jenny_curran
24.02.07, 16:02
Załamka. Mam gorączkę. Kolejny raz antybiotyk nie działa, MRI kręgosłupa z
opisem fatalnym, nie mam czasu zabrać się za własne zdrowie. Dziecko po 5 -
dniowej "3-dniówce" wysypane całe, ale to nie wszystko - jakiś jeszcze
rotawirus czy inne badziewie mu się przyplątało. Czekam na wyniki jego badań
i zmieniam 25 pieluszek dziennie. Leczę oczywiście na wszelkie zalecone
sposoby mojego synka. Przy tym pracuję po 12-h. Kiedy nie pracuję wstaję o
5.10, bo tak wstaje mój syn.On nie umie sam zająć się sobą, wstaję więc i
zaczynam dzień w wolny dzień jakbym pracowała. Do tego ciągłe wydatki, z kasą
robi się fatalnie. Już nie mam siły, już nie mogę, cały dzień ryczę. Od jego
ojca żadnej pomocy, żadnego wsparcia. Od rodziny ojca zero jakiejkolwiek
pomocy. Współsponsorują moją nianię i to wszystko. Znieczulica, mur i nie
wiem co jeszcze. Siedzę, ryczę. Dziecko niedobre, bo chore, wściekłe,
marudne, zniecierpliwione lekami. Jest okropnie. Czy ktoś tak jeszcze ma poza
mną?