Dodaj do ulubionych

Czy mam racje, ze chce odejsc?

08.05.05, 13:10
Kochane Mamusie!
Od niedawna tu zagladam, a pisze pierwszy raz.

oto moja historia:

Jestesmy malzenstwem od poltora roku.Mamy roczna coreczke Victorie.Problem
jest w tym, ze my w ogole do siebie nie pasujemy i chyba nigdy nie
pasowalismy, a pobralismy sie ze wzgledu na wpadke.Jednak myslalam i
wierzylam , ze jakos sie ulozy.Znalismy sie 8 m-cy kiedy zaszlam w
ciaze.probowalam ze wszystkich sil stworzyc jakas wiez miedzy nami, ale byly
to proby tylko z mojej strony.Niby jest wszystko normalnie, nie pije jest
dobrym tata(ale ostatnio tylko wtedy kiedy on ma na to ochote).Zamieszkalismy
razem dopiero jak bylam w 6-tym m-cu ciazy.przeprowadzilam sie do niego, do
obcego miasta, do obcego kraju.On w ogole sie mna nie interesowal, nie
rozumial ,ze jestem daleko od rodziny, od bliskich, od wszystkiego co do tej
pory bylo moim zyciem.
probowalam z nim rozmawiac, wyciagnac na spacer(zeby mi pokazal miasto)ale
jemu sie nie chcialo, albo akurat byl jego program w TV.Wiec chodzilam sama
na spacerki z widocznym ju brzuchem i plakalam.nie mialam sie do kogo
odezwac.pozniej staralam sie nie denerwowac, zajac sie soba.Jemu to
pasowalo , bo cicho siedzialam.Kiedy urodzila sie Victorianie bylo czasu
zastanawiac sie nad naszymi relacjami,a musze przyznac ,ze dzieckiem sie
opikowal b. dobrze, nie moge mu nic zarzucic.Nasze rozmowy sprowadzily sie
tylko do przekazywania informacji "co robila Viki? ,co kupic?".
Teraz coreczka ma 13 m-cy.Jest cudowna taka kochana.To dla niej zyje i
usmiecham sie.Ale sytuacja z mezem wyglada tak , ze on ma swoje zycie, a ja
sie nie licze.
Najwazniejszy problem jest w tym , ze on traci pieniadze(nie wiem jak to
nazwac takie maszyny w salonach gier).Jest nalogowcem. Potrafi w miesiacu
przegrac pol pensji, amnie to nie powinno obchodzic.Kiedy pytam gdzie byl
mowi ze byl u matki. kiedy to ja wlasnie z nia rozmawialam i wiem ze nie
byl.on mowi ze byl u matki i koniec dyskusji.Zdarza sie to srednio co 2
tygodnie, jak zacznie tam chodzic to kilka dni z rzedu.jest wtedy nerwowy nie
da sie z nim rozmawiac.ja dowiedzialam sie o tym , krotko po slubie od jego
matki.Nie jestem upowazniona do konta , bo on uwaza , ze nie mam takiej
potrzeby.On robi zakupy, placi (albo nie)rachunki, a ja nie mam prawa
wiedziec ile mamy pieniedzy i czy w ogole mamy.Kiedys zobaczylam wyciag z
konta i byl na minusie.kiedy mu powiedzialam , powiedzial ze sie nie znam i
zle odczytalam.normalnie robi ze mnie glupia.Ostatnio zazyczylam sobie ,zeby
mi dawal raz w miesiacu pewna kwote, zgodzil sie ,ale itak musz sie o nie
prosic, wykrzyczec.daje mi z laski i to nie wszystko co ustalilismy.Czuje sie
jak w klatce, ja nic nie moge.dopoki siedze cicho wszystko jest ok(dla
niego),ale kiedy sie odezwe np ze trzeba kupic nowy wozek bo w starym zlamala
sie sruba on mowi ze jestem pie...ta .ze wozek jest dobry.w tych najgorszych
chwilach dzwonie sobie do POlski zeby pogadac, on ma pretensje dlaczego
dzwonie.Prosze sie go od poczatku kiedy tu przyjechalam ,zeby uczyl mnie
jezyka .on nie nie chce mu sie.Kiedy zapytam sie o znaczenie jakiegos slowa,
mowi ze mam slownik to zebym sobie zobaczyla.Nie mamy polskiej telewizji , bo
podobno sie nie da.wszyscy moi polscy znajomi maja.A kiedy znajde sobie cos
do ogladania co w miare rozumiem i moge sie przy tym zrelaksowac, to nie moge
bo wtedy jest futtball i on musi ogladac .przelaczy i koniec.Duzo by tu
pisac.on ma miec prawo do wszystkiego ,a ja?ja nie wiem co ja moge.caly czas
probuje szukac jakiegos zajecia co moglo by mi sprawic choc odrobine
radosci ,ale we wszystkim jestem od niego zalezna.Lubie jezdzic samochodem ,
ale mi nie pozwala.Ostatnio powiedzialam rodzicom , ze fajnie by bylo jakbym
miala samochod ,bylabym bardziej niezalezna, moglabym spokojnie pojechac do
kolezanki, zawiezc czy odebrac viki od tesciowej, nie czekac na niego bo on w
pracy ,spi albo w "kasynie".I dostalam od nich pieniadze na samochod, i
wiecie co awantura, nie bedzie zadnego samochodu,bo po co mi samochod.Nie
moge kupic samochodu za wlasne pieniadze.czy to jest normalne , czy moze ja
juz wymyslam .
CZasami , gdy sie cos odezwe mowi ,ze ja znowu problemy robie ,drze sie nie
patrzy na dziecko , raz mnie nawet odepchnal kiedy trzymalam viki na rekach.
KIedys przyjechal do nas znajomy, a kiedy odjezdzal pomyslalam , ze moze sie
z nim zabiore , posiedze w Polsce tydzien, odpoczne.NIe! nie puscil mnie tzn.
powiedzial ze ja moge sobie jechac , ale dziecko zostanie,i ze zamknie dzwi
na klucz,dalam spokoj przeciez jest silniejszy ,.I tak caly czas daje
spokoj, ale ja juz nie moge, cierpie mecze sie.On doprowadza mnie jednym
slowem do takiego stanu , ze nie moge spokojnie zajac sie dzieckiem. i zawsze
zachowuje sie tak , jakby sie nic nie dzialo.
Kiedys powiedzialam , ze odchodze czy mozemy porozmawiac ,powiedzial ,ze nie
teraz bo on oglada TV.powiedzialam ,ze ide do adwokata, powiedzial idz, moze
on ci samachod kupi.
Co o tym wszystkim sadzicie?
czy widzicie tu jakis szacunek, o milisci nie wspomne.Ja go kochalam, teraz
niestety nie moge tego powiedziec.
Ja juz naprawde nie moge,boje sie odejsc, bo nie wiem czy powinnam.A bardzo
chce odejsc.Najgorsze jest to , ze obwiniam siebie za ewentualny rozpad
rodziny, ze moze ja cos zle robie.Ale czy mam pozwolic sobie na takie
traktowanie?
prosze o wasze opinie.
Asia
Obserwuj wątek
    • jazwina Re: Czy mam racje, ze chce odejsc? 08.05.05, 13:24
      Masz jak najwieksza racje. Moja historia jest bardzo bardzo, ale to bardzo
      podobna do Twojej, z tym, ze nie bylam mezatka, inne elementy tej "ukladanki" to
      idealna kopia z mojej. Chcesz pogadac, napisz do mnie na priva, bo tu nie chce
      wszystkiego wywlekac. smile
      #maj sie! smile)
    • gulla1 Re: Czy mam racje, ze chce odejsc? 08.05.05, 20:35
      Hej

      Mam bardzo podobna sytuacje do Twojej z tym ze nie jestesmy po slubie , tez nie
      mieszkam w Polsce tez zastanawiam sie nad odejsciem , bardzo chetnie nawiaze z
      Toba kontakt jesli chcesz mozemy pogadac na gadu -gadu . Pisz na priva ,
      pozdrawiam .

      moze masz czas dzis wieczorem
    • anovak Re: Czy mam racje, ze chce odejsc? 10.05.05, 13:47
      Kochana Asiu! bardzo wzruszyła mnie twoja historia.Zapewne ze swoim problemem
      nie jesteś osamotniona -jest wiele dziewczyn w podobnej sytuacji z tą tylko
      różnicą że Ty mieszkasz daleko od domu i nie masz tam bliskiej osoby której
      mogłabyś się chociaż zwierzyć.Dla mnie twoja sytuacja wygląda tak, że Twój mąż
      to dupek, ale to Ty przedstawiłaś ją ze swojej strony ,nie znam relacji twojego
      męża. Ja jestem 2 lata po ślubie przed ślubem byliśmy ze sobą ok 5 lat. Pół
      roku po ślubie zaszłam w ciąże nagle sytuacja stała się dla mnie tragiczna mój
      mąż nie wykazywał zainteresowania ani mną ani ciążą zaczęły się kłótnie (takie
      jak nigdy wcześniej)nie liczył się w ogóle moim zdaniem wychodził z kumplami
      na imprezy wracał rano. dla mnie to był najgorszy okres w życiu. wyzywaliśmy
      się od najgorszych on nie widział że robi cokolwiek żle uważał że jego
      zachowanie jest efektem mojego (musi uciekać z domu bo nie może ze mną
      wytrzymać)skutkiem tego naszemu dziecku przestało bić serce. myślałam że
      zobaczy do czego doprowadził i się zmieni niestety już jak przyjechał po mie do
      szpitala oznajmił mi że odwieżie mnie do domu i ze swoim kumplem musi
      wyjechać.byłam tak roztrzęsiona nic nie pomagało dni ciszy i dni krzyku.w ciąży
      odeszłam od niego nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.pewnego dnia po
      poronieniu czekałam na niego on jak zwykle był z kumplem. gdy wrócił
      powiedziałam mu że odchodzę może sie śmiać ale jutro przynoszę papiery
      rozwodowe.-nawet teraz gdy sobie to wszystko przypominam to ryczę.o dziwo to go
      wzruszyło. On na to co się wtedy działo ma swoją wersję i szczeże powiem że
      każdy kto go słuchaj dawał wiarę jemu a mnie traktował jak histeryczkę.wiem że
      prawda leży pośrodku on jest człowiekiem o zupełnie innych potrzebach zupełnie
      innych niz moje ja ich wogóle nie rozumiem i nie akceptuję .w tej hwili jestem
      drugi raz w ciąży jest lepiej niż w poprzedniej ,ale strach pozostaje że wrócą
      tamte dni.twoja historia kojarzy mi się z turecką niewolą .mamy 21 wiek
      sytuacja że mąż wydziela żonie pieniądze czy w ogóle jej nie daje jest nie do
      pomyślenia ty też pracujesz może nawet ciężej niż on nad wychowaniem waszego
      dziecka .jeżeli uważasz że możesz być twardą kobietą i wywalczyć swoje to
      walcz, choćby to miało trwac długo macie krótki staż więc być może dopiero się
      docieracie. ale szczeże powiem że jeżeli wiesz , że nic nie zdziałasz uciekaj
      od niego gdzie pieprz rośnie .jeżeli on coś do ciebie czuje to popędzi za tobą
      a jeżeli nie to i tak lepiej żyć sama (z córeczką) niż czućsie tak jak ty teraz
      poniewierana ,niekochana, upokorzona.sama będziesz spokpojniejsza a pewnie
      kiedyś ułożysz sobie życie z kimś wartościowszym -takich jest niemałosmile główka
      do góry całuski!!!!!agnieszka
      • mami-ma Re: Czy mam racje, ze chce odejsc? 10.05.05, 14:27
        Dziekuje za odpowiedzi.

        Najgorsze jest to,ze kiedy postanowie juz ,ze odchodze zaczynam sie wahac.
        czy chce walczyc? nie wiem, nie wiem czy da sie jeszcze cos zrobic.Moze
        daloby sie zmienic u niego sposob postepowania , ale jego sposob myslenia
        pozostanie.Nie wiem ,na razie mam spory metlik w glowie.Musze sie dobrze
        zastanowic ,bo to przeciez bardzo powazna decyzja , ktora musze podjac rowniez
        za dziecko.
        acha, wczoraj probowalam z nim rozmawiac.powiedzialam spokojnie, ze jesli jemu
        jest zle i mi jest zle to mozemy sie rozstac, ze trudno ,nie udalo sie.troche
        dotarlo, bo powiedzial ,ze nie chce , zebym odchodzila, ze mnie
        kocha .......itd.i na slowach sie skonczylo, bo sytuacja nic sie nie zmienila.
        slyszalam te slowa nie raz ,a na drugi dzien bylo to samo.on tylko mowi, a
        nic nie robi, on moze chcialby zeby bylo dobrze ale bez zadnego wysilku z jego
        strony.juz sama nie wiem
        pozdrawiam Asia
        • ania_rosa Re: Czy mam racje, ze chce odejsc? 10.05.05, 14:40
          Mogłabyś napisać, jakiej narodowości jest Twój mąż? Może spojrzenie na sprawę
          od strony różnic kulturowych naświetliłoby sprawę bardziej?

          Rosa
          • mami-ma Re: Czy mam racje, ze chce odejsc? 10.05.05, 14:48
            Niemiec polskiego pochodzenia.
            wiem ze roznice kulturowe maja tez wplyw na nasze relacje.
            Dodam jeszcze ,ze jest starszy o 9 lat.
            • lemonna Re: Czy mam racje, ze chce odejsc? 11.05.05, 14:51

              sluchajcie wszystkie laski, ktore mieszkaja za granica i maja internet!
              nie wiem czy wiecei o takim programie darmowym skype (skype.com) , przez ktory
              mozna rozmawiac za darmo z ludzmi, ktorzy tez maja ten program, i maja sluchawki
              z mikrofonem, ktore kosztuja jakies 17 zeta.
              to bardzo ulatwia rozmowy z zagranica.
              mozna tez dzwonic przez ten program na komorki jak sie zaplaci jakies 10 euro na
              miesiac.
              to w ogole extra sprawa.
              polecam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka