martalik
29.01.05, 09:25
Zwróciłam się na forum o polecenie adwokata z W- wy do sprawy apelacyjnej o
podwyższenie alimentów dla niepełnosprawnej Misi.Okazuje się, że znalezienie
rzetelnego a. to problem.Może zgodnie z sugestiami będę występowała bez
pełnomocnika ale nie chciałabym zaprzepaścić niewątpliwie duzych szans na
korzystny wyrok sądu wyższej instancji.Tata (wcześniej pisałam więc teraz
krótko) jest b.b.b. dobrze sytuowany i opłacał, poza skromnymi alimentami,
konieczne dla Misi leczenie, opiekunkę i szkołę.W pewnym momencie zrezygnował
z opłat leczenia, postanowił zwolnić opiekunkę, pewnie w następnej kolejności
byłaby szkoła. Podałam sprawę do sądu.Sąd podwyższył alimenty o kwotę na
część leczenia.Pozostawił w gestii ojca( jego b. dobra adwokatka przekonała
bez dowodów sąd o tym , że jest troskliwym ojcem) pozostałe koszty.Wiem , że
ojciec Misi po takiej decyzji sądu wypnie się na szkołę i opekunkę. Nie
poradzę wtedy sobie.Jak udowodnić w sądzie, że nie możemy żyć w ciągłym
zagrożeniu i zależności od jego (chorej) łaski.Kwota ,o którą wystąpiłam to
zaledwie 11% jego podanych ustnie (!!!)w sądzie dochodów.Może ktoś ma w tej
sprawie doświadczenie i wiedzę a zechciałby się nimi podzielić.Pozdrawiam -
Mama Misi
P.S. czy korespondencja mejlowa jest dowodem w sądzie i w jakiej technicznie
postaci ?