Dodaj do ulubionych

rozwód/dom

21.03.11, 13:51
Witam, jestem krok przed rozwodem, on składa pozew. Jedyny nasz wspólny majatek to dom obciążony kredytem. Obecnie jego wartość to więcej niż wartość kredytu. Ja chcę dom sprzedać, spłacić kredyt i podzielić się sprawiedliwie tym co pozostało. On się sprzeciwia, chce zostać w domu, mnie spłacić, lub przejąć kredyt. żadnej opcji ja nie biorę pod uwagę. Jak to wygląda przed sądem, czy ktoś był w podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • zawszeolga111 Re: rozwód/dom 21.03.11, 20:50
      jesli sie nie dogadacie bedzie musiala byc sprawa o podzial majatku.przewanie jest tak,ze jak jedna strona nie chce sprzedac nie ruchomosci musi splacic druga strone,sad nie bedzie wam kazal sprzedac,ostatecznie to wasz dom,teraz tak jesli jego wartosc przekracza kwote kredytu,co musi orzec specjalista czyli musi byc wycena,maz bierze kredyt ,ktory liczy sie w raz z odsetkami do splacenia a nie kwota ,ktora dostaliscie od banku i splacic z roznicy jaka ci sie nalezy.
      • lilith76 Re: rozwód/dom 22.03.11, 13:38
        wycena,maz bierze kredyt ,ktory liczy sie w raz z odsetkami do splacenia a n
        > ie kwota ,ktora dostaliscie od banku i splacic z roznicy jaka ci sie nalezy.

        Przecież ona właśnie tego nie chce. Tak zrozumiałam.
        Nie wiem, czy w przypadku gdy każde z was będzie stać na swoim stanowisku, sąd nie zarządzi licytacji nieruchomości i podzielenia forsy na dwoje. A to najgorsze z możliwych rozwiązań, bo licytacja zaczyna się sporo poniżej rynkowej wartości domu.

        Dlaczego nie chcesz by on został w tym domu?
    • baltycki Re: rozwód/dom 22.03.11, 18:25
      dominika8 napisała:

      > Obecnie jego wartość to więcej niż wartość kredytu.
      > Ja chcę dom sprzedać, spłacić kredyt i podzielić się sprawiedliwie
      > tym co pozostało. On się sprzeciwia, chce zostać w domu, mnie spłacić, lub przejąć kredyt.
      > żadnej opcji ja nie biorę pod uwagę...

      Ja nie rozumiem, jaka to dla Ciebie roznica.
      I wariant (kwoty z sufitusmile )
      Wartosc domu 500.000
      Pozostaly kredyt 400.000
      Faktyczny zysk ze sprzedazy 100.000
      Sprzedajecie, splacacie kredyt.. pozostalo 100.000 (jesli sprzedacie za kwote na ktora wyceniono dom) po polowie, dostajesz 50.000.

      II wariant
      Wartosc domu 500.000
      Pozostaly kredyt 400.000
      Faktyczny majatek do podzialu 100.000.. po polowie, dostajesz od meza jako splate 50.000, mezowi pozostaje dom i kredyt..
      Jakos nie widze Twojego zysku w I wariancie.

      > mnie spłacić, lub przejąć kredyt.
      nie "lub", ale "i".. musi Ciebie splacic (wg przykladu wyzej) i przejac kredyt.
      • lilith76 Re: rozwód/dom 22.03.11, 21:37
        > Jakos nie widze Twojego zysku w I wariancie.
        >

        Moralny? wink
        Pies ogrodnika? wink

        Wariant ze sprzedażą ma wadę - dom nie jest wcale tak prosto sprzedać w czasach kryzysu, moje dwie koleżanki sprzedają tak już dwa lata i chciałyby żeby ich eksowie mogli je spłacić.
    • dominika8 Re: rozwód/dom 23.03.11, 09:06
      już odpowiadam na psa ogrodnika. Dom to było nasze marzenie, razem wybieralismy działkę, razem jeździliśmy na budowę.2 lata spędziłam na, mimo ograniczonych srodków, na wykańczaniu go-kafelki, szafki, wykładziny. włozyłam w to wiele serca i czasu. kazdy szczegół dopieszczałam, zastanawiałam się nad najdrobniejszymi szczegółami. Skoro on podjął decyzję o rozwodzie, to dlaczego ja tylko mam ponosić konsekwencje? pan ex zostaje w pieknym urzadzonym domu , na 300 metrach , z ogromnym ogrodem, miłymi sąsiadami itp a ja ląduję w 2 pokojowym mieszkaniu z dzieckiem i zwierzętami. Zaraz pojawi sie nowa pani, która będzie chadzać po NASZYM domu i czerpać z tego przyjemnośc, bosko po prostu.... Nie mówiąc o dziecku, które odwiedzając tatusia wraca do wspomnień, swojego pieknego pokoiku, swoich sasiadów i kolegów z klasy. a tam nowa pani tatusia zamiast mamusi...ja ponosze też konsekwencje psychiczne, bo kocham go. Czuję się jak stara kanapa, co wynosi się na smietnik, jak kupi się nową. To po prostu niesprawiedliwe. Niech wije sobie nowe gniazdko z nowa pania od poczatku. Nie mówiąc, że gdyby nie nasze połączone zarobki, to sam by nie miał takiej zdolności kredytowej
      • baltycki Re: rozwód/dom 23.03.11, 14:02
        Strat moralnych nikt nie wyliczy, ale zdajesz sobie sprawe, ze jezeli dom (z poprzedniego wyliczenia) zostanie sprzedany na licytacji za np. 350.000 to jeszcze bedziesz musiala doplacic?
        • baltycki Re: rozwód/dom 23.03.11, 14:05
          Dodam, ze nabywca moze byc Twoj (juz) ex-maz.. czyli Wasz dom wartosci 500.000 kupi za 350.000.. Ty doplacisz a on zyska 150.000..
          Warto isc na takie ryzyko???
      • velluto Re: rozwód/dom 23.03.11, 19:38
        Oprzytomnij, swoje złamane serce możesz jedynie odbić sobie orzekaniem o winie i alimentami, taki lajf.

        Sąd nie będzie się pochylał nad twoimi sentymentami, ale skłoni się ku najprostszemu rozwiązaniu problemu. Mąż jest w stanie cię spłacić, ty jego jak rozumiem - nie. Nie ma żadnego powodu, żeby sąd miał nakazać sprzedaż - bo to jest możliwe, jeśli opcja spłaty jest nierealna.

        Zresztą - w przypadku sprzedaży możesz dostać mniej niżby to wynikało ze spłaty - negocjuj większą kasę, bo jak sąd się zajmie sprzedażą, to dom może iść za znacznie niższą kwotę,, niżby to wynikało z cen rynkowych. Sprzedaje się za tyle, ile jest skłonny zapłacić kupiec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka