Rowery na chodnikach

09.09.02, 14:16
Niedawno wywołałem tu burzę tematem świętokrówstwa rowerowego.
To pozwolę sonbie opowiedziec wczorajszą przygodę. Wyszliśmy z żonka i córeczką na Monciak na
spacer. Córka sobie biegała i skakała swobodnie, bo przecież to deptak. Z górki zjeżdżało sobie dóch
rowerzystów. Na szczęscie powoli, zdążyłem niczego nieświadome dziecko wyciągnąc jednemu z ich
spod koła. Zatrzymałem ich i zażądałem, żeby zsiedli z rowerów i dlaej je prowadzili. A oni zaczęli się
ze mną kłócić...! W końcu ustapili, byc może dlatego, że trzymałem im jeden z rowerów w łapie...
Co mnie zaskoczyło. To nie byli ani nawiedzeni rowerzysci-ekolodzy-sportowcy, ani dresiarze, ani
jacys podstarzali niereformowalni tatusiowie-wujkowie. To byli chłopcy w okolicach 15-16 lat,
wyglądający bardzo sympatycznie, nieagresywni, sprawiający naprawdę dobre wrażenie. No nie
wiem
jak to powiedzieć, moze tak, gdybym miał syna, to chciałbym żeby był do nich podobny. A jednak oni
byli święcie przekonani, że są absolutnie w porządku, że nikomu i niczemu nie zagrażają, że
zachowywali się całkowicie prawidłowo.
Wyjaśnienie jest tylko jedno. Tak ich wychowali rodzice... To zapewne wychowanie w stylu typowym
dla polskich kierowców: "Ograniczenie jest do (na przykład) 70 km/h, ale ja mam dobre auto i dobrze
jeżdżę, to ja moge tu setką jechać". W podobny sposób argumentowli ci chłopcy, oni doskonale
wiedzieli, że jest zakaz jazdy rowerem, ale byli przekonani, że oni nie muszą go przestrzegać, bo robią
to bezpiecznie...
I aż mi przykro, że pokłóciłem się z takimi fajnymi młodymi ludźmi.
    • Gość: CasPer Re: Rowery na chodnikach IP: *.gda-pro.leased.ids.pl 09.09.02, 15:28
      masz rację po stokroć! straż miejska powinna interweniować(wierzysz w to?)- a
      może ludzie nie wiedzą jaka jest etymologia słowa "CHODNIK"!
      podobnie jest z posiadaczami psów namiętnie łamiącymi przepisy o koniecznosci
      zakładania zwierzakom kagańców i prowadzenia na smyczy.
      To wtedy dopiero, gdy większośc będzie tego przestrzegać (i innych jeszcze
      takich "drobnych" rzeczy) "wejdziemy" do EUROPY
      • Gość: Green Re: Rowery na chodnikach IP: *.big.pl / 172.16.1.* 09.09.02, 16:00
        No niestety - za to wszystko ponoszą winę.... kolejni zaborcy - to oni
        wytworzyli w świadomości Polaków przekonanie, że prawo jest złe jako takie i że
        należy je omijać, bo to prawo narzucone przez wroga. A potem z przyzwyczajenia
        stosuje się tę samą regułę względem każdego przepisu zakazującego bądź
        nakazującego cokolwiek.
        Rzadko kto ma świadomość tego, że ograniczenie prędkości, zakaz wjazdu na
        deptak, zakaz przechowywania benzyny w piwnicy, to nie zamach złego państwa na
        Aurea Libertas Polonorum, tylko przepisy ustanowione w trosce o bezpieczeństwo
        ludzi. Ale najgorsze jest nieegzekwowanie przepisów - i tu jest już winna
        demokracja - ustrój z natury słaby - po jaką cholerę ustanawia się przepisy -
        jeśli potem nikt ich nie egzekwuje? bo przepis wychowuje przez samo swoje
        istnienie? Może w Szwajcarii - w Polsce na pewno nie.
        Przykład tych chłopców jest na powyższe dowodem. Oni na prawdę są wychowani w
        tradycyjnym braku poszanowania dla prawa - każdego.
    • stefan4 Re: Rowery na chodnikach 09.09.02, 16:19
      zoppoter:

      > Zatrzymałem ich i zażądałem, żeby zsiedli z rowerów i dlaej je prowadzili. A
      > oni zaczęli się ze mną kłócić...! W końcu ustapili, byc może dlatego, że
      > trzymałem im jeden z rowerów w łapie...
      [...]
      > I aż mi przykro, że pokłóciłem się z takimi fajnymi młodymi ludźmi.


      Zareagowałeś prawidłowo. W dodatku bezpieczeństwo Twojej córki to nie moja
      sprawa; jak dla mnie, działałeś w interesie społecznym. Twoje
      postępowanie jest więc chwalebne.

      Kiedyś jeden młodzian przejechał na rowerze przez duże skrzyżowanie
      w jakiś taki dziwny sposób, że kilka razy jechał po jezdni pod prąd ruchu
      prawostronnego. Zatrzymałem go i skłoniłem do tego, żeby razem ze mną
      przejechał to skrzyżowanie ponownie; tym razem prawidłowo. Aż się
      zdziwiłem, że mnie posłuchał
      • krzysiek_n Re: Rowery na chodnikach 09.09.02, 19:52
        Zgadza się. Polecam zwłaszcza próbę rozmowy z kolesiami grasującymi swoimi
        gablotami po nadmorskim deptaku w rejonie Brzeźna - późnym wieczorem lub nad
        ranem...
    • jarohu Re: Rowery na chodnikach 09.09.02, 20:38
      Kusiło mnie już zabrać głos na poprzednim rowerowym wątku Zoppotera. Teraz nie
      mogę już tego przeoczyć.
      Jestem namiętnym rowerzystą (mam nadzieję, że nie nawiedzonym:)). Przejeżdżam
      rocznie ok. 2000 km rowerem i 15.000 km samochodem. Mam więc obraz z obu niby
      antagonistycznych stron - chyba obiektywne.
      No i niestety muszę zgodzić się z Zoppoterem !
      • jarohu Re: Rowery na chodnikach 09.09.02, 21:15
        Przepraszam za przerwy - komputer płata mi figle.
        Na deptakach nie jest możliwa koegzystencja ruchu pieszych i rowerzystów! Mało
        tego - przecież jazda rowerem po zatłoczonym deptaku najczęściej jest zupełnie
        niemożliwa - jeśli już jest - to skrajnie niebezpieczna dla pieszych. Ja nie
        jeżdzę po deptaku - bo to jest przede wszystkim dyskomfort jazdy.
        Do tej uważałem, że pod tym względem w Sopocie jest lepiej niż w Gdańsku. Na
        Monte Cassino wisiały duże tablice z napisem o grożących karach - 500 zł za
        jazdę rowerami. W Gdańsku takich tablic nie ma, a strażnicy miejscy nie reagują
        w ogóle na śmigających rowerzystów. Mało tego - 2 lata temu władze Gdańska
        poważnie rozważały zamiar zniesienia zakazu jazdy rowerami po ul. Długiej.
        Napisałem wtedy w tej sprawie (opublikowany)list z protestem do "Morskiej". Ul.
        Długa nie jest aż tak długa, żeby nie przespacerować się ze swoim rowerem. A
        jak komu chce się podjechać to ma liczne przecznice i równoległe - Ogarną i
        Piwną.
      • jarohu Re: Rowery na chodnikach 09.09.02, 21:15
        Przepraszam za przerwy - komputer płata mi figle.
        Na deptakach nie jest możliwa koegzystencja ruchu pieszych i rowerzystów! Mało
        tego - przecież jazda rowerem po zatłoczonym deptaku najczęściej jest zupełnie
        niemożliwa - jeśli już jest - to skrajnie niebezpieczna dla pieszych. Ja nie
        jeżdzę po deptaku - bo to jest przede wszystkim dyskomfort jazdy.
        Do tej uważałem, że pod tym względem w Sopocie jest lepiej niż w Gdańsku. Na
        Monte Cassino wisiały duże tablice z napisem o grożących karach - 500 zł za
        jazdę rowerami. W Gdańsku takich tablic nie ma, a strażnicy miejscy nie reagują
        w ogóle na śmigających rowerzystów. Mało
      • jarohu Re: Rowery na chodnikach 09.09.02, 21:15
        Przepraszam za przerwy - komputer płata mi figle.
        Na deptakach nie jest możliwa koegzystencja ruchu pieszych i rowerzystów! Mało
        tego - przecież jazda rowerem po zatłoczonym deptaku najczęściej jest zupełnie
        niemożliwa - jeśli już jest - to skrajnie niebezpieczna dla pieszych. Ja nie
        jeżdzę po deptaku - bo to jest przede wszystkim dyskomfort jazdy.
        Do tej uważałem, że pod tym względem w Sopocie jest lepiej niż w Gdańsku. Na
        Monte Cassino wisiały duże tablice z napisem o grożących karach - 500 zł za
        jazdę rowerami. W Gdańsku takich tablic nie ma, a strażnicy miejscy nie reagują
        w ogóle na śmigających rowerzystów. Mało tego - 2 lata temu władze Gdańska
        poważnie rozważały zamiar zniesienia zakazu jazdy rowerami po ul. Długiej.
        Napisałem wtedy w tej sprawie (opublikowany)list z protestem do "Morskiej". Ul.
        Długa nie jest aż tak długa, żeby nie przespacerować się ze swoim rowerem. A
        jak komu chce się podjechać to ma liczne przecznice i równoległe - Ogarną i
        Piwną.
        • jarohu Uff ! Może zmorduję wreszcie do końca tego posta ! 09.09.02, 21:50
          W najbardziej "urowerowionych" krajach Europy tworzy się strefy wyłącznego
          ruchu pieszego - a więc z zakazem ruchu rowerami.
          • Gość: jarohu Re: Uff ! Może zmorduję wreszcie do końca tego po IP: *.makor.pl / 192.168.1.* 10.09.02, 07:46
            Na początek wyjaśnienie - narobiłem galimatiasu - bo mi w domowym komputerze
            nawaliła myszka. Uaktywniała na ekranie wszystko, poprzestawiała co się dało -
            jednym z efektów były te moje powyższe podrygi. No i zostałem wylogowany. Zanim
            się zorientowałem to jeszcze 2x wysyłałem dłuższy tekst w powietrze.
            Przepraszam wszystkich.

            A teraz do wątku:
            Moim zdaniem kilka przyczyn składa się na kiepski obraz rowerzystów -
            słusznie kreślony przez Zoppotera. Nieznajomość przepisów, jeśli nawet są
            znane - to nie są przestrzegane, a tego przestrzegania nie egzekwuje Policja,
            Straż Miejska itd.
            Od kiedy zniesiono obowiązek posiadania karty rowerowej - rośnie pokolenie
            osób bez elementarnej znajomości Kodeksu Drogowego, który zawiera sporo
            przepisów (wiele nowych), adresowanych wyłącznie do rowerzystów. Np. regulacje
            w sprawie dopuszczenia w określonych warunkach jazdy po chodniku, zakazu
            przejeżdżania po pasach. Ci kodeksowi analfabeci nie rozumieją więc nawet pisma
            obrazkowego jakim są znaki drogowe. Taki znak - białe postaci dorosłego z
            dzieckiem na niebieskim tle - jest zakazem jazdy rowerami, o czym mało kto wie.
            Tak przynajmniej wynika z obserwacji ul. Długiej obwieszonej tymi znakami na
            wszystkich wjazdach, pełnej śmigających rowerzystów.
            Dla równowagi jednak opiszę sytuację w zasadzie - odwrotną doo opisanej
            przez Zoppotera. Na gdańskich stogach od parkingu przy plaży wiedzie przez las
            ul. Wydmy, która zamienia się w szeroką, gruntową drogę. Już w lesie stoi sobie
            znak "zakaz ruchu WSZELKICH pojazdów" + tabliczka: "nie do. pojazdów
            komunalnych". Zoppoterze - daruj - notorycznie łamię ten zakaz! On jest bez
            sensu! Ktoś kto zaprojektował jego ustawienie przeoczył, że "wszelkich
            pojazdów" oznacza także zakaz dla rowerów, choć myślę nie było takiej intencji.
            Las na Stogach i Krakowcu jest rajem dla rowerzystów, cały poprzecinay
            szerokimi drogami. No i jadę z żoną za tym nieszczęsnym zakazem. Droga pusta,
            jesteśmy jedynymi rowerzystami. POWOLI omijamy parę spacerowiczów i
            słyszymy: "Tu jest przecież zakaz!". No tak - jest - ale bezsensowny, nie
            stwarzamy najmniejszego zagrożenia. Facet formalnie ma rację - więc nie wdaję
            się w dyskusję. Natomiast apeluję do PT władz gdańskich o dopisanie na
            tabliczce - "zakaz nie dotyczy rowerów".
            Oczywiście Zoppoterze - znajdą się postrzeleńcy, którzy i na tym pustkowiu
            będą pezić na złamanie, nie tylko swojego karku. Ale poza nimi są ludzie
            normalni, których chyba jest więcej.
    • Gość: KRÓLIK Re: Rowery na chodnikach IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.02, 05:20

      Niestety tak wychowani są młodzi przez rodziców.Zgadzam się z jednym z
      przedmówców"jak wolno 70 km/h to jedziemy 100km/h.A wszystko bierze się z braku
      kultury technicznej,mało osób jest w stanie wyobrazić sobie skutki różnicy
      30km/h lub emc .Do tego wszystkiego dodać należy że dużo jest elementu
      napływowego ze wsi gdzie z rowerami cuda wyprawiają.Moja córka w wieku 10 lat
      sama składakiem pokonywała odległość 6km z ul.Wałowj na Kartuską w
      Gdańsku.Zapytała jak ma to zrobić.Moja odpowiedż brzmiała:pomału chodnikiem
      przy krawężniku,przez skrzyżowanie przeprowadż rower,na CHODNIKU JESTEŚ GOŚCIEM
      i tak zostało.Dzisiaj ma 26 lat,jeżdzi czasami rowerem i nawyki pozostały.
      Pozdrawiam
      KRÓLIK
      • green_ Re: Rowery na chodnikach 10.09.02, 10:27
        Niestety tak dużą grupę jak naród wychować można jedynie przez bardzo
        konsekwentne egzekwowanie przepisów. Tylko że straż miejska robi kokosy - i to
        nie zawsze do publicznej kasy - na wypisywaniu mandatów za złe parkowanie - a w
        tym czasie dzieją się rzeczy o niebo bardziej niebezpieczne - ale wymagające
        trochę wysiłku... a po co jak można sobie spacerować po mieście i wkładać
        papierki za wycieraczki.
        Wczoraj jechałem za rowerzystą, który śmigał przez przejścia dla pieszych na
        czerwonym świetle - zawsze się mieścił - i zawsze go doganiałem na następnym
        skrzyżowaniu - ale jaki fason za to i fajer... a jak go ktoś zabije, to będą
        pretensje do kierowcy.
        A również wczoraj mijający mnie tir zatrąbił mi tuż nad uchem... i minął mnie w
        odległości kilkunastu centymetrów, natychmiast potem zrobił to następny - w tej
        samej odległości - a drugi pas był puściuteńki. Zrobili to po prostu złośliwie -
        a jeśli bym nie wyrobił, to wleciał bym do rowu w najlepszym razie zaliczając
        po drodze słupek znaku. Ale pewnie bym przeżył. Szczerze mówiąc mam nadzieję,
        że obaj kierowcy tych tirów zginą w wypadkach - byle na drzewie - a nie w
        zderzeniu z kim innym - chyba że nawzajem ze sobą.
        • Gość: KRÓLIK Re: Rowery na chodnikachtiry coCię spłoszyły IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.02, 16:49

          Rowery ok,wszędzie są oszołomy i zieloni co dopiero z drzewa zeszli/opóżnieni o
          dwa wieki ,bo wtedy zbudowano rower/ a co do TIRÓW jak Ci który za skórę
          zajdzie to go wyprzedż i zobacz kto prowadzi /chodzi o wiek kierowcy/
          gwarantuję ,że ten co Ci krzywdę zrobił jest w przedziale wiekowym 20 - 25
          lat . Tak pozwala nasze pojebane prawo. TEN CZŁOWIEK POPROWADZI TIRA DLA SAMEJ
          SATYAFAKCJI +STRAWA .Nie wiem ile masz lat i gdzie mieszkasz,ja pamiętam jak do
          szkoły średniej jeżdziłem autobusem to za kierownicą siedział człowiek w
          wieku mojego ojca.A dzisaj co widzimy?? sam zobacz kto Cię wiezie, albo
          małolatpo trzymiesięcznym kursie na kat D /przedtem mógł gnój widłami
          przewracać,albo ślepiec w okularach jak denka od butelki. Icoty wymagasz od
          takich kierowców???? .Oni Bogu dziękują za każdy dzień bez problemów.
          POZDRAWIAM
          KRÓLIK
          • Gość: makary Re: Rowery na chodnikachtiry coCię spłoszyły IP: 153.19.101.* 10.09.02, 17:43
            Gość portalu: KRÓLIK napisał(a):

            >
            > Rowery ok,wszędzie są oszołomy i zieloni co dopiero z drzewa zeszli/opóżnieni
            o
            >
            > dwa wieki ,bo wtedy zbudowano rower/ a co do TIRÓW jak Ci który za skórę
            > zajdzie to go wyprzedż i zobacz kto prowadzi /chodzi o wiek kierowcy/
            > gwarantuję ,że ten co Ci krzywdę zrobił jest w przedziale wiekowym 20 - 25
            > lat . Tak pozwala nasze pojebane prawo. TEN CZŁOWIEK POPROWADZI TIRA DLA
            SAMEJ
            > SATYAFAKCJI +STRAWA .Nie wiem ile masz lat i gdzie mieszkasz,ja pamiętam jak
            do
            >
            > szkoły średniej jeżdziłem autobusem to za kierownicą siedział człowiek w
            > wieku mojego ojca.A dzisaj co widzimy?? sam zobacz kto Cię wiezie, albo
            > małolatpo trzymiesięcznym kursie na kat D /przedtem mógł gnój widłami
            > przewracać,albo ślepiec w okularach jak denka od butelki. Icoty wymagasz od
            > takich kierowców???? .Oni Bogu dziękują za każdy dzień bez problemów.
            > POZDRAWIAM
            >
            No nie jest tak zle bo i wtedy nie bylo wcale tak wesolo... to nie wiek robi
            swoje ale myslenie..... za kolkiem... ostatnio na jednaj z petli atobusowych
            kierowca przestawil dwa inne wozy bo on jest stary kierowca wiec napewno to oni
            mu zajechali droge... no coz zagapil sie.. a jeszce jedno obeznie poza malymi
            wyjatkami wcale nie taqk latwo wsiasc za kolko autobusu i wiem co mowie..
            pozdrawiam
    • Gość: Tryton Re: Rowery na chodnikach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 08:19
      Codziennie przez polowe roku jezdze rowerem po Warszawie - do pracy, na studia.
      To w skali roku ok. 3000 km, nie liczac wyjazdow rekreacyjnych. Z zasady nie
      uzywam chodnikow, bo to straszna mordega i strata czasu. Oczywiscie widze wokol
      siebie rowerzystow szalencow i rowerzystow ignorantow - wjezdzajacych na pasy
      dla pieszych, jezdzacych bez swiatel po zmroku, czy tez prujacych wsrod tlumow
      pieszych po deptakach. Jestem gdanszczaninem i wiem, jakie zagrozenie stanowia
      rowerzysci na ul. Dlugiej czy sopockim Monciaku. Jestem zwolennikiem surowego
      egzekwowania kar za naruszanie zakazu poruszania sie cyklistow w takich
      miejscach.

      Denerwuje mnie jednak, czesty na Forum, ton lekcewazenia czy potepiania w
      czambul wszystkich rowerzystow, postulowanie ograniczen dla ruchu rowerowego
      etc. Celuje w tym Zoppoter. Tak sie sklada, ze zyjemy w kraju, gdzie m a s o w
      y ruch rowerowy jest kwestia mody, i to stosunkowo swiezej. Brakuje sciezek
      rowerowych, te ktore powstaly czesto prowadza donikad, maja fatalny standard
      lub szybko niszczeja. Stan drog rowerowych laczy cyklistow z analogicznymi
      problemami zmotoryzowanych, podobnie jak wspolnym problemem tych grup jest
      chamstwo i ignorowanie przepisow. Tu nie ma lepszych i gorszych. Sa tylko
      wieksi i silniejsi oraz mniejsi i slabsi. Zamiast podsycac wzajemna wrogosc,
      proponuje wsluchac sie w argumenty.

      Po pierwsze - Kodeks Drogowy zezwala rowerzystom korzystac z chodnikow gdy
      natezenie ruchu na jezdni przekracza predkosc 60 km/h. Bez dysusji.

      Po drugie - Zadajmy z rowna surowoscia kar dla pieszych, ktorzy przechadzaja
      sie po sciezkach rowerowych. Na krotkich, kilkusetmetrowych odcinkach sciezek
      np. przy Marszalkowskiej napotykam w ciagu kilku minut kilka staruszek, matek z
      wozkami, zakochane pary, ktorym wyraznie podoba sie czerwony kolor 'rowerowej'
      nawierzchni. Ja nie jezdze na rowerze w strefach dla pieszych, wiec i Ty
      czlowieku unikaj sciezek rowerowych, jesli Ci zycie mile!

      • zoppoter Re: Rowery na chodnikach 13.09.02, 08:30

        > Denerwuje mnie jednak, czesty na Forum, ton lekcewazenia czy potepiania w
        > czambul wszystkich rowerzystow, postulowanie ograniczen dla ruchu rowerowego
        > etc. Celuje w tym Zoppoter.

        Jeżeli Ty w moich postach widzisz lekceważenie i potępianie w czambuł, to proponuję udać się do
        lekarza. Od oczu. Ja tych insynuacji prostowac nie zamierzam, bo udowadnianie, że sie nie jest
        wielbłądem jest beznadziejne raczej...

        > Tak sie sklada, ze zyjemy w kraju, gdzie m a s o w
        > y ruch rowerowy jest kwestia mody, i to stosunkowo swiezej. Brakuje sciezek
        > rowerowych, te ktore powstaly czesto prowadza donikad, maja fatalny standard
        > lub szybko niszczeja. Stan drog rowerowych laczy cyklistow z analogicznymi
        > problemami zmotoryzowanych, podobnie jak wspolnym problemem tych grup jest
        > chamstwo i ignorowanie przepisow. Tu nie ma lepszych i gorszych. Sa tylko
        > wieksi i silniejsi oraz mniejsi i slabsi. Zamiast podsycac wzajemna wrogosc,
        > proponuje wsluchac sie w argumenty.

        Słusznie nazwałeś to modą. Jej niektórzy fanatycy wyraźnie pokazują opisanymi przeze mnie gestami co
        myslą o 'niemodnych"... Twoja uwaga o podsycaniu wzajemnej wrogości jest skierowana do nich
        właśnie. Bo ja wrogiem rowerzystów nie jestem i nigdzie takiej wrogości nie wyrażałem.

        > Po pierwsze - Kodeks Drogowy zezwala rowerzystom korzystac z chodnikow gdy
        > natezenie ruchu na jezdni przekracza predkosc 60 km/h. Bez dysusji.

        Tam, gdzie dozwolona prędkość jest wyższa od 60 km/h. W Trójmieście takich dróg prawie nie ma,
        pomijając fragment Grunwaldzkiej na wysokości Przymorza, Armii Krajowej i Słowackiego na leśnym
        odcinku.

        >
        > Po drugie - Zadajmy z rowna surowoscia kar dla pieszych, ktorzy przechadzaja
        > sie po sciezkach rowerowych. Na krotkich, kilkusetmetrowych odcinkach sciezek
        > np. przy Marszalkowskiej napotykam w ciagu kilku minut kilka staruszek, matek z
        >
        > wozkami, zakochane pary, ktorym wyraznie podoba sie czerwony kolor 'rowerowej'
        > nawierzchni. Ja nie jezdze na rowerze w strefach dla pieszych, wiec i Ty
        > czlowieku unikaj sciezek rowerowych, jesli Ci zycie mile!
        >

        O tym też pisałem...
        • pumeks Re: Rowery na chodnikach 13.09.02, 11:03
          Ja jeszcze mam taką uwagę. Parę razy w Niemczech zdarzyło mi się że stałem
          sobie czy szedłem chodnikiem i słyszałem dzwonki rowerzystów. wcale nie
          właziłem im w tym momencie na czerwoną ścieżkę, ale oni sygnalizowali to że
          nadjeżdżają i żebym przypadkiem nie wlazł im pod koła.
          Dla odmiany kuzynka stale mieszkająca w Niemczech była ze mną kilka razy latem
          na nadmorskiej promenadzie, oczywiście młodzi i starzy maniacy popisywali się
          szybkością i ocierali się prawie o stłoczonych na chodniku pieszych. Gośka z
          oburzeniem pytała mnie dlaczego oni jadą tak szybko i nie ostrzegają dzwonkami?
          Wszystko rzeczywiście jest kwestią edukacji. No ale skoro nie ma kart
          rowerowych to gdzie tego uczyć? w szkole? (he he... czarny humor)

          Ale może nie jest tak źle - w zeszłym tygodniu przechodziłem przez przejście
          koło dawnego Banku Gdańskiego na Targu Drzewnym i widziałem rowerzystę, który
          przed przejściem ZSIADŁ Z ROWERU!!!!!!!!! brawo dla tego pana.
          • zoppoter Sygnały agresji? 13.09.02, 11:14

            > Dla odmiany kuzynka stale mieszkająca w Niemczech była ze mną kilka razy latem
            > na nadmorskiej promenadzie, oczywiście młodzi i starzy maniacy popisywali się
            > szybkością i ocierali się prawie o stłoczonych na chodniku pieszych. Gośka z
            > oburzeniem pytała mnie dlaczego oni jadą tak szybko i nie ostrzegają dzwonkami?


            W Polsce uzywanie sygnałów dźwiękowyc, świetlnych (dzwonków, klaksonów, świateł drogowych) jest
            niemal zawsze odbierane jako akt agresji...
            Na przykład, jeżeli jadąc samochodem wąską szosą pipnę klaksonem na parę rowerzystów jadących
            obok siebie, żeby ich uprzedzić, ze będę ich wyprzedzać, to w odpowiedzi dostaję wspomiany gest i
            żadnej reakcji...
            Jeżeli rowerzysta zadzwoni jadąc ścieżką rowerową na jakichś pieszych, to zostaje przez nich obrzucony
            stekiem inwektyw.
            Jeżeli... itd, itd.
            • jarohu Sygnały pokoju, perswazji i prewencji 13.09.02, 11:25
              Jako rowerzysta jestem zawsze wdzięczny za krótki delikatny klakson, tak ponad
              100 m za mną. Jako kierowca robię tak samo.
              Zoppoter - podejmijmy się edukacyjnego trudu - używajmy klaksonu jw. i
              ignorujmy głupie gesty. Może w perspektywie coś to da?
              • zoppoter Re: Sygnały pokoju, perswazji i prewencji 13.09.02, 11:36
                jarohu napisał:

                > Jako rowerzysta jestem zawsze wdzięczny za krótki delikatny klakson, tak ponad
                > 100 m za mną. Jako kierowca robię tak samo.
                > Zoppoter - podejmijmy się edukacyjnego trudu - używajmy klaksonu jw. i
                > ignorujmy głupie gesty. Może w perspektywie coś to da?

                Może. W myśl piosenki Młynarskiego:
                Róbmy swoje
                może to coś da
                Kto wie?
            • stefan4 Re: Sygnały agresji? 13.09.02, 17:16
              zoppoter:
              > W Polsce uzywanie sygnałów dźwiękowyc, świetlnych (dzwonków, klaksonów,
              > świateł drogowych) jest niemal zawsze odbierane jako akt agresji...

              Nie słyszałem, żeby kogokolwiek urażało ostrzeganie światłami. Albo i klaksonem
              • krzysiek_n Re: Sygnały agresji? 13.09.02, 19:25
                No właśnie, 100 metrów od cyklisty, nie 10!
                A tak się zdarza, czasem jak mi taki trąbnie nad uchem, też mam ochotę
                pokazać "gest krasnoludów".
                Gestu nie pokazuję, jak mam cztery kółka trąbie z b. daleka lub wcale.
                A w ogóle ponawiam tezę, że fair zachowują się cykliści-kierowcy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja