Gość: anik
IP: *.*
10.02.03, 12:46
Drogie mamy-karmicielki, zwłaszcza te "świeżutkie"! Chciałabym Wam polecić chomikowanie w zamrażalniku choćby najmniejszych porcji odciągniętego pokarmu. Kiedy na początku macie go w nadmiarze nie wylewajcie go do zlewu!Ja na to nie wpadłam i bardzo żałowałam.Kiedy synek miał 3 m-ce zaraziłam się rotawirusem albo czymś podobnym i strasznie wymiotowałam. Odwodnienie pociągnęło za sobą brak pokarmu na ok.dobę. Mały próbował ssać, a po chwili zanosił się płaczem, bo nic nie leciało. Nie chciał pić wody z glukozą, którą probowaliśmy go oszukać, ba, nie chciał też mleka w proszku nawet po 12 godzinach głodzenia. To było straszne! On upłakany, ja wykończona całonocnymi kursami do łazienki, ledwie sama się trzymałam na nogach, a gdzie tu jeszcze tulić maleństwo... Oczywiście po odczekaniu kolejnych paru godzin i wypiciu sporych ilości płynów pokarm wrócił, dziecko się najadło i dalej rozwija się świetnie, ale po co nam był ten stres? A gdybym miała zapasy....W pierwszych tygodniach nawał pokarmu opróżniałam pod ciepłym prysznicem...spływał sobie do wanny...Dlatego przestrzegam Was drogie mamy, nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać. Róbcie zapasy za wczasu.Pozdrawiam gorąco! Ania.