Kochani niedawno odkryłam to forum.
Jestem bardzo wdzięczna wszystkim za porady i słowa otuchy.
Moja sytuacja jest następująca: Po 10 latach wspólnego życia mój mąż
wyprowadził sie z domu.Zostawił mnie z dwójką dzieci i już 5 miesiąc nie
płaci na ich utrzymanie. Złożyłam pozew o alimenty.Rozprawa bedzie na
początku lipca.Nie zakładałam sprawy o rozwód bo cały czas się łudziłam że
moze jeszcze wszystko sie jakoś ułoży. Niestety wiem już że to koniec

Boje się strasznie tej rozprawy o alimenty, boje sie stanąć z nim twarzą w
twarz ponieważ ciagle grozi mi i dzieciom. Byłam na policji ale hmm pewnie
jak sie domyślacie niewiele to dało.Już nie mam siły

Chciałabym żeby raz
na zawsze znikną z naszego zycia i zostawił nas w spokoju.
Mieszkaliśmy w mieszkaniu kwaterunkowym, umowa najmu jest na mnie i na męża
lecz tylko ja jestem w tym mieszkaniu zameldowana a moj mąz jest zameldowany
u swojej matki. Ostatnio poszedł do administracji po kopie umowy i grozi ze
na tej podstawie wprowadzi sie spowrotem do mieszkania.Czy on może to zrobić
skoro nie jest zameldowany? Boje się tego człowieka bo juz raz podniósł na
mnie rękę i nie wyobrazam sobie już mieszkania z nim pod jednym dachem.
Pozabijalibyśmy się chyba na oczach dzieci

(( Kochani poradzcie co robić bo
mąż straszy mnie że na podstawie umowy najmu zamelduje mi do mieszkania
siebie i kogo tylko zechce

(( Czy to możliwe i czy mogę sie przed tym jakoś
zabezpieczyć nie mając rozwodu? Przepraszam może mój post jest troszke
niespójny i chaotyczny - wybaczcie -ale pierwszy raz zabieram głos na forum.
Dziekuje że mogłam to wszystko z siebie wyrzucić...