wrednarzeka
26.08.15, 23:03
Łapie mnie pusty śmiech jak mój ex obdarowuje naszą córkę. W sumie to są bardzo potrzebne rzeczy ale daje je w takim momencie gdy wiadomo, że już musiałam w to córkę zaopatrzyć. Bardzo w jego stylu jest sprezentowanie dziecku na mikołaja kurtki zimowej (początek grudnia więc młoda ma zazwyczaj o tej porze roku dwie - zimowe rzeczy wolę mieć w co najmniej w dwóch kompletach), Niedawno przywiózł córce tornister szkolny, piórnik worek na buty, buty, śniadaniówkę i bidon). Nie konsultował się ze mną co córka ma mieć i zabłysnął kredkami świecowymi i bambino, flamastrami, zmazikiem i długopisami, za grubymi zeszytami w nie odpowiedni wzorek - przedmiotami które w jej klasie figurują na czarnej liście. A przede wszystkim to ja już młodą wyposażyłam. Więc młoda ma dwa komplety.
Z jednej strony - no stara się chłopina. Z drugiej - robi to w taki sposób bym ja musiała wydawać pieniądze. I nie chce ze mną konsultować niczego bo przecież to jego dziecko i on chyba wie co dziecko potrzebuje.