nie daje rady :(

13.06.07, 16:54
myslalam ze jestem silna, a raczej staralam sie w to uwierzyc. wczoraj cos we
mnie peklo, wreszcie zrozumialam, ze to naprawde koniec, 100% i definitywny.
ciagle zylam nadzieja, ze jednak sie pogodzimy, ze wszystko bedzie dobrze,
mimo ze minelo juz prawie 7 miesiecy od rozstania. spieprzylam swoje zycie.
gdyby nie moj cudowny synek nie mialabym juz dla kogo zyc.
przepraszam za tego posta, ale nie mam sie komu wyzalic, wszyscy dookola
uwazaja ze jestem taka silna i zaradna kobieta, a prawda wyglada zupelnie
inaczej sad
    • guderianka Re: nie daje rady :( 13.06.07, 16:58
      etam spieprzyłaś
      potraktuj to tak , że nadałaś swojemu zyciu nowy inny kierunek. Nie uzalezniaj
      swojego szczęscia i samopoczucia od kolesia który nie jest wart by z tobą być.
      owszem-popłacz, pokrzyć, z żalu potnij na strzępu prześcieradła ale halooooo-
      twoje życie jest przed tobą. Nie masz wpływu na przeszłość -ale może zrobic coś
      fajnego dla swojej przyszlości. A tym czymś fajnym będzie stanięcie przed
      lustrkiem i powiedzenie sobie : od dziś zaczynam nowe LEPSZE życie

      BĘDZIE OK-TYLKO UWIERZ
      • cynamonowy_kot Re: nie daje rady :( 13.06.07, 17:14
        dziekuje za te slowa kiss
        troche pomoglo.
        • alexolo heeeejjj 13.06.07, 17:33
          piekny pachnacy nik

          nic nie spieprzyłaś.....zycie sie toczy ,,,kazdy koniec boli....co
          kolwiek by to było...żal sie ile wlezie
          ja tak robiłam.... hihih zameczyłam formułowiczów na śmierćhihihi
          pomogło . mi pomogło!!
          ..pomogła też klsiążka "prawdy o zyciu"dr barbary de angelis
          wszystko zobaczy łam w innym swietle po przeczytaniu tej ksiązki!!!
          załuje ż e nie miałam jej w rekach wczesniej
    • kajda28 Re: nie daje rady :( 13.06.07, 17:16
      niestety jesteś silna i zaradna
      A to że pękło tylko doda ci sił, wyzbyłaś się złudzeń- to jest potrzebne aby
      isć do przodu i się nie cofać.
      Będzie, jak już pewnie wiesz, bardzo trudno. Ale dasz radę...
      Trzymam kciuki. I jedna rada spróbuj się skupiać na dobrych stronach twojego
      życia, a napewno takie są, i nic nie rób przeciwko sobie.
    • annakate Re: nie daje rady :( 13.06.07, 22:17
      Dasz radę. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Mnie uświadomiła to w przewrotny
      sposób moja szefowa, starsza ode mnie o 30 lat, z kilkunastoletnim wowczas
      stażem samodzielnej matki. Powiedziała mi, że samotne macierzyństwo nie jest
      wbrew pozorom wynalazkiem naszych czasów - jak świat światem mężczyźni szli na
      wojnę i ginęli, na polowanie, na wyprawę, do wojska na lata całe albo choćby
      robili w polu od rana do nocy i i tak wychowaniem zajmowaly sie kobiety
      samodzielnie, często bez zaplecza materialnego. Skoro dawały sobie rade przez
      setki lat to i my poradzimy sobie. Trzymaj sie smile
      • kamamama2 Re: nie daje rady :( 14.06.07, 09:54
        Mądra kobieta z tej szefowej. Ja sobie tłumaczę jeszcze, że na wojnie też
        rodziły się zdrowe dzieci i strach i stres może im tak bardzo nie zaszkodził.
        Cynamonowy Kotku mnie mój mąż - dobry i kochany człowiek - zostawił w ciąży z
        naszym drugim dzieckiem i wyprowadził sie do koleżanki z pracy. Za 3 tygodnie
        rodzę, jestem sama, nie mam rodziny, ratują znajomi i tez myślą, że ja taka
        silna.
        Może jesteśmy silne, bo musimy, a że płaczemy w poduszkę i mamy dość? To mija
        gdy wydzimy jak śmieją się nasze dzieci.
        Jak mówi moja koleżanka - czasem musi stać się zło, żeby przyszło większe
        dobro, a tam gdzie jest rana, życie bucha ze zdwojoną siłą!
        Trzymaj się!
    • galateja Re: nie daje rady :( 14.06.07, 10:08
      Przeczytala to co napisalas i widze w tym sama siebie. Ja tez ludzilam sie i
      wierzylam ze bedzie jeszcze dobrze. Modlilam sie do Boga o opamietanie dla
      niego przeciez nie mogl przestac kochac z dnia na dzien. I wiesz co po miesiacu
      dal nam szanse. Myslalam ze oszaleje ze szczescia. W jedenj chwili slonce znow
      zaswiecilo. Ale zgaslo jeszcze szybciej. Po tygoniu zadzwonil i mowi ze jednak
      nie ma sensu. Czekam na pierwsza rozprawe 17 lipca i zastanawiam sie jak to
      bedzie jak ja to przezyje jezeli teraz ledwie chodze po ty swiecie.
    • wojag Re: nie daje rady :( 14.06.07, 12:38
      hej cynamonowy kotku!!! glowa do gory!!! wiedz, ze beda dobre i zle dni, zawsze
      po piku na dol, jest pik w gore!!! kazda z nas czasami nie ma sil i mysli
      sobie, ze nie da rady. to nie jest twoj pierwszy i ostatni raz... ale w sumie
      bedzie ok. a z czasem bedziesz szczesliwa, ze sie pozbylas eksa.
      rada: jak masz teraz dola, daj sobie na wstrzymanie, daj sobie odpoczac, nie
      bierz sie za nic, odpocznij!!!!
      POWODZENIA
      • cynamonowy_kot Re: nie daje rady :( 14.06.07, 13:00
        dziekuje dziewczyny!!!
        dobrze ze jestescie.
        • kinga1526 Re: nie daje rady :( 16.06.07, 09:29
          Ja też czasami mam dosyć i tylko ryczeć mi się chce. Dziecko robi się nie
          znośne, próbuje stawiać na swoim. Mam dosyć pracy... itd. Ale dwa dni temu moja
          córka przyszła do mnie w nocy i powiedziała: "Mamo, kocham cię, chcę się
          przytulić". I znów zaświeciło słońce... I mam w nosie rosnącą górę rzeczy do
          prasowania, talerzy do pozmywania, itp. Jedziemy w sobotę do Zoo. Głowa do
          góry!!
          • airof Re: nie daje rady :( 17.06.07, 11:51
            To znowu jasmile
            Z niektórymi z was, już się zetknęłamsmileWiecie co, ja sobie myślę tak. To społeczeństwo oczekuje od nas, że jak jesteśmy same to będziemy hoiraczkami. I po części mają rację.Będziemysmile.Wierzę i w siebie i was, a wasze słowa często dadają otuchy. Ale z drugiej strony, mamy prawo do płaczu, do wyciskania poduszki, do stwierdzenia- nie daję dziś rady.I wypłaczmy się ile wlezie.Na nic nam stawianie do pionu i potrząsanie nami, weź się w garść.My to dobrze wiemy, ale jako ludzkie istoty nie zgrywajmy twardzielek za wszelkę cenę.I tak się w garść weźmiemy.Dla naszych słoneczek kochanych. Jednak jeśli wkoło was będą sami potrząsacze, tzn że brak w ludziach empatii i znajdźmy się zawsze gdzieś tutaj, właśnie po to, by powiedzieć, ok dziś nie daję rady, dziś musze się wyżalić, wypłakać i tego potrzebuję (nie potrząsania.Kto jak kto, ale my to zrozumiemy.Buźka
            Oczekująca mamunia Haneczki
    • cynamonowy_kot juz troche lepiej... 17.06.07, 16:57
      tak sobie mysle ze teraz przynajmniej wiem na czym stoje, wiem ze nie ma juz dla
      nas szans i ze czas zamknac stary i rozpoczac zupelnie nowy etap zycia. tyle
      czasu zylam nadzieja, wreszcie pozbylam sie zludzen. i mimo ze w srodku ciagle
      bardzo boli to wierze ze moze jeszcze kiedys, moze za kilka lat bede
      szczesliwa... no i najwazniejsze ze mam moje slonce, mojego kochanego synka smile

      dobrze ze znalazlam to forum. wsrod moich znajomych nie ma zadnych samotnych
      matek i czasem wydaje mi sie ze kolezanki nie do konca sa w stanie zrozumiec co
      czuje mimo ze na pewno bardzo chca mi pomoc.
    • takajataka1 Re: nie daje rady :( 17.06.07, 20:52
      no własnie. ja po 2 miesiącach "naprawiania" w końcu pojęłam, ze to koniec. do
      tego mój eks użył bardzo niecenzuralnych słów. łącznie z tym, ze wszelkie sprawy
      dotyczące ciazy mam z nim załatwiać przez mail, bo on nie chce słyszeć mojego
      głosu w telefonie. jeszcze kilka dni wcześniej dzwonił w środku nocy, jak mnie
      kocha, tęskni i chce słyszec mój głos na dobranoc..
      strasznie jest mi ciezko. są dni lepsze i gorsze. dziś wyryczałam chyba morze
      łez. trudno mi wziać sie w garść. ale nie mam wyjscia. widze przed sobą zamiast
      świetlanej przyszłosci tylko pustkę. poddałam sie. ale musze jakos stanac na
      nogi. walcze o siebie i o dziecko. mamy tylko siebie. znajomi też się odwracają.
      nikt nie lubi towarzystwa ludzi z kłopotami. takie życie.
    • niewiadoma20 Re: nie daje rady :( 17.06.07, 22:57
      mam podobnie jak ty
      a najgorsze jest to ze mieszkam z rodzicami, moja matka krytykuje mnie czesto,
      to jest nie do wytrzymania
      mam kochana coreczke i boli mnie to ze czasem nieswiadomie na niej odbijam te
      wszystkie stresy
      dzisiaj moj eks pwoedzial ze nie chce mnie wiecej widzec itp bylo tez dosc
      niecenzuralnie, przyszłam do domu zamknelam sie w pokoju i chcialam normalnie
      poplakac wylac z siebie ten bol ze człowiek ktorego tak dobrze znalam teraz
      jest obcy, nie chce mnie ani dziecka, nie moglam płakac
      moja matka powiedziala ze czas na plakanie bedzie jak dziecko wykapie dam
      kolacje i ululam.
      rozumiecie to????
      • asca25 Re: nie daje rady :( 18.06.07, 15:17
        Tak, rozumiem. Moja też mną kilka razy w ten sposób wstrząsnęła i miała rację.
        A później... to już w wirze zadań do wykonania nawet zapomina się o płaczu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja