10.03.05, 10:51
Cos mnie gniecie od jakiegos czasu i nie wiem sama o co mi chodzi. Sprobuje
to wyartukulowac, moze ktoras z Was zrozumie moja pokretna logike... echhhh...

Wbrew temu, ze jestem eksia, musze stwierdzic, ze moj ex jest dobrym ojcem.
Nie weekendowym, ale takim prawie na co dzien. Ale wyglada to tak, ze jest u
Malej co najmniej 4 razy w tygodniu na kilka godzin. Kurde, ja tam na razie
nie szukam sobie partnera, ale jakby co, to co??? Dalej bedzie przychodzil
tak czesto?? Czy moze ograniczyc mu wizyty?? Ale wtedy to bedzie zamach na
jego kontakty z dzieckim i bede zla exiara. Teraz sie czuje jak w haremie
doslownie. Niby go nie ma juz w moim zyciu, a kurka widuje go prawie
codziennie. Po czym on na weekendy "skacze" do swojej aktualnej do Wroclawia.
I zeby nie bylo... Nie tesknie za nim i nie mam ochoty na jego powrot, cieszy
mnie, ze jest z Gabi. On sobie ulozyl w miare stabilnie zycie. W sumie boje
sie, zeby pozniej nie uslyszec czegos w stylu "coraz to nowi Twoi
kochankowie" jak w ktoryms poscie napisal Tata_malolata. O Boze... Ale
zakrecilamsmile Chyba glownie chodzi mi o to, ze to niesprawiedliwe, ze on mi
w "garach" siedzi, a ja na to sie zgadzam w imie kontaktow ojca z dzieckiem.
A potem wychodzi do swojego swiata, gdzie nie mam dostepu. Ja tez bym chciala
miec taki swoj kawalek przestrzeni, gdzie go juz nie bedzie... Ale on, jako,
ze zajmuje sie Julka, kiedy ja jestem w pracy, jest u mnie w domu, sam sobie
robi herbate, cos do zjedzenia, czesto gesto je z nami obiad. W sumie tak,
jakby tu mieszkal...

Leeya
Obserwuj wątek
    • konkubinka Re: Dylemat 10.03.05, 11:11
      mysle , ze ne powinas miec dylematu tak samo jak i on.
      On jezdzi do Gabi, nie ukrywa ze ulozyl sobie zycie.Ty tez niezaleznie mozesz
      to robic.
      Jula bedzie coraz starsza , ich spotkania beda mogly przebiegac w domu pod
      twoja nieobecnosc a takze poza nim.Mysle , ze jesli eks jest w miare normalny
      dogadacie sie w tej kwestii.Moze pogadaj z nim o tym juz teraz.No , chyba ze ma
      mentalnosc psa ogrodnika, to bedziesz musiala podjac radykalne srodki
    • chalsia Re: Dylemat 10.03.05, 11:31
      Włąśnie z tego powodu nie jestem zwolenniczką takiego kręcenia się eksa po domu
      i dlatego od razu wolałam postawić sprawę jasno, żeby nie było, ze ograniczam
      (i tak ograniczam smile)) wedloe opinii eksa) potem - czyli konkretne 2 dni
      powszednie w tygodniu.
      Chalsia
    • ewik35 Re: Dylemat 10.03.05, 11:39
      Ja Cie troche rozumiem. Moja sytuacje opowiedziałam krotko w poście
      odpowiadającym na smutna historie napisana przez kara00 (chyba 8 marca).
      Ja mam podobny dylemat, choc Tatus bywa ze 2 razy w tygodniu, ale chetnie np.
      spedza z nami weekend. Moj problem to jest taki, ze ja kiedys tego czlowieka
      kochalam i nadal jakos tak nie jest mi obojetny. Jak tu sie odciac emocjonalnie
      jak widujemy sie czesto, dziecko sie cieszy, my sie cieszymy, w dodatku sie
      lubimy. A wiemy ze zycie razem nam ciezko szlo, i przyszlosci nie planujemy
      razem.
      Czy to sie nie da jakos tak zdrowiej to poukladac ?
      Moze po prostu trzeba zostawiac ich zawsze samych ?

