kamila77 27.05.04, 21:30 Jak wygladaja Wasze - i dzieci - relacje z dziadkami? Oczywiscie mam na mysli te parę, ktora akurat nie jest waszymi rodzicami. Prosze pisac, a ja ide umyc plecki pewnemu przystojnemu mlodemu mezczyznie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
edzieckokarenina Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 27.05.04, 21:36 kamila77 napisała: > Jak wygladaja Wasze - i dzieci - relacje z dziadkami? Oczywiscie mam na mysli > te parę, ktora akurat nie jest waszymi rodzicami. > Prosze pisac, a ja ide umyc plecki pewnemu przystojnemu mlodemu mezczyznie > ******** ja już umyłam plecki i położyłam swojego przystojniaka spać babcia nie żyje i nigdy nie widziała wnuka-zmarłą na raka jak byłam w ciąży. Dziadek zobaczył wnuka dopiero na jego chrzciny-zaprosiłam go mimo,iż nie interesował się nim. Tzn.dziadek utrzymywał ze mną kontakt(jak byłam w ciąży) dopóki miał nadzieję,ze ożenię się z jego synem Potem było milczenie. No ale na chrzcinach był i było bardzo miło. Od tamtej pory wnuka nie widział-ale dzieli nas caaała Polska;chce mnie zaprosić razem z wnukiem oczywiście na wakacje Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 27.05.04, 22:16 Mój Młody nie ma dziadków.Ani z jednej ani z drugiej strony.Ma tylko mnie. Dziadkowie eks odwiedzili Go kilka razy na świeta( w sumie 4-5 razy jeśli dolicze urodziny).Przychodzili,dawali prezenty,nazywali sie dziadkami i po 40 minutach spełniania swego obowiązku wychodzili.Mimo moich zaproszen by odwiedzali Młodego cześciej nigdy tego nie zrobili.Podobnie jak u Ciebie Edzieckokarenina ukarano mnie prawie dwuletnim milczeniem za "porzucenie" ich syna i sprawy w sądzie. Co do moich rodziców...to zbyt długi i bolesny temat. Zazdroszcze wszystkim mamom,które mogą swoje maleństwa powierzać babcinej opiece. Ale mamy cudowna prababcie.Matke mego ojca.Jest kochana a mój Młody uwielbia ją nad życie.W soboty specjalnie wysyła mnie do pracy bo on chce być z babcią! Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 27.05.04, 21:36 U mnie nie wygladaja ((( Jak moj ex mial faze odwiedzin Malego, to wozil go do swojej matki (ojciec nie zyje) zawsze i Maly zna babcie, ale babcia nigdy sama go nie zabrala do siebie, ani nie zadzwonila nawet do Malego. Nigdy mi tez w niczym nie pomogla, choc jest na emeryturze nie mam co liczyc na jej pomoc, chocby w wakacje. Za to zawsze robila mu duuuuzo zdjec, bo cytuje "ja tak kocham Witusia". Zenada ((( Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lideczka_27 Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 27.05.04, 21:51 Kontakt z dziadkami w dużej mierze zależy chyba od kontaktów z ojcem - jeśli on podczas wizyt odwiedza ze swym dzieckiem rodziców to dziecko ma poczucie, że wzrasta nie tylko mając kochających rodziców sztuk dwie ale i komplet dziadków Jeśli stosunki starszych państwa z byłą żoną/partnerką są dobre (a znam przypadki gdzie są lepsze niż z synem!), to dziadki dzwonią do wnuków, odwiedzają ich w domu u matki a i sama matka z dzieciakami wpada z wizytą do nich. U nas, gdy młoda była jeszcze z matką, o kontakty z babcią dbał mój mąż - albo razem chodziliśmy do mamy, albo ona wpadała do nas - wiedziała kiedy młoda będzie. Mąż co 2 tyg. chodził do przedszkola na rozmowy z paniami i te informowały go o różnych uroczystościach - np. Dniu Babci. Ponieważ eks nie tylko, że nie dzwoniła do drugiej babci z informacją o przedstawieniu to i gdy pytał ją M. o to, mówiła, że nie powie, bo informacją nie jest, więc latał sam Teraz mała ma częsty kontakt z dziadkami ze strony matki. Wiele to kosztuje mojego M., bo mamy z związku z tym niemało problemów. Staramy się znaleźć jakieś sensowne wyjście z sytuacji, gdzie z jednej strony mała jest z nimi bardzo zżyta, a z drugiej strony wyraźnie działają na jej szkodę. W przyszłym tygodniu idziemy do psychologa. Myślę, że trzeba będzie te kontakty ograniczyć, ale zobaczymy. pozdrawiam lida Odpowiedz Link Zgłoś
faithmm Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 27.05.04, 22:34 Dziadek moich chłopaków od strony ojca umarł pare lat temu.Natomiast babcia nawet nie została poinformowana przez swojego syna ,że nią zostanie Kiedy w końcu donieśli jej "życzliwi " zapytała synka czy to prawda...a on stwierdził ,że to nie są jego dzieci.Dzwoniłam do niej, zapraszałam...chciałam ,żeby zobaczyła bliźniaki ,bo są podobne do ojca jak dwie krople wody i żeby sama sie przekonała.Niestety uwierzyła w wersje synka i nawet nie chciała wnuków zobaczyć.Stwierdziła ,że może przyjedzie ale jak się " to wszystko unormuje" czyli jak się moge tylko domyślać przyjedzie wtedy kiedy jej syn uzna dzieci.A on ich nie uza ...nie dlatego,że on nie chce,ale dlatego ,że ja tego już nie chcę.Teraz ta decyzja należy do moich bliźniaków Odpowiedz Link Zgłoś
kamila77 Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 27.05.04, 22:53 Plecki umyte, dziecie utulone. Rodzice eksa widzieli ostatni raz mojego syna 3,5 roku temu, kiedy eks zabral go na 1 dzien swiat do nich. Mieszkaja 40 km od nas, nigdy nawet nie zadzwonili chociazby z zyczeniami urodzinowymi. Pisalam gdzies juz, jak to moja byla tesciowa opowiadala o swoich do nas przyjazdach, jak sie biedna tulala, bo ja jej nie wpuscilam do domu. Jakub ich nie pamieta zupelnie, kiedys przyszedl zdziwiony z zerowki, bo kolega powiedzial, ze ma dwoch dziadkow. A teraz opowiem wam historyjke. Splacam kredyt studencki (tfu, tfu) a jednym z zyrantow jest moj byly tesc. Przed wakacjami ubieglego roku stracilam jedno ze zrodel dochodu i chocbym sie w tylek ugryzla, nie dalabym rady przy takich dochodach placic rat w ustalonej wysokosci. No to tupu tupu do banku, do milej pani. Oczywiscie mozna wydluzyc okres splaty, tak tak, podpiszemy aneksik, tak tak, oczywiscie roznie w zyciu bywa, tak tak, przyjdzie pani z zyrantami to podpiszemy. No to "pani" rece i nogi opadly i wrocila do domu. Pomyslalam, ze jakos dam sobie rade. Niestety nie wyszlo, nie znalazlam dodatkowej pracy. JAkis tydzien zbieralam sie, zeby zadzwonic do eksteścia. Jakos nie wydawalo mi sie to specjalnie mile, bo ostatnie slowa, jakie od niego uslyszalam lata temu to bylo: "#$#%$^%&^*^* $#% ^&". Mowi sie trudno, lapie za telefon, wyluszczam o co chodzi, tak oczywiscie pojdzie, no dobrze, to tylko zadzwon i powiedz kiedy mam isc. Miodzio, prawda? Dzwonie do banku, umawiam sie na konkretny dzien, moj tata (drugi poreczyciel) bierze na ten dzien urlop. Dzwonie do teściunia, mowie kiedy i gdzie ma przyjsc. Ale on jeszcze nie rozumie o co chodzi. Bo my bysmy chcieli, zebys do nas przyszla. Porozmawiac. Pojechalam do nich (ledwo trafilam, prawde mowiac, co nie swiadczy najlepiej o mojej pamieci) i wyluszczylam, na czym polega wydluzenie okresu splaty, co to jest ten aneks itp. Przy okazji zapytalam matkę eksa, dlaczego rozpowiada bzdury o swoich u nas wizytach. Wtedy nastapil ten slynny buraczkowy rumieniec. Obylo sie bez Powaznych Rozmow. Dostalam zapewnienie, ze jesli nie dzisiaj to jutro juz na pewno pojdzie do banku, podpisze dokumenty i bedziemy mieli oboje swiety spokoj. Wiecie, jaka szczesliwa wrocilam do domu? Zamiast, glupia, zadzwonic do banku i zapytac, czekalam na przyslanie poczta nowego planu splaty. Taaa, przyszedl. Monit ponaglajacy do wplacenia kolejnej raty. Wscieklam sie. Na siebie. Ze cholera jasna uwierzylam w te zapewnienia o pomocy. Zadzwonilam do niego i jadowicie zyczylam dlugego zycia i wysokich zarobkow, zeby zdazyl splacic ten cholerny kredyt, jak komornik mu zajmie konto za moje nieplacenie. I wiecie, jak sie "wytlumaczyl"?. "Nie moj kredyt to nie musialem". Zeby chociaz powiedzial uczciwie: "Won dziewucho, nic nie podpisze, nie moje zmartwienie", byloby inaczej. Ale nieeee, to by bylo za proste. Omamić, naklamac, naobiecywac - prosze bardzo. Ojciec mojego syna chyba faktycznie sie z takimi sklonnosciami juz urodzil A w calej tej historii pomogla mi... kolezanka szefowej. Zgodzila sie poreczyc mi ten kredyt zamiast teściunia. Pierwszy raz zobaczylysmy sie pod bankiem Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 27.05.04, 23:01 Kamila-gratuluję wybrnięcia z sytuacji! i zdrowego rozsadku. A eks teściowi gratuluję takiej uczciwej eks synowej-gdybyś zechciała być złośliwa,to rzeczywiście ON spłacałby Twój kredyt zobacz sama-jakie on ma zaufanie do Ciebie jakie ma o Tobie dobre zdanie, hi hi bo sam Ci utrudnił,ale wiedział,że Ty masz honor i "nie odgryziesz się" Jeszcze raz gratulacje Odpowiedz Link Zgłoś
