Dodaj do ulubionych

konkubinat i problem z rozstaniem

15.03.15, 10:09
zyje juz ok 8 lat z partnerem, mamy dziecko. ja mam tez dziecko z poprzedniego zwiazku na ktore mam placone regularnie dosc wysokie alimenty. mam swoje mieszkanie na ktorego umeblowanie zaciaglam kredyt (razem w nim mieszkamy, partner byl czasowo w nim zameldowany na 2 lata). kredyt splacamy poki co we dwoje. jest tez samochod, ktory jest zarejestrowany na mnie, ktory po czesci (wiekszej) zostal zakupiony za peniadze ktore dostalam od rodzicow. reszta to wklad nasz. od poczatku trwania naszego zwiazku ja zawsze mialam duzo wyzsze dochody od partnera. tak jest do tej pory. w naszym zwiazku bywalo raz lepiej, raz gorzej, ale nigdy na powaznie nie myslalam o rozstaniu. az do pewnego wydarzenia sad. wg mnie sprawy zaszly za daleko i okazalo sie ze partner jest wobec mnie bardzo nieszczery. chodzi o sprawy majatkowe z jego strony. odziedziczyl spadek po rodzicach, ktorego czesc odsprzedal nie konsultujac nawet ze mna ceny, ani tym bardziej sensu sprzedazy. po czasie dowiedzialam sie ze nieruchomosc byla warta co najmniej 2 x tyle za jaka cene sprzedal. poprostu chcial sie jej pozbyc-jak twierdzi. wkurzylo mnie to bardzo, poniewaz przeciez mogl to zostawic dla swojego dziecka! po jakims czasie pogodzilam sie z tym, ale nie ukrywam, ze stracilam poprzez te sytuacje czesciowo zaufanie do partnera. no a teraz wyszedl kolejny kwiatek! przez przypadek dowiedzialam sie, ze partner udzielil pelnomocnictwa do rozporzadzania pozostala czescia spadku osobie ze swojej rodziny. malo tego zrobiil to prawie 2 lata temu i do tej pory nic m nie powiedzial. dowiedzialam sie o tym pelnomocnictwie przy okazji tego, ze ... przyniosl pieniadze ze sprzedazy kolejnej czesci spadku. oczywiscie kwota byla nie adekwatna do tego co sprzedane. podobno o takiej cenie zdecydowala osoba sprzedajaca w jego imieniu. po czyms takim spakowalam partnera i wystawilam za drzwi sad. stracilam do niego calkowicie zaufanie, widze ze nie dba ttoalnie o przyszly lo swojego dziecka, a poza tym skoro jestesmy razem, to chyba decyzje tak powazne jak sprzedaz nieruchomsci powinnismy podejmowac razem?? no i tu sie zdziwilam. partner odmowil wyprowadzki, rozpakowal sie i powiedzial ze moge mu nagwizdac. ja juz naprawde mam dosc bycia z nim po tej historii, czuje sie wykorzystana przez niego-nie ma gdzie mieszkac, bo wszystko posprzedawal za bezcen (a moze z drugiej strony wzial normalna cene i reszte odlozyl na swoje konto o ktorym nie wiem?). juz mu kompletnie nie wierze. poprosilam go o pokazanie mi tego udzielonego pelnomocnictwa-tzn chcialam zeby poprosil te osobe ktorej go udzielil, aby przyslala kopie-nie zgodzil sie. przeciez na dbra sprawe on mogl udzielic pelnomocnictwa na wiele rzeczy, a ja moge byc ich nieswiadma.
podpowiedzcie, jakie ma prawa w takim zwiazku? co moge, a czego nie moge? czy ma prawo zabrac z mojego domu rzeczy ktore kupilismy w czasie wspolnego gospodarowania, ale za ktore po rozstaniu ja bede splacala reszte kredytu-ok 12 tys? a jak jest z tym pelnomocnictwem-czy ja jako nie-zona, moge zazadac jego pokazania mi? juz nie wiem co robic. teraz to juz nie jestem niczego pewna z jego strony, wydaje mi sie, ze mnie na kazdym kroku oszukuje. kurcze, a moze ja przesadzam?
Obserwuj wątek
    • wasp20 Re: konkubinat i problem z rozstaniem 17.03.15, 08:48
      Z moich informacji (które wszelako powinnaś sprawdzić u prawnika) wynika, że jako nie-żona nie masz żadnego prawa żądania okazania jakichkolwiek dokumentów, ponieważ, w świetle prawa, Ciebie one nie dotyczą. To są sprawy między Twoim konkubentem a osobą trzecią, zwłaszcza, jeśli to ktoś z jego rodziny.
      Jeśli chodzi o majątek nabyty w trakcie trwania związku, jeśli nie ma między Wami umowy cywilno-prawnej regulującej te sprawy, każde z Was jest właścicielem tego, na co ma faktury imienne lub potrafi udowodnić, że wydał na daną rzecz własne pieniądze.
      W kwestii mieszkania - jeśli mieszkanie stanowi Twoją własność lub umowa najmu/dzierżawy jest na Ciebie, jeśli on nie jest w tym mieszkaniu zameldowany, nie ma żadnej umowy najmu, możesz zażądać od niego wyprowadzki. Jeśli nie zadziała, idziesz na policję, która ma prawo gościa usunąć na podstawie art. 193 kk o zakłócaniu miru domowego :
      "Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza,
      podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku."
      • jesienna.nuta Re: konkubinat i problem z rozstaniem 18.03.15, 10:40
        Wystawiasz panu walizki za drzwi, zmieniasz zamki. Wcześniej zabierasz kluczyki od auta. I ustnie informujesz pana, że może Ci nagwizdać. Jak się będzie próbował wedrzeć do Twojego mieszkania - wzywasz policję. Jak Ci jakimś sposobem zabierze auto - zgłaszasz kradzież i wskazujesz podejrzanego. Jak pan chce rozliczeń - do sądu proszę.
    • ann.k Re: konkubinat i problem z rozstaniem 18.03.15, 14:03
      Wyrzucilas czlowieka z domu, bo sprzedal swoja wlasnosc po cenie jaka uznal za sluszna?! Mam nadzieje, ze ten post to jakis durny zart. Nawet jakbyscie byli malzenstwem, to spadek jest jego odrebna wlasnoscia i moze z nim zrobic co uwaza za sluszne i pazernej baby nie musi o niczym informowac. A Ty za bardzo patrzysz na swiat przez pryzmat pieniedzy. Powiedz, po co w calym tym poscie poruszasz kwestie pierwszego dziecka i wysokosci alimentow jakie masz na nie przyznane? Wplywa to jakos na sytuacje?
      • mynia_pynia Re: konkubinat i problem z rozstaniem 18.03.15, 15:12
        Ona ma z nim dziecko.
        Oczywiście rodzice mogą zrobić co chcą ze swoim majątkiem, mogą nawet popaść w długi jak zejdą już z tego łez padołu to co ich interesuje, że potomstwo będzie musiało odrzucać spadek, albo dowie się o ukrytych długach kilkanaście miesięcy po śmierci - niech bachory płacą za przywiej posiadania nierozgarniętego rodzica.
        Mój mąż ma też sporo rzeczy w majątku odrębnym, ja również. Myślisz że gdybym sprzedała dom w którym mieszkamy a który jest mój to by mężowi ciśnienie skoczyło? W końcu to moje, moje, moje.
        • ann.k Re: konkubinat i problem z rozstaniem 18.03.15, 17:15
          Fajnie, że je ma, tylko chyba bardziej ją martwi stan posiadania tego dziecka (dodajmy nie na chwilę obecną, tylko za jakies 10-15 lat), niz jego zdrowie psychiczne. Uważasz, ze większą krzywdą jest sprzedanie jakiegoś tam majątku niż wyrzucenie z domu ojca dziecka?
          Ja już abstrahuję od takich drobiazgów jak ten, że nic nie wiemy o tym majątku. Może dla tego faceta to same złe wspomnienia, może komuś zlozył obietnicę na łóżu śmierci, może miał długi w firmie, które chciał spłacić tym majątkiem. Nie wiemy nic, poza tym, że pani wywaliła pana z domu, bo śmiał sprzedac własny majątek, ktory ona w myślach zagospodarowała po swojemu.
          • lilith76 Re: konkubinat i problem z rozstaniem 18.03.15, 18:04
            Związek to wspólnota. Jeśli niekoniecznie majątkowa, to wspólnota planów, decyzji. Jeśli są to dwa odrębne światy to mamy "sublokatorstwo z elementami "friendly fucking". Tam widocznie ie jest już "friendly".
            • ann.k Re: konkubinat i problem z rozstaniem 18.03.15, 18:25
              Wspólnota a nie symbioza. Najwyrazniej facet mial powod, dla ktorego postanowil zataic przed pania kwestie zwiazane z tym majatkiem.
              • koronka2012 Re: konkubinat i problem z rozstaniem 23.03.15, 18:46
                Sorry, w dobrym związku na takie zagrania nie ma miejsca, i nic tego nie usprawiedliwia. Nie ma takiego powodu, żeby zatajać przed partnerką istotne informacje dotyczące wspólnego życia i przyszłości wspólnego dziecka.
    • vivi86 Re: konkubinat i problem z rozstaniem 07.04.15, 20:17
      Nie masz racji. Spadek, nawet męża to jego MAJĄTEK ODRĘBNY. A Ty nie jesteś nawet żoną, co niczego by tu nie zmieniło tylko konkubiną. Przykro mi, ale nie masz prawa rozliczać go z tego co robi z czymś co jest tylko i wyłącznie jego. I vice versa oczywiście.
    • nicol.lublin Re: konkubinat i problem z rozstaniem 07.04.15, 21:21
      ja tez bym się wkurzyła. i jedną rzeczą jest fakt, że facet przyszedł na gotowe (twoje mieszkanie, samochód, więcej zarabiasz, więc więcej finansujesz na co dzień) więc wkurzające jest tak niekorzystne upłynnianie własnego majątku. druga sprawa jest robienie z tego tajemnicy i ukrywanie róznych rzeczy przed tobą, nieliczenie się z twoim zdaniem.

      ja też zakończyłabym związek. pana spakuj, zmień zamki i niech spada.
      • vivi86 Re: konkubinat i problem z rozstaniem 08.04.15, 12:02
        Nicol, ja rozumiem, ale wiesz....gadanie, że ktoś przyszedł na gotowe też wkurza i ja nie chciałabym z kimś takim być. Zwłaszcza, że zwykle mieszkanie czy samochód nie zostały wypracowanie przez połówkę tylko przez jej rodziców, względnie odziedziczyła. Jaka w tym zasługa? A druga osobę bierzesz z dobrodziejstwem inwentarza. Chciałaś romantycznie żyć to czasem kosztem są różnice w statusie majątkowym.

        Ew. dobierz męża po posagu i niczym więcej, setki, jeśli nie tysiące lat ludzie tak się pobierali i żyli.

        Autorce może być przykro. Jednak żądać papierów nie może bo nie ma do tego podstawy prawnej. A wypominanie ile to ja a właściwie moi rodzice (tak, autorko?) wniosłam jest nie na miejscu i tu to autorka byłaby u mnie skreślona.
        • lilith76 Re: konkubinat i problem z rozstaniem 08.04.15, 13:35
          Też uważam, że partner może sobie zrobić ze swoim odziedziczonym majątkiem co zechce. Nawet mąż.
          Jednak gdy jest się razem, warto byłoby mieć jakiś przepływ informacji pomiędzy sobą. Jeśli nie rozmawiasz z tą druga osobą o rzeczach tak ważnych jak spadek i to co się z nim stanie, to co was tak na prawdę łączy? W związku oprócz linii namiętności i intymności, bardzo ważna jest także linia zaangażowania. Jeśli ona pikuje w dół, to jest to związek pusty.
          I gościu, któremu dobra odziedziczone przepływają przez palce, nie rokuje. Mamy jeszcze dalej zbyt chłodny klimat na życie "nad stawem Walden".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka