Dziewczyny, czy wy w ramach sprawy rozwodowej miałyście jakieś wizyty
kuratora? Bo ja właśnie dzisiaj, razem z wezwaniem na rozprawę na koniec
grudnia, dostałam karteczkę żeby wpłacić jeszcze (oprócz tych wcześniejszych
600 zł) 34 z groszami jako zaliczkę na wywiad kuratora. Swoją drogą to
zdzierstwo, jakby te 600 zł nie mogło wystarczyć na wszystko... co ten
kurator może chcieć i jak to ma wyglądać???
Po drugie, mimo że w pozwie napisałam że zgodziliśmy się na kwotę
dobrowolnych alimentów, to mam dołączyć swoje zarobki z ostatnich 6
miesięcy... no fajnie, pewnie litościwy sąd chce zasądzić alimenty mniejsze
niż mój były sam z siebie płaci

))
No i jeszcze ciekawostka - mimo że to alimenty dobrowolne to mam dołączyć
sygnaturę sprawy alimentacyjnej
Czy za 600 zł można wymagać jakiejś takiej ciut bardziej rzetelnej pracy?