Zagubienie ...

05.09.05, 12:18
Jak można żyć ze świadomoscią że w głębu serca nadal kocha się
kogoś z kim nie można być ...

Jestem naprawdę rozdarta ... facet który jest ojciem mojego dziecka
jest strasznie niezdecydowany, zwodzi mnie, jest obojętny.
Co sprawia że tracę sens w dalsze staranie sie o nas, związek i
rodzinę ... skoro 29 letni facet nie wie co zrobić ze sobą i swoim
życiem mając mnie wręcz na wyciągniecie ręki Skoro oszukiwał
przez 4 m-ce tkwiąc w zawieszeniu pomiędzu mną a starą miłością
Z drugiej strony jest mój były mąż ... który stara mi się pomagać i
wspiera na każdym kroku Jest przy mnie jednak nie potrafi
zaakceptować mojego brzuszka dlatego też wyjeżdza do Anglii na półroczny
kontrakt albo i dłużej
Gdyby tatuś dzidzi starał się o nas i troszczył, gdybym czuła jego
wsparcie i pewność że to co jest między nami przetrwa - z pewnoscią
nie otwierałabym zablizionych już ran
A on nawet nie przedstwił mnie swoim rodzicom ...
Jestem wykączona psychicznie tym mętlikiem w głowie i fizycznie nie
sypiam nie mam apetytu nie potrafie się skupić płaczę nocami
I strasznie boję się maleństwem ... by to wszystko nie odbiło się
na jego zdrowiu

    • scania81 Re: Zagubienie ... 05.09.05, 20:20
      przykro mi, że twoje życie się tak poplatało, niestety nic nie jest łatwe i
      proste... A z obserwacji otoczenia wyciągam wniosek, że im lepiej i święcie się
      zyje, tym większe szanse na szybsze trafienie do nieba, więc wolę grzeszyć i
      żyć dłużej...
      niedawno zginął w wypadku mój znajomy. kilka dni wcześniej adoptowali
      dziecko...
      Pamiętaj, że masz maleństwo dla którego warto całkiem od nowa ułożyć sobie
      życie. odciąć wszelkie liny, które cię trzymają z przeszłością a które mogą się
      zapętlić... korzystaj z pomocy dobrych ludzi i więcej się uśmiechaj.
      więcej po jednym krótkim wątku i na odległość ci nie dam rady powiedzieć....
    • netka29 Re: Zagubienie ... 05.09.05, 21:02
      Czesc, wiesz ja tez nie potrafie sobie dac rady z emocjami. Jestem sama z moim synkiem ktory ma 4 latka. W styczniu wyprowadzilam sie od mojego faceta bo nie bylo dobrze, chodzil na piwko z laska z pracy i to stawalo sie coraz bardziej uciazliwe. Ledwo sie wyprowadzialm zaczeli razem sypiac i sa para. Na dodatek zanim sie dowiedzialam o tym bylismy z soba bardzo blisko czyli do maja. Teraz w lipcu przyjechal do nas na wczasy pod pretekstem ze przyjechal do malego, ale spal w naszym pokoju, przytulal sie do mnie, bylismy znowu jak rodzina. Myslalam ze to cos zmieni, bedzie poczatkiem naprawienie tego co sie zepsulo, ale sie bardzooo mylilam. Ledwo przyjechalam do domu to dostalam kopniaka w tylek, facet sie zmienil, jest zimny, chlodny i dalej ugania sie za ta panienka. Na wczasam mowil mi ze ten zwiazek nic nie znaczy, ze nie powinnam byc zazdrosna a dalej w nim tkwi i chyba nawet sie bardziej to wszystko rozwija. Kocham go bardzo i za pozno sie o tym zorientowalam. Nie wiem czy wogole jemu na mnie zalezalo kiedykolwiek. W koncu tak szybko zaangazowal sie w inny zwiazek a ja wciaz czekam i sie ludze.....
      • margarita17 Re: Zagubienie ... 05.09.05, 22:50
        wiem że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić,ale olej faceta. Daj mu trochę czasu,
        niech się zdecyduje, niech przemyśli.
        nie pozwalaj się traktować raz tak , raz siak. Wiem co mówię, ja też byłam za
        miękka. DZiś byłam o psychologa po raz pierwszy i jestem pełna zapału.
        zobacyzmy na jak długo mi starczy.. a mój mąż własnie zamknąl drzwi od dużego
        pokoju.. jutro pojdzie do pracy, nie zamieniąjąc ze mną prawie żadnego słowa...
        potem wyjedzie na parę dni a potem się wyprowadzi (na razie0 .. bo on tez
        myśli smile) homo sapiens
    • scania81 Re: Zagubienie ... 06.09.05, 07:46
      dziewczyny.... tak mi was zal... ja nigdy niepotrafiłam się zaangazowac właśnie
      przez ten lęk ze ktoś mnie zostawi i będę cierpiała... i dlatego to ja zawsze
      odchodziłam. nie to nie, bez łaski, a na pewno kilka razy było o co walczyć,
      koniec końców dostałam swoją życiową szansę, mam wspaniałą 4 letnią córeczkę,
      ukochanego ężczyznę, który po prostu nie ma szans ode mnie odejść smile bo jest
      tak zapracowany, i przy okazji tak zakochany. Na pewno wam tez się życie ułoży,
      ja byłam na samym dnie i sie odbiłam.
      Macie swoje pociechy i to one będą przy was za 40 lat a nie ich dawca
      nasienia...
      Zawsze możecie się wyżalić i posmiać na forum.
      Ja po rozwodzie nie miałam tej mozliwości. Nie byłam nawet taka odważna żeby
      iść do psychologa... Bałam się, że ex może to wykorzystać przeciwko mnie...
      Byłam młoda i głupia...
      A teraz jestem stara i głupia i dobrze mi z tym!
      Głupiutki człowieczek cieszy sie wszystkim co go otacza, warkotem kosiarki o 7
      nad ranem...
      Jak śliczny gołąbek mu na...robi do doniczki z wrzosem, który nie chce rosnąć
      bo ma raz za sucho, raz za mokro (no co! nie znam sie na roslinach!)
      A taki mędrzec: siedzi i duma, duma, duma, nigdy sie nie smieje, bo najpierw
      musi sie zastanowić ile go to wysiłku bedzie kosztowało i czy warto...