    • virtual_moth Re: Dylemat 10.03.05, 12:21
      Leeya, jeśli Twój ex zajmuje się Małą kiedy Ty jesteś w pracy, to jest to moim
      zdaniem korzyść na tyle duża, że należałoby przymknąć oko na "brak przestrzeni
      życiowej". Zresztą, ja nie miałabym na Twoim miejscu żadnych skrupułów - chcesz
      iść na randkę czy na ploty, wołasz tatusia i idzieszsmile No a póki dziecko jest
      malutkie, moim zdaniem trzeba się godzić na taką sytuację. Myślę, że skoro
      dziecko ma świetny kontakt z ojcem, jest z nim mocno związane, a ojciec wie jak
      się nim zajmować, to już roczniaka może brać do siebie (na dzień).
      Po prostu skoro ex robi za niańkę, to moim zdaniem naturalne jest, że niejako
      uczestniczy w Waszym życiu. Albo więc będziesz się na to godzić, albo "zwolnij"
      exa i zatrudnij niańkę profesjonalnąwink Co moim zdaniem byłoby totalnym
      nieporozumieniem.

      Pzdr
    • kkokos Re: Dylemat 10.03.05, 13:27
      leeya, ten temat był już podnoszony czy tu, czy na macochach i pamiętam, że
      takie podejście jak twoje piętnowane było jako "mit, który tworzą sobie
      samodzielne". uważam, że masz świętą rację, to się właśnie tak niesymetrycznie
      rozkłada: ojciec tworzy sobie nowe życie i tyle w nim dziecka i byłej żony, ile
      sam zechce. natomiast matka musi się godzić na taką obecność byłego męża w jej
      życiu, ile on jej narzuci i nie ma prawa stęknąć, bo od razu będzie ta "podłą,
      co ojcu odcina dostęp do dziecka". Facet może mieć piętnaście kochanek i nic
      jej do tego, bo on "układa sobie życie na nowo", ale jeśli w jej życiu pojawi
      się jakikolwiek nowy mężczyzna, to ojciec ma prawo sarkać, bo obecność tego
      nowego w domu mu przeszkadza, gdy przychodzi się spotkać z dzieckiem. Wkurza
      mnie ta niesymetryczność...
      Oczywiście, że z punktu widzenia kobiet, które walczą o to, by tatuś w ogóle
      zechciał zobaczyć dziecko choćby i raz na dwa kwartały, to szukamy w tym
      momencie dziury w całym...
      • kamnik Re: Dylemat 10.03.05, 13:38
        Szukacie.
        • amfenix Kamnik:)) 10.03.05, 17:22
          WItamy nowego osobistego trolla Kamilismile)
          Przerobiłaś dokładnie historię rodzinno forumowąsmile????
          Tulko niech ci się nicki nie pomyląsmile
      • konkubinka Re: Dylemat 10.03.05, 15:03
        no wymieklam- znow ktos nowy?
        • kammik Re: Dylemat 10.03.05, 17:02
          Jejku, moj pierwszy osobisty troll, jejku, doczekalam sie wreszcie smile))
          • dondon Re: Dylemat 10.03.05, 19:39
            jazu ale ja bylam pierwsza, co mnie sie Amfenix wpycha i nie dosc ze
            wyksztalcona to chce byc bystrzejszasad(
            A w ogole powiedzcie jak ONI ONE - te trolle to robia ze przez wyszukiwarke (bo
            ja wciaz korzystam taka jestem bezwstydna) nie mozna znalezc ich postow?
            • kammik Re: Dylemat 10.03.05, 19:47
              Po pierwsze primo znowus zapomniala sie przelogowac smile Po drugie primo nie
              narzekaj na amfe, bo cie fachowo zakopie w ogrodku. Po trzecie primo posty
              trafiaja do wyszukiwarki dnia nastepnego, zatem w dniu narodzin trolla sie nic
              nie znajdzie. Po czwarte primo chyba robimy smietnik w watku smilePszapszam, dygam
              pieknie i spadam smile
              • konkubinka Re: Dylemat 10.03.05, 22:09
                och....kuna....fakt
                znowu siem rozdwoilam
                ale Dondon ma doktorat taki plus
                honoriscausa(tak sie to pisze????)
                a wiec nie zakopie mnie..hehe
                aaa tam smietnik, podbijamy sztuczniesmile
                • amfenix Re: Dylemat 10.03.05, 22:28
                  Oooooooooooo żmija "namymłonie"smile)Następna mi będzie dogryzać,że mam papier na
                  kopanie dołówsmile)))Mój ex też mawiał,że do kibla się nadajesmile)
                  • milcha1 Re: Dylemat 11.03.05, 19:21
                    Ale na razie tatuś nie sarka.
                    A Leeya musi być wyjątkową matką i kobietą. Nie jest łatwo utrzymywać tak
                    bliski kontakt z byłym mężem a ona potrafi się zdobyć. Zapewne w imię dobra
                    dziecka. Bardzo niewiele kobiet stać jest na takie podejście.
                    Być może Ex Leeyi nie będzie sarkał, że ona wiąże się z kim innym. Być może
                    chce aby ułożyła sobie życie znowym partnerem. Wygląda na to, że oboje są
                    wspaniałymi i odpowiedzialnymi rodzicami, którzy wiedzą, że rozwód nie oznacza
                    rozwodu z dzieckiem. Ale niestety taka postawa w Polsce zdarza się rzadko.
    • leeya Re: Dylemat 12.03.05, 19:50
      Ojej.. Dzieki za odpowiedzismile

      Juz sobie to lepiej poskladalam i chyba wiem o co mi chodzismile O to, co kiedys
      jedna z Was napisala, ze nie zyczy sobie, zeby jej eks tarzal sie z dzieckiem
      po jej lozku, nawet w zabawie, a jej nie wpuszczal nawet na klatke w domu w
      ktory mieszka. WLasnie o taka dysproporcje. On ma swoj wlasny "teren" a ja nie,
      bo sila rzeczy, dlatego, ze zajmuje sie Julcia u mnie w domciu, "skaza" go
      swoja obecnoscia. Heh... Zakrecone to moze, ale gdyby choc sie dalo miec jeden
      pokoj zamkniety na klucz...smile Glupie nie?smile

      Leeya
    • okruszek100 Re: Dylemat 17.03.05, 14:13
      sorry, ze się tu wcinam, ale mam tak mało czasu a muszę powiedziec - Tobie i Szymonowi= w sposób szczególny = bo na pewno podczytuje Twoje postysmile ,że..urodzilam juz Julke i oszalałam ze szczęsciasmile moc całuskow, na pewno jeszcze zajrze na forum ,ale sama rozumiesz jak to jest na poczatkusmileooo...już płacze tzn chce jeść po prostusmile
      • ulaj1 Re: Dylemat 18.03.05, 09:50
        Okruszku, gratulacje big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        Baaaaaardzo sie ciesze big_grinbig_grin
        Ucaluj malucha w stopki....

    • kicia031 Re: Dylemat 17.03.05, 15:42
      Leeya, sytuacja nie jest komfortowa, ale ja bym sie poki co nie przejmowala.
      Pamietaj o tym, ze jesli sie kims zwiarzesz, to tem facet bedzie w twoim domu U
      SIEBIE podczas gdzy eks zawsze bedzie juz tylko gosciem. Moze tez mu minac
      ochota na wizyty, jak zobaczy, ze w domu urzeduje inny mezczyzna. A Kulka
      bedzie coraz starsza i zwlaszcza jesli jest zwiazana z ojcem to bedzie mogla
      odwiedzac go w domu. Dopoki dziecko jest male, musisz tolerowac jego obecnosc
      ale to nie bedzie trwalo wiecznie.
      Nie martw sie, bedzie dobrze
    • tata_malolata Re: hmmm... 18.03.05, 10:31
      leeya napisała:

      > ...zeby pozniej nie uslyszec czegos w stylu "coraz to nowi Twoi
      > kochankowie" jak w ktoryms poscie napisal Tata_malolata.
      ------------------
      Wywołany do tablicy - tłumaczę się smile
      Ja w tym przypadku miałem na myśli problem jakim jest wprowadzanie do życia
      dziecka drugiego, trzeciego i "entego" tatusia (a w odwrotnych przypadkach
      mamusi). I o ile w przypadku porzucenia dziecka lub - nie daj Boże -
      półsieroctwa, uznać mogę słuszność przysposabiania dziecka o tyle nie
      uznaję "zastępowania" taty nowym kochankiem (lub kochanką) żyjącego i
      pragnącego opiekować się dzieckiem rodziciela. To, że się mamusi/tatusiowi ktoś
      nowy podoba nie uprawnia do tego by "wymazać" dziecku JEGO TATĘ lub MAMĘ.

      leeya napisała:
      > musze stwierdzic, ze moj ex jest dobrym ojcem.
      > Nie weekendowym, ale takim prawie na co dzien. Ale wyglada to tak, ze jest u
      > Malej co najmniej 4 razy w tygodniu na kilka godzin
      --------------------------
      NO TO SUUUUUUUPER !!!!
      Powinnaś się cieszyć, że MIMO WSZYTKO dziecko ma tatę i to dobrego tatę.
      A i ja się cieszę, że są takie kobiety, które nie izoluja i nie ograniczają !

      Pozdrowienia i powodzenia !


    • mikawi Re: Dylemat 18.03.05, 15:09
      leeya - to w końcu eks ci pomaga czy nie? bo kilka dni temu narzekałaś że nie
      ma czasu posiedziec z małą 2 razy w tygodniu i musisz bulić za opiekunkę, teraz
      piszesz że jest dobrym ojcem, siedzi z córką niemal codziennie - i to tez jest
      źle, bo nie masz własnej przestrzeni.
      • leeya Re: Dylemat 21.03.05, 11:43
        Alez witaj moj Ty Tropicielu Czepialskismile
        Juz spiesze z wyjasnieniami dla Ciebie, o Niezadowolona Z Alimentow Swojego Msmile

        mikawi napisała:

        > leeya - to w końcu eks ci pomaga czy nie? bo kilka dni temu narzekałaś że nie
        > ma czasu posiedziec z małą 2 razy w tygodniu i musisz bulić za opiekunkę,
        ----------------------
        Otoz wredna Leeya pracuje jako Asystentka Prezesa. Taaaa... A to oznacza, ze
        zaczyna prace o godzine wczesniej niz Prezes i konczy ja rowno z nim. Czyli
        moje godziny pracy to 8-17. Opiekunka siedzi z Kulka od 7.30 (wszak dojechac
        musze) i wychodzi o 15.00. Przez 3 dni w tygodniu od 15 do 17 zajmuje sie Kulka
        Ciocia, znaczy moja siostra, ktora mieszka z nami. (Wiek i szkole do jakiej
        chodzi podac??) Niestety dwa dni w tygodniu Mloda konczy zajecia o 16.30 i
        czesto dociera do domu pozniej niz ja (ach te zajecia dodatkowe przed testami
        gimnazjalnymitongue_out). W tym czasie mial sie zajac Kulczynska tatulek, ale nie ma
        czasu... Wiec na te 2 dni (a wlasciwie 4 godziny tygodniowo) wydaje dodatkowe
        300PLN miesiecznie, bo tak sobie niania ustalila. A ze dobra z niej babka i
        Dzieciaczek ja lubi - place. Tatusiek woli bywac jak jest niania, potem ma
        BARDZO WAZNE ZAJECIA.


        > teraz
        >
        > piszesz że jest dobrym ojcem, siedzi z córką niemal codziennie - i to tez
        jest
        > źle, bo nie masz własnej przestrzeni.
        --------------------------------
        Ano nie mam, ale juz niedlugo, za 2 miesiace zmieniam mieszkanie jak dobrze
        pojdzie i sie kobieta nie rozmysli.

        Ojoj... Tylko teraz nie mow, ze chcialabys miec taka ex jak ja, bo sie chyba
        poplacze ze wzruszenia...tongue_out

        Leeya

        PS. Ale mam ubaw. Ten zlosliwy dobry humor to nie przez Ciebie, a przez
        kontrole z PIPy.
        • mikawi Re: Dylemat 21.03.05, 11:56
          > Ojoj... Tylko teraz nie mow, ze chcialabys miec taka ex jak ja, bo sie chyba
          > poplacze ze wzruszenia...tongue_out

          hihi, nie powiem, jedna mi wystarczy w zupelności tongue_out
    • magdmaz Re: Dylemat 19.03.05, 21:02
      Ja mam "odwrotny" dylemat, posłuchaj Leeya, to tak na przyszłość:
      To ja odeszłam. Nie zniosłam bicia i bycia zabawką seksualną. Wkrótce spotkałam
      faceta, myślałam, że na całe życie. Zaczęło się od tego że w ogóle z mężem
      rozmawiam (a mąż walczy, stara się, choć nie ma najmniejszych szans), a mamy
      dwoje dzieci w wieku przedszkolnym. Zamieszkaliśmy 300 km od mojego byłego
      domu. Ja nie ograniczam prawa ojca do dzieci, ale mam dwa wyjścia: albo stale
      do ojca jeżdżą, on chciałby je mieć najlepiej co drugi tydzień, albo pozwalam
      mu przyjechać tu, gdzie jestem. Naturalnie nie nocuje, nie mam mowy, ale już
      wpuszczenie przez próg było dla mojego nowego partnera policzkiem. Przyjęcie
      męża w domu, kiedy był w nim mój partner, było ciosem poniżej pasa. A tylko
      przyjechał po syna. Nawet herbaty mu nie dałam. To jak, miałam wyjść na klatkę
      i tam się kłócić o to, jak często dzieci mają byc wożone, co robimy ze świętami
      itp? czy może miałam się wybrać na romantyczny spacerek, albo na piwo???
      Fakt, najchętniej mojego męża więcej bym na oczy nie zobaczyła. Ale teraz
      (prawie rok) stara się jak cholera i jeśli mu to zostanie, to dzieci WRESZCIE
      będą miały ojca! Bo przyznam się, że mój partner nie zamierza im ich zastąpić,
      przynajmniej ja to tak widzę. Dziś już wiem, że właśnie dlatego nic nam nie
      wyjdzie. Do męża wrócić nie zamierzam, broń Panie Boże, ale jak mam rozwiązać
      problem widzenia się dzieci z ojcem, mieszkając 300 km od niego?
      Może macie jakiś dobry pomysł?
      Magda
    • malgwaj Re: Dylemat 28.03.05, 13:12
      Ja jeszcze jestem z moim mężem ale coraz częściej rozmawiamy o rozstaniu. Boję
      się że będzie taka sytuacja jak u ciebie, że będę go widywać codziennie i
      będzie mnie jeszcze pouczał jak wychowywać dziecko bo to w jego stylu. W tej
      sytuacji zastanawiam się jaki sens ma rozstanie i czy ja też na tym zyskam bo
      on będzie miał stare i nowe życie (szczególnie że gdzieś tam czeka na niego
      była kochanka z jego bękartem w brzuchu). strasznie się tego wszystkiego boję.
      • pyskata36 Re: Dylemat 29.03.05, 17:15
        Ciekawy watek - u mnie to jest troche bardziej wszystko pokrecone ale ex nie ma
        prawa przekroczyc progu mojego mieszkania. I to niezaleznie od tego czy z kims
        jestem czy nie - to jesja prywatna przestrzen i koniec.

        Przychodzi po mala, odbiera spod drzwi i pod drzwi odprowadza. Inne sprawy
        ustalamy - przez telefon (nie trzeba na klatce etc).

        Jezeli chce z mala spedzic caly dzien - bierze ja do siebie lub razem gdzies
        jada.

        Bez wzgledu na wiek dziecka - ojciec zawsze moze przeciez wziasc dziecko do
        siebie gdy sie z nim spotyka/opiekuje.

        Dkaczego ma byc u was w mieszkaniu z wasza obecnoscia czy tez podczas waszej
        nieobecnosci? Widziec jaka poczta przychodzi, miec dostep do komputera,
        odbierac wasz domowy telefon i innych prywatnych spraw?

        Czy ja czegos moze nie rozumiem? Co jest trudnego w widzeniu sie ojca z
        dzieckiem na jego terenie/w jego mieszkaniu? To nie jest utrudnianie kontaktow -
        to jest zwykla praktycznosc takich ukladow i nie dopuszczanie do sytuacji
        konfliktowych.
    • kini_m Re: Dylemat 30.03.05, 03:24
      leeya
      No cóż, decydując sie na rozpad związku tracisz coś więcej niz tylko twoja więź
      z obecnym eksem.
      Teraz już nie bedziesz miała naraz: i dobrą (nieskrępowaną) opiekę ojca nad
      dzickiem, i dziecko u siebie, i noewgo partnera z nieprzeszkadzającym eksem.
      Z czegoś trzeba zrezygnować - a ja myślę że najlepiej byłoby jakby juz twój
      były częściej zajął się dzieckiem u siebie - ani nie szkodziłoby to dziecku,
      ani twoim przyszłym związkom. No ale między wierszami domyślam się że pozostaje
      kwestia twojego zaufania (i to juz jest twój problem) albo jego chęci (a
      właściwie może nieco jego własnego lęku czy podoła).

      kkokos - co do kochanków(-ek) mam pod bokiem podobne sytacje w druga stronę:
      ona się zaduża co rusz w przygodnych ale u swojego to nawet pornola nie strawi.
      Nie tylko u facetów jest taka niesymetryczność.

      Ale przykład pyskatej36 - no nie w każdym calu jest chyba najlepszy. Podawać
      sobie dziecko w drzwiach - hmmm...?
      Dla pyskatej propozycja: - może jednak byście raz na jakiś czas poszli razem z
      dzieckiem na spacer. Dziecko potrzebuje obojga rodziców, choć na krótkie chwile
      razem - taki (tylko) przyjacielski stosunek to nie grzech, ani jeszcze jakaś
      tam obłuda, to tylko przyjaźń dla dziecka. Bardzo mu potrzebna - że mama i tata
      choć oddzielnie to jednak coś niewiele jeszcze umią razem dla dziecka. Dziecko
      może sie wtedy poczuć naprawdę ważne. (Rodziną i tak już pozostaniecie, rozbitą
      ale jednak.)
      Ja z moją byłą i córką (we trójkę) nawet na wycieczki rowerowe na cały dzień
      jeździliśmy - wcale nie mieszając tego ze złudzeniami czy obłudą.
      • chalsia Re: Dylemat 30.03.05, 09:35
        > Ja z moją byłą i córką (we trójkę) nawet na wycieczki rowerowe na cały dzień
        > jeździliśmy - wcale nie mieszając tego ze złudzeniami czy obłudą.

        Mój eks kiedyś dał się namówić na wspólny spacer (mający na celu tylko i
        wyłącznie sprawienie dziecku radości bycia z obojgiem rodziców jak i pokazania,
        że jednak choć trochę jesteśmy w stanie być "parą" rodziców), niestety odwołał,
        ponieważ next nie mogła jakoś tego strawić.

        Chalsia
      • leeya Re: Dylemat 30.03.05, 12:17
        kini_m napisał:

        > leeya
        > No cóż, decydując sie na rozpad związku tracisz coś więcej niz tylko twoja
        więź
        >
        > z obecnym eksem.
        -------------------
        Nie ja sie zdecydowalam, ino ontongue_out Teraz ma pania z 2 dzieciakow, ciut starszych
        niz Kulcia... Strach przed pieluchami??? tongue_out

        > Teraz już nie bedziesz miała naraz: i dobrą (nieskrępowaną) opiekę ojca nad
        > dzickiem, i dziecko u siebie, i noewgo partnera z nieprzeszkadzającym eksem.
        --------------------
        Hmmmm.... Nowego partnera jak na razie nie mam i jakos nie zanosi sie na to w
        najblizszym czasie z prostego powodu: trzeba by mu ciut uwagi poswiecic, ja
        natomiast dziele ledwo czas pomiedzy praca a Julka. Z reszta sie zgadzam...

        > Z czegoś trzeba zrezygnować - a ja myślę że najlepiej byłoby jakby juz twój
        > były częściej zajął się dzieckiem u siebie - ani nie szkodziłoby to dziecku,
        > ani twoim przyszłym związkom.
        --------------
        Na to chyba trzeba jeszcze ciut poczekac, Kulcia ma niecale 7 misiecy... A
        tatusiek mieszka w hotelu asystenckim, gdzie nie ma warunkow na tak male
        dziecko.

        > No ale między wierszami domyślam się że pozostaje
        >
        > kwestia twojego zaufania (i to juz jest twój problem) albo jego chęci (a
        > właściwie może nieco jego własnego lęku czy podoła).
        ---------------
        Podolac podola, bo sie Mala zajmuje od urodzenia, wiec przewinac i nakarmic
        umie, gorzej z uspokojeniem jej... A moje zaufanie wobec niego jako ojca jest
        na prawde dosc duze...

        I tyle w temacietongue_out

        Pozdrowka,
        Leeya
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka