cynamonowy_kot
13.06.07, 16:54
myslalam ze jestem silna, a raczej staralam sie w to uwierzyc. wczoraj cos we
mnie peklo, wreszcie zrozumialam, ze to naprawde koniec, 100% i definitywny.
ciagle zylam nadzieja, ze jednak sie pogodzimy, ze wszystko bedzie dobrze,
mimo ze minelo juz prawie 7 miesiecy od rozstania. spieprzylam swoje zycie.
gdyby nie moj cudowny synek nie mialabym juz dla kogo zyc.
przepraszam za tego posta, ale nie mam sie komu wyzalic, wszyscy dookola
uwazaja ze jestem taka silna i zaradna kobieta, a prawda wyglada zupelnie
inaczej