      A warto, dyć śmiech to zdrowie!!

      I dla was też przyjdą dobre dni, bedzie kolorowa jesień, potem bielutka zima, i
      zieloniutka wiosna a potem znów bedą czereśniewink
      • bida1 Re: Zagubienie ... 06.09.05, 09:36
        Jak strasznie zazdroszczę ci Scaniu optymizmu, radosci życia i mądrosci zarazem
        Kiedyś wierzyłam ludziom, byłam wesoła i pozytywnie patrzyłam na świat, miała
        tak wiele marzeń, wręcz na wyciągnięcie ręki, nie chciałam zbyt wiele od życia
        tylko miłosci, rodziny i małego domku gdzieś za miastem - miałam męża i rodzinę
        której zabrakło gdy zmarała moja mama, projekt domu i ogrodku w którym biegają
        dziec i pies Straciłam to wszystko ... przez dradę.
        Gdy zaufałam komuś po raz kolejny ... on zawiódł i oszukał, noszę pod sercem
        jego dziecko i boję się by nie zostać kolejny raz zraniona. Jak wiele bowiem
        człowiek może znieść ...
        • scania81 Re: Zagubienie ... 06.09.05, 09:49
          bidunio: dużo, dla dzieci mozna znieść dużo, najgorsze przekleństwa, nerwy,
          popychanie, nawet handel włsnymi uczuciami i ciałem, mozna wiele, bo dziecko
          jest najwazniejsze, a tak na marginesie: jestem najczarniejsza z pesymistek,
          jeśli moje słowa brzmią optymistycznie, to coś musi za tym stac, widać jest
          jakies światełko w tunelu i nie jest to tym razem nadjeżdżający pociąg...
          3maj siękiss
    • kasiunia.fm6 Re: Zagubienie ... 06.09.05, 09:19
      bida1 Twoja historia to moja historia... też kochałam, tez miałam nadzieję ...
      a on huśtał się momiedzy mną a swoja byłą. Tez byłam w ciąży, on nie mogąc sie
      zdecydować tez wyjechał do Anglii. Po 3 tyg. wrócił do mnie ale sytuacja się
      nie zmieniła. Nie wytrzymałam napięcia i spakowałąm go. Bardzo to wszytsko
      przezywałam tez bałam się o maleństwo. Urodziłam chłopczyka w 31 tc (miałam
      zatrucie ciążowe), był malenki a "tatuś" nawet go nie odwiedził, nawet głupiego
      SMS-a nie napisał co u niego słychać, zero zainteresowania. Dopiero wtedy
      doszło do mnie że on jest nikim, jedynie dawca nasienia. Teraz mój synus ma
      roczek, nogdy nie widział taty i pewnie nigdy nie będzie widział. Jestem po
      rozprawie o ustalenie ojcostwa i alimenty. Ojciec nie ma przyznanych praw
      rodzicielskich ale musi płącic alimenty, mam oparcie w swojej rodzinie i jestem
      szczęśliwa pomimo wszytsko. Mój syn jest już zdrowym łobuziakiem i nic więcej
      sie nie liczy! A co u mojego byłego ... to juz mnie nie interesuje! Zasatnów
      sie czy warto tkwić w takim zwoiązku ... Pozdrawiam i zyczę dobrego wyboru oraz
      szczęsliwego rozwiązania i slicznego bobaska!
    • bida1 Re: Zagubienie ... cdn 07.09.05, 14:55
      Wczoraj wieczorem żegnałam się ze swoim byłym mężem były łzy,
      wspomnienia i stos pytan na które nikt z nas nie potrafił sobie
      odpowiedzieć ... dlaczego to się stało, gdzie popełniliśmy błąd
      jak bardzo się zagubiliśmy
      Powiedział że chcę abym w końcu była szczęśliwa, abym walczyła o
      rodzinę i szczęście dla dzidziusia abym nie patrzyła w stecz ...
      chce pomagać mi finansowo jeśli zajdzie taka potrzba i ...
      najwazniejsza rzecz jeśli uda nam się z ojcem dziecka zbudować
      rodzinę chciałby abyśmy pozwolili mu od czasu do czasu być wójkiem
      bo on w głębi serca tez kocha te maleństwo nie wiedząc dlaczego
      Ten rozdział chyba faktycznie się kączy - bo gdy wróci wszystko
      bedzię już inne
      Mam jednak ogromną nadzieję zę uda nam się nadal zachowac szacunek
      i przyjaźń które nas łączą
      Wiem jedno że dla kruszynki pozwole ojcu dziecka walczyć o nas jeśli zechce ...
      ale walczyć tak na prawdę postaram się uzbrioć w cierpliwość
Pełna wersja