Dodaj do ulubionych

Lubicie ciche i samotne wieczory?

22.09.02, 23:03
bo ja uwielbiam. Mam wreszcie czas wytargać się za uszy, nawrzucać sobie,
poczytać, popatrzeć, co na forum, posłuchać dobrej muzyki... Czy to autyzm?
Czy znak czasu?...
Do powyższych przemyśleń nakłonił mnie post włoskiego kota o jesieni życia...
Czy ja nie nadużywam wielokropka?...
Obserwuj wątek
    • lucy_z Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 23.09.02, 00:25
      Bardzo, bardzo lubię ale prawie nigdy nie jestem sama:(((
      • orissa Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 23.09.02, 00:30
        Ja lubie ale tylko tak od czasu do czasu, zreszta chyab kazdy czasem potrzebuje pare chwil dla siebie, prawda? ;-))
        • belissarius Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 23.09.02, 06:32
          Kocham!
          Czekam, aż rodzina zaśnie i wtedy siadam do klawiatury. Spędzam z Wami ok. godziny, a potem biorę się
          za książkę. Ostatnio czytałem Mikrokosmos Normana Daviesa, a zawsze � tak po północy � wracam do
          Wiedźmina Geralta, którego jestem zagorzałym fanem... :)))
        • gepard1 Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 23.09.02, 16:43
          Jesienne sie robi forum.Tesknota zaglada do okien naszym forumowiczom.W sumie
          mnie tez, jestem jakis rozbity.Moze jeszcze to wynik kuracji po ostrym
          przeziebieniu mym.Ale generalnie lubie gwiazdziste wieczory przy
          ognisku,kominku, no po prostu przy ogniu w milym towarzystwie w ktorym mozna
          posmiac sie,pogadac powaznie,pospiewac.Ojeju ale smety wprowadzilem!:))
          Pozdr.
    • philip_marlowe Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 23.09.02, 13:01
      Ja bardzo lubię, jako, że prowadzę samotny tym życia. Fajka, partia szachów z
      samym sobą i szklaneczka szkockiej przed otwartym oknem, słuchając odgłosów
      ulicy.
    • true_blue Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 23.09.02, 14:03
      Bardzo lubie... Chyba przez ten pospiech przez caly dzien zapominam, ze to ja
      i wtedy dopiero sie troszke odnajduje.
      Ale tak jak lucy nie mam za wiele ku temu okazji...
      Pozdr.
      true_blue
    • Gość: sombre Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 23.09.02, 14:19
      Ja też lubię. Myślę, że to nie ma nic wspólnego z wiekiem.
      A tak btw Normana Davisa - w której jego książce akcja toczy się od czasów
      współczesnych wgłąb historii? Czy to właśnie Mikrokosmos? Może ktoś wie? :)

      sombre
      • belissarius Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 24.09.02, 06:10
        Gość portalu: sombre napisał(a):

        > A tak btw Normana Davisa - w której jego książce akcja toczy się od czasów
        > współczesnych wgłąb historii? Czy to właśnie Mikrokosmos? Może ktoś wie? :)

        No tak, w Mikrokosmosie akcja zaczyna się od roku 1945, a potem wraca do czasów najdawnejszych. Ale
        myślę, że to częsty chwyt Daviesa (chyba w "Poletku" też coś z tego było?) i nie tylko jego. Ale czyta się
        doskonale. Natomiast na długie zimowe wieczory polecam jego "The Isles" � koniecznie w oryginale!
        Pozdrawiam, Piotr
    • bonzo_madrid Ja tam wolę ciche wieczory... 23.09.02, 15:09
      we dwoje! A z wielokropkiem mam ten sam problem...
      • philip_marlowe A pamietasz jak to.... 23.09.02, 15:13
        w ten cichą noc na warcie stalismy??
        • krzysiek_n Re: A pamietasz jak to.... 23.09.02, 21:57
          philip_marlowe napisał:
          > [a pamietasz jak to...] w ten cichą noc na warcie stalismy??

          W armii czy na harcerskim obozie? ;-)


          A ja lubię ciche samotne wieczory. Rzadko mi się zdażają, bom człek rodzinny,
          ale jeśli - puszczam sobie Floydów, robię dobrą kawę, odjeżdżam...
          • bonzo_madrid Re: A pamietasz jak to.... 24.09.02, 12:38
            krzysiek_n napisał:

            > philip_marlowe napisał:
            > > [a pamietasz jak to...] w ten cichą noc na warcie stalismy??
            >
            > W armii czy na harcerskim obozie? ;-)
            Na kursie survivalu.
        • bonzo_madrid To była cicha noc, wcięta noc... 24.09.02, 12:37
          Pamiętam - ledwo na nogach stałem,tak żeście mnie wtedy schlali! Świnie ;-)
    • petelka Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 24.09.02, 09:59
      Bardzo lubię. Ale tylko wtedy gdy są wyjątkiem a nie regułą.:)
    • zoppoter Nie wiem. 24.09.02, 10:08
      Przed laty wszystkie były samotne. Nie lubiłem. Teraz bardzo rzadko są samotne. I nie wiem co ze sobą zrobić.
      A w ogóle to... nie mam natchnienia, nic mi nie idzie, nic mi się nie chce. Nawet wymądrzać na forum...
      • lucy_z Re: Nie wiem. 24.09.02, 10:31
        Co jest??? Wszystkich dopadła nostalgia, chandra jesienna???
        Zoppcio, do roboty bo rzeczywiście będzie prawdą to, że forum zamiera!!!:)
      • petelka Re: Nie wiem. 24.09.02, 10:35
        Zoppciu! Ja wczoraj miałam podobny nastrój.:( Też nawet nie chciało mi się
        skrobnąć tutaj chociaż słówka i wszystko wydawalo się takie jakieś...no nie
        takie... Dzisiaj Lucy podratowała mi nastrój.:))) Dziękuję.:)))
        • zoppoter Re: Nie wiem. 24.09.02, 10:38
          petelka napisała:

          > Zoppciu! Ja wczoraj miałam podobny nastrój.:( Też nawet nie chciało mi się
          > skrobnąć tutaj chociaż słówka i wszystko wydawalo się takie jakieś...no nie
          > takie...


          Ja mam tak od wczoraj, a końca nie widać... Cisnienie pewnie, hi hi hi.
        • orissa Re: Nie wiem. 24.09.02, 10:42
          Zoppoterku, ja tak mialam przez ponad dwa tygodnie, przeszlo mi chociaz jeszcze
          nie do konca. Trzymaj sie, Tobie tez za jakis czas przejdzie.
          Pozdrawiam.
          E.
          • lucy_z Re: Nie wiem. 24.09.02, 10:44
            To ja Wam tez poprawię nastrój! Zoppoter i Orissa, proszę na pocztę!!!:))
            • lucy_z Re: Nie wiem. 24.09.02, 11:06
              Orisso! Twoja skrzynka jest zablokowana??? Mail wraca???

              Pumeks, Tobie też wysłałam maila:))
              • gepard1 Re: Nie wiem. 24.09.02, 12:15
                Widze ze lucy ratuje od handry jesiennej.Calkiem zbozny cel.Moze i mi pomozesz?
                Zapodaj cos wesolego (tylko nie alleluja).
                pozdr.
                • lucy_z Re: Nie wiem. 24.09.02, 12:18
                  Już się robi:)))))
              • orissa Re: Nie wiem. 24.09.02, 12:18
                lucy_z napisała:

                > Orisso! Twoja skrzynka jest zablokowana??? Mail wraca???
                >
                • lucy_z Re: Nie wiem. 24.09.02, 12:29
                  Proszę się zameldować i powiedzieć czy doszły maile???
                  Pętelka i Orissa dostała! A pozostali???
                  • zoppoter Melduję się 24.09.02, 12:38
                    Melduję, ze dostałem obrazki. Bardzo piekne. zwłaszcza z tym wielkim drzewem albo z tym chłopcem nad
                    wodą.
                    • lucy_z Re: Melduję się 24.09.02, 12:40
                      zoppoter napisał:

                      > Melduję, ze dostałem obrazki. Bardzo piekne. zwłaszcza z tym wielkim drzewem
                      al
                      > bo z tym chłopcem nad
                      > wodą.
                      A to nad klawiaturą?????
                      I jeszcze cóś poszło do Ciebie;))
                      • zoppoter Re: Melduję się 24.09.02, 12:53

                        > A to nad klawiaturą?????

                        To chyba jakie proroctwo...

                        > I jeszcze cóś poszło do Ciebie;))

                        Aaa, rzeczywiście. Śliczniutkie, nie powiem. Podziękować!


                    • petelka Re: Melduję się 24.09.02, 12:53
                      zoppoter napisał:

                      > Melduję, ze dostałem obrazki. Bardzo piekne. zwłaszcza z tym wielkim drzewem
                      al
                      > bo z tym chłopcem nad
                      > wodą.


                      Tak ten z chlopcem też bardzo mi sie podobał. Ale nastrój wybitnie poprawiło mi
                      zdjęcie psa przeskakującego nad kobietą siedzącą na ławce.:)))
                      • Gość: vivion Re: Czy można się podłączyć? IP: *.tnt6.stk3.da.uu.net 24.09.02, 21:54
                        Ja tak skromnie i cichutko chciałabyb pisnąć, że też mam handrę. I nie wiem w
                        zasadze dlaczego. Wiem, że wirusy wirtualne krążą... ale żeby się handryczyły?
                        W każdym razie jestem zarażona. Nudno tutaj wokół mnie od wczoraj - może to
                        dlatego, że nikt się nie che ze mną bawić? Nikt mi żadnych obrazków nie
                        przysłał i nawet nie spytał czy chcę sobie pooglądać. Klan jakiś, czy co?
                        Ałe ja chętnie was rozweselę - chcecie sobie pośpiewać to zapraszam pod adres:
                        www.torsdag.com/internationale

                        Pozdrowienia dla wszystkich
                      • vivion Re: Oj, ta handra... 24.09.02, 22:05
                        Czy można na chwilkę zabrać głos na szanownym forum? Tak? no to dziękuję.
                        Wiem, że szaleją różne wirtualne wirusy ale żeby się handryczyły? Tak, czy siak
                        jestem zarażona, też mam handrę i jest mi troszkę markotno. Ot, takie życie -
                        nudy wokół, jesienny wiatr zaciekle (u nas)strąca wysuszone upalnym latem
                        liście, nie wiadomo, czy będzie padać... a ja się tak zastanawiam, dlaczego
                        nikt do mnie obrazków nie wysyła? Czym to trzeba się zasłużyć, może Lucy pomoże
                        i da dobre tipsy? Wygląda na porządną dziewczynę!
                        Jak ktoś chciałby rozweselić się przez chwilkę, to polecam adres:
                        www.torsdag.com/internationale

                        Pozdrowienia dla wszystkich forumowiczów!
                        • iwa.ja Re: Oj, ta chandra... 24.09.02, 22:28
                          Starałam się wejść w ten wtorek (bo to chyba znaczy wtorek?), ale nic z tego
                          nie wyszło. A tak poza protokołem: najgorszy smutek daje się przespać. Co
                          zresztąą zamierzam za czas jakiś wykonać. I spuścić wodę na dzisiejszy dzień.
                          • vivion Re: Oj, ta chandra... 25.09.02, 00:03
                            iwa.ja napisała:

                            > Starałam się wejść w ten wtorek (bo to chyba znaczy wtorek?), ale nic z tego
                            > nie wyszło. A tak poza protokołem: najgorszy smutek daje się przespać. Co
                            > zresztąą zamierzam za czas jakiś wykonać. I spuścić wodę na dzisiejszy
                            dzień.
                            >
                            • lucy_z Re: Vivion 25.09.02, 09:46
                              I Tobie na pocieszenie coś wysłałam:))
                              Pozdrawiam:)
                          • zoppoter Czwartek. 25.09.02, 09:55
                            iwa.ja napisała:

                            > Starałam się wejść w ten wtorek (bo to chyba znaczy wtorek?), ale nic z tego
                            > nie wyszło. A tak poza protokołem: najgorszy smutek daje się przespać. Co
                            > zresztąą zamierzam za czas jakiś wykonać. I spuścić wodę na dzisiejszy dzień.
                            >
                            • orissa Re: Czwartek. 25.09.02, 10:52
                              zoppoter napisał:

                              > Czwartek, nie wtorek. Może ta strona działa tylko w czwartki...?

                              A to dzis nie sroda tylko czwartek? No przeciez to niemozliwe zebym zgubila
                              jeden dzien tygodnia...:-)
                              • iwa.ja Re: Czwartek. 25.09.02, 11:34
                                no to wszyscy jesteśmy jesiennie porąbani. A mi za chwilę będzie codziennie niedziela.
                              • zoppoter Re: Czwartek. 25.09.02, 11:35
                                orissa napisała:

                                > zoppoter napisał:
                                >
                                > > Czwartek, nie wtorek. Może ta strona działa tylko w czwartki...?
                                >
                                > A to dzis nie sroda tylko czwartek? No przeciez to niemozliwe zebym zgubila
                                > jeden dzien tygodnia...:-)
                                >

                                No środa dzisiaj, to i strona nie działa. Jutro by spróbować.
                                • lucy_z Re: Czwartek. 25.09.02, 12:15
                                  Witam Was jednak środowo;)))
                                  Ciężko jest mi się
                                  dzisiaj tu dostać! Nie wiem czy to u mnie czy portal tak chodzi:(
                                  jeszcze gorsza pogoda jest niż wczoraj, eh...:(((
                                  Nie, nie.....tak:)))))
                                  • Gość: niania Re: Czwartek. IP: *.waw.cdp.pl 25.09.02, 12:22
                                    lucy_z napisała:

                                    > Witam Was jednak środowo;)))
                                    > Ciężko jest mi się
                                    > dzisiaj tu dostać! Nie wiem czy to u mnie czy portal tak chodzi:(
                                    > jeszcze gorsza pogoda jest niż wczoraj, eh...:(((
                                    > Nie, nie.....tak:)))))
                                    >
                                    >
                                    • lucy_z Re: Czwartek. 25.09.02, 12:32
                                      Witaj Nianiu:)
                                      Skrobanie szyb???????!??? A to heca!;) To szron był czy...błotko???;)
                                      U mnie ponuro, siąpi i jeszcze słabo chodzi internet:(
                                      Dobra wiadomość! Od niedzieli poprawa pogody.Podobno!:)
                                      • nianiaw Re: Czwartek. 25.09.02, 14:16
                                        lucy_z napisała:

                                        > Witaj Nianiu:)
                                        > Skrobanie szyb???????!??? A to heca!;) To szron był czy...błotko???;)
                                        > U mnie ponuro, siąpi i jeszcze słabo chodzi internet:(
                                        > Dobra wiadomość! Od niedzieli poprawa pogody.Podobno!:)
                                        >
                                        • orissa Re: Czwartek. 25.09.02, 14:22
                                          Ja lubie kazdy dzien tygodnia, nawet poniedzialki, bo w kazdym dniu cos sie
                                          ciekawego dzieje:-)) A Forum chodzi jak chodzi, gdy korzystam z IE to prawie
                                          nie chodzi, jak z Opery to idzie jak burza, bez wzgledu na dzien tygodnia.
                                          A z tym grzaniem to mnie nie wkurzajcie jzu co?;-)) U mnie nadal kaloryferki
                                          zimniutkie ale za to gaz mi wlaczyli po miesiecznej walce z wiatrakami :-))
                                          • gepard1 Re: Piatek i inne chwile. 25.09.02, 16:31
                                            Jesli chodzi o dni tygodnia to piatek bije w mym kalendarzu wczesniejsze dni
                                            tygodnia.Zalety:ostatni (teoretycznie)dzien w pracy,nastepne dwa dni sa wolne
                                            czyli wspanialy wstep do tychze dni,mozna juz wieczorkiem gdzies sie wypuscic
                                            bez obawy konsekwencji tego wieczora w nastepnym dniu.Nie licze oczywiscie
                                            ewentualnego dziamgania zony przy uszku ze znowu gdzies ide :).Choc az tak
                                            czesto nie mam okazji sie wloczyc po miescie.A swoja droga wieczor piatkowy
                                            moze byc przeurocza chwilka spedzona na lonie rodziny.Dawno nie robilem (z
                                            braku czasu i sil niestety)kolacji przy swiecach,chyba wroce do tej tradycji.
                                            A bolaczka mnie i zony jest to ze nie mamy za bardzo mozliwosci sie wyposcic
                                            sami na miasto bez dzieciakow.Koniecznosc opieki przy dzieciach zmusza nas do
                                            siedzenia w domu.przykre to ale takie zycie.I wspolczuje wszystkim osobom
                                            siedzacym wkolko przy swych pociechach.One naprawde bywaja meczace.
                                            I wtej sytuacji nie dziwie sie zonie ze wiesza na mnie koty gdy chce gdzies isc.
                                            Dodam jeszcze ze z checia bym sama zonke wyposcil z domu zeby sie rozerwala
                                            ale......ech ta rodzina.Ma swe plusy i minusy.
                                            Pozdrawiam serdecznie,
                                            • gatto2pl Re: Piatek i inne chwile. 06.10.02, 23:39
                                              ..mhmmmm...niestety piatek to dla mnie najciezszy dzien tygodnia.....
                                              po nim sobota i niedziela, ktora po ponad dwoch miesiacach wreszcie spedzam w
                                              domu...a nie w pracy......
                                              to jest tak...jak sie zmienia prace..1 sierpnia:-((((((
                                              ..z tego tez powodu wynika moja nieobecnosc tutaj...chociaz...telepatycznie(?)
                                              jestem.-))

                                              A tak naprawde..to kocham chwile samotnosci...jest czas na to aby pomarzyc i
                                              pomyslec, bez potrzeby tlumaczenia nikomu "zamyslen...czy odjazdow w
                                              nieznane"...
                                              to jest taka chwila z samym soba...brak towarzystwa nigdy nie byl dla mnie
                                              problemem...wrecz przeciwnie....dobra muzyka...ksiazka , ktora wreszcie moge
                                              poczytac po raz kolejny(kocham powroty...)i nikt nie pyta sie dlaczego, po raz
                                              kolejny siegam po ta sama ksiazke......slucham tej samej muzyki ...itd itp
                                              to jest czas na myslenie i przemyslenie, bez potrzeby "komunikowania"...
                                              po prostu...dla mnie to jest ..chwila oddechu...
                                              Pozdrowienia wszystkim samotnikom...i nie
                                              gatto2pl
    • Gość: vivion Re: Lekarstwo na chandrę? IP: *.tnt1.stk3.da.uu.net 25.09.02, 20:55
      Już mam! Wiem gdzie pies pogrzebany!
      Pełen adres: www.torsdag.com/internationale/


      No więc to jest tak, że:
      "torsdag" to po naszemu czwartek (brawa dla Zoppotera!!!!!!!) więc można
      śmiało jutro sobie pośpiewać, z tym że ostrzegam: te 6,5 MB na moim modemie(56
      K)ładowało się w zawrotnym tempie się, niestety sporo ponad 5 minut. Ale nie
      traćcie cierpliwości - warto poczekać!

      Pozdrawiam





      • belissarius Re: Chandra 26.09.02, 06:39
        Wiecie... Nie, źle. Nie wiecie dlaczego wszyscy mieliśmy chandrę? To wina ekwinokcjum! Poczytajcie w
        starych mądrych księgach � równonoc jesienna niesie ze sobą wyjątkowo złą aurę. To właśnie w
        okolicach 23-24 września najwięcej jest samobójstw, kłótni małżeńskich, zgrzytów w pracy, a także � bez
        śmiechu � zagadkowych zjawisk atmosferycznych. W średniowieczu równonoc roiła się od zjaw i widm, a
        szczególnie paskudna rola przypisana została nocnym ptakom, zwłaszcza lelkom wołającym "krwi, krwi!",
        które zapowiadać miały w ten sposób jakieś okropne klęski. Empirycznie nie da się tego stwierdzić, ale
        fakty mówią za siebie. Nasze chandry były jednym z nich.
        Pozdrawiam upiornie, Piotr
        • Gość: niania Re: Chandra IP: *.waw.cdp.pl 26.09.02, 10:16
          belissarius napisał:

          > Wiecie... Nie, źle. Nie wiecie dlaczego wszyscy mieliśmy chandrę? To wina
          ekwin
          > okcjum! Poczytajcie w
          > starych mądrych księgach � równonoc jesienna niesie ze sobą wyjątkowo złą
          aurę.
          > To właśnie w
          > okolicach 23-24 września najwięcej jest samobójstw, kłótni małżeńskich,
          zgrzytó
          > w w pracy, a także � bez
          > śmiechu � zagadkowych zjawisk atmosferycznych. W średniowieczu równonoc roiła
          s
          > ię od zjaw i widm, a
          > szczególnie paskudna rola przypisana została nocnym ptakom, zwłaszcza lelkom
          wo
          > łającym "krwi, krwi!",
          > które zapowiadać miały w ten sposób jakieś okropne klęski. Empirycznie nie da
          s
          > ię tego stwierdzić, ale
          > fakty mówią za siebie. Nasze chandry były jednym z nich.
          > Pozdrawiam upiornie, Piotr
          Upiornie, czyli jak...
          Stach się bać.
          niania
    • Gość: marwlod Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 15:39
      Mi na pewno takie wieczorki by sie podobaly, tylko ze u mnie ich nie ma. Ot,
      proza zycia, wracam z pracy z zona, zabieramy Mikolaja po drodze od opiekunki.
      Przyjdziemy, trzeba cos sobie i Mikiemu do jedzenia przygotowac. Potem jeszcze
      zabawa z Mikolajem, a potem to trzeba isc spac zeby w miare spokojnie wstac
      rano i dotrzec do roboty. Cos mi sie wydaje ze popadam w jakies okrutne
      odretwienie spowodowane rutyna. A ze snu potrzebuje 8 godzin zeby dobrze
      funkcjonowac to nie za bardzo jest czas zeby cos porobic wieczorkiem, chociazby
      poczytac. Trzeba wprowadzic jakies zmiany. Wydaje mi sie ze dzien jest za
      krotki. Czy moze ja nie jestem zorganizowany? Nie wiem. Ale mnie tez dopadlo...
      Pozdrowka,
      Marcin
      • orissa Re: Do Marwlod :-) 26.09.02, 16:13
        Czytajac Twoj post zobaczylam swoja rodzine sprzed roku. Teraz jest zupelnie
        inaczej, potrzebowalismy wielu zmian, zeby wydusic z 24 godzin jakie ma doba
        chocby pare tygodniowo dla siebie. I to co wydawalo sie niemozliwe stalo sie
        proste w realizacji, bylismy wlasnie po prostu zle zorganizowani.
        • Gość: marwlod Nadzieja :-) IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 16:54
          Elu, dziekuje za rozbudzenie nadziei!

          > Czytajac Twoj post zobaczylam swoja rodzine sprzed roku. Teraz jest zupelnie
          > inaczej, potrzebowalismy wielu zmian, zeby wydusic z 24 godzin jakie ma doba
          > chocby pare tygodniowo dla siebie. I to co wydawalo sie niemozliwe stalo sie
          > proste w realizacji, bylismy wlasnie po prostu zle zorganizowani.

          A jak tego dokonaliscie? Czy korzystaliscie z pomocy babc itd.? Bo w zasadzie
          nie wspomnialem, ze weekendy sa zwykle super, tyle ze w tygodniu jest tak jakos
          rutynowo. W tygodniu i tak Miki ma nas malo bo jest u opiekunki podczas gdy my
          pracujemy, takze jestesmy dalecy od zostawiania go u moich lub Magdy rodzicow.

          Bardzo chetnie poczytam o Waszych doswiadczeniach, bo trudno jest zobaczyc
          pewne sprawy z boku i znalezc taki element, ktory mozna zmienic. Jak chcesz to
          mozesz na priva: marwlod@interia.pl

          Dzieki,
          Marcin
    • o__o Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 29.09.02, 12:42
      Lubię.
      • iwa_ja Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 29.09.02, 23:56
        A gdzie jest Lucy?!!! O tej porze zawsze była!
        • o__o Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 30.09.02, 00:32
          iwa_ja napisała:

          > A gdzie jest Lucy?!!! O tej porze zawsze była!

          Może ogląda "Dziewiąte wrota" Polańskiego w TV :-)
        • lucy_z Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 30.09.02, 12:34
          iwa_ja napisała:

          > A gdzie jest Lucy?!!! O tej porze zawsze była!

          Iwa, przez trzy dni nie mogłam nic otworzyć, nic przeczytać:(((((
          Ja jestem uwiązana do jednego komputera matki, na takiej smyczy;)
          Jest tych komputerów może pięć! Jak zaczną coś tam wszyscy ściągać to koniec
          świata, o:(((

          Chcę jeszcZe poinformować, że wczoraj latałam w lesie w poszukiwaniu grzybów!
          W dwóch wiadrach były dwa duże, zdrowe prawdziwki i dwa maleńkie, ciupeńkie
          podgrzybki, hi, hi;))
          Jedyny plus, to to że się dotleniłam:)))
          • zoppoter Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 30.09.02, 12:52

            > Chcę jeszcZe poinformować, że wczoraj latałam w lesie w poszukiwaniu grzybów!
            > W dwóch wiadrach były dwa duże, zdrowe prawdziwki i dwa maleńkie, ciupeńkie
            > podgrzybki, hi, hi;))
            > Jedyny plus, to to że się dotleniłam:)))
            >
            >
            • lucy_z Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 30.09.02, 13:03
              Wiadra to wzięłam z domu Zoppoterku, chociaż miałam zamiar je cisnąć w lesie.
              Ale co winne biedne wiaderka;)
              Jednak się zaparłam i jadę w piątek znowu, a co, do skutku;)
          • o__o Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 30.09.02, 22:02
            lucy_z napisała:

            > W dwóch wiadrach były dwa duże, zdrowe prawdziwki i dwa maleńkie, ciupeńkie
            > podgrzybki, hi, hi;))

            Moje zbiory w zeszły tygodniu to kilka podgrzybków i maślaków :-( Ale będzie
            lepiej...jeszcze opieńki nie ruszyły :-0
    • macko74 Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 30.09.02, 02:23
      Wlasciwie to juz jesien ,ale tutaj gdzie jestem jeszcze jej tak nie dostrzegam.
      Moje wieczory (od 2 latek) przewaznie spedzam samemu ,czy cicho to zalezy...
      Trwa to juz tak dlugo, ze nie wiem czy lubie "ciche i samotne wieczory? ",
      czasem tak ...przyzwyczjenie robi swoje , a z drugiej strony to mam ich dosyc...
      Wtedy jestem wdzieczny Panu B....za telefon i komputer ...bo to one zapewniaja
      mi kontakt z rodzina.
      PA PA
      Pozdrowka .
      Macko.
      • belissarius Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 30.09.02, 02:35
        Ja mam rodzinę zorganizowaną następująco: żona pracuje od b. wcześne rano, ale za to wraca ok. 15. Ja
        odwrotnie, zaczynam powiedzmy ok. 12-13 (tzw. nienormowany czas pracy) i kończę pomiędzy 19 a 22. W
        ten sposób nasza Pysia ma rodziców i rano i po szkole, żona czas na odreagowanie wczesnego
        wstawania, a ja � no właśnie: ciche, samotne wieczory...
      • gatto2pl Re: Lubicie ciche i samotne wieczory? 12.10.02, 19:27
        Samotnosc...mozna byc samotnym bedac z kims.....
        Samotnosc...pozwolila mi (w pewnym okresie mojego zycia) spojrzec glebiej...
        zasatnowic sie nad tym co jest wazne dla mnie i nie dre3czyc sie tym co jest
        wazne...dla innych;
        dobra muzyka, czy ksiazka...dlugi samotny spacer..i czlowiek wraca..uzbrojony
        w cierpliwosc i cieplo..dla innych!

        mhmmmmm!czuje potrzebe..odrobiny..samotnosci:-)
        ciao
        gatto2pl
        • iwa_ja mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 21:26
          Coś mi się wydaje, że Gatto jest meteopatą. Pogoda dzisiaj nastawia
          rzeczywiście refleksyjnie... Chociaż...jak się przelecieć po mrozie z psem, to
          wszystkie refleksje, przepraszam za eufemizm, zostają w trawie. I człowiek
          wraca do ciepłych kaloryferów jak po odnowie biologicznej.
          I nawet mnie nie wkurzają te niunie machające odnóżami po to, żeby jury jednej
          z nich włożyło na łeb koronę, na ramię broń, przepraszam, szarfę z nazwą
          Missssss czegoś tam. No i te kluczyki od samochodu. A własnie, gdzie są
          kluczyki?! Gdzieś je tutaj połozyłam. Zaraz, przecież ja nie mam samochodu!
          Pozdrawiam sobotnio wszystkie samotne mniej lub bardziej koty...
          • gatto2pl Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 22:34
            iwa_ja napisała:

            > Coś mi się wydaje, że Gatto jest meteopatą. Pogoda dzisiaj nastawia
            > rzeczywiście refleksyjnie... Chociaż...jak się przelecieć po mrozie z psem,
            to
            > wszystkie refleksje, przepraszam za eufemizm, zostają w trawie. I człowiek
            > wraca do ciepłych kaloryferów jak po odnowie biologicznej.


            To nie jest tak...biorac pod uwage..geografie i w zwiazku z tym klimat,
            psa nie mam sic! bo jak przyslowie mowi...pies z kotem itd itp:-)))))

            A jezeli chodzi o cipelko, to i kaloryfery nie sa potrzebne, ot to byla taka
            moja refleksja na temat samotnosci i nie..po prostu

            Trzymajcie sie ..Cieplo
            gatto2pl
            • iwa_ja Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 22:43
              Gatto, też pozdrawiam cieplutko...
              • gatto2pl Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 22:47
                Iwa,
                jak to milo Ciebie uslyszec..
                Ciao
                gatto2pl
                • iwa_ja Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 22:58
                  Hihi, słyszysz mnie? Bo ja Ciebie nie... Jak to jest, "ascoltare" (nie mam
                  słownika)? Jaka poza tym jest różnica między "słuchać" a słyszeć"? Mam braki.
                  Oczekuję lekcji nocnej w kwestii jw.
                  • gatto2pl Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 23:21
                    iwa_ja napisała:

                    > Hihi, słyszysz mnie? Bo ja Ciebie nie... Jak to jest, "ascoltare" (nie mam
                    > słownika)? Jaka poza tym jest różnica między "słuchać" a słyszeć"? Mam braki.
                    > Oczekuję lekcji nocnej w kwestii jw.

                    Iwa,
                    Ti ascolto ( slucham) e ti sento ( slysze),
                    verbo sentire znaczy rowniez "czuc" np zapch kogos/czegos; sentyment do
                    kogos/czegos..;
                    zawsze do uslug
                    gatto2pl
                    • gatto2pl Re: jeszcze raz o samotnosci........ 12.10.02, 23:32
                      Wiecznie samotni
                      Wiecznie samotni!... Pośród tłumu ludzi,
                      gdy serce nasze wstrząśnie ich sercami,
                      gdy dusza nasza ich dusze obudzi
                      i tłum ten cały koło nas się toczy,
                      dłoń wyciągając ku nam, wznosząc oczy:
                      jesteśmy sami.

                      Wiecznie samotni!... Gdy w najbliższym kole
                      twarze gorzkimi zraszają się łzami,
                      wspólne pragnienie zaświeci na czole
                      albo wybuchną ludzie szczerym śmiechem:
                      my, łzom i szczęściu wtórujący echem,
                      jesteśmy sami.

                      Wiecznie samotni!... Nawet w takiej chwili,
                      gdyśmy spleceni wzajem ramionami
                      z kobietą dusze i ciała złączyli,
                      gdy z nią przeniknąć pragniemy się wzajem,
                      jej serce bierzem i jej serce dajem:
                      jesteśmy sami.

                      Wiecznie samotni, wiecznie szukający
                      ............

                      gatto2pl
                    • iwa_ja Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 23:36
                      gatto2pl napisała:

                      > Ti ascolto ( slucham) e ti sento ( slysze),
                      > verbo sentire znaczy rowniez "czuc" np zapch kogos/czegos; sentyment do
                      > kogos/czegos..;
                      > zawsze do uslug
                      > gatto2pl
                      Allora, ti sento...Buonanotte. A riparlare (dobrze?)! Sono stanca adesso...
                      • gatto2pl Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 23:39
                        iwa_ja napisała:

                        > Allora, ti sento...Buonanotte. A riparlare (dobrze?)! Sono stanca adesso...

                        Benissimo...buonanotte e buon riposo..
                        A presto
                        gatto2pl
                      • stefan4 Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 03:58
                        gatto2pl:
                        > ti sento ( slysze),
                        > sentire znaczy rowniez "czuc" np zapch kogos/czegos; sentyment do
                        > kogos/czegos..;

                        To tak jak po czesku, nie? ,,Počuvej se'' = posłuchaj (nie jestem pewien
                        pisowni).

                        iwa_ja:
                        > Sono stanca adesso...

                        Czy ,,stanca'' to zmęczona? Skojarzyło mi się z rosyjskim ,,ustałaja''.

                        Kiedyś wciskałem jakiś kit włoskiemu celnikowi w rozmaitych językach, których on
                        udawał, że nie rozumie (bo inaczej musiałby mnie zatrzymać). W końcu powiedział
                        po rosyjsku ,,stranno''. przybił pieczątkę... i dopiero w samolocie zajarzyłem,
                        że ,,strano'' jest włoskim słowem oznaczającym to samo, co rosyjski oryginał.

                        Czy wiedzieliście, że włoski jest językiem słowiańskim, czy dopiero ja to
                        odkryłem?

                        - Stefan

                    • Gość: Vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... IP: *.tnt1.stk3.da.uu.net 12.10.02, 23:37
                      Iwa, nastukałam się pisząc specjalny post do ciebieo GArczynie i PW icholerka,
                      nie wiem jak ja to sprytnie zrobiłam ale WSZYSTO zniknęło!!!!! Co ze mną, czy
                      ja się kiedykolwiek nauczę?!! Zaglądnij może jutro do tego wątku o piwku?

                      Pozdrawiam serdecznie, ciebie i Kota
                      Ciao a presto
                      • iwa_ja Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 23:42
                        Pewnie, że zajrzę. Tera idę do spanka. Dobra...Dzięki za pamięć...
                      • gatto2pl Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 12.10.02, 23:43
                        Gość portalu: Vivion napisał(a):

                        > Iwa, nastukałam się pisząc specjalny post do ciebieo GArczynie i PW
                        icholerka,
                        > nie wiem jak ja to sprytnie zrobiłam ale WSZYSTO zniknęło!!!!! Co ze mną, czy
                        > ja się kiedykolwiek nauczę?!! Zaglądnij może jutro do tego wątku o piwku?
                        >
                        > Pozdrawiam serdecznie, ciebie i Kota
                        > Ciao a presto

                        Vivion,
                        nie martw sie...nie takie rzeczy gina...i odnajduja sie w przyrodzie:-))))))

                        A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                        czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))

                        Un abbraccio
                        gatto2pl

                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:15
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:17
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                          • gatto2pl Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:50
                            Hi Vivion,
                            jak milczysz to milczysz...ale jak piszesz to...dziesiatkami:-))))
                            wiem..wiem to nie Twoja wina..czasami tak wychodzi

                            Abbraccio znaczy uscisk, objecie:-))))))

                            Buonanotte
                            gatto2pl
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:17
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:18
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:19
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:19
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:20
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:21
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:21
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:22
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))


                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          > gatto2pl
                          A co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                        • vivion Re: mozna byc samotnym bedac z kims..... 13.10.02, 02:29
                          gatto2pl napisała:

                          > A propos Garczyna to i ja mam nieziemskie wspomnienia....ale nie bardzo wiem
                          > czy nadaja sie na :-) Forum.-))))))))

                          Hmmm,nie wiem, co ci poradzić. Za słaba jestem, nie potrafię ocenić, co się na
                          forum nadaje a co nie. Może Iwa ma jakieś zdanie? Ona taka mądra:)))
                          A ja się strasznie cieszę, że jeszcze jedna z Garczynem związana!

                          > Un abbraccio
                          Gatto,a co to znaczy?

                          Devo dormire adesso. Buona notte!
                          • iwa_ja nie przypuszczałam, że... 13.10.02, 08:59
                            ...sama liczba jednakowych postów może wprowadzić w dobry humor z rana! i za
                            każdym razem: Iwa - ona taka mądra... hihihi, prawie popłakałam się ze smiechu.
                            Teraz w temacie Garczyn: wypowiedziałam sie na wątku "wyjechanych", że kiedyś
                            dochodzi do tzw. bep-u czyli punktu przegięcia i wtedy nalezy rozpocząć zajęcia
                            w podgrupach. Innymi słowy: rozejść się!
                            Stefan, ja juz dawno zauważylam, że języki nawzajem z siebie kradną. Elegancko
                            nazywa sie to podobno "globalizacja". Nie chcę skarżyć, ale kto z kogo ściągnął
                            słowo "dormitorium"? Przecież to czystopolskie okreslenie sypialni, prawda? Tak
                            mi się skojarzyło a propos zdanka "devo dormire adesso". A "stanca" rzeczywicie
                            znaczy "zmęczona"... Piekny język, nie?
                            • lucy_z Re: Vivion 13.10.02, 10:43
                              Vivion:) Położyłaś na ten Garczyn duży nacisk, hi, hi:)))
                              • iwa_ja Re: Vivion 13.10.02, 11:07
                                Bo tam było naprawdę cudownie, Lucy. Wcale się nie dziwię, że z tych nerw
                                Vivion poomsykały się palce na klawiaturze. A widziałaś, Lucy to jezioro? Oj,
                                Vivion, zapomniałam. Czy Wy też wypuszczaliście się do Koscierzyny w tych
                                pięknych mundurkach tylko po to, żeby w sklepiku w uliczce odchodzącej od rynku
                                kupowac pocztówki dźwiękowe? Pocztówki, ktore potem wieczorem puszczało się w
                                tancbudzie na obozie? I te wieczorne przytulangi...
                                Jeszcze teraz widzę wirujący Pałac Kultury na adapterze...
                                • lucy_z Re: Vivion 13.10.02, 11:37
                                  Wspominałyście stadion w Sopocie! Też sporo czasu tam spędziłam bo byłam dobra
                                  w skokach w zwyż i dal. Ale normalnie innym sportem się zajmowałam i to
                                  intensywnie a lekkoatletyka była produktem ubocznym. Tam właśnie, na tym
                                  stadionie w czasie zawodów usłyszałam taką zapowiedź:"skacze jelito,
                                  przygotowuje się żołądek". Gdybym nie słyszała tego na własne uszy, nigdy bym
                                  nie uwierzyła, ha, ha:)))
                                  • lucy_z ReBłąd!!! 13.10.02, 15:45
                                    Źle napisałam bo powinnam napisać "Jelito" i "Żołądek", bo to były nazwiska!!!
                                • gatto2pl Re: Garczyn....... 13.10.02, 17:12
                                  iwa_ja napisała:

                                  > Bo tam było naprawdę cudownie, Lucy. Wcale się nie dziwię, że z tych nerw
                                  > Vivion poomsykały się palce na klawiaturze. A widziałaś, Lucy to jezioro? Oj,
                                  > Vivion, zapomniałam. Czy Wy też wypuszczaliście się do Koscierzyny w tych
                                  > pięknych mundurkach tylko po to, żeby w sklepiku w uliczce odchodzącej od
                                  rynku
                                  >
                                  > kupowac pocztówki dźwiękowe? Pocztówki, ktore potem wieczorem puszczało się w
                                  > tancbudzie na obozie? I te wieczorne przytulangi...
                                  > Jeszcze teraz widzę wirujący Pałac Kultury na adapterze...

                                  mhm....byla tez taka kawiarenka gdzie ludzie w mundurkach ( na tzw przepustce)
                                  popijali Vermouth ( takie tez bylo moje pierwsze spotkanie z .....)

                                  4 kolejne lata (czytaj wakacje) dane mi bylo tam spedzic w Garczynie - ogromna
                                  frajda- ...dzieki zeglarzom....z Kpt Piatkowskim( i jego synem) na czele ..ale
                                  to odrebna opowiesc...sa pewne historyjki ..malotatom ..zakazane:-))))))

                                  Ciao
                                  gatto2pl


                                  • vivion Re: Garczyn, Garczyn, Garczyn...... 13.10.02, 17:57
                                    Dziewczyny, warto było zobaczyć moje zdziwienie pomieszyne z ogromnym wstydem,
                                    gdy weszłam sobie spokojnie na ten wątek:0
                                    Taki obciach!!! Całe szczęście, że wybaczacie. TAK od dawna się nie
                                    uśmiałam:))))

                                    Abraccio dla was wszystkich!!!
                                    • gatto2pl Re: Garczyn, Garczyn, Garczyn...... 13.10.02, 18:07
                                      vivion napisała:

                                      > Dziewczyny, warto było zobaczyć moje zdziwienie pomieszyne z ogromnym
                                      wstydem,
                                      > gdy weszłam sobie spokojnie na ten wątek:0
                                      > Taki obciach!!! Całe szczęście, że wybaczacie. TAK od dawna się nie
                                      > uśmiałam:))))
                                      >
                                      > Abraccio dla was wszystkich!!!


                                      Smiech to zdrowie...ktos kiedys stwierdzil:-))))))))
                                      Wiec smiejmy sie......
                                      Ciao
                                      Gatto2pl
                                  • iwa_ja Re: Garczyn....... 13.10.02, 22:01
                                    gatto2pl napisała:

                                    > 4 kolejne lata (czytaj wakacje) dane mi bylo tam spedzic w Garczynie -
                                    ogromna
                                    > frajda- ...dzieki zeglarzom....z Kpt Piatkowskim( i jego synem) na
                                    czele ..ale
                                    > to odrebna opowiesc...sa pewne historyjki ..malotatom ..zakazane:-))))))
                                    Leszek Piątkowski był uprzejmy oblać mnie za pierwszym podejściem na żeglarza.
                                    A w parę lat później, kiedy już byłam sternikiem jachtowym, to z Leszkiem na
                                    rejsie... Taaa, masz rację Gatto, małolaty nie moga tego czytać...
                                    • gatto2pl Re: Garczyn....... 13.10.02, 23:36
                                      iwa_ja napisała:

                                      > Leszek Piątkowski był uprzejmy oblać mnie za pierwszym podejściem na
                                      żeglarza.
                                      > A w parę lat później, kiedy już byłam sternikiem jachtowym, to z Leszkiem na
                                      > rejsie... Taaa, masz rację Gatto, małolaty nie moga tego czytać...

                                      He, he , he...dozwolone od lat osiemnastu:-))))))))
                                      ciao
                                      Gatto2pl
                                      • vivion Re: Obóz żeglarski? Hmm.. 14.10.02, 00:24
                                        ńeglarza, a właściwie żeglarki ze mnie nie dało się zrobić, natomiast chętnie
                                        uczestniczyłam w jednej takiej przygodzie żeglarskiej - porą zimową! Obóz
                                        żeglarski w Karpaczu. Marzec 94. Więcej nie powiem;)))
                                        • gatto2pl Re: Obóz żeglarski? Hmm.. 14.10.02, 00:43
                                          vivion napisała:

                                          > ńeglarza, a właściwie żeglarki ze mnie nie dało się zrobić, natomiast chętnie
                                          > uczestniczyłam w jednej takiej przygodzie żeglarskiej - porą zimową! Obóz
                                          > żeglarski w Karpaczu. Marzec 94. Więcej nie powiem;)))
                                          >
                                          • pumeks Garczyn 14.10.02, 15:34
                                            No tak... a ja na obóz PO do Garczyna trafiłem w czasach kiedy pocztówki
                                            dźwiękowe to już było retro... Na pierwszy dzień zdobyłem przezwisko (to samo
                                            którym się tutaj dla was loguję) a na ostatni - patent żeglarza jachtowego.
                                            Do Kościerzyny chyba też nas zawozili, ale nie zrobiło to na mnie wrażenia, bo
                                            znałem miasteczko już dawniej, w dzieciństwie często spędzałem wakacje w
                                            Gołubiu Kaszubskim.
                                            Za to niezatarte wrażenie pozostawił powrót z Garczyna, już w "cywilnych"
                                            ciuchach, najpierw na leśną stacyjkę wjechał piętrowy skład, wszyscyśmy się
                                            wtłoczyli do śroka i do Koscierzyny stałem tylko na jednej nodze (druga jechała
                                            na zewnątrz wagonu).
                                            • iwa_ja Re: Garczyn 14.10.02, 16:38
                                              Taaa, te powroty z Garczyna. A potem szlochy zakochanych na dworcu w
                                              Kościerzynie... Bo jedni na Gdańsk, drudzy na Toruń, trzeci na... Napiszę!
                                              zadzwonię!
                                • vivion Re: Vivion 15.10.02, 01:37
                                  iwa_ja napisała:

                                  Oj,
                                  > Vivion, zapomniałam. Czy Wy też wypuszczaliście się do Koscierzyny w tych
                                  > pięknych mundurkach tylko po to, żeby w sklepiku w uliczce odchodzącej od
                                  >rynku kupowac pocztówki dźwiękowe? Pocztówki, ktore potem wieczorem puszczało
                                  się w tancbudzie na obozie? I te wieczorne przytulangi...
                                  > Jeszcze teraz widzę wirujący Pałac Kultury na adapterze...

                                  Tu mnie pamięć zawiodła, ni cholerki nie mogę sobie przywołać obrazków z
                                  Kościerzyny! Jak mielibyśmy się tam dostać, jakim środkiem lokomocji? Nie
                                  sądzę, żebym była zainteresowana marszem...
                                  Przytulangi, owszem, pamiętam, pamiętam...

                                  Pocztówki dźwiękowe, powiem wam, taki mają dla mnie ładunek emocjonalny -
                                  wprost nieproporcjonalny do ich jakości!!! Nie powtarzalny ich urok... A jakie
                                  człowiek miał wzięcie, ile zaproszeń na prywatki (tak to się kiedyś
                                  nazywało, "prywatka")jak w swojej płytotece miał np Beatelsów!
                                  • belissarius Re: Prywatki 15.10.02, 05:46
                                    No to ja mialem przewage, bo ze mna do klasy chodzil
                                    Maciek, a Macka ojciec byl prywatna inicjatywa, wiec
                                    Macius mial co chcial, a przede wszystkim znakomity
                                    sprzet. Nie zapomne jego demonstracji stereo w roku chyba
                                    1964. Siedzielismy u niego w pokoju, szczyle, a on nam
                                    najpierw puscil plyte demo, gdzie najpierw odjezdzal
                                    pociag z Londynu (to trzaskanie drzwiami wagonow to z
                                    tej, to z tamtej strony), potem byla "La Cucaraccha" (tak
                                    sie to pisze?), a na koniec "A Hard Day's Night". A w
                                    1966 kupilem, na Hali w Gdyni, pierwszego swego wlasnego
                                    long-playa "Beatles for Sale". Pamietacie co na niej bylo?
                                    • vivion Re: Longpleje... 17.10.02, 14:29
                                      Nie pamiętam, Belis, a co to było?
                                      A co powiesz na taki duży magnetofon szpulowy firmy Sony z różnymi bajerami i
                                      wieloma ścieżkami do nagrywania??? Odjaz kompletny, jak to dzisiaj mówią. Nie
                                      ja, nie ja, tylko mój kolega z klasy dostał w prezencie z zagranicy (65 r)!
                                      Wyobrażasz sobie jaka żyła nam wychodziła?
                                      Ja się zajmowałam listą Top Twenty, którą to skrupulatnie prowadziłam, ku
                                      radości koleżanek i kolegów. A "ściągałam" ją z Radia Luxemburg w każdą
                                      niedzielę późną porą. A radio to było takie duże, lampowe, bez obudowy -
                                      właściwie do radia nie podobne, bo to domowy wypusk (tenże kolega od Sony takim
                                      zdolnym konstruktorem się okazał). Nie ważne jak wyglądało, ważne, że GRAŁO!!!!
                                      • belissarius Re: Longpleje... 18.10.02, 06:57
                                        No jak to? A ot chocby "Mr. Moonlight"...
                                        • belissarius Re: Longpleje... 21.10.02, 06:55
                                          No i kolejny samotny cichy wieczor przy klawiaturze i
                                          czyms na wzmocnienie i lepsze spanie! Moj przyjaciel (tyz
                                          z Chicago) wyslal zone i tesciowa na Floryde. Trzeba bylo
                                          popatrzec na jego facjate - to znaczy szczescie!
                                          Pozdrawiam i zachecam do podjecia tego slicznego watku
                                          Piotr
                                          • vivion Re: Balety? 21.10.02, 22:23
                                            Iwa i Bellisarius, mam do was pytanie: czy pamiętacie może występy latem na
                                            molo a konkretnie balet w fontannie - para z Opery Bałtyckiej tańczyła pod wodą
                                            mieniącą się kolorami tęczy? Musiałam być jeszcze małą dziewczynką, bo mgliście
                                            kojarzę - lecz jestem stuprocentowo pewna,że tańczyli!!! Który to mógłby być
                                            rok.. hmm, 56-58? Nie do wiary, czyżby to już było tak dawno?
                                            Pamiętam, będąc w wyższej podstawówce,jak moi rodzice wspominali czasy z przed
                                            wojny - Lwów, parki, lodowiska... To był początek lat 30-tych, dla nich piękny
                                            okres samodzielnego dorosłego życia, marzeń i uniesień. Dla mnie czasy odległe,
                                            wydywały mi się jakieś niepojęcie dalekie i obce. A teraz? - molo? Trampolina?
                                            Boczniak i skoki (popisowe oczywiście) do wody? Toż to jak wczoraj! No, może
                                            przedwczoraj... Tylko te balety mi się zatarły;)))

                                            Kto z was pamięta i co, z tamtych lat???
                                            • iwa_ja Re: Balety? 21.10.02, 22:39
                                              No to chyba było wcześniej, zanim zaczęłam rejestrować. Zresztą nie od
                                              urodzenia mieszkałam w Sopocie. Nie pamietam tych baletów... Ale skoki z
                                              boczniaka, i owszem! I pamietam, jak mój ukochany dziadek skakał z trampoliny.
                                              Jeszcze wtedy było wolno!
                                              • belissarius Re: Balety? 22.10.02, 05:25
                                                A to znaczy co? ?e teraz niby nie wolno?
                                                Nie, baletów nie ogl?da?em. Zreszt? od jesieni 1956 ju?
                                                mieszka?em w Oliwie, wi?c na Molo bywa?em bardzo rzadko...
                                                • vivion Re: Balety? 22.10.02, 10:23
                                                  No tak,teraz rozumiem dlaczego cię nie było na podwórku! A my tam okrajaliśmy
                                                  zdobyte (nożem) państwa (Rosja, Chiny, Ameryka...) Czy ktoś pamięta tę zabawę?
                                                  Czy to tylko taka lokalna rozrywka była?
                                                  Bellis, to ty musiałeś dojeżdżać do zakładu? Biedactwo:(
                                                  Nie, ty chyba podstawówkę w Oliwie robiłeś...
                                                  Na pewno były te balety! Pamiętam, że było to dla mnie ogromne przeżycie. Jak
                                                  również to wydarzenie z końca lat 50-tych, gdy przy molu zacumowała prawdziwa
                                                  jednostka wojskowa, (badajże była to łódź podwodna?).
                                                  Jednym z naszych ulubionych zajęć w porze letniej było opływanie mola dookoła.
                                                  Nie wszystkim z nas starczało sił do tego wyczynu i niektórzy (w tym ja)
                                                  zmuszeni byli płynąć bardzo bardzo blisko słupów, aby "w razie czego" móc
                                                  odpocząć obejmując nogami muszelki. Ooo, jak piekła skóra!!!
                                                  Musiałam mieć jakiegoś dobrego, pracowitego Anioła Stróża, skoro się uchowałam
                                                  przy życiu i dobrym zdrowiu;)))
                                                  • belissarius Re: Gra w wojne... 23.10.02, 05:51
                                                    Eh, serce sie raduje na to wspomnienie! To byla gra, nie
                                                    to, co te komputerowe dzisiaj!
                                                    Tak, do zakladu dojezdzalem, bo chociaz podstawowke
                                                    robilem w Oliwie, to do liceum wrocilem na Ksiazat. Droga
                                                    zajmowala mi ok. 20 minut. 10 z domu do dworca w Oliwie,
                                                    5 SKM-em, czyli "modrakiem", a potem na skrot za
                                                    magistratem do Sobieskiego i juz. Zima bylo troche
                                                    gorzej, ale przeciez fajna byla buda!
                                                    A na krach plywalas?
                                                  • iwa_ja Re: Gra w wojne... 23.10.02, 07:20
                                                    Zaraz, zaraz, Piotre, już dawno ustaliliśmy, że specjalistką od pływania na
                                                    krze byłam ja!
                                                  • vivion Re: Gra w wojne... 23.10.02, 12:52
                                                    belissarius napisał:

                                                    > Eh, serce sie raduje na to wspomnienie! To byla gra, nie
                                                    > to, co te komputerowe dzisiaj!

                                                    Taaak,¨nigdy się nam nie nudziła! W dodatku na świeżym powietrzu - człowiek
                                                    dotleniony lepiej przyjmował nauki?;))) Ciekawe, jak by nam szło dzisiaj? Muszę
                                                    kiedyś zademonstrować mojej córce, niech wie jak mamusia spędzała wolny czas na
                                                    podwórkach. A wogóle, te nasze kochane podwórka! Jak się trzymały!

                                                    > Tak, do zakladu dojezdzalem, bo chociaz podstawowke
                                                    > robilem w Oliwie, to do liceum wrocilem na Ksiazat. Droga
                                                    > zajmowala mi ok. 20 minut.

                                                    Ha! To tyle co mnie na piechotę!!! Często i dłużej trwały powroty, zwłaszcza
                                                    jesienią - trzeba było co ładniejsze kasztany pozbierać...

                                                    > A na krach plywalas?

                                                    Nie! To męskie zajęcie! Ech,żartuję tylko sobie, przypuszczam, że się nie
                                                    wpasowałam w porządne, mroźne zimy. Najpierw byłam pewnie za mała a potem...
                                                    potem inne zainteresowania;))) Wiecie, kosz, GArczyn, gitara....

                                                    Iwa, opowiedz o swoich przygodach na krze, proszę :-0
                                                  • belissarius Re: Gra w wojne... 24.10.02, 05:45
                                                    No, rzeczywiscie, Iwa m co opowiadac! Ja to juz z grubsza
                                                    znam, ale poczytam jeszcze raz. Iwa, nie daj sie prosic!
    • vivion Re: Hej tam, dokąd?! 25.10.02, 00:53
      Ja nie, ale za to mój starszy o wiele lat braciszek, ale wtedy jeszcze bardzo,
      bardzo młody (bo to gdzieś na początku lat 50-tych), wyruszył w doborowym
      towarzystwie w kierunku Szwecji. Jemu się nie udało, chłopców zgarnęła koło
      Helu straż graniczna i była z tego powodu niezła awantura - ale... poszło w
      geny, siostra w tym kraju wylądowała. Ot, takie widocznie przeznaczenie, czy ja
      wiem?

      Iwa, no to jak to było z twoim pływaniem???????
      • iwa_ja Re: Hej tam, dokąd?! 29.10.02, 00:02
        Jeszczem nie dojrzała do opowieści... Ale podnoszę wątek...
        • belissarius Re: Hej tam, dokąd?! 29.10.02, 06:53
          No, nie daj sie prosic!!!!!!!!! :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka