Dodaj do ulubionych

Moje dylematy związane z eksem

15.10.04, 13:06
Jak już wcześniej pisałam jestem po sprawie o ograniczenie eksowi praw do
córki. Sprawę wygrałam ale tylko teoretycznie sad . On wcześniej wcale nie
interesował się małą, nie bywał u niej, nie pamiętał nawet o urodzinach i
świętach. Po wyroku bywa u nas. Ma teraz prawo wizyt u małej. Przychodzi...
Wiem, że to bardzo egoistyczne ale te wizyty napawają mnie jakimś wstrętem do
jego osoby. Że po tym wszystkim co nam zrobił ma czelnośc bywać u mnie w domu
i wogóle patrzeć mnie i córce w oczy.
Dziwne wydaje mi się, że on próbuje nawiązać pozytywne reacje ze mną - to nie
w jego stylu. On w coś gra, jestem tego pewna. Bo jak po roku nieobecności w
życiu córki nagle mógł obudzić się w nim ojciec confused:
Może to tylko chwilowy przebłysk confused:
Ja teraz próbuję od nowa ułożyc sobie zycie. Zamieszkałam z facetem- i to
taki pierwszy krok do wspólnego życia. Czuję się na prawdę szczęśliwa i moja
córeczka również. ALe jak może coś tak na prawdę budować gdy ma się w swoim
życiu ciągle jakiś kawałek przeszłości confused: Czasem mam obawy, że w
przyszłości mój związek może nie wytrzymać obecności eksa. Nigdy na tym polu
nie pojawiły konflikty ale moga pojawić się później gdy mała zacznie
dorastać. Teraz bardzo kocha mojego partnera, on też darzy ją sympatią. Ale
obawiam się, że kiedyś usłyszy od niej słowa "Nie jesteś moim ojcem" itp. To
bardzo boli.... A wkoncu on pokochał nas po tym wszystkim co nas spotkało ze
strony eksa. Dał nam znowu poczucie bezpieczeństwa i stablilzacji.
Jestem teraz pełna obaw choć teoretycznie powinnam byc szczęśliwa.
Zastanawiam się też co będzie przeżywać moja córeczka gdy eks znowu ją oleje.
Gdy zacznie liczyć się coś innego i znowu zapomni o jej istnieniu. W końcu
już raz tak było.... Co ja jej powiem gdy będzie na tyle duża, że będzie
cierpieć i płakać??
Obserwuj wątek
    • sokka Re: Moje dylematy związane z eksem 15.10.04, 13:44
      tygrysica_krakow napisała:
      Ale
      > obawiam się, że kiedyś usłyszy od niej słowa "Nie jesteś moim ojcem" itp. To
      > bardzo boli.... A wkoncu on pokochał nas po tym wszystkim co nas spotkało ze
      > strony eksa.

      moze porozmawiaj z nim juz teraz na ten temat. ona prawie na pewno mu to powie.
      i nie ma w tym zadnej tragedii, po prostu dzieci w pewnym wieku maja tendencje
      do ranienia wszystkich wokol i wlasciwie dlaczego Twojemu aktualnemu chlopu
      mialoby sie nie dostac. poniewaz Was pokochal - to chyba nic nadzwyczajnego -
      jestem pewna, ze jestescie tej milosci warte i nie musicie rewanzowac sie
      brakiem jakiejkolwiek krytyki. a do trudnego wieku dorastania, Twoj obecny
      powinien zbudowac z Mloda wiez, ktorej nie zburzy jedno wypowiedziane w zlosci
      zdanie smile ani nawet wiele...

      > Zastanawiam się też co będzie przeżywać moja córeczka gdy eks znowu ją oleje.
      > Gdy zacznie liczyć się coś innego i znowu zapomni o jej istnieniu. W końcu
      > już raz tak było.... Co ja jej powiem gdy będzie na tyle duża, że będzie
      > cierpieć i płakać??

      nie masz na to wplywu, sad przyznal widzenia. pozostaje wiec tylko nie byc
      czarnowidzem i albo liczyc na dlugotrwala poprawe stosunkow ex-bejbi, albo
      liczyc, ze zdarzy mu sie 'znudzic' (przepraszam za sformulowanie) zanim jeszcze
      mala na dobre przywyknie.

      pozdrawiam
    • pelaga Re: Moje dylematy związane z eksem 15.10.04, 13:59
      > Wiem, że to bardzo egoistyczne

      No to juz jakis postep, ze choc widzisz, ze to egoistyczne.

      > Ja teraz próbuję od nowa ułożyc sobie zycie. Zamieszkałam z facetem- i to
      > taki pierwszy krok do wspólnego życia. Czuję się na prawdę szczęśliwa i moja
      > córeczka również. ALe jak może coś tak na prawdę budować gdy ma się w swoim
      > życiu ciągle jakiś kawałek przeszłości confused:

      Mysle, ze tak mysla exowie, ktorzy porzucaja swoje dzieci i NIEKTORE Next (np.
      te zabraniajace kontaktow, uwazajace, ze alimenty sie dzieciom nie naleza, itp.)
      wtedy spotykaja sie oni z publiczna krytyka i slusznie moim zdaniem.
      Przeszlosci nie da sie wymazac gumka myszka!!!!!!!!!!!!!!!!
      Nie wiem, co zrobil Wam Twoj ex, ale jesli jego widywanie sie z dzieckiem jest
      regularne i dziecko go akceptuje, to na pewno dobrze zrobi dziecku
      zainteresowanie ojca.
      Pozdrawiam
    • tata_malolata Re: Moje dylematy związane z eksem 15.10.04, 14:59
      tygrysica_krakow napisała:

      > Wiem, że to bardzo egoistyczne ale te wizyty napawają mnie jakimś wstrętem do
      > jego osoby. Że po tym wszystkim co nam zrobił ma czelnośc bywać u mnie w domu
      > i wogóle patrzeć mnie i córce w oczy.
      -------------
      Po pierwsze podpisuję się pod opinią przedmówczyni, która napisała, iż
      pozytywnym jet fakt zauważania przez Ciebie czynnika "egoizmu".
      Po drugie - "kto jest bez winy..." i tak dalej. Po tym wszystkim co on zrobił ?
      A nie myślisz, że może też odrobinkę, ociupinkę nie zbłądziłaś gdzieś, nie
      zrobiłaś czegoś nie fair?
      Po trzecie - nie musi bywać u Ciebie. Powierz mu dziecko częściej, niech idą na
      spacer, wyjadą na weekend - będziesz mieć diw pieczenie przy jednym ogniu:
      spokój w domu i odciążenie w obowiązkach. No i trzecią smile pieczeń - czas dla
      nowego supermena.


      > jak można coś tak na prawdę budować gdy ma się w swoim
      > życiu ciągle jakiś kawałek przeszłości...
      -------------------------
      A co? Lepiej byłoby gdyby się dało jak MIB* - pstryk lampką po oczasch i nie
      pamięta się nic sprzed chwili ?
      Ale życie to nie film, nie bajka. NIE ISTNIEJE teraźniejszość, nie istnieje
      przyszłość bez przeszłości. Wszystko co jest teraz jest konsekwencją tego co
      było chwilę temu.


      > Czasem mam obawy, że w
      > przyszłości mój związek może nie wytrzymać obecności eksa
      ---------------------
      Ależ owszem. Może ten związek nie wytrzymać także: narzekania na nieposprzątane
      mieszkanie, sprzeczek o termin wakacji, problemów z wydatkami z budżetu
      domowego, jak również kolejnej miłości która spłynie na Ciebie lub Twego nowego
      mężczyznę. Mimo to - powodzenia.


      >Zastanawiam się też co będzie przeżywać moja córeczka gdy eks znowu ją oleje.
      -------------------
      Niestety nie będzie to miłe. Z drugiej strony pomyśl co będzie jak oleje ją
      nowy "tatuś" ? Zastanawiałaś się nad tym ?


      Zycie łatwe nie jest. Ale ponoć miało być piękne !


      • iziula1 Re: Tata_malolata 15.10.04, 20:46
        Cóż za gorycz przemawia z twego postu.
        Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wiele jest w nas obaw.Myślisz,że nie
        obawiamy sie że ten obecny może być nie lepszy od poprzedniego? Że nie boimy
        sie samotnych nocy?Że zamartwiamy sie o to kto kupi chleb czy mleko twemu
        dziecku kiedy nagle sie zachoruje i nie ma obok drugiej wyciągnietej dłoni?
        Więc dlaczego nie próbować,nie szukac drugiej połówki,towarzysza na dalszą
        drogę?
        Nawet za cene kolejnego błędu.Ale przecież uczymy sie na nich.Kwestia tylko
        wyciągania wniosków.Ja mam nadzieje,że zmądrzałam.Ale i mnie dopada strach,że
        co jeśli nie jestem obiektywna,co jeśli i tym razem sie pomyliłam?
        Bo nie jestem tylko ja.Jestem ja i mój syn.To co spotyka mnie może w pośredni
        lub bezpośreni sposób dotknąc moje dziecko.
        Życie nie jest łatwe.Ani usłane rózami.
      • matkapolka007 Re: Moje dylematy związane z eksem 15.10.04, 23:07
        witam.
        Wlasciwie nie pisze na tym forum ale czytam 3 razy dziennie smile. Drogi Tato.
        Kiedy czytam Twoje wypowiedzi zastanawiam sie czy osoba, która Cie skrzywdziła
        to az taka "zla kobieta" była czy tez moze to Twoja urazona duma, meskie ego
        i "takie tam" sa przyczną uszczypliwosci (tak, wlasnie tak to odbieram)
        przebijajacej z postów.
        Piszesz "A co? Lepiej byłoby gdyby się dało jak MIB* - pstryk lampką po oczasch
        i nie pamięta się nic sprzed chwili ? Ale życie to nie film, nie bajka. NIE
        ISTNIEJE teraźniejszość, nie istnieje przyszłość bez przeszłości. Wszystko co
        jest teraz jest konsekwencją tego co
        było chwilę temu."
        Dziwne ze nie wiesz, ze wlasnie tu na tym forum wiele z nas marzy o takim
        wlasnie pstryk. Po to, zeby nie pamietac jak ten "najblizszy" ktos ponizyl,
        upokorzyl, odebral szanse na rodzine, odarl z szacunku, rozdarl serce.
        Wiec nie rob przytykow ze ktos "egoistycznie" chce sobie ulozyc zycie na nowo,
        ze chce aby dziecko mialo mame i tate (lepszego niz biologiczny).
        Popatrz troche dalej niz wlasne krzywdy bo tyle prawd ile ludzi na swiecie a
        jak mawiali madrzy Indiane - "nie oceniaj nikogo zanim nie przejdziesz tysiac
        mil w jego butach"
        Pozdrawiam zyczac spokoju ducha, usmiechu na twarzy i madrych decyzji w
        wychowywaniu malolata.
    • tygrysica_krakow Re: Moje dylematy związane z eksem 16.10.04, 17:04
      Moje dylematy wynikają głównie z tego, że gdybym to olewała rodzinę i ja
      zapomniała o dziecku na rok i to nikt nie dałby mi szansy. Zostalabym wyklęta
      jako wyrodna matka. A on ma być przeze mnie przyjmowany z otwartymi
      ramionami?? Może rzeczywiście zbyt emocjonalnie podchodzę do sprawy i wydaje
      mi się, że moja córka będzie zawsze głupiutkim dwulatkiem. Przecież ona prędzej
      czy później pozna całą prawdę o tym jak rozpadła się nasza rodzina. O tym jak
      gnębił mnie eks o różnych formach stosowanej przez niego wobec mnie przemocy
      fizyczniej i psychicznej. O tym, że w jej obecności nigdy się nie chamował.
      Krzyczał tak głośno, że ze strachu płakała, rozbijał szklane przedmioty gdy
      była w pokoju, woził po swojej wsi w wózku za lekko ubraną i krzyczał... na
      mnie bo nie wykonałam jego kolejnego rozkazu. Dowie się, że zamykał mnie w
      pokoju gdy była malutka na wiele godzin, sam się nią nie zajął a mnie nie
      wypuścił żebym mogła ją przewinąć albo nakarmić. Na pewno nie pozostanie
      obojętna wobec faktu, że wyrywał mi ją na ulicy gdy była niemowlakiem- mimo, że
      nigdy nie ograniczałam kontaktów - mógł przyjśc kiedy chciał- to byłą kara za
      nieposłuszeństwo...
      Przecież ona kiedyś będzie tego świadoma...
      • pelaga Re: Moje dylematy związane z eksem 16.10.04, 18:00
        tygrysica_krakow napisała:

        > Moje dylematy wynikają głównie z tego, że gdybym to olewała rodzinę i ja
        > zapomniała o dziecku na rok i to nikt nie dałby mi szansy. Zostalabym wyklęta
        > jako wyrodna matka.

        To niestety prawda sad(( Jesli matka choc na miesiac zostawi dziecko to
        odebranie jej praw rodzicielskich nie jest problemem, a jesli ojciec nie
        interesuje sie dzieckiem rok, to zaden sad nie pozbawi go wladzy
        rodzicielskiej. To jest chore sad(( Niestety to sa Twoje dylematy, ktore nie
        dotycza bezposrednio dziecka.
        Wydawalo mi sie, ze Twoje dylematy polegaly na tym, ze nie da sie ulozyc sobie
        zycia, jesli nie odetnie sie od przeszlosci. Jesli cos zle odebralam to
        przepraszam.

        > A on ma być przeze mnie przyjmowany z otwartymi
        > ramionami??

        Absolutnie NIE. Ale nic w tej chwili nie zrobisz, ma prawo do widzen, jesli tym
        razem nawali zalozysz kolejna sprawe i jest duza szansa, ze ja wygrasz. A jesli
        to Ty odetniesz dziecko od ojca mozesz kiedys tego zalowac. Ja wychodze z
        zalozenia, ze lepiej jesli dziecko samo zrozumie.


        > Przecież ona prędzej czy później pozna całą prawdę
        > Przecież ona kiedyś będzie tego świadoma...

        Nie pociesze... Potrwa to jeszcze bardzo dlugo... Mysle jednak, ze postepowac
        trzeba tak, zeby moc spokojnie patrzec w lustro kazdego dnia.
        Zycze duzo sil i tylko madrych wyborow
        Pozdrawiam
        • tygrysica_krakow Re: Moje dylematy związane z eksem 16.10.04, 19:08
          Pelago!! Rzeczywiście trochę źle odebrałaś to co napisalam. Ja owszem mam
          wielki żal do eksa. Nie mogę wręcz na niego patrzeć. Ale ani wcześniej ani
          teraz nie ingeruję w sprawy między nim a córką. to co myślę sobie " w duchu "
          to zupełnie inna kwestia. Moje myśli są czasem egoistyczne ale na szczęście nie
          mają przełożenia na zachowanie.
          Drażni mnie, że on po roku nieobecności w życiu małej i umywania rąk od
          wszystkiego mówi mi jakie mam prawa, co mogę a czego nie próbuje znowu dyktować
          zasady. Powtarzam sobie w duchu, że te trzy godziny w tygodniu nie wiele
          zmienią w życiu małej, ze jego destrukcyjna i niestety chamska osoba nie będzie
          miala na nią wielkiego wpływu. On mi często powtarza, że naopowiada jej o mnie
          bzdur i mała w to uwierzy, że stanę się dla niej nikim. Wiem, ze ona ma swój
          rozum i zawsze będzie pamiętać, że się o nią troszczyłam. Obawiam się jej
          okresu dorastania i buntu - wtedy nie trudno będzie mu coś jej wmówić. Ona może
          nie do końca da temu wiarę może wykorzystać by mieć przeciwko czemu się
          buntować.

          pelaga napisała:

          > Wydawalo mi sie, ze Twoje dylematy polegaly na tym, ze nie da sie ulozyc
          sobie
          > zycia, jesli nie odetnie sie od przeszlosci.
          To nie do końca tak. Chodzi mi raczej o to, że eks nie akceptuje mojego nowego
          zycia i nie ma do niego szacunku. Myślał, że do końca życia będę biedną samotną
          mamusią na utrzymaniu swoich rodziców, zajęta wyłącznie dzieckiem, uznawaną za
          gorszą przez otoczenie. Eks raz mial "kontakt" z moja rodziną w nowym kształcie.
          Skończyło się to z jego strony zachowaniem, które byłam zmuszona zglosić na
          policję. Jeśli takie ekscesy będą się powtarzać to ciężko będzie żyć sad Każdy
          chciałby miec przecież jakieś poczucie bezpieczeństwa. Nie chcę by przy każdym
          przypadkowym spotkaniu z eks mój obecny partner i moja córka słyszeli z ust
          eksa że jestem k.....wą i zestaw wyzwisk rzuconych w stronę mojego faceta.
          Echhh... Szkoda słów sad
      • chalsia Re: Moje dylematy związane z eksem 16.10.04, 22:02
        Moim zdaniem popełnisz błąd, jeśli przekażesz córce całą prawdę (tak jak tu
        opisałaś).
        Właściwie nie masz prawa obarczać jej taką wiedzą. Po co? Dla zaspokojenia
        czego? Poczucia sprawiedliwości? W imię czego?
        Jak się ze mną nie zgadzasz - to porozmawiaj sobie z psychologiem dziecięcym,
        to Ci wyjaśni.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • leeya Chalsia 16.10.04, 23:53
          Chalsiu,
          Czyli nie mowic o tym, co tak na prawde bylo przyczyna tego, ze dziecko jest
          tylko z mama? Powiedziec po prostu: "Przestalismy sie z Tata lubic"??

          Jeszcze to dla mnie strasznie odlegla przyszlosc, ale wlasnie ostatnio moj ex
          zapytal, czy powiem Julci CALA prawde o naszym rozstaniu. Kiedys, w
          przyszlosci. Zapytalam Go tylko "po co mam ja tym obarczac". W sumie to moje
          osobiste pieklo. Ale teraz sie nad tym zastanawiam. Mnie chyba tez bedzie
          czekala wizyta u psychologa dzieciecegosmile Na szczescie mam jeszcze kilka
          ladnych lat do tego czasu.

          Pozdr,
          Leeya
          • chalsia Re: Chalsia 17.10.04, 00:24
            Wiesz, między powiedzeniem "nie mogliśmy się porozumieć, kłóciliśmy się i
            zachowywaliśmy w sposób, który był raniący" a powiedzeniem "laliśmy się po
            gębach, ganialiśmy z nożami po ulicy i kopali w głowy" jest jednak ZASADNICZA
            różnica.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • leeya Re: Chalsia 17.10.04, 08:46
              Chalsia,
              Masz calkowita racje.. Mi raczej w tym wszystkim chodzi o to, czy nie zostawic
              dziecka w nieswiadomosci, powiedziec, ze rodzicom nie wyszlo nie wdajac sie w
              szczegoly. Boje sie po prostu, ze jak bedzie miala te nascie lat, kiedy wszytko
              juz bedzie rozumiala podsumuje mnie tak jak moja 15letnia siostra: "glupia
              bylas, ze dawalas po sobie jezdzic" + pogardliwe wzruszenie ramionami. I
              zamiast zrazic do Tatuska, zraze ja do siebie. Bo nie ukrywajmy,
              to "powiedzenie prawdy" ma na celu odsuniecie dziecka od ojca. Byc moze sie
              myle, sama nie wiem. W kazdym razie mam co najmniej kilka lat przed soba zanim
              zmierze sie z tym problemem. I cale szczesciesmile

              Pozdr,
              Leeya
        • smallm Re: Moje dylematy związane z eksem 17.10.04, 00:13
          Popieram Chalsię!
          Aż ciarki mi przeszły po plecach jak pomyślałam ją wiedzą planuje
          tygrysica "uszczęśliwić" swoje dziecko....

          Tygrysico: raczej ciesz się, że dziecko tego nie pamięta i nie obarczaj jej
          wiadomościami, które mogą się odbić na jej psychice...


          Pozdrawiam...
    • carlitta Re: Moje dylematy związane z eksem 17.10.04, 16:01
      przeżywanie "dylematów" jest częścią naszego losu, skoro już tak się nam
      życiorysy pogmatwały - ale nie pozwól, by Ciebie to zżerało w jakikolwiek
      sposób - zajmij się dzieckiem i sobą - za te osoby odpowiadasz
      a że mierżą Cię jego wizyty, to niewątpię i rozumiem całowicie
      wszelkie chwilowe zrywy przejdą i sama zobaczysz, że znowu zniknie -
      podejrzewam, że tak będzie z czasem - no chyba, że zawiść i nienawiść do Ciebie
      za to, że układasz sobie życie, dodadzą mu sił do utrzymania kontaktu... ale
      jeśli to ma mieć takie podłoże, to czysta patologia wyłania się z tego - poza
      tym rośnie prawdopodobieństwo konfliktów z powodu exa, a tego nie życzę
      o miłość dziecka do obecnego partnera nie obawiaj się, bo nie zawsze ten, co
      spłodził, staje się ojcem smile mówię z własnego doświadczenia życiowego - jak
      córcia będzie starsza, będzie miała ochotę, to utrzyma kontakt i pamięć o
      biologicznym, a to już jej własna broszka i sprawa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka