kkm1975
11.08.05, 17:07
Witam wszystkie matki.
Po raz pierwszy w zyciu uswiadomilam sobie jak ważne sa takie miejsca jak
to... Wyglada na to, że czlowiek, nawet najsilniejszy, czasem potrzebuje
WSPARCIA.
Jestem w ósmym tygodniu; ot, klasyczna wpadka. Dopiero przy 'szczerej
rozmowie' tatuś przyznał się ze tak naprawde to nie jest rozwiedziony.
Zreszta to bez znaczenia. On domaga sie kategorycznie zebym usunela te ciaze,
a ja tkwie w idiotycznym uporze, ze chce urodzic. Mam 30 lat, w miare dobra
prace. I boje sie jak diabli. Powiem wam szczerze; jestem przerażona. Czy da
się w pojedynkę przechodzić ciążę? Czy da się samej zawieść na porodówkę?
Jak to jest?!?!?
Czy jesli (a wszystko wkazuje na to, ze tak wlasnie bedzie) tatuś pójdzie
sobie w świat, da się urodzić i wychować dziecko? Czy to ma sens?