Najpierw sytuacja:
wczoraj wyszlam na chwile do sklepu, gdy dziecko (2 lata) spalo. Obudzilo
sie, gdy mnie nie bylo. Przy mezu nie chcialo sie uspokoic, chcialo mnie. Gdy
wrocilam, maz z piana na ustach wytargal mnie za wlosy wrzeszczac "patrz, co
narobilas, nie akcepyuje mnie, chce tylko ciebie". Maz 95 kg, ja 55 kg. Gdy
odezwalam sie, ze mnie bije, zaciagnal mnie do lazienki, pobil po glowie.
Otwarta dlonia, jak sie pozniej przyznal, zeby sladow nie bylo. Ze 2 miesiace
temu zaczal wspominac o rodzielnosci majatkowej.
Dziecko kapal przez pierwsze 2 tyg zycia. Nigdy nie usypial, nie karmil, nie
wychodzil na spacery. Ostatnio czasem sie z nim bawil. Generalnie:
przychodzil do domu, siadal przy komputerze.
Fakty:
mamy wspolne mieszkanie, sporo pieniedzy na JEGO koncie. Ja jestem na
wychowawczym. Dziecko mialo isc do przedszkola dopiero za rok. Nie ukrywam,
ze chcialabym ten rok pobyc jeszcze z dzieckiem. Moge wyjechac do rodzicow,
ale z czegos musze zyc.
Pytania:
Czy samotnej matce na wychowawczym przysluguje mi jakis zasilek?
Jak starac sie o rozwod? Czy ma znaczenie kto o niego wystapi? Jak ustalic
wysokosc alimentow? (pewnie bedzie zadal ode mnie rachunkow, rachunkow i
jeszcze raz rachunkow ile wydaje na dziecko).
Na razie tyle.
Pozstaram sie poczytac jak bede mogla. Na razie maz zabral wszystkie
dokumenty, klucze od samochodu, laptopa. I wyszedl. Nie wiem co zamierza.
Korzystam z jego kompa, ale pewnie tez zabierze.
Pomozcie, bo nie wiem od czego zaczac

I wybaczcie, ze tak chaotycznie