walka z ojcem...

14.12.05, 22:33
Witam wszyskie samodzielne mamy. Jestem samodzielna mama,od trzech lat.Maz juz
w trakcie rosprawy rozwodowej {{postanowił nas porzucić""planował to w momęcie
kiedy wjeżdżały na kolonie.Zrobił to.Rozwod zakończył sie szybciej niż
sądzilam. winny całowitemu rozpadu związku.Alimęty orzeczone w wyskości 800-et
zł na każde tj. na dwoje i aby zadość uczynienia miał swoje usprawiedliwienie
alimęty na mnie 350zl .Niestety w tym też okazał sie nie funkcjonalny. nie w
tym rzecz problem to jego już nowo poślubiona żona. Borykam sie
finansowo,oczywiście alimety pozostają tylko zwykłą formalnością zapisaną na
papierku.alimęty są nieściagalne.Ukrywa sie nawet z tym.Dzieci cierpią w
niedostatku o siebie już zapomniałam bo to nie ja jestem ważna.Dostałam pozew
z sądu z wnioskiem o zmiane wyroku w sprawie zmiany adresu miejsca pobytu
dzieci u mnie na miejsce pobytu u niego i jego żony. jestem załamana, powodem
jego decyzij jest zagwarantowanie dziecom warunkow razem z jego żoną.od czasu
odejScia nie łozy na nas sam doprowadził do niedostatku spowodowanym tym że
nie lożył i nie łozy nadal.Prosze powiedzcie mi czy zabierze mi te dzieci?Nie
pije alkoholu, nie zyje z żadnym mężczyzną. Co mam robić?
    • elle75 Re: walka z ojcem... 14.12.05, 22:43
      czyzby Alinka35 sie przelogowala ??
    • monika381 Re: walka z ojcem... 14.12.05, 23:02
      monika381 napisała:

      > Witam wszyskie samodzielne mamy. Jestem samodzielna mama,od trzech lat.Maz juz
      > w trakcie rosprawy rozwodowej {{postanowił nas porzucić""planował to w momęcie
      > kiedy wjeżdżały na kolonie.Zrobił to.Rozwod zakończył sie szybciej niż
      > sądzilam. winny całowitemu rozpadu związku.Alimęty orzeczone w wyskości 800-et
      > zł na każde tj. na dwoje i aby zadość uczynienia miał swoje usprawiedliwienie
      > alimęty na mnie 350zl .Niestety w tym też okazał sie nie funkcjonalny. nie w
      > tym rzecz problem to jego już nowo poślubiona żona. Borykam sie
      > finansowo,oczywiście alimety pozostają tylko zwykłą formalnością zapisaną na
      > papierku.alimęty są nieściagalne.Ukrywa sie nawet z tym.Dzieci cierpią w
      > niedostatku o siebie już zapomniałam bo to nie ja jestem ważna.Dostałam pozew
      > z sądu z wnioskiem o zmiane wyroku w sprawie zmiany adresu miejsca pobytu
      > dzieci u mnie na miejsce pobytu u niego i jego żony. jestem załamana, powodem
      > jego decyzij jest zagwarantowanie dziecom warunkow razem z jego żoną.od czasu
      > odejScia nie łozy na nas sam doprowadził do niedostatku spowodowanym tym że
      > nie lożył i nie łozy nadal.Prosze powiedzcie mi czy zabierze mi te dzieci?Nie
      > pije alkoholu, nie zyje z żadnym mężczyzną. Co mam robić?
      > Nie rozumiem
    • lilith76 Re: walka z ojcem... 15.12.05, 13:33
      skoro stać go wychowywanie dzieciaków, to stać go na alimetny. spytaj się go o
      to w sądzie. ciekawe jak to wyjaśni?
    • asiouek Re: walka z ojcem... 15.12.05, 13:39
      napisz wniosek p.t. "Ustosunkowanie się uczestniczki do wniosku iksa złożonego
      dnia ....". Opisz w nim całą sytuację. O zasądzonych i niepłaconych alimentach,
      o rozwodzie (podaj sygnaturę aktu rozwodowego i sąd, w którym orzekany był rozwód).

      >>>Ukrywa sie nawet z tym.
      Co to znaczy?? Jeżeli we wniosku napiszesz, że on nie płacił alimentów, to ON
      będzie się musiał wykazać tym, że niby płacił - czyli pokwitowaniami wpłaty - z
      banku lub z Twoim podpisem, a tych przecież nie ma, więc nie będzie problemu.

      Na rozprawie - o ile się taka odbędzie - powtórz to, co opiszesz we wniosku.

      Pozdrawiam
      Asia
      • edzieckokarenina Re: walka z ojcem... 15.12.05, 13:53
        tak jak Ci doradziły tutaj asiouek i lilith- powiedz w sądzie,że do tej pory
        ojciec nie wykazywał zainteresowania losem dzieci.Że nie łożył na nie,że cały
        obowiązek utrzymania dzieci zrzucił na Ciebie.
        I spytaj w sądzie: skąd taka nagła zmiana? i : czy ojciec który do tej pory
        zaniedbywal dzieci jest godzien zaufania i mozna mu przekazac dzieci pod
        bezpośrednią opiekę?
        w ten sposob poprowadź sprawę.
        Nie martw sie na zapas ,bo wydaje mi się że żaden sędzia nie przyzna opieki
        ojcu,który wcześniej miał je zwyczajnie gdzieś.
        Co innego gdyby dbał o dzieci i wystąpił teraz z takim pozwem-wtedy myślę że
        szanse mielibyście wyrównane.Ale okoliczności jakie podałaś raczej go
        dyskwalifikują.
        Uszy do góry!!!!
        • tataadriana Re: walka z ojcem... 18.12.05, 20:52
          edzieckokarenina napisała: > Co innego gdyby dbał o dzieci i wystąpił teraz z
          takim pozwem-wtedy myślę że
          > szanse mielibyście wyrównane.Ale okoliczności jakie podałaś raczej go
          > dyskwalifikują.
          hihihi, słyszałaś żeby w sądzie rodzinnym ojciec miał takie same prawa jak
          matka? gdzieżby to chcieli burzyć obraz matki-polki?
          • edzieckokarenina Re: walka z ojcem... 18.12.05, 23:16
            tataadriana napisał:

            > edzieckokarenina napisała: > Co innego gdyby dbał o dzieci i wystąpił teraz
            > z
            > takim pozwem-wtedy myślę że
            > > szanse mielibyście wyrównane.Ale okoliczności jakie podałaś raczej go
            > > dyskwalifikują.
            > hihihi, słyszałaś żeby w sądzie rodzinnym ojciec miał takie same prawa jak
            > matka? gdzieżby to chcieli burzyć obraz matki-polki?
            >
            ****
            no wiesz..od jakiegoś czasu słyszę raczej coś innego-że panuje moda na ojców i
            ich prawa i nawet jak tatuś nie interesował się dzieckiem z żaden sposób to
            dostaje w sądzie co chcesmile
            tylko jakoś nie widać tych ojców walczących o dzieci(wiadomo że tacy są,ale w
            minimalnym procencie)
          • kotka.na.dachu Re: walka z ojcem... 27.12.05, 09:05
            tataadriana napisał:

            > hihihi, słyszałaś żeby w sądzie rodzinnym ojciec miał takie same prawa jak
            > matka? gdzieżby to chcieli burzyć obraz matki-polki?

            Ja słyszałam. Mieszkam w zaścianku, w którym sąd bardziej respektuje słowa
            mojego zamożnego exa. W zaściankowie liczy się pozycja, a nie płeć.
            W jednym się zgadzam z Tobą (jak kiedyś to ująłeś... - sądy nie są niezawisłe :-
            (
    • bbbb10 Re: walka z ojcem... 18.12.05, 13:51
      myślę, że powinien płacić na ciebie przynajmniej tysiaka....może stać by cię
      było na kurs ortografii...kolejna analfabetka z niezwykłymi zdolnościami do
      liczenia cudzych pieniędzy.
      • amfenix Re: walka z ojcem... 18.12.05, 19:14
        Bbbb po pierwsze to "liczenia cudzych pieniędzy"?
        Jakich pieniędzy?
        TYch których nigdy nie dostała?
        PO drugie, "cudze" pieniądze to liczą księgowe, pieniądze o których mówi
        autorka wątku należą sie jej, a przede wszystkim jej dzieciom, jak psu buda.
        PO trzecie naucz się czytac ze zrozumieniem.
        Dziewczyna nie pyta się jak wyciągnąć te alimenty, których i tak nie dostaje
        choć je według ciebie "namiętnie liczy", tylko czy TATUSIEK MA PRAWO I
        MOŻLIWOŚCI ODEBRAĆ JEJ DZIECI, KTÓRE DO TEJ PORY MIAŁ W ....
        Poniała?
    • amfenix Re: walka z ojcem... 18.12.05, 19:22
      monika381 napisała:

      > Witam wszyskie samodzielne mamy. Jestem samodzielna mama,od trzech lat.Maz juz
      > w trakcie rosprawy rozwodowej {{postanowił nas porzucić""planował to w momęcie
      > kiedy wjeżdżały na kolonie.Zrobił to.Rozwod zakończył sie szybciej niż
      > sądzilam. winny całowitemu rozpadu związku.Alimęty orzeczone w wyskości 800-et
      > zł na każde tj. na dwoje i aby zadość uczynienia miał swoje usprawiedliwienie
      > alimęty na mnie 350zl .Niestety w tym też okazał sie nie funkcjonalny. nie w
      > tym rzecz problem to jego już nowo poślubiona żona. Borykam sie
      > finansowo,oczywiście alimety pozostają tylko zwykłą formalnością zapisaną na
      > papierku.alimęty są nieściagalne.Ukrywa sie nawet z tym.Dzieci cierpią w
      > niedostatku o siebie już zapomniałam bo to nie ja jestem ważna.Dostałam pozew
      > z sądu z wnioskiem o zmiane wyroku w sprawie zmiany adresu miejsca pobytu
      > dzieci u mnie na miejsce pobytu u niego i jego żony. jestem załamana, powodem
      > jego decyzij jest zagwarantowanie dziecom warunkow razem z jego żoną.od czasu
      > odejScia nie łozy na nas sam doprowadził do niedostatku spowodowanym tym że
      > nie lożył i nie łozy nadal.Prosze powiedzcie mi czy zabierze mi te dzieci?Nie
      > pije alkoholu, nie zyje z żadnym mężczyzną. Co mam robić?

      MOniko, ja tak trochę poza tematem.ROzumiem, że koncentrujesz się na swoim
      problemie i forma nie jest dla ciebie w tej chwili najważniejsza. POstaraj się
      jednak mieć słownik pod ręką, gdy piszesz posty na forach, to nie jest czat, tu
      wszystko można poprawić. Rzeczywiście, twoja ortografia, może zniechęcić do
      czytania o twoim problemie. Albo prowokować złośliwe komentarze.
    • pati12344 Re: walka z ojcem... 25.12.05, 00:03
      ja tez walcze ale z ojcem któremu wydaje się,że chce widywa się z córką po
      prawie dwuletniej nieobecności,nie wiem co mam robic bo kiedy już dogadaliśmy
      sie na temat widzeń to on przekłada spotkanie.Wypadałoby mu jutro.Corka ma
      prawie cztery lata i jako ojca identyfikuje mojego męża,który przez cały czas
      był przy niej.Co mam robic?!!!!!!
      • annka12 Re: walka z ojcem... 25.12.05, 19:44
        Hmmm moze zmieńcie nazwę forum albo ograniczcie dostęp "dla tych co znają
        ortografię" Dziewczyna zadała pytanie bo ma jakiś problem i robienie uwag
        odnośnie jej postu jest czystą złośliwościa A może dziewczyna ma dysleksje???
        Żałosne to niestety
    • tata9347 Re: walka z ojcem... 26.12.05, 01:01
      Witam Kobiety.
      Odzywam się bo bardzo bliska jest mnie treść tego postu.
      No i żeby może podpowiedzieć monice381,coś co może pomóc.
      Zgłoś do prokuratury, to że mąż złośliwie uchyla się od łożenia na dzieci i
      Ciebie. To będzie ważne, jeśli chciałby rozpocząć sprawy o odebranie dzieci.
      Pozdrawiam i spokoju życzę. Jeśli problem -to są bezpłatne porady prawne.
      Forumowiczki też pomogą,/poczytaj posty/. tata9347
      • monika381 Re: walka z ojcem... 26.12.05, 22:26
        Wtam.Odpowiedzia pierwsza był bardzo nie przyjemny post.Dlaczego?-Dopiero teraz
        odczytałam reszte postów.Radzicie mi powiadomić prokurature - zrobiłam to,ale
        wiecie dlaczego mi nie przyjeto wniosku o ściganie?Bo raz na 4 miesiące wysyla
        100złna konto komornika a mi z tego przesyła tylko 79zł.Co przez to można
        zrozumieć??Że wie co robić aby sobie nie zaszkodzić!
        Odbyła się już pierwsza sprawa nie przesłuchano jeszcze ani mnie ani
        jego.Powołał jeszcze jednego świadka.Wysłuchałam bzdur że jego dzieci
        glodują!!!Przy moim boku!! Ja jedna pracujaca na nie bez wsparcia z jego
        strony!!Jak on śmiał na coś takiego się powoływac?Co ja winna że dzieci mają
        według niego obnizony standart życia!!Że w jego miemaniu on może im zapewnic
        dostateczny byt!A gdzie było jego zainteresowanie do dnia dzisiejszego? Gdzie
        był kiedy dzieci chorowały!Co wie o ich nauce w szkole!O ich ubraniach na
        wiosne,lato, jesień i zime!Gdzie był i gdzie jest kiedy im łzy lecą! Jestem
        tylko przy nich ja ja ja.Kiedy on im powiedziałże ich kocha. Jaki ten świat jest
        okrótny
        • obseerwator Re: walka z ojcem... 26.12.05, 22:35
          weź papier od komornika i dołącz do akt sprawy jako dowód, że nie płaci
          alimentów na dzieci.

          nie denerwuj się, czy Ty naprawdę myślisz, że sędziowie to idioci? sąd prowadzi
          postępowanie, bo taka jest procedura, ale z góry można przewidzieć jego wynnik.
          jakie szanse ma facet, który nie płaci alimentów, a krzyczy, że dzieciom źle
          się dzieje - odpowiedź brzmi : żadne.

          no chyba, że jest coś, o czym nie napisałaś - alkoholizm, narkomania itp, ale
          jeśli jest tak jak piszesz, to naprawdęnie ma się czym przejmować.
          • monika381 Re: walka z ojcem... 26.12.05, 22:54
            Tylko po co mu ta sprawa w sądzie! Nie ma wdomu narkomani alkoholizmu i nawet
            palenia papierosów. Ja sama na swój rozum wiem że gdybym bylawinna czemuś co
            szkodziło by dzieciom nie wnioskowła bym że ktoś jest winny tylko nie ja.Mojw
            dzieci uczeszczaja na świetlice w której odrabiają lekcje, mają zajęcia w
            kólkach zainteresowań np plastyczne[[ to córka bo ślicznie maluje]].Uczestniczą
            w zajęciach które tam są prowadzone.Wszkole dzieci znają mnie tylko jako
            rodzica.Komunia dziecka odbyla sie bez jego udziału ,nie zapytał czy mam na
            skarpetki. zeznawa la jego żona
            • mmaggz Re: walka z ojcem... 26.12.05, 23:37
              monika trzymam za cieibe kciuki i jakbyś potrzebowała wsparcia to pisz na priv.
              Jestem z tobą. Ja obecnie jestem sama z dwójką dzieci. Póki co nie wnosłam
              jeszcze o rozwód. Na razie prowadzę sprawę o znęcnie. Mąż był (jak twierdzi bo
              podobno się leczy) uzależniony od narkotyków. Obecnie mam spokój, ale nie wiem
              jak będzie. On i jego rodzice maja pieniądze. Boję się takiego dnia, że
              przyjdzie mi z nim skończyć definitywnie. Boję się jego reakcji na definitywne
              odrzucenie z mojej strony. Czy wtedy będzie płacił na dzieci??? To dopiero 3
              tyg.
              W każdym razie jestem z Tobą. Masz czarno na białym jaki wybieg stosuje, żeby
              niepłacić alimentów i być w miarę ok. Zadaj na rozprawie retoryczne pytanie.
              Skoro były nie ma na płacenie alimentów, czym przyczynił sie do obniżenia
              standartu życia dzieci, jak zamierza zapewnić im ten wyższy standart u siebie?
              Na to ma dochody, a na płacenie alimentów nie. Zastanów się jak możesz
              udowodnić brak zaintersowanioa dziećmi z jego strony. Zastanów się nad
              świadkami. I w sądzie nie pominęłabym fragmentu postu o tym jak to ty jesteś
              świadkiem każdej chwili życia dzieci, znasz wszystkie ich troski i radości, a
              pan Eka mąz??? Gdzie był jak była komunia... no gdzie... może nie było go stać
              na przyjazd na tę uroczystość....
    • amelina Re: walka z ojcem... 27.12.05, 15:17
      Mój były ( ojciec mojej najstarszej córki ) tez kiedyś założył sprawę o
      pozbawienie praw rodzicielskich. Koronnym argumentem było , że niby moja mama (
      u której z córką mieszkaliśmy ) znęca się nad zwierzętami trzymając psa w
      ogrodzie a nie w domu , co daje dziecku zły przykład. Za jego namową poszła
      nawet zeznawać jako świadek taka jedna wredna sąsiadka , która twierdziła , że
      pies w ogrodzie szczeka smile) Oczywiście bzdurny pozew oddalono. Tak więc nie ma
      się co przejmować , a pisma każdy pisać może. Natomiast z całą stanowczością
      zawsze będę uważać że : rozstając się z ojcem należy zerwać z nim wszelkie
      kontakty właśnie dla przyszłego dobra dziecka ( oczywiście o ile dziecko jest
      małe i niewielki ma kontakt z ojcem ). Moja najstarsza ma już 15 lat , wie kto
      jest jej ojcem ale nie przejawia żadnej chęci kontaktów , bo wychowuje ją ktoś
      inny smile Więc na szczęście tę sprawę mam już za sobą , gdyż pomimo nachodzenia
      nas początkowo przez tatusia skutecznie go pogoniłam. Ostatni kontakt z nim
      miałam parę lat temu na sprawie o alimenty , teraz nawet nie występuję o
      podwyżkę bo nie chcę gnojka oglądać. Niestety rozwód z mamą dla mnie oznacza
      również rozstanie z małym dzieckiem ( bo większe decyduje już samo ) , a to
      jest łatwiejsze w przypadku , gdy znajduje się później nowego partnera , który
      zastąpi dziecku biologicznego ojca. Moja znajoma kolezanka psycholog
      podpowiedziała mi , że w takim przypadku kontakty ze skłóconym ojcem tylko
      dziecku zaszkodzą , więc należy jej jak najszybciej zerwać właśnie dla dobra
      dziecka. I nie myliła się ( oczywiście nie dotyczy to ojców , którzy starają
      się na bieżąco opiekować dzieckiemsmile Tak więc Moniko nie martw się , dzieci
      zostaną z toba , ale myślę , że pora przestać się angażować , potraktuj faceta
      wyłącznie jak kogoś kto ma płacić i od kogo trzeba bedzie prawnie coś
      wyegzekwować , ale nie oglądaj się na pomoc z jego strony bo jej nie będzie ,
      zacznij zyć własnym zyciem i układać je sobie od nowa. Tak na marginesie -
      obecnie też jestem z facetem , który ma dzieci z poprzedniego związku i też
      uważałam , że jego była winna była sobie radzić sama a nie oglądać się na pomoc
      tatusia , a jak jej źle , to niech sobie znajdzie drugiego , tak jak ja to
      zrobiłam. Dlatego wiem co mówię , żebyś Moniko nie liczyła na pomoc. A dzieci
      na pewno zostaną z tobą.
      P.S. Szanowni forumowicze , proszę nie krytykować za błędy , gdyż wynikają one
      z szybko pisanego tekstu , który nie zawsze jest poprawiany. Nie wszystkie
      błędy są związane z niewiedzą na temat pisowni ,czasami tylko klawiatura
      przeskakuje. W więc odpuściesmile
      • pelagaa Prowokacja??? 27.12.05, 18:23
        Czy naprawde sa AZ takie "mundre" matki?
Pełna wersja