lamborgini1
01.01.06, 17:42
Chcialabym podzielic sie z Wami moimi doswiadczeniami w kwestii
dokarmiania,ktore w moim przypadku okazalo sie totalnym niewypalem.Moja
coreczke zaczelam dokarmiac mlekiem modyfikowanym dwa tygodnie temu,bo
plakala i domagala sie cycusia mawet tuz po karmieniu.Doszlam wiec do
wniosku,ze musze cos zrobic,bo przeciez nie bede glodzic dziecka.No i
zrobilam-poobieglam do sklepu,kupilam mleko i...nieswiadomie popelnilam
najwiekszy blad jaki moglam zrobic.Po tygodniu moja pociecha zaczela
kategorycznie odmawiac ssania cycusia.Chcialo mi sie ryczec na sama mysl,ze
ona woli butle od piersi.Postanowilam wiec natychmiast wycofac butelke "z
obiegu".Niestety okazalo sie to trudniejsze niz przypuszczalam.Malenka nadal
odmawiala wspolpracy-szarpala cycusia,kopala i darla sie wnieboglosy,mimo ze
byla glodna.Ale ja nie dawalam za wygrana.Uspokajalam i znowu
przystawialam.Od kilku dni karmienie i krzyki trwaly wiec prawie bez
przerwy.Wczoraj jednak moja gwiazka przeszla sama siebie.Calutki dzien nie
spala i krzyczala.Skapitulowalam i chcialam podac butle,bo nie moglam juz
sluchac jak moje malenstwo sie meczy.I wtedy moj ukochany maz mnie zatrzymal
i zapytal czy naprawde chce karmic nasza coreczke piersia.Odpowiedzialam,ze
oczywiscie chce,ale...Na to moj maz powiedzial,ze powinnam zdecydowac-albo
tylko piers albo tylko butla,bo obydwu niestety nie da sie pogodzic w
przypadku naszej coreczki.A jesli chce karmic piersia,to mam byc wytrwala i
konsekwentna.Chocby mialo to oznaczac karmienie kilka minut,potem
placz,uspokajanie i za 15minut znowu karmienie.I tak az do skutku.Potem wzial
malutka na rece i uspokoil.Posluchalam go i nie podalam butelki.I nie
uwierzycie co sie stalo!Minela moze godzina,moze dwie i szarpaniny z cycusiem
i nagle wieczorem Sarunia,po raz kolejny przystawiona do piersi zaczela
spokojnie i bez protestow ssac:))) I tak przez noc i dzisiaj tez.Sama nie
moge w to uwierzyc!Nie wiem czy to czary czy nasze malenstwo zrozumialo
tatusia;)Ale jedno wiem na pewno-mam cudownego i madrego meza.Bez jego
wsparcia poddalabym sie,co prawda nie bez walki,ale i tak za szybko.Mam
ogromna nadzieje,ze najgorsze mamy juz za soba nsza corcia pogodzila sie na
dobre z cycusiem:)
PS.Skladam na raczki wszystkich mam najserdeczniejsze zyczenia
noworoczne.Duzo milosci,ciepla,zdrowka dla Was i Waszych pociech.Szczegolne
zyczenia skladam natomiast tym mamom,ktore maja podobne problemy do naszego-
sily,cierpliwosci,wytrwalosci i zeby zawsze znalazl sie ktos kto Was wesprze
i pomoze przetrwac trudne chwile.