policzylem rowniez
                    Chinki. 10 Chinczykow nie moglo skutecznie podniesc fatalnego poziomu
                    80-osobowej grupy studentow, ale 5 Chinek bardzo zawyzalo poziom 8 kobiet.

                    Zadalem urzednikowi pytanie, dlaczego w swoim rachunku tendencyjnie uwzglednil
                    tylko najgorsze studentki z grupy
                    • flybylot1 Re: Poprawnosc 30.04.02, 06:57
                      Oczywiscie, masz racje!
                      "PP" to wynalazek amerykanski i w USA wypaczony do granic absurdu. Ale w Polsce widze pewne
                      niebezpieczne tendencje, jak chocby okreslenia z serii "inaczej" w odniesieniu do umyslowo chorych,
                      homoseksualistow obu plci, z serii "slabo" w odniesieniu do niewidomych i gluchoniemych.
                      Okreslanie (nagle i bezzasadnie) Cyganow mianem Romow itd, itp. Wkrotce znikna - bo uznane za
                      pejoratywne - slowa Zyd (juz dzis uzywa sie pojecia Izraelczyk, wkrotce pojawi sie Polak izraelskiego
                      pochodzenia), Niemiec (moze obywatel Europy o germanskiej proweniencji?), a moze rowniez
                      morderca (proponuje zabijajacy inaczej), gwalciciel (kochajacy niekonwencjonalnie?), narkoman
                      (wtornie uzalezniony?) itd.
                      To smieszne, ale owa "PP" idzie doskonale w parze z poglebiajacym sie chamieniem, degrengolada
                      i umyslowym, duchowym ubozeniem spoleczenstw bialego swiata. Wydaje mi sie, ze na dzien
                      dzisiejszy najmocniejsi moralnie w swiecie sa muzulmanie. Ich niezrozumiala dla nas,
                      nieprzyswajalna i wrecz "dzika" religia odrzuca wszelkie zniewiescialosci, dewiacje i kulturowe
                      dekadencje bialego czlowieka. Czyzby nadciagal nasz kres... A moze "tylko" kolejna Wielka Wojna,
                      ktora pozwoli odrodzic sie w ogniu zniszczenia, jak to bylo w 1918 i w 1945?
                      Jedno wydaje mi sie oczywiste - Ameryka jest supermocarstwem i bedzie trzasc swiatem tak dlugo,
                      jak wytrzyma wewnetrznie, innymi slowy dopoki jej sie noga nie powinie (w technologiczna kleske w
                      najblizszym czasie nie wierze). Ale Europa nie moze pozwolic sobie na zycie w cieniu Ameryki, na
                      bycie jej przydupasem i bezwolnym potakiwaczem - wasalem. Europa (moze w tym wzgledzie bez
                      Anglii - albo tylko bez Blaira) musi sama zaczac o sobie stanowic bez siegania po dominante i bez
                      zwalczania potencjalnych suwerenow. Stary Kontynent musi pojac, ze tylko w jednosci sila oraz to, ze
                      sila destrukcyjna w Europie zawsze byla (a moze i jest) Anglia - ergo swiat anglosaski. Moze czas na
                      rozwod?
                      Bardzo odbieglem od tematu, ale tyle pasjonujacych pytan sie nasuwa, ze nie sposob je ominac...
                      Pozdrawiam
                      Piotr
                      • Gość: Stefan Re: Poprawnosc IP: 213.76.179.* 30.04.02, 09:15
                        flybylot1:
                        > Ale w Polsce widze pewne niebezpieczne tendencje

                        Kazda choroba zakazna opanowujaca Ameryke trafia predzej czy pozniej do Europy.
                        To wynika z wielkosci i waznosci Ameryki.

                        flybylot1:
                        > jak chocby okreslenia z serii "inaczej" w odniesieniu do umyslowo chorych,
                        > homoseksualistow obu plci [...]

                        To okreslenie pojawilo sie w polowie lat osiemdziesiatych w kontekscie nauki
                        samodzielnosci zyciowej inwalidow. Oni nie moga zrobic pewnych rzeczy w ten sam
                        sposob co ludzie zdrowi, wiec musza nauczyc sie robic je w zupelnie inny sposob.
                        Maja byc ,,sprawni inaczej''. Potem zaczelo byc stosowane w kontekscie
                        politycznym i politycznawym JAKO WYZWISKO. Zaden homoseksualista nigdy nie
                        powiedzial o sobie ,,kochajacy inaczej''. Oni wola ,,gej''
          • zoppoter Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 06.05.02, 15:55

            > Drodzy Panowie!
            > Są różne konteksty, różne szerokości geograficzne, różne czasy, doświadczenia
            > historyczne, a Wam się marzy świat czarno-biały i wiadomo, pod którym ze
            > sztandarów walczycie ;-)
            > A tu pojawił się chochlik, sprzeczność jakaś, bo są krainy, w których do
            > poprawności politycznej należy nabijanie się ze swego patrityzmu.
            > Niech Ci, drogi Zoppoterz, Twoja druga połowa podpowie, gdzie one leżą...
            > Pamiętajmy o niuansach, bo już widzę oznaki chorej polaryzacji!

