Dodaj do ulubionych

do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudownie

23.07.04, 13:54
witajcie wszystcy samotni rodzice. miło mi ze moge jakos pomóc innym, może
ktos z was tego potrzebuje. jestem samotna mamą 8 miesiecznego Mikolajka.
Jego ojciec...szkoda słów. Okazal sie nie byc godnym nawet miana człwoieka.
Zwial jak tylko dowiedzial sie że dziecko w drodze. a teraz..nie mogę go
nawet nienawidziec i jeszcze jestem mu wdzięczna, bo przez nasza głupote dał
mi najpiekniejszy dar jaki moze otrzymac w zyciu człwoiek - mam
najwspanialszy prezent pod słońcem: przepieknego synka!! I codziennie rano
kiedy sie budzę a on jeszcze spi leże i obserwuję jego buźkę...i z dnia na
dzień kocham go bardziej i bardziej. a nie było różówo...cale 9 miesięcy nie
było przy mnie tej najbliższej osoby. przy porodzie wszytsko poszło nie tak,
rodzilam operacyjnie. ale jak uslyszalam ten pierwszy krzyk, i mialam go juz
w ramionach..wszystkie troski prysnęły.Mam jak na razie kompletny chaos w
zyciu, jeszcze mnóstwo spraw przede mna, praca, odebranie praw ojcowskich
alimenty..ale nic to moja miłóść góry przenosi..dziewczyny pamiętajcie o tym
jak ktos bedzie was namawiał, żebyście nie wydawały na świat własnego
dziecka. To sa rzeczy i decyzje nie do powtórzenia.....mam jeszcze kupe
dylematow ale najważniejsze: JA JESTEM SZCZĘŚLIWA!!! jeżeli chcecie pogadać,
potrzebujecie porady, wsparcia, ciękzo Wam - piszcie, chetnie pomogę.
Trzymajcie sie samotni rodzice i do usłyszenia!!!
Obserwuj wątek
    • tede5 Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 14:34
      Jak widać różne są "typy" samotnych rodziców? Jedni są z wyboru inni ... też z
      wyboru,ale boskiego, od nich niezależnego. Dobrze, że te nasze maluchy mają w
      sobie taka moc, że wszystko inne poza nimi jest nieważne, że każdy ich uśmiech
      działa jak tysiąc tabletek przeciwbólowych, "przeciwdołowych". Najgorsze są
      wieczory kiedy szkrab już śpi, pomimo tego że mieszkam narazie z dziadkami, to
      czuję sie wtedy cholernie sam. Wtedy zaczynasz myśleć o wszytskim. Dobrze że są
      jeszcze na tym świecie papierosy i alkohol, one też pomagają.
      • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 14:53
        witaj! ile ma twoj maluch? ja czuje podobnie ale moja dzidzia jest jeszcze
        malutka. Może to głupie lae kiedy wracam z pracy mam wyrzuty sumienia, że ten
        czas przepracowany ukradlam jemu. I wtedy juz staram się spędzać z nim calą
        reszte czasu, i kiedy przychodzi noc to usypiająć Mikiego sama z nim zasypiam.i
        rzadko mam nawet siłę żeby śnić....ale w tym wszystkim najważniejsze jest to że
        ja wierzę - gdzie tam, ja to wiem - że kiedys będę miala normalna rodzinę, mój
        syn będzie miał prawdziwego "tete", który okarze sie dobrym człowiekiem, a
        kiedys może rodzeństwo. co do używek: papierosy udało mi sie rzucic jakies 3
        lata temu 0 to był sukces! i dobrze bo w ciąży trudno by mi było..nie pije za
        często ale jak mnie dopada chandra, to wypije dobre piwo.ale się tego boję, bo
        to wciąga, a często gęsto jest mi ciężko..pozdrawiam i trzymaj się!
        • tede5 Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 15:19
          Mój szkrab ma dopiero 16 m-cy. Co do papierosów przy malym w ogóle nie palę.
          Dlatego też wypalam 2-3 papierosy dziennie (co to za palenie) a jeszcze nie tak
          dawno palilem prawie paczkę. Po prostu nie mam czasu palić. Dlatego ten
          papieros wieczorny smakuje podwójnie. Co do alkoholu to tylko zimne piwo,
          wieczorkiem, no dobra 2-3 piwka zimne wieczorkiem. Pisze żeby wyjaśnić, bo po
          poprzednim poście mógłby ktoś pomyśleć , ze codziennie się upijam. Chcialem
          tylko powiedzieć, ze ta odrobina nikotyny i alkoholu pomaga w przetrwaniu
          samotnych wieczorów.
          • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 15:24
            nie to mialam na myśli, no to twoje maleństwo juz odchowane.Mój synek ma
            dopiero 8 miesięcy i jeszcze duzo rzeczy przede mna...my tez mieszkamy z
            rodzicami (moimi ma sie rozumiec) i z jednej strony to dobrze a z drugiej
            czasem mam dośc takiej sytuacji.,,,ale o to Polska własnie.na wiecej mni jak na
            razie nie stac..ja sie staram nie myslec o samotnosci a jak mnie cos dopada to
            zaraz biore malego obdzwaniam znajomych a jak nie to po prostu idziemy sobie w
            plener, i od razu jakos mio lepiej....miłego weekendu i do usłyszenia,
            Kalina
    • siulla Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 14:42
      Dobrze wiedzieć, że nie wszystkie samotne-samodzielne mamy są załamane i
      nieszczęśliwe. Moja Dzidzia jeszcze się nie urodziła (to dopiero, albo już 31
      tc)ale fakt jest faktem, że podobnie tak jak to było w Twoim przypadku, ciążę
      przeżywam bez ojca mojej Kruszynki. Wiele zupełnie nowych doświadczeń mam już
      za sobą i jeszcze więcej przede mną, ale wiem, że dam radę.
      ... A Twój post tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu.
      Pozdrawiam Cię gorąco Niezabutko i życzę wszystkim takiego optymizmu, jak
      Twój smile
      • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 15:00
        Witaj1 trzymam za Cibie albo raczej przepraszam: za Was kciuki! będzie oki! ta
        najpiekniejsza chwila dopiero przed tobą..jak usłyszysz ten pierwszy płacz to
        mówię ci...no tego nie da sie opisac..jak to pisze to łzy same cisna się do
        oczu bo nigdy tego nie zapomnę...i tych samotnych wieczorów, kiedy siedziałam i
        zastanawiałam sie jaki będzie mój syn, do kogo bedzie podobny..jakie będzie
        mial oczka..i nawet nie uwierzysz ilu znajdzie sie życzliwych ludzi wokół
        ciebie! sama bylam zdziwiona...a innych nie ma - bo na takich nie trzeba
        zwracać uwagi, sa mało ważni. Swiat jest ich pełen.Teraz juz wiem, że moje
        zycie bez mojego synka było puste. A 20 grudnia zeszłego roku dopiero
        rozpoczeła sie moja wielka przygoda! i teraz każdy dzień jest już inny,
        przynosi cos nowego. a to uśmiech, a to pierwsze słowo, nowy ząbek. Mówię ci
        jest kolorowo. a wiesz juz może co będzie mały facet czy mała panienka? tzrymaj
        sie skrobnij jeszcze
        • siulla Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 15:09
          Dzięki za trzymanie kciuków smile
          W moim brzuszku zamieszkała Pszczółka Maja i szczerze mówiąc nie mogę się już
          doczekać, kiedy będę mogła ją zobaczyć, dotknąć, przytulić. Na szczęście nie
          należę do smutasków i podobnie jak Ty jestem przekonana o tym, że jest
          kolorowo...
          • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 15:14
            Jak jeszcze nie wiedzialam na 100% że bede miała synka, to mój brzuszek miał
            byc Kaja a ostatecznie Laura..natomiast tak de facto jo jak Miko mial 7 mm
            (wtedy sie dowiedziłam że jest na świecie) a to juz był prawie 3 miesiąc! to od
            razu wiedziałam, że to będzie Mokołajek......
    • ewik25 Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 14:58
      Kazda samotnosc matki jest indywidualna,i kazda z innego powodu dlatego to
      jak ja odbieramy jest rowniez sprawa indywidualna.Nie ma takiej mozliwosci zeby
      kobieta ,ktora zostawil maz tak odrazu sie podniosla i tryskala
      optymizmem,przezywanie bolu to zupelnie cos naturalnego i tzeba go poprostu
      przezyc a to ile kto czasu potrzebuje by sie podniesc jest zalezne od
      czlowieka.Pozdrawiam te optymistyczne i te,ktorym ciezko.Samotna mamusia 2-
      letniej Zuzi.
      • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 15:04
        ja równiez cie pozdrawiam, nie wiem czy moge powiedzieć , że cie
        rozumiem,...nigdy nie bylam zamęzna, ojciec mojej dzidzi odszedł jak tylko
        dowiedzial się że będzie dziecko. Pewnie nie zdążyłam sie do niego
        przyzwyczaic..ale wiesz lepiej jest mi nie dopuszczac do siebie rozpaczy, wole
        byc jak bastion, bo fundamenty zawsze sa słabe i łatwo nimi zachwiac a ja tez
        stoje teraz na strazy dobra mojego dziecka. i musze byc silna - dla niego.
        staram sie byc optymistka, ale jeżeli myslisz ze jest mi łatwo z tym wszystkim
        i że się tak łatwo otrząsnęłam to jestes w błedzie - ja sie z tego niegdy juz
        nie otrząsne, bo to otwarta rana na całe życie...
        pozdrawiam i trzymam kciuki
    • marcepanna Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 16:28
      To ze ty jestes szczesliwa to nie znaczy ze Twoje dziecko bedzie kiedy mu
      powiesz o tatusiu , no ale to juz wasze zycie

      wspolczuje szczerze
      • jogo2 Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 18:12
        marcepanna napisała:

        > To ze ty jestes szczesliwa to nie znaczy ze Twoje dziecko bedzie kiedy mu
        > powiesz o tatusiu , no ale to juz wasze zycie
        >
        > wspolczuje szczerze

        Eh, szkoda słów marcepanna, jasne, niech będzie nieszczęśliwa, to bardzo
        podniesie synka niezabutki na duchu, albo niech się uczepi kurczowo ojca synka,
        albo innego faceta i będzie nieszczęśliwa, to wówczas też będzie lepsze
        rozwiązanie twoim zdaniem?. Mogłabym jeszcze wiele dodać, ale szkoda czasu.
        A współczuć i to bardzo, to należy Tobie moja droga.
        • maligne Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 20:28
          no jogo2 dobrze to ujelas smile))

          lepiej zeby mamy tez byly nieszczesliwe bo co to bedzie jak dziecko sie dowie o
          tatusiu, tak tak, trzeba sie tym codziennie martwic, bo jak tak mozna myslec
          tylko o sobie i o swoim szczesciu ....

          pozdrawiam
          maligne
        • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 26.07.04, 08:46
          jogo2 napisała:

          > marcepanna napisała:
          >
          > > To ze ty jestes szczesliwa to nie znaczy ze Twoje dziecko bedzie kiedy mu
          >
          > > powiesz o tatusiu , no ale to juz wasze zycie
          > >
          > > wspolczuje szczerze
          >
          > Eh, szkoda słów marcepanna, jasne, niech będzie nieszczęśliwa, to bardzo
          > podniesie synka niezabutki na duchu, albo niech się uczepi kurczowo ojca
          synka,
          >
          > albo innego faceta i będzie nieszczęśliwa, to wówczas też będzie lepsze
          > rozwiązanie twoim zdaniem?. Mogłabym jeszcze wiele dodać, ale szkoda czasu.
          > A współczuć i to bardzo, to należy Tobie moja droga.

          Bardzo dzieki za taka riposte. Ta panna myśli chyba ze jest wyjatkowa.a tu
          takich jak ona na kopy dookoła..tacy ludzie to najgorszy element, czychaja na
          cudza słabośc, zastraszaja samotne dziewczyny w ciązy, własnie wtedy kiedy maja
          poczucie że świat wali im się na głowę. Nazwała bym to po imieniu ale
          niezwykłam zniżać się "do poziomu.." Myslę, że chyba zycie jej dopiekło.a może
          ktoś ja kiedys do czwegoś namówil i ma żal, że poełniła ten bład.i nie może
          znieść że inni sie poniesli, pokonali trudnośc i "jeszcze maja czelność iść
          przez zycie z podniesiona głowA"?!
          ja tez jej współczuje, na bezduszność jeszcze nikt lekarstwa nie wymyslił.to
          gorsze niez nowotwór....
      • virtual_moth Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 21:21
        marcepanna napisała:

        > To ze ty jestes szczesliwa to nie znaczy ze Twoje dziecko bedzie kiedy mu
        > powiesz o tatusiu , no ale to juz wasze zycie
        >
        > wspolczuje szczerze

        Te, Marcepanna, a coś Ty taka Matka Teresa?
        Nie chodź na Macochy, bardziej nadajesz się na Samodzielną - tyle w Tobie
        empatii i zrozumienia dla krzywd naszych Forumowych Sióstr. Widać, że masz
        zadatki, by trafić do naszego szacownego gronasmile
        • marcepanna virtual 24.07.04, 19:02
          witam witam
          serdecznie sie usmialam
          jednak doszlam do wniosku ze jestem zbyt leniwa na samodzielne macierzynstwo,
          no nie wiem...
          na razie jestem dziewczyna Taty bez kontaktow z dzieciakiem, co sie kiedys moze
          zmienic tak ze blizej mi do Macoch jednak

          • niezabutka Re: virtual 26.07.04, 08:53
            marcepanna napisała:

            > witam witam
            > serdecznie sie usmialam
            > jednak doszlam do wniosku ze jestem zbyt leniwa na samodzielne macierzynstwo,
            > no nie wiem...
            > na razie jestem dziewczyna Taty bez kontaktow z dzieciakiem, co sie kiedys
            moze
            Wiesz kim jestes : po prostu wreda.....cos cie bawi w takich sytuacjach? ja tam
            nikomu źle nie życzę. ale troche juz zyje i wiem że życie lubi odpłacac pięknym
            za nabobne.jak ktos kogos krzywdzi czynem lub mysla.....a co nie masz dzieci bo
            nikt cie nie chce? biedula......
            tak że wisz....
            pilnuj sie....
            >
            > zmienic tak ze blizej mi do Macoch jednak
            >
        • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 26.07.04, 08:50
          virtual_moth napisała:

          > marcepanna napisała:
          >
          > > To ze ty jestes szczesliwa to nie znaczy ze Twoje dziecko bedzie kiedy mu
          >




          > >
          > > wspolczuje szczerze
          >
          > Te, Marcepanna, a coś Ty taka Matka Teresa?
          > Nie chodź na Macochy, bardziej nadajesz się na Samodzielną - tyle w Tobie
          > empatii i zrozumienia dla krzywd naszych Forumowych Sióstr. Widać, że masz
          > zadatki, by trafić do naszego szacownego gronasmile
          dobre nie ma co.nic dodac nic ując.....
      • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 26.07.04, 08:39
        czego mi współczujesz? czy to miala być zwykla złosliwość czy cos zupełnie
        innego? wiesz, takim uwagami jak twoja żadna samotna mama nie powinna sie
        przejmować.....niestety takich "życzliwych i współczujących" jak ty jest na
        kopy..tak a propo..uważasz że mam sie wstydzic tego że ojciec mojego dziecka
        nas opuścił jak najzwyklejszy tchórz? ochyda...chyba trafiłaś do nie tego
        dzialu co trzeba.....
        równiez, szczerze współczuję...
      • netka29 Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 26.07.04, 19:12
        marcepanna napisała:

        > To ze ty jestes szczesliwa to nie znaczy ze Twoje dziecko bedzie kiedy mu
        > powiesz o tatusiu , no ale to juz wasze zycie
        >
        > wspolczuje szczerze


        O rany dziewczyno przeczytalam Twoja cala korespondecje z niezabudka i innymi
        dziewczynami i az mi sie w zaladku przewraca. Zycze Ci zebys znalazla kiedys
        takiego faceta ktory bedzie Cie kochal i kochal Twoje przyszlo dziecko. Ale na
        boga nie zawsze tak jest i jezeli nie masz jeszcze rodziny i dzieci to nie
        wypowiadaj sie w takich tematach. Co ty mozesz wiedziec. Jezeli ojciec odchodzi
        i zostajesz sama z dzieckiem - to co - uwazasz ze lepiej oddac to dziecko i
        szukac kolejnego faceta ktory da Ci nastepne dziecko i ktory z Toba zostanie bo
        dziecko powinno miec obojga rodzicow. Zycie nie wybiera. A mysle ze to ze
        chcesz stworzyc "nomalny" szczesliwy dom dla Twojego dziecka - to nic zlego a
        nawet jest duzym WYZWANIEM. Mam nadzieje ze ja dla mojego 3 letniego synka
        sprobuje stworzyc taki dom i bede robila wszystko zeby byl szczesliwy. A uwierz
        oddalabym wszystko co mam zeby mogl wychowywac sie w normalnej rodzinie. Ale
        faceci w dzisiejszych czasach nie zawsze potrafia sobie poradzic z
        odpowiedzialnoscia.
    • ania711 Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 23.07.04, 21:03
      niezabudka - czytajac Twoj post tak sie czulam jakbym o sobie czytala. Mialam
      identyczna sytuacje, zostalam sama na samym poczatku ciazy. Teraz mam 4
      miesieczna sliczna coreczke, ktora jest moim sloneczkiem najukochanszym. I tak
      samo przypatruje sie jej jak spi i czuje ze z kazdym dniem kocham ja bardziej i
      bardziej. I jestem wdzieczna losowi ze ja mam, chociaz na samym poczatku
      wydawalo mi sie ze to koniec swiata ze jestem sama w ciazy. Mialam trudne
      chwile ale one odeszly. Tez mam wiele rzeczy przed soba do zalatwienia: praca,
      pozew o ustalenie ojcostwa, alimenty. I tez mieszkam z moimi rodzicami ktorzy
      sa zakreceni na punkcie wnuczki smile. Nie ma czasu na doly i inne podobe smutki,
      teraz swiat sie zmienil.
      Oburzyl mnie jeden post osoby ktora utrzymuje ze dziecko bedzie nieszczesliwe
      dowiadujac sie o ojcu. A przepraszam dlaczego? Wiele dzieci jest
      nieszczesliwych znajac swojego ojca i mieszkajac z nim pod jednym dachem.
      Nie ma co tu byc wrozka i przewidywac przyszlosci ktore dziecko bedzie czy nie
      nieszczesliwe. Kochane dziecko przez cala rodzine (tylko oprocz ojca ktorego w
      zyciu nie pozna) bedzie czulo sie kochane i bedzie kochalo i bedzie szczesliwe.
      Zrobie wszystko co w mojej mocy zeby moje dziecko czulo sie kochane i
      szczesliwe i akurat ojca dziecka do tego nie potrzebuje. Kropka.

      pozdrawiam wszystkie samotne mamusie,
      Ania
      • marcepanna Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 24.07.04, 19:06
        droga aniu 711
        niestety do prawidlowego rozwoju dziecka potrzbna jest i mama i tata ,
        najlepiej porozmawiaj z psychologiem i zaakceptuj te prawde obiektywna bo to ze
        ty chcesz zeby twoje dziecko bylo szczesliwe majac tylko mame to malo istotne i
        bez znaczenia w sumie
        • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 26.07.04, 09:08
          marcepanna napisała:

          > droga aniu 711
          > niestety do prawidlowego rozwoju dziecka potrzbna jest i mama i tata ,
          > najlepiej porozmawiaj z psychologiem i zaakceptuj te prawde obiektywna bo to
          ze
          >
          > ty chcesz zeby twoje dziecko bylo szczesliwe majac tylko mame to malo istotne
          i
          >
          > bez znaczenia w sumie
          Powiem ci tak biedna kobieto (albo i nie) jestem samotna aczkolwiek "dojrzała
          mamą"..troche szkół juz pokończyla,,,nie wyjeżdzaj mi tu panienko z
          psychologia, bo to tyez zaliczyłam..to jest portal dla inteligentnych i
          zaradnych kobiet, pomyliłas działu. Chcialas wywołać burzę w szklance wody,
          udało ci sie ('ci" z malej literki - zauważ!)I co dalej? lepiej ci? i wiesz
          co.smarujesz tu jakies głupoty bo cierpisz na chroniczny nadmiar czasu jak
          widze..i wiesz co? dziecka ci brak...ale jeszcze musisz znalezc jakiegos
          chetnego zeby ci w tym pomógł.a mam niejakie przeczucia że z tym u ciebie
          kruch...
          współczująca
      • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 26.07.04, 09:02
        Aniu! bardzo dziękuję Ci za ten list. Zyjesz dokładnie tak jak ja - i pewnie
        tysiące innych dziewczyn w tym kraju!Nie przejmuje się uwagami takich osób jak
        marcepanna! to kretyństwo i złosliwośc.pełno takich "współczujących" dookoła.A
        to "biedni ludzie są". zobaczysz jak jest potem od 4go miesiąca dziecko
        szalenie szybko zaczyna sie roziwjac, zaczyna gaworzyc krecic sie na wszystkie
        strony, wykłocać po swojemu. Mój syn skończył 7 miesięcy i ma juz 2 zeby1 jest
        kolorowo po prostu! trzymaj sie Aniu i odezwij sie jeszcze kiedys, powodzenia
        Inka
    • betty_boop Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 24.07.04, 23:55
      Dziewczyny, nawet nie wiecie jak mi humor poprawiłyście! Jestem w 30 tc, od
      początku bez "tatusia". Początkowo wydawało mi się to niemożliwe, niepojęte
      wręcz, jak można się tak wogóle nie interesować własnym dzieckiem, ale wasze
      przykłady potwierdzają ten smutny fakt- są tacy faceci. Głupio się układa na
      świecie, że jedni bardzo się starają mieć bobaska, ale nie mogą, a inni
      potrafią szybko zapomnieć, że przyczynili się do powstania nowego życia.
      Dzisiaj było mi jakoś szczególnie przykro i smutno samej (sobota wieczór), ale
      wasze posty podniosły mnie na duchu. Okazuje się, że nie tylko ja znalazłam się
      w takiej sytuacji i że można być szczęśliwą samodzielną mamą. Nie należę do
      pesymistek, otacza mnie wielu życzliwych ludzi i to jest bardzo miłe i
      potrzebne. Na codzień jestem wesoła, próbuję zapomnieć o ciemnych stronach
      mojego położenia, ale nie zawsze da się smutek zagłuszyć, czasem przychodzi
      wielki żal, że powinno być inaczej. Przypuszczam, że dziewczyny w ciąży, której
      sprawca umył rączki, chciałyby mieć pełną rodzinę, ale stało się tak a nie
      inaczej. Dlatego denerwuję się jak czytam wypowiedzi Marcepanny, która pisze
      jakby zwracała się do kobiet, które wyrzuciły całkiem sympatycznych facetów z
      domu, pozbawiły ich opieki nad dziećmi. A tu mamy do czynienia
      z "ćwierćmężczyznami", tchórzami i dupkami, którzy w nosie mają los własnych
      dzieci. Wierzę, że Mamy, które kochają swoje maleństwa i są dzięki nim
      szczęśliwe, potrafią zapewnić im szczęśliwe życie i wszystko rozsądnie
      wytłumaczyć. Marcepanno, z całym szacunkiem do Twojej osoby: swoje współczucie
      i troskę o szczęście cudzych dzieci możesz sobie w d... wsadzić.
      • haribo do betty_boop 25.07.04, 09:28
        Hej! Wiem co znaczy samotna ciąża i samotne macierzyństwo, tatuś się ulotnił w
        8 tygodniu mojej ciązy, po czym telefonicznie oznajmił, że rząda rozwodu. Och
        szkoda słów, duży by opowiadać, zresztą wiele dzieczym z forum zna moją
        sytuację, bo już nei raz o tym było (a jestem tu już jakiś czas). Na temat eksa
        gadać mi się nie chce.
        A co do Marcepanny - nie należy przejmować się jej osobą, w końcu to nie jej
        forum, a jej brak doświadczenia nic ciekawego tu nie wniesie. A "mądre"
        rady .... no cóż.... nie dla mnie.
        Pozdrawiam.
        Kasia.
        P.S. Jak chcesz pogadać daj znać na priv to się umówimy na gg.
      • ania711 Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 25.07.04, 09:52
        Witam raz jeszcze,
        Marcepanno - wiadomo od dawna że idealnie jest jak dziecko ma mamę i tatę, tak
        powinno być. Ja mam rodziców co są razem ze sobą od prawie 50 lat i wychowałam
        się w szcześliwym domu. Ja bym chciała z całego serca mieć własną pełną
        rodzinę, ale nie mam wpływu na decyzje innych ludzi. W tym przypadku na decyzje
        ojca mojej córeczki, który poprostu udaje że nic się nie stało i wypiera ze
        swojej świadomości że ma córkę. Też mi się w głowie nie mieści jak to jest
        możliwe nie interesować się właśnym dzieckiem, ale tacy ludzie istnieją -
        nieodpowiedzialni, tchórzliwi, reprezentujący sobą najniższe wartości.
        Marcepanno Twoje słowa powinny być skierowane do ojców dzieci opuszczonych i
        apelować do ich sumienia. A ja znajdując się w takiej sytuacji - nie najlepszej
        dla dziecka - będę walczyła i robiła wszystko co w mojej mocy aby moja córeczka
        jak najmniej odczuła brak ojca. A może w przyszłości los się odmieni i poznam
        kogoś z kim spędzę reszte życia wraz z moją córeczką.
        Betty_boop - ciążę ciężko samemu przejść, ile ja przepłakałam nocy widząc swoją
        przyszłość czarno, ale teraz wiem że nie warto było się smucić i tym samym
        szkodzić troszkę nienarodzonemu dzieciaczkowi co to przecierz wyczuwa nastrój
        mamy. Zobaczysz jak będziesz miała swoje maleństwo w objęciach, świat Ci się
        zmieni. Na lepsze. I będziesz miała więcej siły żeby pokonywać późniejsze
        przeciwności. Najważniejsze jest to żeby dzidzia zdrowa była i nic nie będzie
        ważniejszego od tego.
        Zdaję sobie sprawe że będą chwile załamania, bo samej udźwignąć wszysto jest
        ciężko i finansowo i duchowo - jeśli się coś źle dzieje. Ale w tym momencie
        jest ważne żeby mieć wsparcie w bliskich osobach. Bo być samotną bez rodziny i
        przyjaciół to naprawdę bardzo ciężka sytuacja - szczególnie jak się ma malutkie
        dziecko.
        dobrze, rozpisałam się troszkę smile sorki
        pozdrawiam jeszcze raz wszystkie samotne mamusie i przyszłe mamusie
      • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 26.07.04, 10:13
        Witaj! cieszę się że te wszystkie wypowiedzi podniosły Cie na duchu. Ja byłam w
        identycznej sytuacji ale wiesz jak dowiedzialam sie że jestem w ciąży i mój
        facet w tym samym momencie prysnął( to było pod gabinetem ginekologicznym)! to
        od razu powiedzialam sobie: słuchaj pamietaj że musisz teraz kochąc to dziecko
        za dwoje...i co chwile o tym myslę i cholernie sie staram.I wcale nie było i
        nie jest mi lekko. Ale znajomi powiedzieli mi: zobaczysz, to dziecko wynagrodzi
        Ci te wszystkie trudy. I czego się jeszcze bałam: że będzie do niego podobny,
        bo to miał być syn. I za każdym razem gdy na niego spojrze, to będzie mi sie
        przypominala ta nasza krzywda..i wiesz co sie stało? moja dzidzia urodziła sie
        20 grudnia 2003 roku, przy porodzie chcialao byc tyle osób ze az pod drzwiami
        porodówki zrobiło sie zamieszanie, telefony sie urywały, a ja przedtem tak sie
        bałam że będę sama!! mój syn urodzil sie wielki i zdrowy, wspaniały chłopak i
        wiesz jeszce co..jest w 100% podobny do mamy1 skórka ze mnie zdjęta. I
        wychowuje sie jak ta najpiekniejsza róza z ogrodu Małego Księcia. I w każdym
        dniu jego widok wynagradza mi te krzywdę, że musze wychowywac go bez ojca. Ale
        nie ma tego złego..zaraz po porodzie zrozumiałam, ze ten facet nie był wart
        mojego jednego spojrzenia, i dobrze że odszedł. Bo tak w ogóle - niewiel był
        wart..
        pozdrowionka
      • niezabutka do haribo 26.07.04, 10:18
        wiem jak to jest..chetnie pogadam szukam ludzi w podobnej sytuacji jak
        ja..jesli tak daj znac mozemy pogadac na gg,betty boop tez zapraszam,
        powodzenia
        • betty_boop Re: do haribo 26.07.04, 11:57
          Z wielką chęcią pogadam na gg z dziewczynami, które przeszły bądź przechodzą
          przez to samo co ja. Zapraszam na pogawędę w wolnej chwili, mój nr gg 222382,
          pozdrawiam
    • netka29 Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 26.07.04, 19:15
      NIEZABUDKO!!!jestem z Toba i mysle ze o tym wiesz. Przeczytalam cala
      korespondecje Marcepany i jestem wstrzasnieta. Dodalam co nieco od siebie.
      • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 27.07.04, 09:15
        wiem wiem Netko......ja tez trzymam za kciuki - wiesz, że JA WIEM że nam się
        ułozy....a wszystko ponadto.nieistotne...mam nadzieje że twój promyczek juz
        zdrowieje....bo miko zaczyna mi cos chorować..martwie się że cos mu sie
        przyplatało...a ta MARCEPANNA to kretynka.ona wypisuje rózne durnotyzmy
        wszedzie gdzie sie da..cierpi na nadmiar czasu, z i tam sobie mysle, że z braku
        zainteresowania u płci przeciwnej. biedna kobieta to jest....
        pozdrawiam.....
        • siulla Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 27.07.04, 10:06
          hihihi, ale się porobiło... po tych wszystkich komentarzach panna marcepanna
          straciła chyba ochotę na "mądre komentarze"... i dobrze. Pozdrowionka dla całej
          reszty
          • niezabutka Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 27.07.04, 10:11
            siulla napisała:

            > hihihi, ale się porobiło... po tych wszystkich komentarzach panna marcepanna
            > straciła chyba ochotę na "mądre komentarze"... i dobrze. Pozdrowionka dla
            całej
            >
            > reszty

            i jaki z tego wniosek? nic tylko trafiłam w dziesiątke co do zycia tej panny z
            marcepanu czy innego tworzywa,,,,,
            pozdrówka odemnie i malego mikiego, który jest chory. trzymajcie za niedgo
            kciuki
            • siulla Re: do wszystkich smaotnych rodziców...jest cudow 27.07.04, 10:53
              a co jest Mikiemu? mam nadzieję, że nic poważnego. Ostatnio panuje jakieś
              wirusowe zapalenia oskrzeli, które dopadło już połowę mojej rodzinki. Ja z moim
              Brzuszkiem nie dajemy się
              Nie dajcie się i Wy tongue_out
              • niezabutka do siulli 27.07.04, 11:34
                no chyba cos go właśnie dopadło.dzieci moich znajomych juz to złapały, i cos
                tak czuję, że On się temu tez nie oparł..mówie ci jak dzidzia choruje to jest
                straszne,,cierpia a ty nie możesz im pomóc,,musisz czekac np aż minie im
                katar..pamiętam jak mój Miko był jeszcze brzuszkiem to złapalam angine
                żóładkową..ale było starsznie..ledwo sie doczolgalam do lekarza..a tu nie można
                nic było brac..mało w szpitalu nie wylądowalam, bała sie wtedy strasznie o moje
                male KOKO bo bylam w 7 miesiącu,,i wszystko sie skonczyło dobrze, mója mały
                maił 4,4 kg jak sie urodził blisko 60cm i nie było dla niego ciuszków na
                porodówce...bo sie nie mieścił..także nie ma się co martwic ale zawsze na
                infekcje w ciązy trzeba uwazac bo to grożne..a ile jeszcze macie przed soba
                czekania na siebie?
                Kalinka i Miko
                • siulla Re: do siulli 27.07.04, 12:48
                  Termin mam na 23 września, więc teoretycznie zostało jeszcze 58 dni. Z każdym
                  dniem coraz bardziej do mnie dociera, że to co się dzieje we mnie jest MEGA
                  niesamowite. Teraz jest brzuszek a już niedługo będzie najprawdziwszy w świecie
                  nowy mały człowieczek. Kosmos, po prostu kosmos smile Prawdopodobnie też będę
                  miała dużą dzidzię. Dzieci mojej siostry ważyły ponad 4 kg, a ja 4,9, przez co
                  troszkę się boję wink
                  A czy Twój Miko urodził się naturalnie, czy przez cesarkę (ze względu na
                  godziwe rozmiary)?
                  AsiA i Maja(32tc)
                  • niezabutka Re: do siulli 27.07.04, 15:00
                    witaj ponownie,,,rozmiary mojego synka to tez zasluga jego "ojca". ja sama
                    bylam droban (choc niestety juz nie jeste) za to jego ojciec nie. co do porodu
                    to wszystko poszlo nie tak, choc mialam prywatna lekarke, ktora na domiar złego
                    (niestety!) wezwałam nawet do porodu. Okazało sie że mam wade budowy, dziecko
                    nie mialo szans przyjsc na świat silami natury. A chciała mnie zmusić do
                    naturalnego porodu, rodziłam ponad 20 godzin az w koncu cesarka. to juz poszło
                    błyskawicznie. mialam znieczulenie wewnątrzoponowe - z czystum sumieniem
                    polecam wszystkim, równiez do porodu. wszystko widzialam, słyszalam pierwszy
                    krzyk,widzialam synka w pare sekund po urodzeniu.nie ma co sie bac tej
                    godziny "O". ja rodzilam dwa razy - pierwszy raz sztucznie wywołali poród, ale
                    doszlam do polowy i wszystko ustalo jak ręka uciąć. I nad ranem już nic nie
                    pamietalam. A mówie Ci dla tej jednej chwili jak po raz pierwszy zobaczysz
                    swoja dzidzie naprawde warto to przejśc..i dla wszystkich tych chwil które
                    nadejda potem. a teraz opowiadam mojemu synkowi co było rok temu o tej porze
                    jak był jeszcze Brzuszkiem. i on tego słucha usmiecha sie,,kiwa głowka..jakby
                    to byla najlepsza bajka..
                    pozdrówka dla Ciebie i małej Majeczki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka