Dodaj do ulubionych

niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:((

12.03.05, 22:04
Tak... dzisiaj mam już tak dosyć. deprecha na całego. Ktoś powie, ze jak ktos
mówi, że ma depresję to się użala ale tak naprawdę chowam ją przed światem
jak tylko potrafię a potem płaczę do 4-tej nad ranem,obmyslam plan jak
uratować swoje życie albo... je skończyć, śpię 2 godzinki, robię mega makijaż
i pędzę do pracy. I nie uwierzycie mi jak bardzo nie chce mi się wracać do
domu. Nawet mimo to, że w nim czeka wszystko co mam-MÓJ SYN wszystko mi się
wali na głowęsad( Macie tak czasami????
Obserwuj wątek
    • maminekb Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 12.03.05, 22:28
      Kochana - spokojnie.
      Ja tak miałam dłuuugo po rozstaniu. Pamiętam jak kiedyś o 3 nad ranem nie
      mogłam tego wytrzymać , pomyślłam o boże on jest z nią, myslałam ze oszaleję
      wybiegłam z domu w koszuli nocnej, kurtce i butach, śnieg do pasa i - 10 a ja
      plątałam się po parku wróciłam nieprzytomna, usiadłam w wannie i wyłam jak
      pies. Byłam w 2 miesiącu ciaży ... Koszmar. Długo jeszcze bolało. Teraz jak Go
      słucham to sobię myśle - matko to dla niego chciałam podciąć żyły?????? Wierzyć
      sie nie chce.
      Wiem że dziecko nie zawsze jest w stanie uratować nas od rozpaczy. Ja nadal
      szukam nowych wyzwań, wciąż coś zmieniam - pracę samochody dużo zwiedzam no i
      Dziecko moje ukochane ale czasem też nic mi się nie chce. Chociaz powiem Ci
      szczerze - coraz częściej myślę o sobie jako o osobie szczęśliwej. Jestem sama
      ale jest mi dobrze mamy fantastyczne życie. Nie potrafię pokochać mężczyzny,
      czasem mam jakieś romanse przelotne. Jestem wypalona, tamto uczucie mnie
      uniosło do nieba i wtrąciło do nicości.
      Screen - Nie poddaj się rozpaczy, mimo wszystko życie ma sens. To tylko kwestia
      czasu.
      • sm30 Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 13.03.05, 11:19
        Jakbym o sobie czytała - 1sza i 2ga część wypowiedzi. Ale najpiękniejsze jest
        zdanie, że myślisz o sobie jak o osobie szczęśliwej. Ja też staram się nie
        czekać na szczęście tylko zauważać je w chwili obecnej - nawet to, że mój
        maluch słodko sobie teraz śpi, ja mam czas poczytać forum a kołomnie stoi
        filiżanka gorącej czekolady, mniamm.... smile
      • screen Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 13.03.05, 20:07
        To nie tak maminekb... Mój nie odszedl do innej. to ja pierwsza odeszłam, bo
        nie wytrzymałam terroru psychicznego. Wtedy mi obiecal, że mnie zniszczy.
        Powoli(2 lata) udaje mi się odpierać jego ataki ale wciąż przychodzi coś
        nowego, coś co mnie dobija. Dostałam rozwód, teraz przyszło mi radzic sobie z
        niespłacanym kredytem mieszkaniowym.Juz mam na karku egzekucje komornicząsad
        Tylko jak ze mnie ściągną to z czego ja zapłacę za wynajmowane mieszkanie i
        utrzymam siebie i dziecko. Alimenty widzialam jeden raz na dwa lata, więc jak
        widzisz, troche trudniej mi finansowo i nie moge sobie pozwolić na odreagowania
        nie tylko podróżą i samochodem ale nawet nowym kosmetykiem czy ciuchem. A to.,
        że on z kimś sie związal zaraz po moim odejściu w ogóle nie robi na mnie
        wrażenia. To już jej problem. Pozdrawiam i dziękuje wszystkim mamom, które mnie
        podtrzymują na duchu.
        • czekolada72 Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 13.03.05, 20:28
          Screen, ja niestety mam to samo sad
          Daje sobie rade z tym ze facet nas zostawil, jakos nad tym przeszlam do
          porzadku... moze nie tyle do porzadku, co wmawiam sobie "a zycie toczy sie
          dalej" i organizujemy sobie to zycie... Natomiast wlasnie finanse... nic tylko
          isc i rzucic sie z dachu... i co? mam tak zrobic?
        • maminekb Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 13.03.05, 20:51
          Mogę Was pocieszyć - jak urodzilam corkę podziękowano mi za pracę. Zostałam
          sama z 6 miesięcznym dzieckiem bez pracy i środków do życia. Szybko znalazłam
          byle co za 1 tys. zł miesięcznie korzystałam z debetu i pożyczek a mala była z
          opiekunką. Po pół roku intensywnych poszukiwań wróciłam do zawodu a później już
          tylko lepiej. Przyczyny do rozpaczy są różne. Wiem że nie zawsze istnieje
          możliwość dużych zarobków ale wiem też że jeżeli rozpacz nas nie pochłonie to
          można odbić się od każdego dna.
          • czekolada72 Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 13.03.05, 22:30
            A ja sie ostatnio zastanawialam co bedzie, jak na tym dnie wpadne w wir?
            • maminekb Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 14.03.05, 12:55
              Mam nadzieję że ktoś poda Ci rękę. Czasem wystarczy poprosić
    • czekolada72 Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 12.03.05, 22:47
      Oj mamy, mamy.... wierze, bo mnie tez sie nie chce czasem wracac do domu, choc
      w nim czeka moje Dziecko... a potem mija... do nastepnego razu
      Przytulam Cie mocnosmile
    • bettyy Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 12.03.05, 22:52
      Nie martw się, powoli wszystko się ułozy... ja też przechodze przez takie stany
      załamania... ale to mija. Jeśli masz kogoś zaufanego blisko siebie to minie
      szybciej, tylko trzeba wylać swój żal przyjaciółce... czy komuś kto potrafi cię
      słuchać.
      Trzymaj się, dla siebie samej i swojej pociechy smile
    • martalik Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 13.03.05, 12:16
      Droga Screen
      Miałam tak 2 razy w życiu.Troszkę się martwię o Ciebie.Nie wiem jak głęboka
      jest Twoja depresja jednak jeśli nie sypiasz i myślisz aby "wysiąść" to nie
      jest dobrze.Oczywiście depresja mija ale niektóre osoby nią dotknięte nie
      wytrzymują napięcia , nie szukają pomocy u specjalistów lecz właśnie przed jej
      końcem "wysiadają z życia".Screnn życie jest piękne ,będziesz znów radosna ale
      przyrzeknij wirtualnie, że jeśli ten stan nie będzie mijał to pójdziesz do
      lekarza. Czasem lepiej iść na terapię lub pobrać piguły niż męczyć siebie
      samą.Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i ściskam mocno. Nie często tu zaglądam ,
      bo zwyczajnie mam mało czasu, jeśli chcesz to napisz na gazetowego.Jezeli
      jesteś z W-wy to poszukam Ci jakiegoś dobrego psychologa. Pozdrawiam. Lidka
    • prunio4 Re: niech ktoś zatrzyma to życie...nie wysiadaj 13.03.05, 22:24
      tak właśnie zastanawiam się nad tym stanem opisywanym ostatnio wszędzie.
      Depresja-wydaje mi się, że nie zależy chyba najbardziej od tego, co się dzieje w
      naszym życiu.
      Każda z nas ma swoją granicę wytrzymałości psychicznej. A ta zależy -powiedzmy
      sobie szczerze również od kondycji naszego fizis.

      Mamy dłuuugą zimę, co za tym idzie niedobór słoneczka, takich prozaicznych
      rzeczy jak witaminy i minerały, ruch.Może to pierdoły, ale to niezbędne minimum
      dla naszych nastrojów.I żadne ciuchy, kosmetyki na długo nam pustki nie uzupełnią.
      Rzecz jasna, że najważniejsze jest to, by ktoś obok był.Bo samotność jak świat
      światem od zawsze nie była dobrym doradcą.

      Zyczę Tobie Screen i wszystkim łapiącym na przednówku ten ból istnienia zwany
      depresją, aby słońce (w znaczeniu dosłownym i w przenośni)jak najszybciej
      zaświeciło nad Waszymi głowami.Czas przemija, a z nim wszystkie emocje także.

      To tyle. Te mądrości napisałam, żeby wytłumaczyć się też i przed swoim smutkiem.
    • natasza39 Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 14.03.05, 05:08
      Chyba każdy tak ma, że czasem się nam zyc nie chce.
      Swiat wali sie na łeb i wydaje sie nam że to juz koniec.
      Ale po tygodniach, miesiacach czy latach wspominamy sobie te chwile i jesteśmy
      dumni, że to przetrwaliśmy.
      Trzymaj się! Za rogiem zycia może czeka na Ciebie spokój, miłość i szczęście.
      Wszystko w życiu sie kiedyś kończy.
      Nawet to co jest bardzo złe!
      • screen Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 14.03.05, 12:42
        Disiaj jest mi troche lepiej, mimo że sprawy nie posunęły sie o krok w żadną
        stronę. Emocje opadły, rozchorowałam się i teraz myslę jak wyzdrowieć, żeby
        odzyskac siłę fizyczną. Jedno jest pewne: CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI!!
        Pozdrawiam Was wszystkie. Piszcie, bo tak jest miło!smile)
        • konkubinka Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 14.03.05, 13:27
          Ja mam tak czesto , a nawet dzisiaj.Od rana rycze i klawiatura juz jest mokra.
          Mysle ze jeszcze dluga droga przede mna by sie podniesc ale mam dzieci.Czasem,
          np dzis, mam ochote poprostu nalykac sie prochow i zejsc stad ale moje
          dzieciaczki zostaly by wtedy przy ojcach.Nigdy nie bylyby juz razem, nie bylyby
          pod dobra opieka.Z dwojga zlego chyba lepiej przetrwac ciezki czas .A jak nie
          wyjdzie to wtedy skocze z dachu.
          • jaga2003 Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 14.03.05, 16:02
            Dziewczyny, na takie stany na prawdę bardzo pomagają prochy! Biorę je od
            dłuższego czasu i bez tego nie wiem, czy dałabym radę. Prochy tłumią rozpacz,
            lęki, ból - na prawdę warto się wspomóc! A bez poczucia beznadziei łatwiej
            poradzić sobie z codziennymi sprawami. Nie warto się męczyć!
            Jeśli:
            - nie możesz spać,
            - nie masz apetytu
            - tracisz na wadze
            - masz myśli samobójcze,
            to sprawa jest poważna i najlepiej iść do psychiatry (psycholog nie może pisać
            recept) Teraz są takie leki, które nie powodują otępienia, można prowadzić
            auto, pić alkohol - normalnie i spokojnie żyć a nawet czuć się momentami
            szcześliwą.
            Rozpad związku, ciągła troska o dziecko, problemy z pracą i pieniędzmi - to są
            poważne wydarzenia, które mogą wywołać depresję i nie wystarczy wygadać się
            przed przyjaciółką. Też na początku myślałam, że inni to mają prawdziwe
            problemy - moje się nie kwalifikują do prochów. Na szczęście zmieniłam zdanie i
            to pomogło mi przetrwać najgorszy okres.
            Trzymajcie się i dajcie sobie pomóc,
            jaga
            • screen Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 14.03.05, 19:41
              Prochów to ja sie jednak boję. Znam kilka osób, które bez procha nie zasną a ja
              chyba jestem jeszcze za młoda na takie eksperymenty. Na dzień dzisiajszy sprawy
              troche zmieniły obrót ale to dalej niczego nie zmienia, jedynie utrudnia mi,
              bo podjęłam już pewna decyzje a to je skomplikowało. Nie wiem kto może mi
              dobrze doradzic w takiej sprawiesad
              • czekolada72 Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 14.03.05, 20:43
                Wiec wlasnie - ja sie tez boje prochow... chociaz kusza...
                • jaga2003 ale czego tu się bać! 15.03.05, 09:29
                  czekolada72 napisała:

                  > Wiec wlasnie - ja sie tez boje prochow... chociaz kusza...

                  Ale czego się tu bać???????
                  Przecież to nie są narkotyki!!!! Nie mówię tu o morfinie!!! A jeśli pijecie
                  czerwone wino i trochę zaszumi Wam w głowie, to jest to o wiele wyraźnieszy
                  skutek i może prowadzić do uzależnienia smile
                  Nie wiem, jak działają środki nasenne - ja nie miałam nigdy problemów ze snem.
                  Za to ryczałam codziennie rano i dziękuję bardzo, nie chcę tak już.
                  Obecnie stosowane środki na depresję nie uzależniają, nie mają skutków
                  ubocznych (poza ziewaniem, ale da się przeżyć i bardzo kolorowymi snami) a
                  pomagaja przetrwać najgorsze. Mnie pomogły bardzo.
                  Ok -nie zachęcam dalej, bo jeszcze pomyślicie, że jestem repem smile
                  W każdym razie bać się nie ma czego - to nie kompot smile
                  Cieszę się, że u Was trochę lepiej i trzymam kciuki.
                  jaga
                  • ania_rosa Re: ale czego tu się bać! 15.03.05, 09:39
                    Wlasnie, Jaga. W Polsce coraz wiecej osob leczy depresje farmakologicznie, co
                    na swiecie od dawna jest standardem. Tymczasem nad antydepresantami wisi jakies
                    odium, jakby co najmniej byly to neuroleptyki czy psychotropy.Dopoki nie
                    zacznie sie o tym normalnie rozmawiac i mowic, dopoty to widmo "nienormalnosci"
                    nie zniknie. Depresja jest choroba. Jesli wystepuje w lzejszej postaci mozna z
                    nia walczyc psychoterapia lub z pomoca psychiatry. Bardzo czesto jednak
                    wystepuje w postaci ciezszej i leki sa konieczne. Nie bierze sie ich przeciez
                    do konca zycia, nie uzalezniaja, a pomagaja bardzo wyraznie w codziennym zyciu.
                    Wszystko jest dla ludzi.
                    Rosa
                    • jaga2003 Re: ale czego tu się bać! 15.03.05, 10:51
                      Dzięki, potrzebowałam naukowych argumentów, a nie mam czasu googlować.
                      I jeszcze - pewnie, że można leczyć depresję psychoterapią, ale to zdecydowanie
                      dłużej trwa, dłużej trzeba czekać na efekty i - oczywiście - drożej wychodzi smile
                      Pewnie, że same proszki nie załatwią sprawy - jeśli depresja bierze się z
                      naszej postawy życiowej itp (Rosa, jak to się fachowo nazywa?) to trzeba nad
                      zmianą tej postawy popracować, żeby depresja nie męczyła nas do końca życia.
                      Jedno drugiemu nie przeszkadza. Ale ŁATWIEJ zabrać się za zmianę siebie i
                      relacji z otoczeniem, jeśli nie jest się wciąż zaczapowanym smutkiem, rozpaczą
                      i poczuciem beznadzieji (i nie ryczy się nad sobą codziennie rano). Poza tym
                      pamiętajmy, że depresja może być chorobą śmiertelną, niestety.
                      A tymczasem łykasz proszki i po dwóch tygodniach czujesz się WYRAŹNIE lepiej!
                      Oj, muszę kończyć chwilowo,
                      jaga
                      • czekolada72 Re: ale czego tu się bać! 15.03.05, 12:45
                        No to ja - ryczec nie umiem, kiedys wylalam wszystkie lzy, wiec przynajmniej
                        jedno z glowy. Nie mam uprzedzen do leczenia jako takiego. Do tejpory zawsze
                        radzilam sobie jednak sama. I boje sie, ze jak zaczne to sie w jakis sposob
                        uzaleznie. No wiem - paranoja, poczatki obledu itpsmile Zeby bylo jasne, nie
                        siegam tez po zamiennik wpostaci wina itd Staram sie tłumic wszystko w sobie i
                        poki co doprowadzilam sobie do ruiny serce, do tego popadam w jakas taka
                        skamienialosc, i o nie kwestia mojego charakterui postawy zyciowej - na to
                        akurat niemoge narzekac. Normalnie- za duzo spraw sie zwalilo na raz ijuz "nie
                        ogarniam".\
                        PS
                        czy nie ma takiej "mozliwosci", ze jak zaczne tuptac dopsychiatry po leki - to
                        byly wykorzysta to przeciwko mni?
                        • olkit Re: ale czego tu się bać! 15.03.05, 15:10
                          > czy nie ma takiej "mozliwosci", ze jak zaczne tuptac dopsychiatry po leki -
                          > to byly wykorzysta to przeciwko mnie?

                          Ja się dokładnie tego boję, tyle że w odniesieniu do moich rodziców - były mąż
                          raczej przyjaźnie jest nastawiony, zmartwił się moimi depresyjnymi nastrojami i
                          popiera leczenie (choć sam jest przeciwnikiem leków) - ale "jeśli to pomaga, to
                          bierz, tylko uważaj".
