Gość: Giles
IP: 62.154.238.*
29.08.02, 14:32
w ubiegly piatek odwiedzilem gdansk z szesnastoletnim kuzynem, ktory wpadl do
nas na wakacje z usa. rozstalismy sie przed dworcem glownym w gdansku ok.
15:45 na 2 godziny. krotko potem s. zostal napadniety i brutalnie pobity na
dworcu glownym przez dwoch oprychow. nikt z przygladajacych sie temu
zdarzeniu nie pomogl mu ani nie zaalarmowal policji. podejrzewam, ze zostal
pobity za wyglad: dlugi wlosy, czarne ciuchy, scaterskie spodnie. bandyci
zbili mu okulary i uszkodzili zeby. bez okularow b. slabo widzacego chlopca
zgarnal patrol policji, ktory podejrzewal w nim NARKOMANA !!!! (vide wyglad).
po upewnieniu sie, ze to jedank nie zaden narkoman s. wyslano do domu bez
przyjecia zgloszenia.
slabo widzacy s. (-8 dpt.)wsiadl w kolejke i podjechal do sopotu, gdzie
bylismy umowieni. nie zdazyl jednak dojsc do monciaka bo zaatakowala go grupa
kilku podrostkow (na oko 13-.14 lat). tu jedank wszystko skonczylo sie na
kilku "karateckich" kopnieciach. w klatke piersiowa. oczywiscie i tym razem
nikomu nie wpadlo do glowy, zeby ujac sie za napadnietym.
moze wam wpadnie jakis sensowny komentarz do tego co tu opisalem powyzej.
mnie brak slow...