Jestem naprawde wsciekła, jest mi przykro, ryczec się chce.
Mała wczoraj dostała gorączki, kaszel, nosek zawalony i ogólnie nie ciekawie
się czuła. Poleciałam do apteki (znów o 40 zł lżejsza), ale pewnie bez
lekarza się nie obedzie

Jak zwylke głupia... zadzwoniłam do exsia, no ale telefon wyłączony. Więc
wysłałam smska że malutka jest chora (bo cały czas się łudze że choć w takich
momentach zachowa się jak ojciec). Po 2 godz. wiadomość że doręczono (włoczył
telefon... ale tylko odebrał eske)... i NIC. ZERO ODDZEWU.
A mała cały wieczór wołała że chce zadzwonić do tatusia... Serce mi sie
kraje, bo próbowałam się dodzwonić a tu cały czas że ABONENT CZASOWO
NIEDOSTEPNY... i jej smutne oczka, jak mówiłam ze tatuś pracuje i nie może
zadzwonić do niej, ale BARDZO JA KOCHA (Boże, i jeszcze musze kłamać
dziecku...). Ale co mam jej powiedzieć (2 latka)...
Dzisiaj postanowiłam że znów sie poniże i kolejne próby dodzwonienia się. Nie
odbierał. Zadzwoniłam więc do teściowej. I mówie że nie moge się dodzwonić,
on nie odpisujena smsy a niuńka jest chora i... Ona budzi synka (po 9.00) i
mówi że dzwonie. Więc ja grzecznie (chyba za grzecznie), że malutka chora i
płacze że chce z TATUSIEM porozmawiać. Porozmawiali... podziękował że
zadzwoniłam i NIC....... !!!!!!!
Nie zapytał czy może do lekarza trzeba podjechać, czy nic jej nie potrzeba,
czy mam na leki itp. Po prostu po raz kolejny nas olał.
A sprawa wygląda tak że nie mamy rozwodu, zostawił nas i wyprowadził się do
mamusi 8 mies. temu, ja dopiero sprawe o alimenty będe miała. Raz mówi że nas
kocha i chce być z nami, a póxniej na 3 tyg. nas olewa

Ja już nauczyłam się z tym radzić... wiem że nie moge na niego liczyc pod
żadnym względem.
Ale mała... ona tak tęskni za nim, kocha go i widze że czasem ciężkojej
zrozumieć dlaczego taty nie ma itp...
Musiałam napisac, bo wszystko się we mnie gotuje...