samotna mama z trojgiem dzieci

03.12.07, 09:50
Zastanawiam się czy dam sobie radę. Matka z trójką dzieci:6m-cy,10
i 14 lat. Mąż się wyprowadza. Chce żyć inaczej. Inna
kobieta,wolność, zabawa, beztroskie życie? Nie znam powodu, bo
przeciż mi nie powie prawdy. Do tego studia, dopiero co podjęte.
Pomoc rodziny, która mieszka niedaleko-sporadyczna, raz w tygodniu-
kilka godzin-rodzice moi, niestety rzeczywiście dużo i długo
pracują. Teściowie- też bardzo blisko. Podejrzewam, że do dzieci
nawet nie zajrzą, nie zadzwonią- tak było do tej pory przez 14 lat.
Teść na emeryturze, teściowa-nauczycielka, ale czasu dla moich
dzieci im zawsze brakowało.Mąż-no w tygodniu nie będzie chciał się
zajmować dziećmi bo--praca, potem,właśnie to beztroskie życie. Już
zapowiedział, że zajmie się dziećmi tylko raz w tygodniu ok 2-3
godzin-bo praca, praca. No i co drugi weekend , bo moje studia-ale
tylko dlatego. Być może potem nie będzie i tego weekendu, bo wieczne
wyjazdy narty, wyjazdy firmowe, ze znajomymi. Jak sobie poradzić?
    • kicia031 Re: samotna mama z trojgiem dzieci 03.12.07, 14:30
      Niech w takim razie maz pokryje koszty opiekunki.
      • fionka1111 Re: samotna mama z trojgiem dzieci 04.12.07, 08:34
        czytam to i myśle to życie jest straszna .Mój zostawił mnie z
        dwojgiem dzieci bo beztroskie życie jest leprze.A my zostajemy same
        ze wszystkimi problemami i nawet o każdy grosz będą walczyć.Czy oni
        są naprawde tacy debilni,że nawet dzieci nic dlanich nie znaczą
        wobec imprez i nowych panienek.
        trzymaj się ja jeszcze ze swoim mieszkam i musze znosić jego
        ignorancje,kpiny wraca codziennie w nocy baluje w weekendy,a dotego
        nie chce dać mi ani grosza bo to jego.Udaje twardą ale wieczorem jak
        dzieciaczki śpią...
        składam pozew o alimenty bo tak być nie może.
        pozdrawiam
        • zuza145 Re: samotna mama z trojgiem dzieci 04.12.07, 15:40
          A ciort wie- czy życie jest straszne czy nie.
          chyba jest fajne- tylko teraz akurat nie bardzo mam czas coby to
          stwierdzać co dnia. Sama z dwójką dzieci- przewożenie bezpośrednnio
          po pracy na zjęcia popołudniowe- w czasie oczekiwania na zakończenie
          zajęć zakupy i ( niestety bez samochodu ale załatwię ten problem)
          więc jak się doczłapię do domu koło +/- 19.00 to raczej zabieram sie
          za kolację, ogarnięcie lekcji, ciuchy na następny dzień dla nich i
          padam na twarz- zasypiając częściej szybciej jak oni- a raczej- nie
          odpoczywam podczas snu bo sie budzę ( resztki depresji z której się
          leczę).
          A na zewnątrz raczej bez udawania podobno emanuję energię i
          pozytywnymi elementami.
          Też mam dośc- bo jak u was- kryzys wieku średniego spowodował
          opisane zachowania- "nowe" życie zas spowodowało że całośc
          obowiązków spadła na mnie.
          O kasę zawalczyłam i nadal zawalczam- sądownie- bo jak obiecał - to
          zmusił mnie do tego.
          Po pracy drugie biuro w domu jest- bo trzeba teraz samodzielnie
          załatwiać wszystko. To załatwiam- tylko ostatnio jestem zmęczona. To
          sobie myślę- że ten smutek który nieco sie pokazał i zamyślenie
          czasami- powodujące zmniejszenie szybkości z jaką do przodu sobie
          wędruję jest spowodowany zmęczeniem. Taką diagnozę postawiłam - bo
          muszę niestety nastroje pod kontrolą mieć a wróg rozpoznany i
          nazwany jest łatwiejszy do pokonania.
          Zamiast snuc teorie rozmaite stwierdzam- jestem przemęczona. Ot co.
          A facet robi jak i wasi- mając głęboko w poważaniu swoje obowiązki
          wobec nie dośc że rodziny- to nawet dzieci.
          No dobra- kończę- ten atak słowotoku spowodwał fakt zbliżających się
          Świąt oraz niepodziewane perturbacje ze zorganizowaniem dzieciakom
          wesołych świąt.
          Ale i z tym coś zrobię- bo już zaczęłam- pozostaje mi tylko wymyślec
          jak im podać w sposób strawny wiadomośc że ojciec olał święta z
          nimi?
          Cóż- w takich chwilach - dam sobie luz z myśleniem o tym- za dwa ,
          trzy dni wrócę do tematu.
          Jedno wiem- żeby żyć to trzeba niestety że tak górnolotnie nazwę -
          kawałek siebie zabić- i wtedy sie ruszy dalej sprawniej.
          To zabijam- chyba się prawie zdecydowałam.
          Pozdrawiam was-i nie pytajcie się czy dobrze faceta wybrałyście-
          wybierając nie patrzyłyśmy przez pryzmat jakośc jego ojcostwa- bo
          wtedy było nas dwoje.
          Jak kobieta z prawie 20 letnim stażem- wiem co piszę.
          ps dzisiaj sobie walnę coś na senn- to może odpocznę- bo tydzień
          cięzki mam. Wszystkich problemów na raz nie załatwię to załatwiam
          jeden po drugim- większe skupienie ułatwia.
          Ale fakt- dzieciaków na bok nie odsunę-stąd zmęczenie.
          Szkoda gadać o pokręconych ojcach- którym odbiło na tyle- że nie
          potrafią logicznie mysleć- a nawet jak to pieruńsko brakuje im
          odwagi na spojrzenie temu problemowi który spowodowali prosto w oczy.
          Tak to chyba tylko kobieta potrafi- stanąc twarzą w twarz z
          problemem- spowodowanym przez faceta- więc to też nieco inne coś
          jest.
          Chyab nie czekam już specjalnie na akt odwagi- widzę co jakiś czas
          strach i jego w mężu ( jeszcze?) konsekwencje.
          Ma facet przegwizdane- wyobrażacie sobie życie z taką "kotwicą"?
          No ma facet to co spowodował- kiedyś zda sobie sprawę- i wiecie co?
          To b7yć może nie będzie już nasz problem.
          Trzymajcie się- damy radę.
          • bennaz Re: samotna mama z trojgiem dzieci 04.12.07, 20:48



            masz 2 mocne karty: moc i ceasarzowa

            czeka Cie wyzwolenie sil 'magicznych', poklady sil psychicznych,
            organizacja, Twoja wewnatrzan energia, wszystko co masz
            nadprzyrodzone. oplaci sie, bo sie uda, bedzie komfort
            psychiczny ,zadowolenie, spelnienie, odetchniecie, ale najpierw jest
            wysielk. Jest jeszcze mala 9 mieczy.. oznaczajca chec wolnisci, moze
            chodzic o rozwod, w kazdym badz razie jest to cos mnijeszego, cos co
            po tych 2 silnych kartach jest juz tylko formalnoscia.
    • misinka81 Re: samotna mama z trojgiem dzieci 08.12.07, 16:30
      Witam smile
      Ja mam dwójkę dzieci, prawie 5-letni przedszkolak i 4-miesięcznę
      niemowlę, 26 lat i padam na twarz, więc podziwiam, choć w zasadzie
      nie mamy wyjścia i dzieci dają nam siłę, by iść dalej i nie dać się.
      Mi pomagają rodzice, brat, przyjaciele, nawet nie sądziłam, że tak
      dużo ludzi mi pomoże, że jak już mi się wydaje, że nie dam rady, to
      zawsze pojawia się ktoś albo coś, co mi przywraca wiarę, że jednak
      nie jest tak źle. Za mężem nie tęsknię, bo to naprawdę już dawno
      powinno się skończyć i tylko był lęk, czy zrobić to czy jednak nie.
      To mnie cieszy, że nie brakuje mi go, bo gdyby jeszcze dołożyła sie
      tęsknota i chęć powrotu, to już bym pewnie nie dała rady.
      Ja idę małymi kroczkami, na duże nie mam siły, możliwości, staram
      się, by dzieci nie przysłoniły mi porządki i pranie, by nie
      wyładowywać na nich swojego zmęczenia, rozżalenia obecną sytuacją.
      Próbuję robić coś dla siebie, choć po położeniu dzieci sama
      natychmiast idę spać, bo inaczej byłabym chodzącym zombie (matka
      karmiąca bez kofeiny i papierosa -och, jak za tym tęsknię). Też mam
      studia, podyplomowe, które są dla mnie jedynym sposobem na
      wypoczynek i zajęcie myśli czymś innym i sposobem na podniesienie
      własnej wartości.
      Mój mąż też tylko praca i praca, deklarował się na odwiedziny itd, a
      teraz przyjdzie, grzechotką pomacha, ze starszym zagra na
      komputerze, a później mówi, że już musi lecieć, bo praca, bo
      angielski, itd.
      Masz już dwoje dużych dzieci, postaraj się, by pomagały Ci przy
      najmłodszym, by miały jakieś obowiązki, które dadzą Ci więcej czasu
      dla siebie. Dla męża: wnieś podanie o alimenty i ustalenie terminów
      kontaktów z dziećmi, to pomoże Ci później, gdyby mąż nie
      przychodził, a Ty byś chciala załatwić jakieś sprawy związane z
      alimentami czy inne. Nie myśl o tym, dlaczego odszedł, to bez
      znaczenia, tylko Cię zdołuje. W ogóle postaraj się na razie nie
      myśleć o tym, o przyszłości, o przeszłości, tylko żyj w miarę na
      bieżąco, dniem dzisiejszym. Powolutku zaczniesz porządkować życie,
      choć to niełatwe i czasami bardzo boli. Za jakiś czas będzie lepiej,
      wierz mi.
      Jeżeli chcesz porozmawiać, pisz na priv.
      Pozdrawiam smile
    • woda-niegazowana Re: samotna mama z trojgiem dzieci 08.12.07, 21:51
      Jak wywaliłam mojego obiboka, krętacza i mogłabym tak wyliczać długo, dzieci
      miały:2x niecałe 2lata i niecałe 5 lat. Ja byłam na wychowawczym, zadłużone
      mieszkanie itd. Pomogła mi mama. Zamieniłyśmy mieszkanie na większe koło mamy (
      mama spłaciła kredyt i poprzednie zadłużenie). Ja wróciłam do pracy. Za nim
      dzieci poszły do przedszkola to moja mama zajmowała sie nimi. Niestety zarabiam
      mało, ojciec nie płacił na dzieci, ale dostałam zaliczkę alimentacyjną ( 500zł.
      na troje). Obecnie niestety przekroczyłam magiczne 291...zł. i zmniejszyli mi
      zaliczkę na 120 zł na dziecko ( co ciekawe przy dwójce płacą 170 na dziecko, a
      na troje to już nie potrzeba). ponieważ zarabiam jakieś 1500 zł. załapałam sie
      na pomoc z MOPR- dożywianie czyli płacą mi koszty żywienia dwójki w przedszkolu
      i jednego obiady w szkole ( najciekawsze jest to że zyskałam na tym momentami
      nawet 100zł). Nie będę ukrywała, że bez mamy przepadłabym jak.....
      Ale też jestem przemęczona fizycznie i psychicznie. Dzieci są jeszcze dość małe,
      ale wiesz co nie muszę prać męskich slipów, skarpet itd., a to duża ulga.
      Niestety były przychodzi do dzieci (??;-() i gnębi mnie, pyta czy go jeszcze
      kocham, kiedy będziemy znowu razem, czemu ja słucham wrednych zawistnych ludzi
      którzy nas rozdzielili. Zastanawiam się czy on jest zdrowy psychicznie.
      Myślę, że dasz sobie radę, a nawet zauważysz korzyści wynikające z bycia bez
      niego. Nie zapominaj tylko o starszych dzieciach, żeby nie czuły się odrzucone.
      Myślę, że i one dorosną do sytuacji i będziesz miała z nich wielką pociechę i
      pomoc. Może zaprzyjaźnisz się z kimś kto Ci pomoże ( ja tego szczęścia nie
      miałam, ale wcześniej pomagałam komuś).
      Głowa do góry. Za jakiś czas spojrzysz inaczej i być może napiszesz jakiejś
      załamanej samotnej kobiecie- nie martw sie, wszystko będzie dobrze! ?? big_grin
    • el1003 Re: samotna mama z trojgiem dzieci 10.12.07, 11:56
      Życzę Ci by dzieci odwiedzał tak jak deklaruje. Życzę Ci by płacił regularnie
      alimenty.
      Ja tego nie miałam, musiałam sobie radzić zupełnie sama. I poradziłam sobie.
      Samotne kobiety stają się bardzo zaradne. Na koniec nawet zrezygnowałam z
      konsekwencji prawnych co do odbioru zaległych alimentów. Powód? I tak bym się
      tego zwrotu nie doczekała bo pierwszeństwo miał ZUS, który wyręczał się mną w
      próbach odzyskiwania zaległości. Całą gehennę przesłuchań na policji ZUS zrzucał
      na mnie. Walcząc o swoje czułam się podczas tych przesłuchań jak gdybym to ja
      była mężowi winna kasę. Miałam tego dość.
Pełna wersja