Jak już wcześniej pisałam jestem po sprawie o ograniczenie eksowi praw do
córki. Sprawę wygrałam ale tylko teoretycznie

. On wcześniej wcale nie
interesował się małą, nie bywał u niej, nie pamiętał nawet o urodzinach i
świętach. Po wyroku bywa u nas. Ma teraz prawo wizyt u małej. Przychodzi...
Wiem, że to bardzo egoistyczne ale te wizyty napawają mnie jakimś wstrętem do
jego osoby. Że po tym wszystkim co nam zrobił ma czelnośc bywać u mnie w domu
i wogóle patrzeć mnie i córce w oczy.
Dziwne wydaje mi się, że on próbuje nawiązać pozytywne reacje ze mną - to nie
w jego stylu. On w coś gra, jestem tego pewna. Bo jak po roku nieobecności w
życiu córki nagle mógł obudzić się w nim ojciec

:
Może to tylko chwilowy przebłysk

:
Ja teraz próbuję od nowa ułożyc sobie zycie. Zamieszkałam z facetem- i to
taki pierwszy krok do wspólnego życia. Czuję się na prawdę szczęśliwa i moja
córeczka również. ALe jak może coś tak na prawdę budować gdy ma się w swoim
życiu ciągle jakiś kawałek przeszłości

: Czasem mam obawy, że w
przyszłości mój związek może nie wytrzymać obecności eksa. Nigdy na tym polu
nie pojawiły konflikty ale moga pojawić się później gdy mała zacznie
dorastać. Teraz bardzo kocha mojego partnera, on też darzy ją sympatią. Ale
obawiam się, że kiedyś usłyszy od niej słowa "Nie jesteś moim ojcem" itp. To
bardzo boli.... A wkoncu on pokochał nas po tym wszystkim co nas spotkało ze
strony eksa. Dał nam znowu poczucie bezpieczeństwa i stablilzacji.
Jestem teraz pełna obaw choć teoretycznie powinnam byc szczęśliwa.
Zastanawiam się też co będzie przeżywać moja córeczka gdy eks znowu ją oleje.
Gdy zacznie liczyć się coś innego i znowu zapomni o jej istnieniu. W końcu
już raz tak było.... Co ja jej powiem gdy będzie na tyle duża, że będzie
cierpieć i płakać??