                          Natomiast o tym, że się leczysz przecież dowie się tylko ten, komu o tym sama
                          powiesz, lekarz ma obowiązek dochować tajemnicy. Poza tym depresja, to przecież
                          nie jest choroba groźna dla otoczenia, więc nie ma podstaw do np. odebrania Ci
                          dziecka, szczególnie jeśli się leczysz - czytaj - robisz coś dobrego a nie
                          zaniedbujesz chorobę. Jedyny sposób w jaki Ex może wykorzystać tę informację
                          źle (o ile się dowie jakimś cudem) to dołowanie Ciebie - że taka jesteś
                          beznadziejna, ze aż sie leczyć musisz itd...
                          Tak mi się przynajmniej wydaje...
                          Olka
                      • ania_rosa Re: ale czego tu się bać! 22.03.05, 00:42
                        Tzn. nie da się wyleczyć depresji wyłącznie farmakologicznie, bo będzie to
                        tylko zaleczenie objawów. Ostatecznie depresja jest chorobą, która ma objawy
                        somatyczne, ale sama somatyczna nie jest- ma podłoże psychiczne (zabrzmiało
                        groźnie, ale nie przejmujcie sięwink
                        Jasne, że są osobowości bardziej podatne na depresję, ale to się tez wiąże ze
                        środowiskiem i wieloma innymi rzeczami. Zmierzam do tego, że bez
                        psychologa/psychiatry nie da się wyleczyc depresji, a jesli się da- to widac
                        nie była to depresja, a chandra.
                        Czy psychoterapia jest droga? To zalezy. Można sie leczyć u znanych
                        klinicystów, a można skorzystać z państwowego ośrodka, co nie znaczy, że ta
                        terapia będzie mniej wartościowa czy gorsza. Na pewno jednak leczenie trwa-
                        czasem dłużej, czasem krócej. Leki są również po to, aby w ogóle się na tę
                        terapię dowlec i jakoś funkcjonować na co dzień. Nie wyleczą jednak depresji-
                        jak już napisałam.
                        Co do uzaleznienia- uzaleznić się mozna od wszystkiego, w tym od kropli do
                        oczu. Każdy farmaceutyk powinien być podawany pod kontrolą lekarską, co
                        zapobiega dopuszczeniu do uzależnienia, bo w razie czego zmienia się leki.
                        Samoczynne wykupywanie leków jest głupotą- chyba nie muszę rozwijac tej myśli.
                        Głupota jest także przerwanie terapii po odczuciu pierwszych pozytywnych
                        skutków działania leku, bo to prosta droga do nawrotu choroby. W przypadku
                        depresji leczonej farmaceutycznie mówimy zawsze o terapii wiązanej- czyli
                        terapia psychologiczna + leki. Ewentualnie sama psychoterapia w zalezności od
                        rodzaju i nasilenia depresji.
                        Rosa
    • e-r-i-n Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 15.03.05, 15:35
      Nie mozna sie tak od razu rozklejac i poddawac. Wez sie w garsc kobieto.
      Alleluja i do przodu!!!!
      • kati30 Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 21.03.05, 17:42
        Kochana screen!!!
        Jesteś fajną , silną babką, pełną życia i bardzo ciepłą. Nie poddawaj się!!!!
        Ja za każdym razem i po każdej kłótni z moim mężem (jeszcze) powtarzam sobie
        twoje motto, że "co nas nie zabije to nas wzmocni" i mi pomaga nawet nie wiesz
        jak smile Więc proszę cię jeszcze raz - nie poddawaj się !!! Walcz z tym s.... Dla
        każdego w końcu zaświeci słońce i dla ciebie na pewno też!! Pamiętaj że zawsze
        po latach nieurodzaju, przychodzą lata urodzaju, że tak powiem. Po latach
        nieszczęśliwych - lata szczęścia i powodzenia - czego mocno ci życzę!!!
        • screen Re: niech ktoś zatrzyma to życie...ja wysiadam:(( 21.03.05, 21:48
          kati!!!!smile Jak się cieszę, że Cię widzę. To było kilka dni temu. Raz mi lepiej,
          raz mi gorzej. Nic mi sie nie polepszyło w moich sprawach ale czas płynie.
          Czekam aż się do mnie odezwiesz. Pozdrawiam Wszystkie mamy w dołku. Moze wiosna
          i słoneczko wniesie odrobinke radości i optymizmu w nasze życie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka