ula38
07.08.04, 03:06
Też tam zajżałam. Szczególnie poruszyły mnie wypowiedzi Marka. Jak bym
słyszała mojego męża? ! Wyprowadziliśmy się z mieszkanie a wlaściwie
uciekliśmy. Teraz dowiedziałam się, że uruchomil procedurę wymeldowania! Też
nazywa mnie kurwiszonem i wszystkim opowiada, że wyprowadziłam się do gacha.
Nigdy nie miałam i nie mam żadnego kochanka. Nie umiem nawet się śmiać ani
flirtować. zaniedbałam się bo ciągle tylko słyszałam uwagi typu " nie powiesz
mi, że bierzesz prysznic przed pracą". Doszłam już do absurdu. Bałam się iść
do fryzjera, założyć nowe majtki bo wszystko było podstawą do oskarżeń o
kochanka. Fakty nie miały tu nic do rzeczy. A teraz wymeldowuje nas. Ja
otwieram oczy i nie mogę uwierzyć,że 18lat z nim żyłam, że mu ufałam. Oddalam
mu duszę i ciało ale to było mało, mało, mało....
I wiecie co jeszcze? celem mojego życia było wyciągnięcie go z nałogu.
Powtarzalam, że pojdę do samego diabła, ale wyrwę go z alkoholizmu. I co? ano
to, że faktycznie nie piję. Jest nawet w-ce prezesem klubu abstynenta i
doskonale wie jak mi przyłożyć. Nie ma żadnych skrupułow ani wątpliwości.
zawsze pewny swego. Jak Marek. Tego mu zazdroszczę. Bo ja to jedna wielka
wątpliwość. Jak rozwód wpłynie na dzieci? Czy to co robię kogoś nie
skrzywdzi? Czy czasem nie kieruje mną żądza zemsty. Czy mam prawo walczyć
tylko o siebie? Podobnie jak Martha uważam,że mąż jest głową rodziny, że
należy go wspierać. Wszystko robiłam z myślą o rodzinie. Nawet zniesienie
wspólnoty majątkowej traktowałam jako ochronę przed popadnięciem w długi
przez niego zaciągane. Nie chowałam rachunków( a okazło się, że on je
powyrzuczał). Teraz tez wyrzuca moją pocztę jak Marek i to ma być dowód na
wymeldowanie. kurcze nawet w najgorszych okresach nie posunęłabym się do
takich kroków. Przecież taki Marek nie ma chyba do tego prawa.A on się
jeszcze tym chwali na forum. Zresztą nie ukrywa tego, że z prawa sobie kpi a
sądy stawia przed faktami dokonanymi. Brrrr chyba żadna kobieta nie jest taka
bezwzględna w dążeniu do celu. Po trupach.
A może Marek to mój? strach pomyśleć. Przecież on musiał już taki być.