amoremio
21.06.06, 18:42
Rozmowa z Jerzym Gorzelikiem
Rozmawiał Józef Krzyk 2005-11-13 , ostatnia aktualizacja 2005-11-13 20:39
Czym dla Pana jest Polska?
- Jest to państwo, którego jestem obywatelem, państwo, które utrzymuje się
m.in. z moich podatków i nakłada na mnie, podobnie jak na innych obywateli,
obowiązki. To także państwo, które ma wobec mnie, jak wobec każdego
obywatela, pewne zobowiązania. I z tych zobowiązań - tak wobec mnie, jak i
innych obywateli - nie wywiązuje się zbyt sumiennie.
Ale Polska to także kraj, który ma swoją historię i kulturę - intrygującą,
ale dla mnie, jako Górnoślązaka, nieco egzotyczną, bo odmienną od tej, w
której dorastałem. Ta odmienność opierająca się na etosie walki i sarmackich
tradycjach często mnie fascynuje, ale to nie jest mój świat - świat
górnośląskiego drobnomieszczucha.
Jest Pan patriotą śląskim czy polskim?
- Słowo patriotyzm, podobnie jak ojczyzna, jest wykorzystywane jako narzędzie
manipulacji. Nierzadko patriotyzmem nazywa się to, co w istocie jest
bałwochwalczym kultem państwa. Ale żeby pan nie pomyślał, że uciekam od
pytania - mówię bez wahania, że czuję się patriotą śląskim. Nie oznacza to
bezkrytycznego stosunku do Górnego Śląska, który uważam za swoją ojczyznę, do
jego historii, tradycji i mieszkańców. Ojczyzna to dla mnie rzeczywistość
uczuć, jak by powiedział Denis de Rougemont - zbiór wspomnień i doświadczeń.
W moim przypadku te wspomnienia odnoszą się do Górnego Śląska. Z Polską nie
wiąże mnie taka intensywność przeżyć. Do Polski mam stosunek racjonalny. Jak
każde państwo oceniam ją pod kątem użytecznej służby obywatelom. Jednym z
warunków takiej użyteczności jest zapewnienie obywatelom, także Ślązakom,
poczucia "bycia u siebie". Na pewno państwo polskie to poczucie zapewnia w
stopniu niezadowalającym.
Dobro, zarówno Polski, jak i Śląska wymaga zmiany tego stanu. Tak więc
właśnie dlatego, że czuję się śląskim patriotą, chcę, żeby Polska była
państwem sprawnym, nowoczesnym i przyjaznym obywatelowi.
Czy Ślązak może być polskim patriotą?
- Oczywiście, że tak, i to w różnym wymiarze. Są Ślązacy, którzy uważają się
za część narodu polskiego, a Polskę - za swoją ojczyznę. I tacy Ślązacy mają
prawo czuć się polskimi patriotami, tak jak inni - patriotami czeskimi,
niemieckimi lub śląskimi. Nie wykluczam jednak, że w nieco innym znaczeniu
polskimi patriotami staną się również ci Ślązacy, którzy się nie identyfikują
z polską tradycją. Jeśli państwo polskie stanie się skutecznym gwarantem
obywatelskich swobód i wyrzeknie się etnicznego nacjonalizmu, to Ślązacy będą
mogli spotkać się ze swoimi polskimi współobywatelami na gruncie patriotyzmu
konstytucyjnego - przywiązania do wspólnych wartości. Przykładem mogą tutaj
być Stany Zjednoczone albo Szwajcaria. Taki stan rzeczy byłby wielkim
sukcesem państwa polskiego.
Co łączy Polaków i Ślązaków?
- Niewątpliwie to, że duża część Ślązaków to dziś obywatele państwa
polskiego. Tworzymy jedno społeczeństwo i w związku z tym dotykani jesteśmy
przez te same kryzysy. W naszym wspólnym interesie leży ich przełamywanie.
To z czego biorą się śląsko-polskie antagonizmy?
- Z ignorancji i z braku wzajemnej woli porozumienia i poznania. Wina leży po
obu stronach. Z jednej - niektórzy Ślązacy obarczają ogół Polaków
odpowiedzialnością za komunistyczną, a wcześniej sanacyjną politykę
degradacji Śląska. Nie dostrzegają przy tym, że wielu Polaków również padało
ofiarami tej polityki. Z drugiej strony - część Polaków patrzy na swoich
śląskich współobywateli przez pryzmat własnych doświadczeń historycznych.
Zapominają o tym, że Śląsk ma swoją własną historię. Wciąż jeszcze są próby
naginania nas do polskich wyobrażeń o tym, czym powinien być Śląsk. Tymczasem
po dziesięcioleciach życia we wspólnym państwie wypadałoby zaakceptować nas
takimi, jakimi jesteśmy, przestać się zżymać na rodzinne fotografie przodków
w niemieckich mundurach, na próby wyrażenia wyższych uczuć czy treści
sakralnych w śląskiej mowie i na to, że podczas meczu Legii z Schalke
Gelsenkirchen sympatie kibiców z Katowic i Chorzowa będą często po stronie
tej drugiej drużyny.
Czy powstania śląskie były zrywem narodowym Ślązaków, wojną domową czy też
polską kontrabandą?
- Te wydarzenia wymykają się naszym sądom. Z perspektywy niemieckiego Ślązaka
była to zapewne polska dywersja podważająca suwerenną decyzję plebiscytową.
Dla Ślązaków zaangażowanych w polski ruch narodowy był to zryw, który miał
przybliżyć upragnione przyłączenie do Polski - dla tych ludzi akt dziejowej
sprawiedliwości. Dla większości Ślązaków, która zachowała w powstaniach
neutralność, była to zapewne wojna domowa.
A po której stronie stanąłby Pan w tamtym momencie?
- To trudne pytanie. Mogę tylko dywagować, jak chciałbym się zachować. Sądzę,
że najlepiej czułbym się po stronie tych, którzy przelew krwi i podział
Górnego Śląska uważali za nieuzasadniony.
Za co nie lubi Pan działaczy Ruchu Obywatelskiego Polski Śląsk?
- A dlaczego nie zapyta pan, za co ich lubię?
A lubi ich Pan?
- Lubię za to, że zwalczając głoszone przez Ruch Autonomii Śląska idee, tak
naprawdę kierują uwagę opinii reszty Polski na sprawy naszego regionu. Idee,
które są atakowane z taką zaciekłością, nie mogą być przecież ideami
niepoważnymi.
Wyobraża Pan sobie współpracę z Ruchem?
- A dlaczego by nie? Działacze ROPS deklarują, że dobro regionu leży im na
sercu i że są gotowi bronić regionalnych interesów. Ta bardzo ogólna
deklaracja mogłaby stanowić przesłankę dialogu, ale za nią musiałyby pójść
konkretne czyny. Jak mówi Pismo: "Po owocach ich poznacie"
Jerzy Gorzelik, historyk sztuki z Uniwersytetu Śląskiego, lider Ruchu
Autonomii Śląska. Dziewięć lat temu był inicjatorem powołania Związku
Ludności Narodowości Śląskiej
serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,3012935.html