cheddar Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 27.05.04, 23:03 Jezu, padam na twarz, ale temat jakoś mi bliski. Otoż jeśli chodzi o moich teściów to oni też są rozwiedzeni i koniec końców moja niunia miałaby szansę na więcej dziadków (tak na marginesie ojczymem mojego eksa jest rodzony brat jego ojca. Młodszy od teściowej o 9 lat. Na ich ślubie zrobiono zdjęcie moim teściom oraz jemu jak miał 12 lat, jakby się ustawiał w kolejce do panny młodej) Moja teściowa najpierw uważała mnie za anioła i najlepsze co mogło się mojemu staremu przytrafić, w odróżnieniu od tej zołzy która była jej synową. TEraz jestem wrogiem numer jeden. Moja teściowa mocno się uskarżała że była synowa utrudnia widzienia z wnukiem. Ja zachęcałam, zanęcałam, i ciągle słyszałam ze mają dużo pracy przy drugim synu (wiek jakieś 15 lat). Gdy jeszcze mieszkalam w Warszawie, widziala ją w odstępach kilku miesięcznych 2 razy - bynajmniej nie z własnej inicjatywy, tylko zmuszona. Ale ona po prostu straaaaaaaaasznie kocha moją małą. Teściu to taki facet co jest nieźle popieprzony, nieźle namieszał mojemu staremu w głowie, ale jakieś tam zasady wyznaje. NIestety jest marynarzem, więc czasem nie ma go miesiącami, ale często przekazuje staremu 50 dolców dla niuni, a ostatnio przyjechał (z drugo żono na dwa latka niuni. A najbardziej mnie wk..a jak mój eks ciągle gada małej o babci, jak to babcia ją kocha i tęskni. Ja mu tłumaczę człowieku, przecież ona nawet jej nie zna, nie wie kto zacz. Oj o mojej teściowej to tomy pisać......... Odpowiedz Link Zgłoś
kamila77 Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 27.05.04, 23:20 cheddar napisała: > (tak na marginesie ojczymem > mojego eksa jest rodzony brat jego ojca. Młodszy od teściowej o 9 lat. Na ich > ślubie zrobiono zdjęcie moim teściom oraz jemu jak miał 12 lat, jakby się > ustawiał w kolejce do panny młodej) Ale ja prosze nooo, zeby mnie uprzedzac o takich kwiatkach w postach. Musze sie jakos zabezpieczyc przed spadnieciem z krzesla z wrazenia )) Cheddar, moge cie poznac z moim sasiadem jednym - gimnazjalista, uroczy mlody czlowiek, zawsze sie pierwszy klania na schodach ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 08:33 kamila77 napisała: > Przed wakacjami ubieglego roku stracilam jedno ze zrodel dochodu A podobno byłaś bezrobotna i bez prawa do zasiłku (wg tego, co stoi w pozwie o podwyższenie alimentów z lutego 2003). JAkis tydzien zbieralam sie, zeby > zadzwonic do eksteścia. Jakos nie wydawalo mi sie to specjalnie mile, bo > ostatnie slowa, jakie od niego uslyszalam lata temu to bylo: "#$#%$^%&^*^* $#% > ^&". Mowi sie trudno, lapie za telefon, wyluszczam o co chodzi, tak oczywiscie > pojdzie, no dobrze, to tylko zadzwon i powiedz kiedy mam isc. Ale najpierw ,zapomniałaś dodać, zadzwoniłaś do swojego okrponego byłego męża, do którego podobno nie masz nr telefonu, miejsce pracy poznałaś sobie tylko znanymi metodami (aha, koledzy z ABW itp) i poprosiłaś o pośrednictwo. A telefon do teścia był reakcją na słowa: sama załatwiaj swoje sprawy. Dostalam zapewnienie, ze jesli nie dzisiaj to > jutro juz na pewno pojdzie do banku, podpisze dokumenty i bedziemy mieli oboje > swiety spokoj. A raczej, że jeszcze się zastanowimy. Decyzja zapadła, jaka zapadła, bo okazało się, że poręczycielami musieliby być oboje teściowie, a na to nie chciała się zgodzić matka twojego okropnego eks. Powód? Kilka monitów, które w międzyczasie przyszły, wzywające do zapłaty rat za ciebie. I jakoś dziwnym trafem nie mieli powodu, żeby wierzyć, że te monity się skończą. > A w calej tej historii pomogla mi... kolezanka szefowej. Zgodzila sie poreczyc > mi ten kredyt zamiast teściunia. Pierwszy raz zobaczylysmy sie pod bankiem Oj, a podobno to była twoja siostra... Zeby nie było, sama tak powiedziałaś. No ale może coś się zminiło. Odpowiedz Link Zgłoś
faithmm Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 09:15 Bardzo się dziwię ,bo w jednym z wątków bardzo zaliłaś się, że Kamila Cie atakuję.Jednak po tym co teraz napisałaś ,widzę że prawda wygląda inaczej. Jeśli masz cos do niej pisz na priva i tam wyjaśniaj te "nieścisłości". Temat wątku jest chyba jasny...DZIADKOWIE-SĄ CZY NIE MA? Jeśli masz ochotę napisac na temat to pisz...ale jeśli masz zamiar szukać dziury w całym i wszczynać awantury to rób to na priv a nie tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 09:23 faithmm napisała: > Bardzo się dziwię ,bo w jednym z wątków bardzo zaliłaś się, że Kamila Cie > atakuję. Nogdzie tego nie napisałam. Kamila odpwoiadając na moje posty przedstawia swoją wersję wydarzeń i jej prawo. Ja mam takie samo? > Temat wątku jest chyba jasny...DZIADKOWIE-SĄ CZY NIE MA? Przepraszam, ale to nie ja zaczęłam temat kredytu. A jaki związek z kredytem mają kontakty dziadkowie - dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
kamila77 Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 09:29 > Nogdzie tego nie napisałam. Kamila odpwoiadając na moje posty przedstawia swoją > > wersję wydarzeń i jej prawo. Ja mam takie samo? Twoja wersja wydarzen? Tych, w ktorych nie bralas udzialu? > Przepraszam, ale to nie ja zaczęłam temat kredytu. A jaki związek z kredytem > mają kontakty dziadkowie - dziecko? Rzeczywiscie niewielka, bo tych kontaktow jak nie bylo tak nie ma. Zwiazek moze miec jedynie taki, ze mogloby im przyjsc do glowy, ze brak zgody na aneks oznacza obnizenie poziomu zycia ich wnuka, skoro wiekszosc dochodow musialabym przeznaczac na splate kredytu. No, ale to oczywiscie nie ich zmartwienie. Odpowiedz Link Zgłoś
faithmm Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 09:54 > faithmm napisała: > > > Bardzo się dziwię ,bo w jednym z wątków bardzo zaliłaś się, że Kamila Cie > > atakuję. > >Nogdzie tego nie napisałam. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=12551785&a=12563501 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=12551785&a=12565373 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=12551785&a=12566777 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=12551785&a=12642460 ...po przeczytaniu tych i kilku innych Twoich wypowiedzi wnioskuję ,że to jednak było użalaniem się na ataki Kamili > Przepraszam, ale to nie ja zaczęłam temat kredytu. A jaki związek z kredytem > mają kontakty dziadkowie - dziecko? > .....hmmmm ....czytam kolejny raz temat ...DZIADKOWIE -SĄ CZY NIE MA? I wcale nie brzmi on ...KONTAKTY DZIADKOWIE -DZIECKO Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 10:08 faithmm napisała: > ...po przeczytaniu tych i kilku innych Twoich wypowiedzi wnioskuję ,że to > jednak było użalaniem się na ataki Kamili Droga Kamilo! Nie było to użalanie się na ataki Kamili, tylko stwierdzenie, że awantury, które tu co jakiś czas wybuchają, nie są wyłącznie z mojego powodu. Ze fakt naszego koegzystowania na jednym portalu nie będzie powodował autocenzury z mojej strony. I ze tak jak Kamila uważa, że moze prostować moje wpisy, tak i ja prostować bede jej. Nie wszystkie oczywiście, bo niektore są tak niskich lotow, ze nie warto. > .....hmmmm ....czytam kolejny raz temat ...DZIADKOWIE -SĄ CZY NIE MA? > I wcale nie brzmi on ...KONTAKTY DZIADKOWIE -DZIECKO Więc poprawię się - temat kredytu niewielki ma związek z tematem dzidkowie - są czy nie ma. Bo kredyt jest nie wnuka, a jego matki. Odpowiedz Link Zgłoś
kamila77 dementi agencji TASS 28.05.04, 09:16 domali napisala, bo jeszcze jej sie nie znudzilo: > A podobno byłaś bezrobotna i bez prawa do zasiłku (wg tego, co stoi w pozwie o > podwyższenie alimentów z lutego 2003). Daty, skarbeczku, daty. Od lutego do lipca jest sporo czasu, przynamniej w moim kalendarzu. > Ale najpierw ,zapomniałaś dodać, zadzwoniłaś do swojego okrponego byłego męża, > do którego podobno nie masz nr telefonu, miejsce pracy poznałaś sobie tylko > znanymi metodami (aha, koledzy z ABW itp) i poprosiłaś o pośrednictwo. A > telefon do teścia był reakcją na słowa: sama załatwiaj swoje sprawy Wy dalej sadzicie, ze ja ten nr telefonu zdobylam podstepem? Stal jak wol w zaswiadczeniu z pracy, ktore twoj malzonek przedstawil w sadzie. Ale ze go z pracy znowu wywalili - przepraszam, zostal zwolniony w ramach reorganizacji - wiec jest niezbyt aktualny. Szanowny byly malzonek zostal poproszony o poinformowanie ojca o sprawie, zeby nie padl na zawal slyszac moj glos w telefonie. I wiesz co? Obiecal pomoc. Dorzucamy do koszyczka z kolejnymi niespelnionymi obietnicami. > A raczej, że jeszcze się zastanowimy. Decyzja zapadła, jaka zapadła, bo okazało > > się, że poręczycielami musieliby być oboje teściowie, a na to nie chciała się > zgodzić matka twojego okropnego eks. Powód? Kilka monitów, które w międzyczasie > > przyszły, wzywające do zapłaty rat za ciebie. I jakoś dziwnym trafem nie mieli > powodu, żeby wierzyć, że te monity się skończą. Ja sie juz oczywiscie przyzwyczailam do mysli, ze wiesz lepiej od uczestnikow jakiegos zdarzenia, co sie wytedy dzialo. A ty sie zapewne przyzwyczailas, co znaczy obietnca pomocy ze strony osob noszacych to samo nazwisko co ty, tyle ze od urodzenia - ze oznacza po prostu splawienie kogos. Monity byly informujace, ponaglajace do zaplaty dostawalam ja. Procedure windykacji niesplacanego kredytu rozpoczyna sie w chwili, kiedy nie zostana wplacone dwie kolejne raty, co nigdy nie mialo w moim przypadku miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 09:56 domali napisała: > Ale najpierw ,zapomniałaś dodać, zadzwoniłaś do swojego okrponego byłego > męża, i poprosiłaś o pośrednictwo. A > telefon do teścia był reakcją na słowa: sama załatwiaj swoje sprawy. Taaaaakkkkk... bardzo szlachetnie z jego strony. Bardzo... I te checi do pojednania widac i ta wyciagnieta do zgody dlon... Tylko ta zla ex ciagle miesza, a Ty go zaszczutego bronic musisz i tulic, to taka Twoja misja zyciowa... Przynajmniej bys sie takimi rzeczami nie chwlila, chyba, ze to Twoj sposob na zycie. > Decyzja zapadła, jaka zapadła, bo okazało > się, że poręczycielami musieliby być oboje teściowie, a na to nie chciała się > zgodzić matka twojego okropnego eks. Powód? Kilka monitów, które w > międzyczasie przyszły, wzywające do zapłaty rat za ciebie. I jakoś dziwnym > trafem nie mieli powodu, żeby wierzyć, że te monity się skończą. A moze by sie skonczyly gdyby ich synus wywiazywal sie z placenia odpowiednich pieniedzy na dziecko??? A poza tym chyba nie zaplacili nic za exsynowa??? A przeciez mogla doprowadzic do takiej sytuacji, ze bank by to z nich sciagnal, nie sadzisz??????? Wiesz Dmali masz swoisty DAR zjednywania sobie ludzi. Nie mam nic przeciwko Ex, Next, czy komukolwiek innemu tylko dlatego, ze znalazl sie w takiej sytuacji. Uwazam je po prostu za kobiety po przejsciach, ktorych wymiana doswiadczen moze byc korzystna dla obu stron. Ale Ty budzisz we mnie agresje. Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 10:04 pelaga napisała: Tylko ta zla ex ciagle > miesza, a Ty go zaszczutego bronic musisz i tulic, to taka Twoja misja > zyciowa... > Przynajmniej bys sie takimi rzeczami nie chwlila, chyba, ze to Twoj sposob na > zycie. Hmmm, czym się chwalę? Nie twierdzę, że tym telefonem eks namieszała. Tyle tylko, że rozpisuje się tyle o braku kontaktu z nim, a jak widać umie go znaleźć jeśli chodzi o JEJ sprawę. Mojego męża bronić nie muszę, tyle tylko że brak wypowiedzi oznacza zgodę. A jesli pisane są kłamstwa, uważam, ze należy je prostować. > A poza tym chyba nie zaplacili nic za exsynowa??? A przeciez mogla doprowadzic > do takiej sytuacji, ze bank by to z nich sciagnal, nie sadzisz??????? Mogła, ale nie doprowadziła, bo ma świadomość, że przed spłatą tego zobowiązania by nie uciekła. > Ale Ty budzisz we mnie agresje. A mogę wiedzieć czemu? Bo nie patrzę potulna jak baranek, jak robi się z mojego męża, jego rodziny i mnie samej najgorszego, co może w życiu spotkać? Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 10:28 domali napisała: > Hmmm, czym się chwalę? Beznadziejnym zachowaniem swojego malzonka. Bo tak wlasnie postepuja ludzie, ktorzy chca unormowania sie kontaktow. Dokladnie tak, jak on sie zachowal. On sie bedaczek stara, a ex jest ta zla wiecznie. To wynika z Twoich wypowiedzi, ze to w ex nie ma dobrej woli. > Nie twierdzę, że tym telefonem eks namieszała. Ale twierdzisz, ze Twoj maz postapil dobrze, bo gdybys tego nie akceptowala, to nie napisalabys tego publicznie. > Tyle > tylko, że rozpisuje się tyle o braku kontaktu z nim, a jak widać umie go > znaleźć jeśli chodzi o JEJ sprawę. A czy Ty uwazasz, ze spotkania z dzieckiem i inne sprawy z dzieckiem zwiazene to JEJ sprawa?? Ze ma zebrac o kontakty z dzieckiem, tak jak ja zebralam u swojego exa??? Moze jest madrzejsza... > Mojego męża bronić nie muszę, To tego nie rob!!! > tyle tylko że brak wypowiedzi oznacza zgodę. Ty sie na nic godzic nie musisz, bo to nie dotyczy Ciebie. > A > jesli pisane są kłamstwa, uważam, ze należy je prostować. Niech je prostuja osoby zainteresowane jesli maja ochote. Ty nia nie jestes. Temat Ciebie nie dotyczy. > Mogła, ale nie doprowadziła, bo ma świadomość, że przed spłatą tego > zobowiązania by nie uciekła. A synus jakos ucieka od alimentow... Dziwna sprawiedliwosc gosci w Twoim swiecie... Sad sadem, sprawiedliwosc, sprawiedliwoscia, ale racja musi byc po Twojej stronie??? > A mogę wiedzieć czemu? Oczywiscie, ze mozesz. Bo nie masz wyobrazni, bo ani przez chwilke sie nie zastanowilas, co staloby sie, gdyby od Ciebie odszedl ten Twoj ideal, bo wtracasz sie w nieswoje sprawy, bo wiecznie wywolujesz awantury. Patrzysz dziewczyno na swiat otaczajacy Ciebie przez rozowe okulary, zycie nie dalo Ci jeszcze kopa w dupe, ale juz wiesz lepiej, co powinni robic ludzie ktorzy tego kopa dostali. I dla wyjasnienia: nie jestem kolezanka Kamili, nie znamy sie i cztam to forum stosunkowo niedlugo, wiec mam dosc swieze spojrzenie na cala sytuacje, oczywiscie lekko spaczone moimi przejsciami w zyciu, ale bez nienawisci do Next. Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 10:44 pelaga napisała: > A czy Ty uwazasz, ze spotkania z dzieckiem i inne sprawy z dzieckiem zwiazene > to JEJ sprawa?? Ze ma zebrac o kontakty z dzieckiem, tak jak ja zebralam u > swojego exa??? Moze jest madrzejsza... Nie, nie jest to tylko jej sprawa. Tyle tylko, że to ona się rozpisuje na temat braku mozliwości kontaktu. > tyle tylko że brak wypowiedzi oznacza zgodę. > > Ty sie na nic godzic nie musisz, bo to nie dotyczy Ciebie. Mówię o zgodzeniu się z tym, co zostało napisane. A jesli pisane są kłamstwa, czy stwierdzenia mijające się z prawdą, to uważam, ze należy je prostować. > > Niech je prostuja osoby zainteresowane jesli maja ochote. Ty nia nie jestes. > Temat Ciebie nie dotyczy. Tekst w stylu : panienka ocierała łzy mnie nie dotyczy? Poza tym ja rozumiem, ze dla Was mąż i zona to dwie obce sobie osoby. Dla mnie nie. > > Mogła, ale nie doprowadziła, bo ma świadomość, że przed spłatą tego > > zobowiązania by nie uciekła. > > A synus jakos ucieka od alimentow... Nie uciekał. A poza tym to już nieaktualne. Dziwna sprawiedliwosc gosci w Twoim > swiecie... Sad sadem, sprawiedliwosc, sprawiedliwoscia, ale racja musi byc po > Twojej stronie??? Ależ skąd, potrafię się przyznać do błedów, jeśli je popełniam. > Oczywiscie, ze mozesz. Bo nie masz wyobrazni, bo ani przez chwilke sie nie > zastanowilas, co staloby sie, gdyby od Ciebie odszedl ten Twoj ideal Ideał to to nie jest. Wyobraźnia? Czasami sobie myślę, co by było gdyby, ale zbyt dużo tu niewiadomych, żebym mogła kategorycznie stwierdzic, że tak bym sie zachowała, a tak na pewno nie. Poza tym wybacz, że w tej chwile nie spedzam czasu na zastanawianiu się, kiedy, czy i jak ode mnie odejdzie. Bo po co mam to robić? Czy Ty będąc jeszcze żoną swojego pierwszego męża całe dnie myślałaś, co będzie, gdy sie rozstaniecie? bo wiecznie wywolujesz awantury Pisząc o swoich spostrzeżeniach i wyrażając opinie? , ale juz wiesz lepiej, co powinni robic ludzie ktorzy tego > kopa dostali. Nie wiem, co powinni robic. I nigdzie nikomu nie narzucam swojego zdania, ani nie daję jednoznacznych rozwiązań. Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 11:02 domali napisała: > Poza tym ja rozumiem, > ze dla Was mąż i zona to dwie obce sobie osoby. Dla mnie nie. Moze lopatologicznie: sprawy poprzedniego malzenstwa Twojego meza to jego przeszlosc, nie Twoja!!! To on powinien to uregulowac, jesli czuje taka potrzebe, a nie dlatego, ze Ty tego chcesz. > Wyobraźnia? Czasami sobie myślę, co by było gdyby, To powiaz czasem fakty i jak bedziesz miala zly nastroj porownaj z jego zachowaniem w ciagu ostatnich kilku lat w stosunku do dziecka z pierwszego malzenstwa. Nie zapomnij wyciagnac wnioskow. Ty sie naprawde nie boisz, ze kiedys bedziesz musiala to wszystko odszczekac??? Czy wtedy po prostu znikniesz z tego portalu??? Bo na wspolczucie to liczyc raczej nie bedziesz tu mogla. > Nie, nie jest to tylko jej sprawa. No wlasnie i dla mnie to jest koniec tego tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina domali 28.05.04, 12:01 domali-takie moje spostrzeżenia Ty przemieniasz to forum w sąd a my mamy być ławnikami. Tak to wygląda. Mi osobiscie coś takiego nie odpowiada-pamiętam jak w jakimś poście kamili dotyczącym alimentów ja jej odpowiedziałam a Ty zaraz odpowiedziałaś MI opowiadając o swoich spostrzeżeniach.Byłam tym lekko zdziwiona-i odpisałam Ci,ze Twój konflikt z kamilą mnie nie interesuje-ja odpisałam jej na temat. Nie rób ze mnie ławnika-bo za inne dziewczyny nie będę Cie o to prosić-każdy niech mówi za siebie. Przypominam Ci,ze temet tego wątku to relacja dziadków z dciećmi. Mogłaś napisać,że dla Twojego dziecka dziadkowie są tacy, a tacy(np.ze bardzo sie Twoim synem interesują), a nie informować mnie(i nnych) ze Kamila poszła do banku z siostra a nie z koleżanką. Myslisz,że mnie to obchodzi w tym wątku? Załóż sobie osobny. Pamietaj-to nie sąd, to jest forum, a Ty robisz z siebie adwokata a z nas (jak juz mówiłąm) ławnikówm To Twoje zdanie: "A jesli pisane są kłamstwa, czy stwierdzenia mijające się z prawdą, to uważam, ze należy je prostować" pisz na temat Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: domali 28.05.04, 12:09 edzieckokarenina napisała: > domali-takie moje spostrzeżenia > Ty przemieniasz to forum w sąd a my mamy być ławnikami. > Tak to wygląda. Karenino, ja nie oczekuję od Was wydawania opinii, sądów itd. Nie rozumiem, skąd takie wrażenie? Po raz kolejny - ja coś piszę, Kamila na to odpowiada, Kamila pisze - odpowiadam ja. Nie pytam tu nikogo, kto ma racje, kto jest winny/niewinny, dobry/zły. Tylko przedstawiam SWÓJ PUNKT WIDZENIA, tak jak każdy inny na forum. > Przypominam Ci,ze temet tego wątku to relacja dziadków z dciećmi. > Mogłaś napisać,że dla Twojego dziecka dziadkowie są tacy, a tacy(np.ze bardzo > sie Twoim synem interesują), a nie informować mnie(i nnych) ze Kamila poszła do banku z siostra a nie z koleżanką. I tu po raz kolejny - to Kamila w swoim wątku o dziadkach napisała o sprawie SWOJEGO kredytu. Ale masz rację, mogłam załozyc osobny, pod tytułem 'kredyt studencki kamili77' i tam odpowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: domali 28.05.04, 12:27 "tu po raz kolejny - to Kamila w swoim wątku o dziadkach napisała o sprawie SWOJEGO kredytu. Ale masz rację, mogłam załozyc osobny, pod tytułem 'kredyt studencki kamili77' i tam odpowiedzieć" *** sama piszesz-Kamila w SWOIM wątku napisała o SWOIM kredycie-co Ciebie to obchodzi? pomysł nowego wątku popieram. A tak wogóle to za bardzo i wszędzie gdzie sie da "walczysz" o dobre imię swojego męża.I z reguły nie tam,gdzie trzeba.To bardzo rzuca sie w oczy-dlatego do Ciebie tu sie zwróciłam.Przez takie "zabiegi" juz kojarzę Twojego męża-ze to jest ten,który 3 lata nie odwiedzał syna(z jakimś tam wyjatkiem) i nie płacił na niego zwalając całą odpowiedzialność na Kamilę. Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: domali 28.05.04, 12:36 edzieckokarenina napisała: > A tak wogóle to za bardzo i wszędzie gdzie sie da "walczysz" o dobre imię > swojego męża.I z reguły nie tam,gdzie trzeba. Czy ja wiem, że wszędzie, gdzie się da? Poza tym ja po raz kolejny nie rozumiem - co złego jst w pisaniu wersji innej niż przedstawia Kamila? ona nie ma monopolu na prawda, chociaż jak rozumiem tutaj miec powinna. Gdyby eks innych pań tu piszacych trafili na to forum, też chcieliby pewnie coś w niektorych momentach dodac, dopowiedziec. Jak rozumiem, gdyby te wpisy 'prostowal' moj maz wsyzstko byloby ok? Chociaz bardziej prawdopodobny wydaje mi się osa: winny sie tlumaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: domali 28.05.04, 12:43 "winny sie tlumaczy"-no właśnie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: domali 28.05.04, 12:43 No właśnie, a brak wpisu oznacza zgodę na to, co zostało napisane. Czyli i tak, i tak niedobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
kamila77 dementi agencji TASS c.d. 28.05.04, 09:18 Sie mi wcislo za szybko, a chcialam jeszcze zapytac, bo jestes tak swietnie poinformowana o wszystkiem - gdzie ja do diabla polozylam moja czerwona bluzke? Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: dementi agencji TASS c.d. 28.05.04, 10:17 kamila77 napisała: > Sie mi wcislo za szybko, a chcialam jeszcze zapytac, bo jestes tak swietnie > poinformowana o wszystkiem - gdzie ja do diabla polozylam moja czerwona bluzke? ***** ha ha ha to jest adekwatna "odpowiedź" i nie musisz Kamila juz nic wiecej pisać w tej sprawie Pozdrawiam Cię(moze sygnaturkę daj drukowanymi literami?) Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 09:58 zacznę od tego, że w małżeństwie darłam z teściami koty, wtrącali się we wszystko (oczywiście z dobrych pobudek) i generalnie zawsze trzymali stronę synka. Po rozwodzie relacje między nimi a wnuczką pozostały bez zmian - dziadkowie za wnukami szaleją - muszę przyznać, ze teściowie służyli mi na początku sporą pomocą, np. bez najmniejszego problemu brali do siebie małą jak była chora, za ich pośrednictwem wpływałam na zachowanie eksa (bo mnie nie słuchał), chociaż w kwestii np. alimentów to eks jako koszty podawał prezenty, które dziecko dostało od dziadków na gwiazdkę (i wiem doskonale, że to za ich podszeptem). Jak już wspomniałam w innym wątku, cała rodzina eksa była na obiedzie komunijnym, teściowa zrobiła przystawki... Do tej pory bywałam u teściów na Wigilii i w Wielkanoc, zdarzało się równiez, że wpadałam z wizytą ot tak. Byłam na 70 urodzinach teściowej, wespół z eks mężem i nexią. Teściowie dzwonią do moich rodziców z życzeniami. Co zabawne, do byłych teściów mówię nadal "mamo, tato" - do obecnej teściowej po imieniu. Ubawiłam się tez, kiedy po coś tam do nich wstąpiłam, mój mąż czekał w samochodzie i teściowa zaczęła nalegać, żebym go przyprowadziła na obiadek "bo my teraz to prawie jak rodzina"... Odpowiedz Link Zgłoś
nooleczka Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 28.05.04, 12:35 Dziadkowie ze strony exa odwiedzają swego wnuka dość rzadko - mniej więcej 3 razy do roku i tylko przy wyjątkowych okazjach (np.urodziny, Gwiazdka, dzień dziecka). Mój synek dzwoni do nich zawsze na dzień babci i na dzień dziadka. Odpowiedz Link Zgłoś
paprykova Re: Dziadkowie - sa czy nie ma? 04.06.04, 15:42 Słchajcie, zaczynam sobie czytac fajny post o dziadkach (bo zaczełam starannie omijac cokolwiek ma w opisie "domali" lub "kamila".... czytam sobie mam pewne przemyslenia dotyczace moich "dziadków" i docieram do wypowiedzi Kamili. Natepnie pojawia sie na ekranie odpowiedź domali.... boszzzzz mam tego dośc . Każdy post kończy się wymiana zdań tych pań w temacie strzyżono nie bo golono a nie bo strzyzono. Dajcie sobie na luz. Nudne to Odpowiedz Link Zgłoś