            Jarromir, mam wrażenie, że nadinterpretujesz moje wpisy tutaj. Ja ani się nie nabijam, ani nie próbuję stworzyć
            czarno-białego świata. Wręcz przeciwnie, robią to ci, którzy tu wrzeszczą o patrityźmie. To dla nich wszystko jerst
            jednoznaczne i spolaryzowane. Ciekawe jak sam siebie potraktowałby Artur, gdyby nagle dowiedział się, że którys
            jego przodek był Żydem albo Niemcem, przez co on sam już nie jest takim rodowitym i stuporcentowym Polakiem...
            Wyzwałby sam siebie od niemieckich (lub żydowskich) świń?
            A pytam o tę poprawność, bo ja to też podobnie rozumiem, jak to Flybylot opisał. A to oznacza, zważywszy na
            przeważającą tendencję wsród Polaków, że to nie ja, ale polnaziści w rodzaju Artura są politycznie poprawni. To
            własnie hasła narodowe, wręcz nacjonalistyczne znajdują znacznie szersze w Polsce poparcie niż poglądy
            mówiące o współżyciu różnych społęczności obok siebie w zgodzie.
            O patriotyzm pytam, bo jeżeli Artur otwarcie głoszący nienawiść do innego narodu i wyrażający radość z powodu
            zabicia kilku tysięcy cywili jednocześnie nazywa sie patriotą, to wychodzi mi na to, że patriotyzm to cos bardzo złego.
            A wydawało mi się kiedys, że to cecha pozytywna...

            • iwa.ja Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 06.05.02, 17:29
              Rozumiem, Zoppoter, ze przewrotnie wprowadziłeś ten wątek. Jednak...pewne
              pojęcia są już dawno zdefiniowane. Po co wyważać otwarte drzwi? Patriotyzm to
              patriotyzm, to ochrona (między innymi) za wszelką cenę interesów swojego kraju.
              A to, z czym tak uparcie utożsamiają się osoby noszące wdzięczne nicki narzędzi
              ogrodniczych, to po prostu durna ksenofobia. I tyle!
              • zoppoter Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 07.05.02, 08:46
                iwa.ja napisał(a):

                > Rozumiem, Zoppoter, ze przewrotnie wprowadziłeś ten wątek. Jednak...pewne
                > pojęcia są już dawno zdefiniowane. Po co wyważać otwarte drzwi? Patriotyzm to
                > patriotyzm, to ochrona (między innymi) za wszelką cenę interesów swojego kraju.
                >
                > A to, z czym tak uparcie utożsamiają się osoby noszące wdzięczne nicki narzędzi
                >

                Ale ja właśnie od tych osób próbuje wyciągnąć, co mają na myśli nazywając się patriotami. I jak
                dotychczas nie doczekałem się odpowiedzi, za to, kolejny raz (od Artura) usłyszałem, że on jest patriotą.
                > ogrodniczych, to po prostu durna ksenofobia. I tyle!

            • Gość: Stefan Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: 213.76.179.* 06.05.02, 18:07
              zoppoter (o patriotyzmie):
              > A wydawało mi się kiedys, że to cecha pozytywna...

              Tu mnie po raz pierwszy zadziwiles. Jak mozna myslec, ze pozytywna? Patriotyzm
              wymaga dzielenia ludzi nie na glupich, madrych, przyzwoitych i tak dalej, tylko
              przykladac wage do jakichs przypadkowych cech niezaleznych od nosiciela tych
              cech. W sama swoja nature ma wpisane, ze musi od czasu do czasu przeksztalcac
              sie w nacjonalizm i nienawisc.

              Na zakretach dziejowych patriotyzm stawia ludzi przed niemozliwymi wyborami. Na
              przyklad, jakby na moim osiedlu wrzala wojna mafii przestepczych, to ja moglbym
              byc etycznie ponad rozroby gangsterow (czy by mi sie udalo w wirze walki
              zachowac zycie, to inna sprawa). Ale gdyby jedni bandyci mowili po polsku i
              mieli te swoje mundurki upstrzone orzelkami, a drudzy tylko po niemiecku i ich
              orzelki mialyby wiecej glow, to byloby mi o wiele trudniej zachowac rownowage
              ducha. A to dlatego, ze nie potrafie calkiem wydezynfekowac mojej duszy z
              patriotyzmu.

              Co Ty mogles widziec pozytywnego w takiej chorobie?

              - Stefan

              • zoppoter Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 07.05.02, 08:44

                > Na zakretach dziejowych patriotyzm stawia ludzi przed niemozliwymi wyborami. N
                > a
                > przyklad, jakby na moim osiedlu wrzala wojna mafii przestepczych, to ja moglbym
                > byc etycznie ponad rozroby gangsterow (czy by mi sie udalo w wirze walki
                > zachowac zycie, to inna sprawa). Ale gdyby jedni bandyci mowili po polsku i
                > mieli te swoje mundurki upstrzone orzelkami, a drudzy tylko po niemiecku i ich
                > orzelki mialyby wiecej glow, to byloby mi o wiele trudniej zachowac rownowage
                > ducha. A to dlatego, ze nie potrafie calkiem wydezynfekowac mojej duszy z
                > patriotyzmu.
                >
                > Co Ty mogles widziec pozytywnego w takiej chorobie?
                >


                Bo widzisz, to co ja w sobie uważam za patriotyzm nie ma nic wspólnego z podziałami narodowymi,
                etnicznymi, religijnymi, i niewiele wspólnego z państwem. Moja ojczyzna to przecież może byc moje
                miasto, mój region, moje państwo, mój kontynent. i ludzie w tych małych i duzych ojczyznach żyjący, bez
                względu na pochodzenie. Dla mnie bandyta to bandyta, niezależnie od kształtu orzełka na czapce i języka,
                którym sie posługuje. Moje państwo, to dla mnie pojęcie raczej o zabarwqieniu pragmatycznym niż
                emocjonalnym. Płacę na nie podatki, w zamian oczekuję ochrony policyjnej, sądowniczej, wojskowej.
                Ja też nie chcę, żeby ludzie musieli wybierać tak, jak to miało miejsce tu u nas w 1939 roku. Kiedy
                praktycznie WSZYSTKIE rodziny były mieszane (proweniencje polskie, niemieckie, kaszubskie) i każdy
                wybór MUSIAŁ byc dla jednych zdradą a dla innych patriotyzmem.

                • Gość: Stefan Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: 213.76.179.* 07.05.02, 12:35
                  zoppoter:
                  > Bo widzisz, to co ja w sobie uważam za patriotyzm nie ma nic wspólnego z
                  > podziałami narodowymi, etnicznymi, religijnymi, i niewiele wspólnego z
                  > państwem. Moja ojczyzna to przecież może byc moje miasto, mój region, moje
                  > państwo, mój kontynent. i ludzie w tych małych i duzych ojczyznach żyjący, bez
                  > względu na pochodzenie.

                  No to Ci chwała, ale NIE TO na ogół akcentuje marketing patriotyzmu. Patriotyzm
                  żeruje na ciepłym kąciku w sercu, które każdy ma względem ulubionych miejsc,
                  sposobów mówienia czy baśni z dzieciństwa. Najpierw jest zwykłe ludzkie
                  przywiązanie i poczucie swojskości. Potem wdaje się w to pedagogika polityczna
                  i judzi ,,historycznymi racjami'', ,,martyrologią'' i ,,chwałą oręża''. Po
                  przejściu przez przymus szkolny z tych pierwotnych ludzkich uczuć zostaje
                  niewiele.

                  zoppoter:
                  > Dla mnie bandyta to bandyta, niezależnie od kształtu orzełka na czapce i
                  > języka, którym sie posługuje.

                  Na rozumnie i spokojnie to prawie wszyscy jesteśmy światli i bezstronni, bandyta
                  jest bandytą, wszędzie są ludzie dobrzy i są ludzie źli. Ale nagle w sytuacji
                  stresowej ktoś nam wskazuje powierzchowną cechę odróżniającą i zanim zdążymy
                  pomyśleć, to już bijemy, rżniemy i gwałcimy. Potem się wstydzimy i rozpaczliwie
                  wymyślamy jakąś teorię dającą pozór usprawiedliwienia moralnego.

                  Nie znam Cię osobiście, ale podejrzewam, że i Ty jesteś zarażony. W każdym
                  razie JA jestem, chociaż od dawna nad sobą pracuję. Jak niedawno gdzieś we
                  Francji byłem świadkiem chamskiego zachowania jakichś typów, to pozostawałem po
                  europejsku spokojny do momentu, kiedy zajarzyłem, że pijacki bełkot wylewający
                  się z ich otworów gębowych to język polski. Nagle poczułem w sobie przymus
                  zrobienia czegoś, sam nie wiem czego, może zwrócenia uwagi, może przeproszenia
                  innych ludzi wokół, ten zew był kompletnie od rzeczy, ale bardzo silny.
                  Dlaczego ktoś taki potrafi zburzyć mój spokój? Przecież na rozum biorąc oni w
                  ogóle nie pochodzili z MOJEJ ojczyzny. Czemu moje trzewia reagowały inaczej niż
                  na pijaków-Francuzów? Patriotyzm to jest właśnie taka silna i absurdalna
                  reakcja organizmu.

                  Jeśli wiesz, w jaki sposób mógłbym pozbyć się moich patriotycznych reakcji na
                  różne orły czy hymny, a za to dostać na przykład tasiemca, to mi doradź, bo mnie
                  już opadają ręce. Wiem, że kasa chorych takiej kuracji mi nie pokryje, chętnie
                  zapłacę z własnej kasy.

                  - Stefan

                  • zoppoter Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 07.05.02, 12:49


                    >
                    > Nie znam Cię osobiście, ale podejrzewam, że i Ty jesteś zarażony. W każdym
                    > razie JA jestem, chociaż od dawna nad sobą pracuję. Jak niedawno gdzieś we
                    > Francji byłem świadkiem chamskiego zachowania jakichś typów, to pozostawałem po
                    > europejsku spokojny do momentu, kiedy zajarzyłem, że pijacki bełkot wylewający
                    > się z ich otworów gębowych to język polski. Nagle poczułem w sobie przymus
                    > zrobienia czegoś, sam nie wiem czego, może zwrócenia uwagi, może przeproszenia
                    > innych ludzi wokół, ten zew był kompletnie od rzeczy, ale bardzo silny.
                    > Dlaczego ktoś taki potrafi zburzyć mój spokój? Przecież na rozum biorąc oni w
                    > ogóle nie pochodzili z MOJEJ ojczyzny. Czemu moje trzewia reagowały inaczej ni
                    > ż
                    > na pijaków-Francuzów? Patriotyzm to jest właśnie taka silna i absurdalna
                    > reakcja organizmu.
                    >
                    Ja chyba już się wyleczyłem. Miałem podobny przypadek w ubiegłym roku w Berlinie, trzy polskie pijane
                    dziewczyny, obrzucające niewybrednymi epitetami przechodniów. Oczywiscie po polsku. Nie odczuwałem
                    potrzeby przepraszania za nie, jedynie starałem się wyrazem twarezy nie dać po sobie poznać, że je
                    rozumiem. Po prostu nie chciałem mieć z nimi nic wspólnego.

                    > Jeśli wiesz, w jaki sposób mógłbym pozbyć się moich patriotycznych reakcji na
                    > różne orły czy hymny, a za to dostać na przykład tasiemca, to mi doradź, bo mni
                    > e
                    > już opadają ręce. Wiem, że kasa chorych takiej kuracji mi nie pokryje, chętnie
                    > zapłacę z własnej kasy.
                    >

                    Trzeba świadomość zmienic w podświadomość. Nie wiem, jak, ale ja to jakoś zrobiłem.

                    • Gość: les1 Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 07.05.02, 21:40
                      W Berlinie zachowales sie zgodnie z zasadami tzw. poprawnosci politycznej...
                      Czyli po prostu zachowales sie jak .. strus... albo te trzy przyslowiowe
                      malpki...
                      Moja reakcja bylaby; jak to zawsze ze mna bywa...skrajnie odmienna...i w
                      wiekszosci przypadkow - bardzo skuteczna (sama geba wystarczy)...w dodatku do
                      takich ludzi nalezy mowic cicho, uzywajac ich wlasnego jezyka potocznego
                      (innego nie zrozumieja). Nie wszystkich jednak na to stac...zalezy to od
                      stopnia twardosci...jajeczka...:)

                    • Gość: Stefan Jak zdusic w sobie patridiote? IP: 213.76.179.* 08.05.02, 00:31
                      zoppoter:
                      > Miałem podobny przypadek w ubiegłym roku w Berlinie, trzy polskie pijane
                      > dziewczyny, obrzucające niewybrednymi epitetami przechodniów. Oczywiscie po
                      > polsku. Nie odczuwałem potrzeby przepraszania za nie, jedynie starałem się
                      > wyrazem twarezy nie dać po sobie poznać, że je rozumiem. Po prostu nie
                      > chciałem mieć z nimi nic wspólnego.

                      Musiales STARAC SIE, zeby nie dac po sobie poznac wyrazem twarzy? No to witaj w
                      klubie! Niewazne, jak sie zachowales, pozory da sie wytrenowac tak, zeby przy
                      umiarkowanym stresie dzialaly. Wazne, ze nie wisialo Ci to, a powinno. Niby
                      jestes porzadny gosc, a w srodku duszy masz takiego samego pieprzonego patriote,
                      jak ja.

                      Zreszta nie bierz do siebie. Ty znasz swoja dusze lepiej niz ja, nie powinienem
                      sie madrzyc na Twoj temat. Niezaleznie od formy literackiej, caly czas mowie o
                      sobie.

                      les1:
                      > Moja reakcja bylaby; jak to zawsze ze mna bywa...skrajnie odmienna...i w
                      > wiekszosci przypadkow - bardzo skuteczna (sama geba wystarczy)...w dodatku do
                      > takich ludzi nalezy mowic cicho, uzywajac ich wlasnego jezyka potocznego
                      > (innego nie zrozumieja).

                      Jaka reakcja, to niewazne, to da sie latwo wytrenowac. Ale dlaczego w ogole
                      czulbys potrzebe reagowania? Jakby te dziewczyny rozrabialy po niemiecku, to
                      traktowalbys je jak egzotyczny folklor, a jak po polsku, to wstydzilbys sie za
                      ,,narod'', czy co? Dlaczego? One rozrabiaja NA WLASNY RACHUNEK. Co one robia,
                      to jest sprawa miedzy nimi a tubylcami. Ty jestes w obcym miescie, wiec co Cie
                      obchodzi, jakie sa obyczaje lokalnej policji w stosunku do pijanych bab? Tej
                      policji za to placa, zeby sobie jakos radzila, niech wiec sobie radzi, albo i
                      nie, w koncu to nie za Twoje podatki.

                      Sek w tym, ze ja potrafie tak rozsadnie mowic teraz, na zimno. A w obliczu
                      wydarzenia zareagowalbym moze rownie rozsadnie, ale wewnatrz bylbym daleki od
                      spokoju. I to jest wlasnie niebezpieczne. Jesli z powodu wydarzenia tak
                      banalnego i nieistotnego musze STARAC SIE o wyraz twarzy, to w sytuacji bardziej
                      stresujacej moglbym nie upilnowac reki.

                      I tego sie boje
                      - Stefan

                      • zoppoter Stefan, Les 08.05.02, 09:16


                        Panowie, obaj mnie źle trochę zrozumieliście.
                        Mamy z Lesem skrajnie odmienne podejście do takich przypadków. Mnie nie obchodziło, że te dziewczyny
                        przynoszą wstyd ojczyźnie. Dla mnie one przynosiły wstyd przede wszystkim sobie. Ja tylko nie chciałem,
                        żeby ktoś skojarzył mnie osobiście z nimi. To nie brak twardego jajeczka mnie powstrzymał od zwrócenia
                        im uwagi, tylko zwykłe obrzydzenie dla takich zachowań. Kiedy jacyś cudzoziemcy w Polsce podobnie sie
                        zachowują, a ja akurat tez ich rozumiem, to robię to samo. Nie daję po sobie poznać, że coś z ich bełkotu
                        do mnie dociera.
        • Gość: X54 Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: *.zak.com.pl 30.04.02, 11:43
          zoppoter napisał(a):

          >
          > > Zoppoterze, powinienes wiedziec, ze wyzwisk sie nie definiuje. Wyzwiska n
          > ie
          > > maja znaczenia, maja tylko natezenie emocjonalne i sluza do podnoszenia
          > > temperatury ,,dyskusji''.
          >
          > Rozumiem, że Artur i pozostali polnaziści na tym forum nazywając siebie patriot
          > ami po prostu samych
          > siebie lżą?
          > OK, przyjmuję taki tłumaczenie, hi hi hi.

          Tak sie wtrace . Otoz moim zdaniem jak to ladnie ujales polnazisci nazywajac
          siebie patriotami lza nie siebie a tych , ktorym na tym kraju zalezy.
        • Gość: ARTUR Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: 212.244.184.* 30.04.02, 12:26
          zoppoter napisał(a):
          > Rozumiem, że Artur i pozostali polnaziści na tym forum nazywając siebie patriot
          > ami po prostu samych
          > siebie lżą? OK, przyjmuję taki tłumaczenie, hi hi hi.

          Ten quasimasoński okultysto-wróżbita, ten filosemicki mieszaniec niemiecko-
          polski, z poczuciem braku jednoznacznej tożsamości, śmie nazywać mnie
          polonazistą, mnie - rodowitego Polaka, nacjonalistę, patiotę i katolika, syna tej
          ziemi-Matki Polski. Do tego lży nasze świętości narodowe, naszą narodowo-
          katolicką Polskę (której badź co bądź jest obywatelem) i opluwa honor
          bohaterskich polskich żołnierzy. Quo vadis Polonia?

          • Gość: Stefan Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: 213.76.179.* 30.04.02, 13:44
            ARTUR:
            > Ten quasimasoński okultysto-wróżbita, ten filosemicki mieszaniec niemiecko-
            > polski, z poczuciem braku jednoznacznej tożsamości, śmie nazywać mnie
            > polonazistą

            On Cie nazwal ,,polnazista'' a nie ,,polonazista'', bez ,,o''. Wobec tego nie
            musisz sie obrazac. Bez tego ,,o'' nie kojarzysz sie juz z ,,diskopolo'' tylko
            raczej z ,,diskopol'', wiec nie ma sprawy.

            ARTUR:
            > mnie - rodowitego Polaka, nacjonalistę, patiotę

            Uwazaj, rodowity Polaku, na ortografie. Wypadla Ci literka i stales sie
            ,,patiota''. Jakby wskoczyla literka, moglbys sie stac ,,patridiota'', czego Ci
            absolutnie nie zycze.

            ARTUR:
            > syna tej ziemi-Matki Polski.

            Nauka dawno juz obalila przesad, jakoby myszy rodzily sie z kurzu, ziemi lub
            brudu. Nie mozesz byc synem ziemi. Ani mikrogameta ani makrogameta, ktore
            zlozyly sie na Ciebie, nie mogly pochodzic z ziemi.

            ARTUR:
            > Do tego lży nasze świętości narodowe, naszą narodowo- katolicką Polskę

            Przeciez ten quasimasonski okultysto-wrozbita razem z tym filosemickim
            mieszancem niemiecko-polskim z poczuciem, w ogole nie poruszyli zadnego z tych
            tematow! Nic nie pisali ani o Waszej narodowo-katolickiej Polsce, ani nawet o
            naszej, takiej zwyczajnej.

            ARTUR:
            > Quo vadis Polonia?

            Qui scit? Fortasse orbem... Fortasse temporem posterum...

            - Stefan

          • petelka Re: Artur i żubry 30.04.02, 14:20
            Arturku, czyżby już Ci się znudziło podciąganie wyleniałych żubrów na forum
            Białystok? Oj, chyba wolę Cię w rozmowach na temat zubrów.
            • Gość: ARTUR Żuberki są super IP: 212.244.184.* 30.04.02, 14:37
              Znudziło mi się Petelko. Oj znudziło! Musiałem dosypać troszkę pieprzu do tych
              nudnych flaków. Ostatnio byłem mniej aktywny na forum, ale czytałem wasze
              teksty. Wieje z nich cholerną nudą. A nudy wprost nie cierpię. Oj nie cierpię!
          • lu.tek Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 30.04.02, 14:42
            Gość portalu: ARTUR napisał(a):

            > zoppoter napisał(a):
            > > Rozumiem, że Artur i pozostali polnaziści na tym forum nazywając siebie pa
            > triot
            > > ami po prostu samych
            > > siebie lżą? OK, przyjmuję taki tłumaczenie, hi hi hi.
            >
            > Ten quasimasoński okultysto-wróżbita, ten filosemicki mieszaniec niemiecko-
            > polski, z poczuciem braku jednoznacznej tożsamości, śmie nazywać mnie
            > polonazistą, mnie - rodowitego Polaka, nacjonalistę, patiotę i katolika, syna t
            > ej
            > ziemi-Matki Polski. Do tego lży nasze świętości narodowe, naszą narodowo-
            > katolicką Polskę (której badź co bądź jest obywatelem) i opluwa honor
            > bohaterskich polskich żołnierzy. Quo vadis Polonia?
            >
            Pozwoli Pan Panie Arturze, ze odezwe sie do Pana w Panskim stylu: jestes Pan
            rodowitym Polakiem, nacjonalista, petriota, katolikiem, synem tej ziemi-Matki
            Polski - czemu nie mozna tego ujac pod wspolnym mianownikiem - nie jestes synem
            tylko skurwysynem czyli po prostu niepoprawnym kutasem - szkoda, ze nie byles
            nauczycielem w Erfurcie.

            • Gość: ARTUR Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: 212.244.184.* 30.04.02, 14:51
              Nie jestem niemieckim kutasem-złamasem, więc nie mieszkam w Erfurcie. A
              niemieckiego nie znam, nie chcę poznać i nie będę nigdy i nigdzie go wykładał,
              bo mi ten obleśno-gardłowy germański bełkot nie przejdzie przez moje
              słowiańskie gardło.
              • lu.tek Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 30.04.02, 15:06
                Gość portalu: ARTUR napisał(a):

                > Nie jestem niemieckim kutasem-złamasem, więc nie mieszkam w Erfurcie. A
                > niemieckiego nie znam, nie chcę poznać i nie będę nigdy i nigdzie go wykładał,
                > bo mi ten obleśno-gardłowy germański bełkot nie przejdzie przez moje
                > słowiańskie gardło.

                Co za roznica, kutas jest kutas. A ty kutasem byles, jestes i pozostaniesz nim do
                konca twojego zasranego slowainskiego zywota. A, ze daleko nie masz proponuje,
                udaj sie nad odwiecznie piastowski Baltyk i utop sie w nim, zeby juz nikt tutaj
                nie musial wysluchiwac twojego chorego pieprzenia, smierdzielu patriotyczny.
                • Gość: u92 Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.02, 22:37
                  Nie! Ludzie jak mozecie, widzialem juz tu rozne spory z Arturkiem ale jedna
                  jak i druga strona zachowywala jakis poziom.
                  Arturku juz ciebie nikt nie kocha i znalazles kolpaki od auta ze znowu nas
                  nawiedzasz? :)))
                  • flybylot1 Re: Słowa-wytrychy-bumerangi 01.05.02, 06:51
                    Alez to wszystko obrzydliwe. Bleee! Mam powazne watpliwosci, czy jestesmy aby ludzmi doroslymi...
                    Artur zrobil swoje i z arcy-ciekawej dyskusji o "poprawnosci politycznej" znow wyplynely pomyje. Nie
                    pojmuje tego.
                    Kilkanascie lat temu, w miasteczku Roubaix w polnocnej Francji uczestniczylem w dosc dziwnym dla
                    mnie - emigranta z komunistycznej Polski - spotkaniu. Oto przy wielkim kuchennym stole z
                    drewnianym blatem grubosci dobrych 6 cali (pewnie niektorzy z was znaja te ogromniaste francuskie
                    kuchnie o podlodze z kamiennych plyt) i gesto zastawionym butelkami, owocami i serami, zasiadlo
                    towarzystwo o skladzie nastepujacym: ultraprawicowiec od Le Pena, komunista, nacjonalista
                    algierski (wnuk Ben Beli), para liberalow (Zydow), gaulista, centrysta, arystokrata i troje
                    przedstawicieli roznych zwiazkow zawodowych. Bylo to wieczorem, po zakonczeniu wyborow
                    samorzadowych. Rozmowa byla goraca, nawet gwaltowna, ale towarzyszylo temu dystyngowane
                    pochlanianie jadelka i popijanie winka. A gdy ktos komus skoczyl nagle (werbalnie, werbalnie) do
                    gardla, gospodyni zaproponowala "Napijmy sie!" Siegnieto wiec po mocniejsze trunki, a rozmowa
                    natychmiast zeszla na tematy lekkie, latwe i przyjemne. Nikt na nikogo nie spogladal wilkiem, nikt nie
                    warczal, a arystokrata (kuzyn Hrabiny Paryza - to jeden z najznakomitszych rodow Francji) fraternizowal
                    sie z komunista (tez zreszta arystokratycznego pochodzenia). Wtedy zrozumialem czego nam brak w
                    stosunku do Europy.
                    Nawiasem - ubawila mnie wspomniana para liberalow. Byli nauczycielami w szkole sredniej i
                    wlasnie wybierali sie na emigracje do USA. On uczyl literatury francuskiej, ona chyba chemii. Zapytali
                    nas skad jestesmy. Z Gdanska. Gdansk, Gdansk... a gdzie to jest? Nad morzem. To niemozliwe,
                    Polska nie ma dostepu do morza...
                    No wiec chyba trzeba wejsc do tej Europy i pokazac jej, ze istniejemy, ze mamy dostep i takie
                    wspaniale miasta jak Gdansk...
                    Pozdrawiam i nawoluje do pokoju!
                    Piotr
          • zoppoter To ciekawe... 06.05.02, 13:02
            Gość portalu: ARTUR napisał(a):


            > Ten quasimasoński okultysto-wróżbita, ten filosemicki mieszaniec niemiecko-
            > polski, z poczuciem braku jednoznacznej tożsamości, śmie nazywać mnie
            > polonazistą, mnie - rodowitego Polaka, nacjonalistę, patiotę i katolika, syna t
            > ej
            > ziemi-Matki Polski. Do tego lży nasze świętości narodowe, naszą narodowo-
            > katolicką Polskę (której badź co bądź jest obywatelem) i opluwa honor
            > bohaterskich polskich żołnierzy.

            Wygląda, jak by to było o mnie, ale chyba jednak nie jest. Ja przecież w ogóle nie wypowiadałem się na temat
            masonów, semitów, wróżbach, okultyźmie, o jakims moim poczuciu braku czegoś, nie zelżyłem nikogo ani niczego,
            nikogo i niczego nie oplułem...
            W dodatku w Konstytucji napisano, że jesteśmy obywatelami Rzeczypospolitej (czyli republiki) Polskiej, a nie w
            Polsce narodowo-katolickiej...
            To o kim własciwie Artur tak miło się odezwał?
            Oczywiscie definicji "patriotyzmu" i "poprawności politycznej" ze strony tych, którzy się tymi pojęciami posługują, a do
            których Flybylot (który spróbował to wyjasnić) nie należy, nie doczekałem się...
            A definicja "poprawności poltycznej" podana przez Flybylota, pasuje raczej do wspomnianych polnazistów niż do
            mnie... To raczej ja reprezentuję tu poglady przeciwne do ogólnie znanych i narzucanych kanonów...
            • Gość: les1 Re: To ciekawe... IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 07.05.02, 00:16
              Zauwazylem, ze wiekszosc woli tzw. rozwazania teoretyczno-intelektualne na
              temat slowa "patrioryzm" anizeli wypowiedz z puntku czysto osobistego...
              Taki typ ludzi... inni wykrzykuja to slowo z nadmiarem...tak naprawde to nie
              rozumiejacy co wloasciwie jest grane...
              Wyzywaja ciebie od pol-polakow... nie wiedza albo po prostu nie chca wiedziec o
              tym, ze w historii Polski bylo wielu pol-polakow lub wrecz czystych
              obcokrajowcow, ktorzy byli wiekszymi polskimi patriotami, niz sami polacy
              (szczegolnie te niby czysto-polskie i wykwintne rody)!!!
              Jestes przywiazany do ludzi, tradycji, kultury i "ziemi" na ktorej zyjesz?
              Pamietasz o jej przeszlosci i wspomagasz jak mozesz w jej drodze w przyszlosc?
              No to jestes Zopcio dobrym patiota i nie zwazaj na opinie tzw. intelektow....
              Sam wiesz, czy nim jestes czy tez nie! Ta reszta woli o tym polemizowac...
              Pozdrawiam
              les1
              • flybylot1 Re: To ciekawe... 07.05.02, 05:14
                Ja mysle, ze jest wiele odmian patriotyzmu, czyli milosci ojczyzny. Innymi slowy - kazdy kocha ja na
                swoj sposob. Malo tego - kazdy z nas widzi te ojczyzne inaczej, a wiec - nie pamietam kto to
                powiedzial - ojczyzna jest wielomimionowym zbiorowiskiem malych ojczyzn. Mowie o tym, ze mozna
                myslec inaczej - nawet skrajnie inaczej - a i tak kochac swa ojczyzne. Dam przyklad najprostszy -
                Pilsudski i Dmowski. Nie lubili sie (delikatnie mowiac), reprezentowali skrajne opcje polityczne, ale o
                brak patriotyzmu zadnego z nich pomawiac nie mozna...
                Pozdrawiam
                Piotr
                • flybylot1 Re: Patriotyzm... 08.05.02, 08:19
                  Ten temat nalezy chyba jeszcze troszke rozwinac:
                  mam wrazenie, ze pojecie milosci ojczyzny ma szerszy wymiar i nie konczy sie na latwym stwierdzeniu "ja jestem
                  patriota". Swoje oddanie, swoja milosc do ojczyzny (chocby nia byl region, powiat, miasto wreszcie) trzeba
                  poprzec czynem. Nie jest wiec patriota ten, kto glosi wszem i wobec, ze jest. Jest nim natomiast ten, kto robi
                  cokolwiek w tym kierunku; kto swoimi czynami dowiedzie, ze rzeczywiscie zdolny jest do najwiekszych
                  poswiecen w imie milosci ojczyzny. Wobec powyzszego test: czy patriotami byli wszyscy powstancy
                  warszawscy 1944? Czy byli nimi wszyscy Gdanszczanie broniacy miasta przed wojskami Stefana Batorego?
                  Czy byli nimi wszyscy berlinczycy w ostatnich dniach kwietnia 1945 roku? Otoz nie. Bowiem zarowno wsrod
                  powstancow, jak i gdanszczan i berlinczykow byli tacy, ktorzy brali udzial w czynie zbrojnym, a mysleli o wlasnej
                  d... wylacznie. Przymuszeni sytuacja, glodem, strachem lub rozkazem. I tu czas na definicje - wsrod zwyklych
                  szarych ludzi patriotyzm objawia sie nadzwyczaj rzadko. Czasem wymusza go wrog - jak Niemcy w latach
                  okupacji z tymi rozwalkami, z Auschwitz i Stutthofem, z robotami. Czasem polityka zaborcy - jak germanizacja i
                  rusyfikacja. Czasem gospodarka - bo my zrobimy inaczej i lepiej. Kto ma cos do dodania?
                  Pozdrawiam, Piotr
    • Gość: km2bp Re: Słowa-wytrychy-bumerangi IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 10.05.02, 18:45
      zoppoter napisał(a):

      > przecież inaczej dawno by juz ich definicje podali. Mianowicie:
      > 1. Poprawność polityczna
      > 2. Patriotyzm
      3. Podatnik ( dod.prz.km2bp)

      Poprawność polityczna - Jest to zachowanie i głoszenie opinii będących w
      zgodzie z obowiązującym aktualnie kanonem , Jedność w
      poglądach z rządzącymi . ( A baca na to
      rzekł: Z prądem to byle gówno popłynie a pod prąd ino szlachetna ryba)

      Patriotyzm – Prawdziwa miłość do ojczyzny, ale nie koniecznie do rządu jeśli rząd
      jest zły i działa na niekorzyść kraju to prawdziwy patriota
      bojkotuje niektóre postanowienia i przepisy takiego rządu


      Podatnik - Człowiek łatwowierny ,podatny na wszelkie sugestie i pogróżki od
      którego z łatwością można wyłudzić pieniądze.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka