Dodaj do ulubionych

odeszłam od męża

08.02.05, 10:40
Odeszłam przedwczoraj w nocy o tzeciej nad ranem z dziećmi z dwoma walizkami.
Nie wytrzymałam. Tułam sie po znajomych rodzinie. Nie mam pracy, nie mam
gdzie mieszkać, nie wiem co zrobić. Nie moge wrócić, nie moge.
Obserwuj wątek
    • amfenix Re: odeszłam od męża 08.02.05, 12:58
      Ja nie wiem czy to był najrozsądniejszy krok ...Rozumiem,że nie mogłaś
      wytrzymać ale nie wyobrażam sobie jak ci teraz można pomóc?
      Masz jakiś plan?
      Zgłosiłaś gdzieś pobicia?
      Wystąpiłaś o alimenty?
      POwiedz czy oprócz odejścia przedsięwzięłaś jakies kroki prawne??
    • md0512 Re: odeszłam od męża 08.02.05, 20:17
      Cześć !!

      jadeit napisała (z innego wątka):
      "Jest jeszcze coś : przemoc psychiczna i fizyczna. Od czasu do czasu "puknie"
      mnie. Rzadko, ale porzadnie. Ostatnio 4 miesiace temu miałam połamane zebra. 3
      tygodnie temu byam poobijana. Pewnie powinnam iść na obdukcję, ale zwyczajnie
      sie boję i...wstydzę. Nigdy nie pomyślałam, ze musiałabym iśc do lekarza z
      powodu człowieka, którego kocham...Chociaż dzieci nie raz były świadkami jego
      popychanek i szarpania mnie."

      Idź jutro na policję. Tam uzyskasz pomoc, co dalej robić w tej sytuacji. Zgłoś
      pobicia w prokuraturze i załóż "ślubnemu" sprawę karną o przemoc fizyczną.
      Zapamiętaj, że nie ma miejsca na wstyd, na litość i wyrozumiałość wobec męża -
      teraz to już Twój wróg. Czas zacząć energicznie działać, myśleć o sobie i o
      dzieciach.
      • ania_rosa Re: odeszłam od męża 08.02.05, 21:39
        Bez obdukcji i dowodów nie ma na co liczyc. Gdyby tak nie było teoretycznie
        kazdy mógłby zakładać sprawy karne o pobicia, gwałty itd. Policja nic tu nie
        pomoże. Poza tym pomoc prędzej się uzyska w opdowiednich organizacjach
        zajmujących sie prawami kobiet ( w tym poradnictwem prawnym), niż na policji,
        która niechetnie miesza się w sprawy rodzinne, a zwłaszcza tak bardzo
        nieudokumentowane.
        Jadeit- nie wnikam czemu się zdecydowałaś na ten krok, zapewne sytuacja była
        dramatyczna, ale to nie było rozsądne posunięcie w tym momencie. Przynajmniej
        ja tak sądzę w świetle Twoich poprzednich postow. Odeszłas bez dowodów i
        donikąd. Trudno będzie cokolwiek udowodnić.
        pzdr
        Rosa

        ps. skorzystaj z tych adresów, które podałam
        • md0512 Może jednak... 09.02.05, 07:11
          Cześć !!

          Może jednak jakieś dowody ma (dokumentację lekarską na temat połamanych żeber).
          Istotnym dowodem mogą być zeznania dzieci (jeżeli są już trochę starsze). W
          większych miastach są specjalne komórki policji zajmujące się przemocą w
          rodzinie, specjalne numery tel., itd. Może przynajmniej ktoś by ją wysłuchał i
          coś doradził...
        • nowajulka Re: odeszłam od męża 11.02.05, 11:56
          Tak, tak.......wróć do niego, daj się pobić i uciekaj dopiero z dowodem w
          postaci obdukcji lekarskiej......wrrrr.........sorry, ale nie mogłam się
          opanować, żeby tego nie napisać.......
          A tak serio to zwróć się do jakiejś organizacji..pomogą Ci..........
    • elaw2 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 08:21
      Przede wszystkim zrób Sobie obdukcję, bez tego ani rusz! Wiem, co mówię, bo
      sama doświadczałam przemocy od męża i to jeszcze całkiem niedawno. Podobnie jak
      ty uciekałam, miałam jednak do kogo (mama). Kiedy urodziła się córeczka i miała
      miesiąc, ślubny dostał szału i spuścił mi łomot taki, że ślady nosiłam dłuższy
      czas, nie poszłam jednak wtedy na policję ani na obdukcję. Wstyd, upokorzenie i
      bezradność. Ale jak tylko zasnął, to zaczęłam szukać kluczy (to była stara
      zagrywka, mego byłego - zamykał drzwi i zabierał klucz, abym nie mogła wyjść),
      no i znalazłam. Klucze, swoje dokumenty i kartę kredytową - swoją. I jak
      poszedł do pracy, zamówiłam taksówkę bagażową i z córeczką, jej łóżeczkem,
      wózkiem i całym majdanem zwiałam z domu. Wiedzałam, że mam już dość a
      świadomość, że mam dziecko i muszę je chronić dodała mi sił. I bardzo, żałuję,
      że nie poszłam wtedy na obdukcję, bo miałabym dowody do sądu. Teraz jestem już
      po rozwodzie a moja Kaśka ma spokojny, normalny dom...
      Piszę to wszystko, żebyś wiedziała, że zawsze jest wyjście. I rozumiem Cię
      doskonale, rozumiem przez co przechodzisz. Wiem jak ciężko iść na policję a tam
      częstują Cię frazesami w rodzaju: nie mieszamy się w sprawy rodzinne czy nie ma
      wyroku sądu, odnośnie dziecka. I dochodzi jeszcze strach, co będzie kiedy
      wrócisz do faceta, przeciesz on płazem nie puści takiej zniewagi. Ja miałam
      oparcie w rodzinie, Ty go nie masz. Piszesz jednak o znajomych. Pamiętaj, nie
      jesteś workiem do bicia i nawet mąż (on Cię kocha?) nie ma prawa Cię "pukać"!
      Walcz o Siebie i dzieci. Idź na policję i powiedz co się dzieje, poszukaj
      jakiejś organizacji zajmującej się przemocą w rodzinie i przede wszystkim załóż
      sprawę o alimenty. Przydałoby się też spotkanie z psychologiem. Dziewczyny
      podały Ci listę pomocnych organizacji. Ja też przechodziłam przez
      piekło "domowego szczęścia" i trwało to siedem lat. Teraz wiem, że siedem lat
      za długo...
      • jadeit Re: odeszłam od męża 09.02.05, 08:57
        Witam
        Mieszkam kątem u znajomych do jutra. Jutro muszę sie wyprowadzic, nie wiem
        gdzie. Wczoraj okazało się, że mąż zablokował mi karte-nie mam na jedzenie dla
        dzieci. Nie wytrzymam tego, nie wiem co robić, ni mam za co żyć. Czy ja muszę
        do niego wrócić?
        • dyrgosia Re: odeszłam od męża 09.02.05, 09:02
          Witaj.
          Nie wiem w jakim mieście mieszkasz, ale najlepiej odnaleźć Ośrodek Interwencji
          Kryzysowej, najczęściej przy Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Tam pracują
          profesjonaliści, pomogą Ci. Na jakiś czas możesz zamieszkać w hostelu.
        • agaada72 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 09:27
          skorzystaj z podanych wczesniej adresow,zglos sie do jakiejs instytucji,ja tak
          zrobilam,wtedy latwiej jest to wszystko przetrwac,nie mozesz tulac sie z
          dziecmi jedna noc tu,druga tam,rodzina w takich przypadkach,mh,woli stac z
          boku.a maz ? bedzie ci utrudnial zycie jak tylko moze,trzymaj sie jakos,ale i
          tak mysle,ze potrzebna ci fachowa pomoc.Jejku ,normalnie z sil opadlam jak
          przeczytalam Twoj post,choc to pewnie niewielkie pocieszenie,pozdrawiam mocno
    • alina66 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 09:26
      jadeit

      czego się wstydzisz?
      ze ktoś cię bije?
      Nie byłam nigdy ofiarą przemocy fizycznej, ale byłam zoną alkoholika. też się
      wstydziłam i pomogło mi coś takiego:
      Pomyśl, jeśli widzisz na ulicy faceta bijącego kobietę, to co myślisz - że ona
      się powinna wstydzić???? Na pewno nie. Myślisz, że facet to kawał ch....
      i że to on powinien się wstydzić, prawda???
      Ruszaj po pomoc, tak jak napisaly tutaj dziwczyny. To żadna hańba prosić o
      pomoc.
      nie znam Twojego faceta, ale sobie myślę- że jak wróciśz to tylko go upewni w
      przekonaniu, że jest bezkarny i wszystko może....
      • olkit Re: odeszłam od męża 09.02.05, 11:31
        > czego się wstydzisz?
        > ze ktoś cię bije?

        Też nie byłam ofiarą przemocy, tylko zdrady i uciekania ode mnie w alkohol,
        ale wiem jaki był u mnie mechanizm wstydu:
        otóż - wybrałam sobie tego faceta za męża, trochę wbrew woli/radom rodziców i
        przyjaciół, a teraz on okazał się taki czy owaki. I ja mam się do tego
        przyznać? Niedoczekanie, zacisnę zęby i...
        Wiem, oczywiście, że to droga donikąd, ale nic nie zmienia faktu, że tak
        właśnie wtedy myślałam.
        Olka
    • elaw2 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 09:28
      Jadeit! Idziesz na policję i zgłaszasz co się dzieje! Po drugie Ośrodek
      Interwencji Kryzysowej, tam Tobą pokierują, powiedzą co i jak. Koniecznie złóż
      też o alimenty - trochę potrwa, ale nie może być tak że jesteś bez grosza. I
      jeszcze jedno, dzieci mu nie dawaj (kiedyś pisałaś o jego wspaniałomyślości w
      temacie opieka), bo potem w Sądzie mogłabyś mieć problemy. Ale teraz musisz iść
      na policję i do ośrodka, a może tam gdzie mieszkasz jest Unia Demokratyczna
      Praw Kobiet? Działaj! I pamiętaj, nikt nie ma prawa Cię uderzyć!
    • grazia31 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 12:32
      cześć,
      nie raz uciekałam z domu o ile wcześniej nie zostałam z niego wyrzucona, tak
      wiec wiem jak sie czujesz i co myślisz. mam jednak lepszą sytuację , bo mam
      blisko rodzinę u krórej mogłam zawsze znależć schronienie. na szczęście piekło
      skończyło sie wraz z rozwodem. teraz mam świety spokój, ciszę i komfort
      psychiczny. na początku też nie chodziłam do lekarza po obdukcje i nie wzywałam
      policjii bo uwazałam ze to wstyd. jednak z czasem zmieniłam zdanie i dobrze na
      tym wyszłam. nazbierałam obdukcji, dzwoniłam po policję, straż miejską,
      pomagali mi sąsiedzi. potem złożyłam sprawe do prokuratury o znęcanie fizyczne
      i psychiczne. było to w marcu ubiegłego roku. juz w kwietniu byłam wzywana na
      przesłuchania na policję, on zresztą też, i sąsiedzi, i rodzina... policja
      odnosiła sie do mnie z szacunkiem i zrozumieniem. byli to ludzie sympatyczni i
      delikatni... nie tacy jak ci którzy przyjeżdżali na interwencję i mieli
      wszystko głęboko "gdzieś". mój, wtedy jeszcze, mąż nie wykazywał skruchy i
      starchu aż do czasu gdy został poproszony o odciski palców do kartoteki i
      usłyszał o terminie zrobienia zdjęć. wtedy dopiero skruszał. w zamian za
      wycofanie sprawy w prokuraturze wyprowadził sie, wymaldował, zabrał swoje
      rzeczy i wyniósł sie do swojej matki. na rozwodzie nie robił problemów. cały
      ten bałagan trwał rok. ale warto było. teraz jestem spokojna o dziecko i
      siebie. szkoda tylko ze czekałm aż 5 lat zeby dojrzeć do tej decyzji.
      dlatego dziewczyno rób coś żeby wyjść z tego cało i nie daj się. w końcu
      przecież zło nie może być górą.
      pozdrawiam
      • ania_rosa Re: odeszłam od męża 09.02.05, 13:11
        Odnosnie tego, co powinnaś teraz zrobić: juz odeszłaś, pytanie co dalej.
        Wyjścia są dwa, możesz wrócić, możesz nie wracać. Każde w tych wyjśc implikuje
        co innego. Jesli nie wrócisz- przed Tobą trudna droga szukania pomocy
        (mieszkanie, praca, pieniądze na utrzymanie). Jesli nie masz pomocnej rodziny/
        przyjaciół będziesz zmuszona skorzystać z jakiejś formy pomocy społecznej typu
        dom samotnej matki. Potem sprawa o alimenty i rozwód. To wszystko będzie trwać.
        W międzyczasie szukanie pracy, a przeciez nie masz doświadczenia, więc nie
        będzie to proste. Nie piszę tego po to, by Cię zniechęcać, ale po to, aby Ci
        pokazać, że kierowanie się nawet najbardziej usprawiedliwionymi emocjami może
        być zawodne. W poście z innego wątku napisałam Ci o stworzeniu precyzyjnego,
        chłodnego planu działania i jak najdłuższym pozostaniu przy mężu. Stworzeniu
        sobie tyłów w postaci odkładania pieniędzy na ukryte konto, nawiązaniu
        współpracy z organizacjami kobiecymi, rozpoczęcie doszkalania, znalezienie
        żłobka/przedszkola/szkoły dla dziecka itd. Sprawa o rozwód z orzekaniem o winie
        byłaby prostsza, gdybyś mogła sie wykazac choćby jedną interwencją policji,
        która została odnotowana. O obdukcjach nawet nie wspominam. Dalej: pisalam też
        o terapii rodzinnej, któa umożliwiłaby Ci zaangażowanie i wciągnięcie do sprawy
        osoby trzeciej (tj. terapeuty/tki), a tym samym zapewniła opinię psychologiczną
        odnośnie Twojej sytuacji w małżeństwie i stanowiła bardzo istotny dowód.
        Jesli więc istnieje jakaś szansa Twojego powrotu do męża tzn. nie obawiasz się,
        że mógłby zareagowac przemocą- doradzałabym wrócić. Wrocić i spokojnie
        przygotowywać sobie grunt do dalszych działań. Jednocześnie skontaktować się
        z "niebieską linią" choćby, aby miec potwierdzony dowód obecnego odejścia i
        uzyskać patronat. Każde zgłoszenie na policję, do ośrodków interwencji, na
        niebieską linię, jest/może zostać odnotowane. Szukaj jak największej ilości
        możliwości takich potwierdzeń, aby potem można było odtworzyć Twoje działania i
        przedstawić je w sądzie. "Na gębę" nie da się w takich sprawach załatwić
        niczego: choćbys opowiadała o połamanych żebrach, jeśli nie masz na to
        podkładki w postaci obdukcji, czy nawet badania lekarskiego z izby przyjęć- nic
        nie zyskasz. Załóż sobie więc, że od tej pory maksymalna liczba organów ma
        wiedziec o Twojej sytuacji i posunięciach.
        Czas w tej sytuacji jest Twoim sprzymierzeńcem. Nie kieruj się emocjami, tylko
        wykalkulowanym mysleniem. Pamiętaj, że od twoich obecnych posunięć zależą
        najbliższe lata. Zabezpiecz się jakoś. I- jeśli to możliwe- wróć do męża.

        pozdrawiam
        Rosa
        • jadeit Re: odeszłam od męża 09.02.05, 13:28
          Byłam już w centrum kryzysowym jestem po rozmowie z psychologiem, dziś mam
          drugie spotkanie. Co to jest ta niebieska linia? I czy moge np. iśc na policję
          wogóle powiedzieć co jest grane i prosic o radę? A jeśli tak to gdzie, o kogo
          pytac?
          • grazia31 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 13:34
            jeżeli nie masz obdukcji ani niczego czym mogłabyś udowonić że mąż robi to co
            robi to nawet nie idź tam. do nie bieskij linii możesz zadzwonić po poradę. a
            podczas interwencji policji mozesz poprosić o wypełnienie niebieskiej karty.
            a tu masz adres: pogotowie@niebieskalinia.pl
            i stronę www.niebieskalinia.pl
            • jadeit Re: odeszłam od męża 09.02.05, 13:40
              Obdukcji nie mam. Przede wszsytkim jest przemoc psychiczna.Byłam w centrum
              kryzysowym.Opowiedziałam o naszych "rozmowach". Były pobicia,
              ale najczęsciej są to wyzwiska, straszenie, szyderstwa, kpina, obojetność,
              wpedzanie w poczucie winy, wpędzanie w kompleksy na temat mojej kobiecości, np.
              że jego kolezanka z którą się spotykał jest lepszą kochanka, z większym
              temperamentem niz ja,a ja powinnam sie leczyć, wmawianie mi choroby
              psychicznej, straszenie odebraniem dzieci, mówienie ze dom, który wybudowaliśmy
              jest jego, ja nie mam do niego prawa, wogóle nie mam zadnych praw, bo nie
              pracuję itd. Dużo by wymieniać. Przed odejsciem od niego wylał na mnie cały
              kubeł potwornie brudnej wody, przy dzieciach. Stałam tak w tym brudzie, mokra
              upokorzona, i nie wierzyłam. Córka stanęła w mojej obronie i usłyszała, ze jest
              dla niego niczym i niech sie wynosi razem z matką(ma 12 lat), synek mnie otulał
              ręcznikiem(6 lat). Pani w centrum kryzysowym powiedziała, ze to wszystko też
              jest PRZEMOCĄ PSYCHICZNĄi na drugi raz jesli mnie obleje mam dzwonić na policję
              bez skrupułów. Świadkami tego wszystkiego sa dzieci, przed obcymi jest
              czarujący i miły. Nie wiem jak mam to udowodnic, ale mam prawo dzwonić tyle
              wiem.Dlatego pytałam czy na policji jest ktoś kto mógłby mi poradzic co ja w
              takiej sytuacji mam robić.
          • kanga_i_roo OGÓLNOPOLSKIE POGOTOWIE DLA OFIAR PRZEMOCY 09.02.05, 13:54
            ZADZWOŃ: OGÓLNOPOLSKIE POGOTOWIE DLA OFIAR PRZEMOCY W RODZINIE "NIEBIESKA LINIA"
            0-801-1200-02 - płatny pierwszy impuls - telefon czynny: pn-sob: 10:00-22:00;
            nd i święta: 10:00-16:00
            (0-22) 666 00 60 - połączenie płatne - telefon czynny: pn-pt: 10:00-22:00

            www.niebieskalinia.pl/dorosli.html
    • elaw2 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 14:17
      Myślę, że możesz pójść na policję i powiedzieć co się dzieje. Złożyć skargę na
      zachowanie męża. Zostanie ślad a poza tym mogą go postraszyć i może się
      opamięta...Przynajmniej na chwilkę...Założą Ci też niebieską kartę. To co on
      robi jest karalne. Dobrze, że zaczęłaś działać. Jak czytałam Twój ostatni post,
      chciało mi się płakać...Bardzo Ci współczuję. Możesz jednak przerwać ten
      zaklęty krąg przemocy. A jego groźby, że nic nie jest Twoje, może między bajki
      włożyć. Dzieci też Ci nie zabierze. Jestem z Tobą.Ela
      • ania_rosa Re: odeszłam od męża 09.02.05, 14:30
        Skoro poszlaś do psychologa i zaczęłaś szukac kontaktu przez Niebieską Linię-
        robisz bardzo dobrze. Zanim zaczniesz podejmowac kolejne kroki, poszukaj
        dojścia do prawnika (przez organizacjie kobiece- tam porady sa bezpłatne).
        Najlepiej byłoby wysondowac prawnika odnośnie Twojej sytuacji finasnowo-
        mieszkaniowej. Dowiedz się, co mogłoby Ci przysługiwać już teraz, a o co trzeba
        będzie walczyc i jak. Jednym słowem: zbierz maksium informacji i zdecyduj, czy
        wracać czy szukać czasowego pobytu w jakimś domu samotnej matki.
        Wszystko się stopniowo poukłada, zobaczysz.
        A przy okazji: jak wyglada sprawa z Jego rodziną? Byłoby mozliwe jakieś
        wsparcie, pomoc czy choćby powołanie ich na świadków?
        Rosa
    • grazia31 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 14:40
      jeżeli możesz to kup dyktafon i nagrywaj rozmowy i sytuacje. policjant doradził
      mi taki rozwiązanie, to jest dozwolone. mój mąż tez nagrywał kłótnie ale jak
      sie okazało to było przeciwko niemu. znęcanie psychiczne to śliska sprawa, ale
      jest gorsze od bicia. zacznij chodzić do psychologa i załatw zaświadczenie ze
      jesteś zdrowa psychicznie. to moze przydać sie przed policją, gdy będzie
      wmawiał im że jesteś psychiczna. ja miałam podobny przypadek.
      • mikmar.pl Re: odeszłam od męża 09.02.05, 15:13
        Witam .To bardzo przykre co przeczytałam o twoich przejściach,bardzo dobrze że
        odeszłaś pierwszy krok chyba najtrudniejszy za tobą i jeszcze wiele przed
        tobą .Nie wracaj do niego chociby ci niewiem co obiecał, i co mówili inni,że
        trzeba dać mu szanse,że się zmieni to nie prawda ja wracałam trzy razy i to był
        największy błąd.Bo co ludzie powiedzą ,są przecież dzieci bzdura poradzisz
        sobie mały krokami przejdziesz przez to .Walcz o to co należy się tobie i
        dzieciom.Trzymam bardzo mocno kciuki.
    • jadeit Re: odeszłam od męża 10.02.05, 12:31
      Witam
      Mieszkam od dzis w centrum kryzysowym, mam pokój na tydzień. Wczoraj
      rozmawiałam z mężem, o ile to była rozmowa. Z jednej strony mówi, ze mnie
      kocha, ze powinnam wrócić bo to jest nasz dom, bo jestesmy rodzina itp. a za
      chwilę straszy mnie ze odbierze mi dzieci, bo jestem psychiczna bo leczyłam
      depresję, miał prawo zablokować mi kartę, bo pieniądze są jego-on je zarabia, a
      ja od niego odeszłam(konto jest wspólne jestem współwłaścicielem konta). Znów
      były drwiny, szyderstwa, złośliwości, jak powiedziałam cos co sie mu nie
      spodobało to zakażdym razem kazał mi wy....ć(rozmawialismy u nas w domu i to
      był chyba błąd). o niczego nie doszlismy. Ja tylko wiem, ze boję sie go, nie
      umiem walczyc z jego słowami, czuję sie poniżona. Wczoraj mnie wystraszył tym
      co mówił, nie spałam w nocy, araz ide na rozmowe z prawnikiem, ale...gdy go nie
      ma jest mi jakoś lzej, łatwiej i nie przezywam strachu, lęków, jest mi lepiej
      jak go nie widze, tylko chyba wciąz boję sie jeszcze do tego przyznać i uczynić
      ostateczny krok-od niego a nie do niego.
      Pokój-okropna nora, ale czuj sie bardziej u siebie niz we "własnym" domu.

      pozdrawiam i dziekuje za wsparcie i rady, kochane jesteście, a ja się bałam, ze
      jestem sama, ze to ja jestem winna, ze źle zrobiłam, ze ludzie bedą mnie
      potepiać. On mizreszta powieział czy ja się zastanowiłam, co rodzice, rodzina i
      znajomi powiedzą na to co JA! zrobiłam.

      • chalsia Re: odeszłam od męża 10.02.05, 12:54
        Nie ma najmniejszego znaczenia co rodzice, rodzina a już zwłaszcza znajomi
        powiedzą smile)))))
        Zawsze możesz im przedstawić swoją wersję wydarzeń, a co oni sobie pomyślą to
        ich sprawa.
        Nie licz też na nich za bardzo - właśnie w takiej sytuacji okaże się, kto jest
        i będzie prawdziwym przyjacielem.
        Trzymam kciuki za dalsze działania i cieszę się, że "z kopyta" wzięłaś swoje
        sprawy we własne ręce.

        Chalsia
    • elaw2 Re: odeszłam od męża 10.02.05, 14:27
      Jadeit! Cieszę się, że zaczęłaś mówić NIE. Ja też odeszłam i też miałam czas
      lęków, strachów co powiedzą ludzie i jak dam sobie radę. Zostawiłam fajne
      mieszkanko i dużo "niematerialnych rzeczy" ale zyskałam z córeczką spokój. Nie
      boję się wracać do domu, mówię, że jestem rozwódką (ja z rodziny katolickiej na
      wskroś i z tradycjami, że rozwodów nie ma). Teraz wszystko wydaje Ci się
      straszne, ale powoli, powoli będzie się normować. U mnie to normowanie trwa już
      drugi rok. Życzę dużo siły. A wiem, że masz ją w Sobie. Ela

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka