Dodaj do ulubionych

Zastanawiające są losy

15.07.08, 22:42
Witam byłam jakiś czas temu - opisywałam płomienny romans mojego męża,
seprację mój stan, sprawę alimentacji, parcie mojego ex do rozwodu do czego
nie doszło jak dotad, moje załamanie, zniżoną samoocenę, moje prpblemy
A tutaj od kilkunastu dni odbieram coś innego - kurcze on coraz częściej bywa
u mnie, po kilka godzin,zajmuje się synem rozmawiamy
Dzisiaj była miła kolacja... Kwiaty ... Rozmowa o znajomych, sprawach
zawodowych, jakiejś propozycje wspólnego wyjazdu na kilka dni na wakacje - pod
pozorem dobra syna. Fajne słowa, ciepły głos
Cholera jasna miałam kłucie w sercu. Tej nowej jakby nie zauważał jakby jej
nie było Dziwnie sie patrzy na mnie, tak jak naście lat temu.
Kurcze do czego to zmierza,gra czy może przeszło zauroczenie atrakcyjną damą?
Czy ulegać urokowi. Nie wiem o co chodzi - przecież w zasadzie wszytko ma
zapewnione - nie chodzi o pranie, prasowanie koszul i sprzątnie to robi
gosposia u niego. Boje się - dwa razy do tej samej rzeki ... ale teraz
zauważam, że nadal go kocham.... nawet po tym co przeszłam, ale uwierzyć po
rozpadzie, budować ponownie dom ze zgliszcz? Czy dać sobie spokój
NIe wiem czy któraś z Was przeżyła coś takiego
Obserwuj wątek
    • elka.net Re: Zastanawiające są losy 15.07.08, 23:22
      Nie przezylam tego ze swoim ex...wrecz przeciwnie z kazdym dniem nabieralam
      wiekszego obrzydzenia do tego czlowieka.

      Wydaje mi sie ,ze powinnas obserwowac to wszystko co sie wokol dzieje i jakby co
      to dac szanse Waszym uczuciom. Piszesz,ze Cie zakulo w serduchu to znaczy .ze Go
      kochasz wiec jezeli jestes w stanie wybaczyc to idz za glosem serca.
      Wiesz ludzie czasem popelniaja bledy i niektorzy z Nich potrafia zejsc ze zle
      wybranej drogi i wrocic na poprzednie tory.
      Jezeli siedzac teraz myslisz ze macie szanse to zrob to- jak Cie poprosi to daj
      Mu szanse.
      Szkoda cos niszczyc co jeszcze sie tli.
      Trzymam kciuki i mam nadzieje,ze ta Twoja historia zakonczy sie szczesliwie.
      • ania313 Re: Zastanawiające są losy 16.07.08, 00:06
        Przeczytałam tamte posty, sprzed miesiąca.
        Pierwsza myśl to taka, że może nowej pani nie spodobała się "opcja intercyzy" i
        plan ślubny padł.

        Ale przecież ja nie wiem, co jest przyczyną ponownych zabiegań Twojego męża o
        twoje względy tak nagle, tak samo nagle odszedł.

        Na pewno bardzo bym chciała aby Wam się ułożyło i życzę Tobie tego bardzo bardzo
        mocno.
        Tylko nie pozwól, aby znów Ciebie skrzywdził, upewnij się co do jego intencji.

        Sama mam nadzieję, że mój EX kiedyś zrozumie i przeprowadzi się do nas.
        • agapaws Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 01:19
          Nie wiem czy ta opcja nie spodobała się, może im zauroczenie, fascynacja minęły?
          Ale bardzo się boje rozczarowania - teg chyba nie przezyłabym
      • agapaws Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 01:18
        Boję sie wybaczyć - boję się rozczarowań, boli mnie to co zrobił, to świeże,
        rany się jeszcze nie zagoiły
    • alika77 Re: Zastanawiające są losy 16.07.08, 01:16
      Ja wrocilam do ex. Tez byly cieple slowa, kwiaty, obiecywanie, ze
      sie zmieni, ze bedzie inaczej. Teraz w drugim pokoju czekaja paczki
      na wyslanie, my rozmawiamy tylko o alimentach i dziecku, a raczej
      klocimy sie niz rozmawiamy. Nie bede mowic, ze to tylko przez niego.
      Nie wiem, czy go wciaz kochalam, kiedy podjelam decyzje o powrocie,
      byc moze tak, ale okazalo sie, ze to nie wystarczy. Nie umialam i
      nie umiem zapomniec i wybaczyc, juz zawsze bedzie we mnie zadra,
      zawsze bede myslala o nim jak o kims kto dal mi wspaniale dziecko,
      ale rowniez jak o kims, kto mnie potwornie skrzywdzil. Mysle wiec,
      ze obok pytania czy go jeszcze kochasz powinnas postawic sobie
      pytanie czy umiesz mu wybaczyc, czy umiesz przejsc nad tym do
      porzadku dziennego, czy bedziesz umiala przytulic sie do niego bez
      myslenia o tym, jak on przytulal sie do tamtej. Zapomniec sie nie
      da, zyc znowu razem bez wybaczenia tez nie. A milosc to czasami
      niestety za malo.
      • megan26 Re: Zastanawiające są losy 16.07.08, 08:15
        ja wracałam do mojego 3 lub 4 razy. za każdym razem było przyjemnie
        miło były kwiaty kolacje były obietnice poprawy i łzy z powodu tego
        co zrobił mnie i małej. ok fajnie było przez rok raz nawet przez dwa
        lata po czym znowu znikała z naszego zycia na kilka lat by znowu
        powrócić. i wiesz co ci powiem?? po jedno dobrze ze spróbowałam
        ponieważ wiem że dałam z siebie wszystko ponieważ wiem że próbowała
        ponieważ bez wyrzutów moge sobie spojżeć w twarz ponieważ moja córka
        wie ze my sie starałysmy ale z drugiej strony boli, boli jak cholera
        to ze on znowu zawiódł boli to ze zafundowałam córce kolejne
        rozczarowanie i boli to że dałam sie nabrać to że czułam sie jak
        kolejny port w którym on przeczekuje kolejną podróż no i... 3
        miesiące temu juz 3 czy 4 raz ponownie nas zostawił dla tej pani O.
        Ale ja teraz mimo bólu mam czyste sumienie i teraz wiem ze jeżeli
        jemu by zależało na nas to nadal bylibysmy razem teraz juz wiem że
        same z małą jestesmy bardziej szczęsliwe. Czy warto próbować?? mysle
        że warto spróbować ale tylko raz nie tak jak ja 4 razy. cóż człowiek
        uczy sie na błędach szkoda tylko ze na tym błędzie moim na tym moim
        zaufaniu do niego że może jednak sie zmienił ucierpiała moja córka
        ale myślę że dla niej to też była dobra lekcja zrozumiała kim tak
        naprawdę jest jej ojciec i teraz juz wie jaki mężczyzan nie powinien
        być i mam nadzieję że w przyszłości ona będzie szczęsliwa.pozdrawiam
      • elka.net Re: Zastanawiające są losy 16.07.08, 08:19
        Alika to prawda,ze misloc nie wystarczy by wrocic i zyc jak dawniej,ze trzeba
        jeszcze umiec wybaczac.
        Pamietam jak Ja odeszlam od swojego ex i po jakims czasie gdy przyjezdzal i
        blagal o powrot za namowa mamy wrocilam. Wytrzymalam z Nim pod jednym dachem
        dzien . Po nocy gdy poszedl do pracy zadzwonilam do ojca by po mnie i dziecko
        przyjechal.
        Niby nic zlego wtedy On nie zrobil, nawet sie bardzo staral i cieszyl gdy znow
        bylismy razem ale Ja nie moglam, brzydzilam sie Nim poprostu nie moglam-trudno
        mi to wytlumaczyc...
        U mnie nie doszlo do zdrady,nie bylo tej drugiej kobiety-bylo cos bardziej
        gorszego z czym nie moglam sobie ani poradzic ani wytlumaczyc-proba gwaltu i
        molestowanie nieletniej.
        Nie moglam z tym czlowiekiem zyc i wychowywac male dziecko.
        Nie zaluje decyzji bo nadal w moich oczach mimo iz minelo wiele lat tez czlowiek
        nie zasluguje ani an szacunek ani na zainteresowanie.
        • guderianka Re: Zastanawiające są losy 16.07.08, 09:59
          Zazwyczaj nie cofam podjętych decyzji-zwłaszcza w sprawach życiowych
          i ważnych
          Ex chciał wrócić-pytał o to po dwoch rozprawach sądowych, pytał o to
          przed ostateczną sprawą o rozwód.
          Nie wyobrażałam sobie i nie wyobrażam życia z kimś, to skrzywdził i
          mnie i dziecko
      • agapaws Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 01:21
        Hmm rozumiem Cię - serce wciąż krwawi ale to chyba wciąż miłość...
        • guderianka Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 09:35
          W MIłości serce nie krwawi
          To co ty czujesz to chore uzależnienie..
    • betinka_wawa Re: Zastanawiające są losy 16.07.08, 10:55
      Ja sobie nie wyobrażam,że mogłabym zejść się z exem...ale u mnie
      wszystko już wygasło, uczucie się wypaliło, choć długo nie mogłam
      dać sobie z tym rady.
      Ale jeśli Ty jeszcze kochasz swojego exa, to chyba warto
      spróbpować.Bo miłość jest najważniejsza. Ja jednak upewniłabym
      sie,że On naprawdę chce , a nie np. odgrywa się na tamtej pani,albo
      z braku laku...
      Tak czy siak musisz z nim otwarcie porozmawiać.Może rzeczywiście ten
      pomysł na wspólny wyjazd wakacyjny nie jest zły- wtedy będziesz
      miała okazję poobserwować Go, no i pogadać z nim o Was.
      Próbuj,życzę żeby się Wam udało.
      • agapaws Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 01:26
        Chyba spróbuję zaproponował wspólny wyjazd z synem na kilka dni na Mazury. Nie
        wiem tylko czy godzić sie na wspólny pokój z dwoma łóżkami czy na oddzielne pokoje?
        Kurcze wydaje mi się, że żałuje swojego postępowania..... Wiem, że tamta Pani
        nie pojawia sie ze dwa tygodnie i jakoś nie szuka kontaktu z nim a on codziennie
        bywa u mnie i u syna. Chce i boję się ....
        • magdmaz Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 07:29
          Kochana.
          A ja radzę - spróbuj. Nawet nie dla was, dla dziecka. Bo skoro przeżyłaś
          zawalenie sie świata raz, przeżyjesz, jeśli zawali się znowu, jesteśmy znacznie
          mocniejsze, niż sie nam zdaje. A dziecku trzeba dać szansę na normalną,
          biologiczną rodzinę - mówi to stara rozwódka z "historią porozwodową", w
          szczęśliwym związku, matka dzieciom i macocha pasierbom. Ale mimo tego, ze MI
          się ułożyło i tego, ze moje dzieci nie są w tym układzie nieszczęśliwe, to o
          ileż prościej wyglądałoby ich życie, gdyby mogły żyć w "normalnej" rodzinie, z
          biologicznymi rodzicami!
          Dlatego dajcie sobie szansę. Powoli, nie spiesząc się. O tych pokojach zadecyduj
          Ty, jeśli czujesz jakiś niesmak, niechęć - to weź dwa pokoje, jeśli możesz męża
          traktować na luzie i po kumplowsku - może być jeden. Obserwujcie dziecko,
          skupcie się na jego reakcjach, a z mężem - no cóż, badaj siebie, sprawdzaj, czy
          jesteś w stanie sie z nim przyjaźnić, szanować go (na początek za cokolwiek -
          może miłość do dziecka?). I nie ufaj zbyt szybko. On też musi dowiedzieć się, ze
          odbudowa tego, co było, to proces długotrwały i kosztowny, wymagający wyrzeczeń.
          Zapewniam Cię, ze on tego potrzebuje - jeśli przyjdzie mu wszystko zbyt łatwo,
          to nie będzie miało odpowiedniej wartości.
          Więc raczej dwa pokoje smile

          Życzę powodzenia, dystansu i rozsądku.
          • madziulec Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 07:59
            Czy rzeczywiscie trzeba wszystko poswiecac dla dziecka?
            Czy to jest dobre podejscie?
            Wczoraj uslyszalam fajna mysl, ze wybaczyc mozna, bo to ludzkie, zapomniec tez,
            ale stajemy sie potem innymi ludzmi.
            Czy ten inny czlowiek bedzie umial zyc z tym facetem?
            Nie iwem.
            A zyc obok.. Co za sens?
            • alika77 Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 08:23
              Zgadzam sie z madziulcem. Dac sobie szanse, dac szanse malzenstwu -
              tak. Ale robic to tylko ze wzgledu na dziecko...? Ja glownie ze
              wzgledu na dziecko wrocilam do exa i co? I okazuje sie, ze jednak
              nie moge, ze jestem wlasnie juz innym czlowiekiem, ktory nie umie z
              tym kims zyc. I jest duzo trudniej, mnie jest trudniej, znowu na
              starcie i to gorszym niz poprzednio. Ale najbardziej zal mi malej,
              bo tak to znala tate ze zdjec, nie tesknila, bo nie miala do kogo
              tak naprawde, jak sie rozstalismy za pierwszym razem miala niecale 7
              miesiecy, wiec go nie pamietala, a teraz ma skonczone 2 lata,
              przyzwyczajona jest, kocha go i bedzie cierpiec, tesknic. I zaluje,
              ze probowalam. Probowac warto, ale ja bym jednak postawila tu na
              egoizm, zdrowy egoizm. Zastanow sie co Ty czujesz, czy widzisz
              szanse na wlasne szczescie, czy to jest ten czlowiek z ktorym chcesz
              byc przez reszte zycia. Bo dziecko po pierwsze kiedys odejdzie, a po
              drugie z czasem podrosnie i bedzie czulo, ze rodzice sie nie
              kochaja, ze sa razem tylko dla niego. A to na pewno nie jest
              normalna rodzina, chociaz biologiczna.
              • magdmaz Re: Zastanawiające są losy 19.07.08, 07:47
                Aaaaaaaaaaaaaa! Broń boże tylko ze względu na dziecko! dziecko jest dla mnie
                argumentem, jesli nie można się zdecydować ani na tak, ani na nie., jak w
                przypadku wahajacej się autorki wątku. Osobiście nie będę nigdy w życiu z ojcem
                moich dzieci na odległość poniżej metra, chocby to miało im w karierze pomóc
                albo dostać się do renomowanego gimnazjum smile No, ale ja nie mam wątpliwości.
    • selavi2 Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 07:32
      O! Milo Cie znow widziec! I to z dobrymi nowinami - prawda?
      Wiesz co ja bym zrobila ?
      Bym zaczela wszystko pomalu od nowa pod jednym zasadniczym warunkiem - terapia
      malzenska. I to nie pare spotkan tylko pol roku, rok spotkan co tydzien.
      Sama wiesz, ze OBOJE przyczyniliscie sie do tego, co sie stalo.
      Wiec moim zdaniem dobrze by bylo, gdybyscie oboje popracowali nad swoja postawa
      w roznych dziedzinach we wspolnym zyciu.
      Bardzo polecam taka terapie, tylko dobrze by bylo u kogos poleconego.
      Serdecznie Cie pozdrawiam i zycze zadowolenia ze swoich decyzji.
      • notting_hill Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 14:20
        Tak jest, zgadzam się z selavi2, że niezbędna jest terapia. Tobie,
        żebyś nie weszła w rolę uzależnionej od niego, wzmocniła własne
        poczucie wartości, a jemu, żeby nie poleciał ponownie za jakąś
        fatamorganą.
        Swoją drogą, ja bym się spróbowała dowiedzieć od pana co takiego
        sprawiło, że mu z tamtą panią "wychłódło" i na tej podstawie
        spróbowałabym podjąć decyzję o ponownym daniu szansy bądź nie.
        Koniecznie dojdź do przyczyn tej chęci jego powrotu.
        I nie daj się omamić zapewnieniom, że przejrzał na oczy i zrozumiał
        co stracił. Ale co konkretnie stracił? Bo jeśli chodzi o to, że Ty
        lepiej organizowałaś dom, albo że przy Tobie czuł się bardziej
        doceniony, albo (co gorsza) że przy Tobie nie musi się tak ciągle
        starać, to te jego powody są czysto egoistyczne, imho. Nie byłabym
        pewna czy warto się narażać na ponowne odrzucenie.
        Z Twoich poprzednich postów wynikał wyidealizowany obraz silnego i
        wiedzącego czego chce mężczyzny. Popatrz na niego teraz tak, żeby
        zweryfikować ten wizerunek. Bo może on nie jest aż taki dojrzały jak
        Ci się to zawsze wydawało.
        A co z planami rozwodowymi? Czy doszło do jakiś formalnych kroków?
        Bo może tu leży jakiś klucz? No,sorry, ale jakoś nie miałabym
        zaufania i miałabym się na baczności.

        W każdym razie, to Ty powinnaś poczuć (i dać jemu odczuć), że masz
        wybór, że bez niego będzie Ci też dobrze, tak żeby miał świadomość,
        że dajesz mu coś cennego, co może łatwo utracić. I że musi sprawić,
        żebyś to Ty mu zechciała uwierzyć i zaufać. Inaczej nie będzie tego
        cenił, taki lajf.
        Swoją drogą nie zazdroszczę Ci dylematu. (Nie chcę tu użyć
        sformułowania: a nie mówiłam, ale Ci to przepowiedziałam wtedy
        wiosną smile).
        Napisz co postanowiłaś i jak wyszło.
    • ulla65 Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 15:15
      Czytałam Twoje wpisy z marca (?). Prawdę powiedziawszy, spodziewałam się takiego
      obrotu sprawy, ale nie tak szybko.
      Moim zdaniem, można spróbować odbudować związek. Jesteście dojrzałymi ludźmi,
      wiele wiecie i wiele zrozumieliście dzięki tej historii, siebie chyba też lepiej
      poznaliście. Pozwól mu bywać ze sobą i słuchaj tego, co mówi. Nie spiesz się,
      ale bywaj z nim. Daj SOBIE czas, powinien to zrozumieć.
    • dzul1 Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 18:16
      Aga, powinnas sprobowac, ale nie przyjmuj go bezwarunkowo, daj sobie czas, idzcie na terapie. A jaka jest jego postawa, mowi cos o powrocie, chce rozmawiac, bije sie w piersi, czy tak powoli grunt sobie szykuje...?
      Jak zakonczyl sie ten romans, czy to ta przecudnej urody pani go poslala na zielona trawke, czy sam cos zrozumial... Napisz wiecej. Pozdrawiam.
      • madziulec Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 18:54
        A potem po roku znow czyta sie rozne opowiesci..
        Ze wiara jakos nie wraca...

        I to jest chyba najstraszniejesze ...
        • tautolog Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 19:39
          madziulec napisała:

          > A potem po roku znow czyta sie rozne opowiesci..
          > Ze wiara jakos nie wraca...

          Tak Cię czasami czytam Madziulec (podkreślam, czasami) i od razu
          kołacze mi się motto Nałkowskiej "ludzie ludziom zgotowali ten los"
          w wersji "kobiety kobietom zgotowały ten los" albo i to chyba
          jeszcze gorsze "kobieta kobiecie wilkiem".
          Może ten wątek nie jest sztandarowym przykładem dla zobrazowania
          moich myśli, ale czy nie lepiej byłoby w stosunku do innej kobiety
          tak bez jatki, konfrontacji, mniej pogardy a trochę zrozumienia.
          Weź na ten przykład notting_hill, przeczytaj proszę chociaż dwa
          razy, bo warto - tylko dwa razy.

          Oczywiście, wiem, rozumiem: i kto to mówi, jak masz czelność et.
          consortes.
          Przypominam tylko, że tak bezinteresownie, ba z nieskrywaną
          przyjemnością flekuję wyłącznie klinicznych idiotów i urodzonych
          troglodytów.
          Bynajmniej nie mam Cię za jednego z powyższych, ale to
          pseudozrozumienie i pseudomiłość do innych kobiet.................
          • madziulec Re: Zastanawiające są losy 17.07.08, 19:47
            Mniejw iecej rok temu zalozylam bez przekonania forum "Zdradzeni".
            Z ciekawosci kiedys zapytalam o dalsze losy ludzi.
            Pare osob zawierzylo jeszcze raz (pisze osob, gdyz problem zdrady nei dotyczy
            jak wiadomo wylacznie kobiet ale tez i mezczyzn, obie plcie cierpia).

            I po jakims znow czasie okazalao sie, ze praktycznie caly czas w glowie tych
            osob tkwi zadra. Zadra, ktora nie pozwala zapomniec...
            Wybaczyc moze tak,a le wlasnie nie zapomniec.
            Czytalam notting_hill. Nie zmienia to mojego podejscia. Podejscia kobiety
            wlasnie zdradzonej.
            • notting_hill Re: Zastanawiające są losy 18.07.08, 12:40
              A, bo to łatwe nie jest. Bez przerobienia wszystkich problemów w
              małżeństwie nie da się tak po prostu "zapomnieć". A i przerobienie
              problemów nie gwarantuje szczęśliwości, może się zdarzyć, że potem
              jednak ze związku nici, bo któraś ze stron jednak zrozumiała, że tak
              nie chce... Myślę, że tu wiele jest możliwości.
              Stąd naiwne jest przekonanie, że wystarczy żeby on wrócił na łono
              rodziny,a ona mu wspaniałomyślnie "wybaczyła", a wszystko się ułoży
              samo.
              Wchodzenie w stare koleiny, sprzed zdrady nie załatwi raczej sprawy,
              bo "przyczyna" tej zdrady pozostaje nierozwiązana. W końcu ludzie
              się aż tak nie zmieniają, nawet po przejściach. Jeśli facet (w tym
              wypadku) zapragnął jakiś ekscytacji, a w domu tego nie było, to jest
              możliwe, że znowu zatęskni za czymś podobnym, nawet znając
              konsekwencje. Tylko może następnym razem nie będzie taki otwarty, a
              urządzi wszystko na boku, w tajemnicy. Przecież tak też bywa.
              Potrzeba chyba większej świadomości, że bez mozolnej pracy obojga
              partnerów i obopólnego rzeczywistego zaangażowania (z przechyleniem
              szali na tego, który zdradził) lepiej od razu nie dać drugiej
              szansy. No, ale nadzieja umiera ostatnia smile.
              Sama jestem ciekawa co autorka wątku postanowi i jak dalej potoczą
              się jej losy.
    • resia80 Nie weszłabym do tej rzeki... 17.07.08, 23:48
      Niestety raz już dałam się złapać, uwierzyłam... no i po paru
      miesiącach był ponowny koniec tego "wspaniałego" związku... Trzeci
      raz już nigdy tego nie zrobię, szkoda tylko, że drugi raz dałam
      jakąkolwiek szansę na budowanie tego "czegoś"... No ale przynajmniej
      mam czyste sumienie, że spróbowałam. I teraz już wiem.

      Mówi się, że ludzie się nie zmianiają, że jeśli facet "coś" zrobił,
      to prędzej czy później to się powtórzy.
      Uważaj na czułe słowka i nie daj się im omamić.
      Wiem, że ciężko, ale myśl realnie.

      Pozdrawiam,
      A.
    • braktalentu Re: Zastanawiające są losy 18.07.08, 13:23
      Bałabym się budować zamki na piasku. Czy padły jakieś słowa,
      deklaracje? Być może to co Ty traktujesz jako próbę powrotu, to
      tylko próba ułożenia przyjacielskich stosunków z matką własnego
      dziecka? Kwiaty dla kobiety nie są niczym niezwykłym. Szczególnie
      jeżeli komuś zależy na dobrych relacjach. Wizyty u syna to wizyty u
      SYNA, nie u Was. Ty tylko tam mieszkasz.
      Bardzo bym chciała, żeby Wam się udało, żeby Wasz syn miał pełną
      rodzinę i żebyś Ty donalazła w powtórnym związku z własnym mężem
      siebie, nie tylko jako Kopciuszka, ale jako kobietę i człowieka.
      Boję się tylko, że nadinterpretowujesz gesty swojego męża i, że
      będzie Cię bardzo bolało jeżeli Jego intencje okażą się inne niż
      sądzisz. Daj sobie czas. Przynajmniej do chwili, gdy sprawy nie
      zostaną ubrane w słowa i konkretne propozycje (przecież potrafi to
      zrobić). Jeżeli już musisz jechać na wspólne wakacje to osobne
      pokoje. Po co się zadręczać, lub co gorsza znaleźć w niezręcznej
      sytuacji.
      Powodzenia-smile
      • prezes_pan Re: Zastanawiające są losy 19.07.08, 00:13
        No prosze jak nieprzewidywalne są ludzkie losy... Jeszcze miesiąc
        temu podobna sytuacja byłaby totalnym absurdem...

        Chyba samoocena juz Ci wzrosła? wink

        Ja bym dał mu kredyt zaufania. To nie jest notoryczny babiarz, tylko
        facet któremu erotyczny wyskok przytrafił się raz, w dodatku po
        wielu latach małżeństwa i długich miesiącach odstawienia od łoża.
        Więc można wierzyć, że recydywy nie będzie.
        • to.ja.kas Agapaws:-)) 23.07.08, 15:34
          Bardzo dobrze.
          Tylko wprost najlepiej zapytac o co męzowi chodzi.
          jasne pytanie, jasna odpowiedz.
          I teraz juz wiesz, ze nie wystarczy ślub by byc małżeństwem.
          Daj sobie szansę byc nie tylko zoną a równiez kobietą przez duże "K".
          Już wiesz, że mimo bólu umiesz zyć.
          Wykorzystaj to by nie tylko zmienić swój związek, ale siebie.
          Wszystko ewoluuje.
          Powodzenia.
          Trzymam kciuki.

          Niezbyt często mi się to zdarza by myslec co tam u "obcych" forumek
          słychac.
          O Tobie myslałam często.
          Trzymaj sie
          • dzul1 Re: Agapaws:-)) 24.07.08, 06:45
            Aga, ja tez mysle o tobie, bo w kilku punktach mam podobna historie.
            Jak dalej sie to potoczylo? Cemu zamilklas? Jestesmy zadni ciagu
            dalszego!
    • agapaws Re: Zastanawiające są losy 04.08.08, 19:00
      Witam przepraszam, ze nie pisałam trochę,ale nie miałam czasu lub sposobności.
      Nie wiedziałam, że parę osób jest zainteresowana moim losem - dziekuje. A po
      krótce - dałam mu szansę, wrócił w ostatnich dnia do domu i zamieszkał razem. Ja
      z jednej strony zrozumiałem chyba co było źle - zaczełam dbać o siebie i
      inwestować (kosmetyczka, wizażystka + seksulolog - mam obniżone pewne hormony)
      On chce aby było tak jak kiedyś. Powiedział, że zrozumiał, że seks, zauroczenie,
      to nie wszystko, ze mnie zawiódł i skrzywdził. Rozstał się z tamtą panią i nie z
      tego powodu, że było im źle, ale że ze mną było mu lepiej.
      Powoli zrozumiałam go po wielu długich rozmowach chyba łącznie ze trzy dni na
      tym spędziliśmy z ostatnich 10 - ciu.
      No i chyba rzeczywiście mnie kocha. Dba, dzwoni, kwiaty, kolacja, jakieś
      prezenty. Czuje się super , jakbym na nowo sie zakochała. Po jego stronie widać
      też, że jest mu bardzo dobrze
      Wiem, że musze być rozsądna, że nie mogę ulegać kupowanym prezentom, błyskotkom
      (ha ha z diamentami), lecz robi to wrażenie. NIe wiem czy mu wierzyć - chyba tak.
      Na razie mam tylko dylemat z tym, czy mamy spać razem - śpi oddzielnie na
      kanapie. Ostatnio zasugerował też wspólny wyjazd w październiku we dwoje gdzieś
      w cieplejsze strony
      Nie wiem czy się nie skusić ....
      • ona_torun_38 hmmm... 05.08.08, 10:51
        czytalam uwaznie wszystkie twoje posty.jestes totalna
        egoistka.rozumiem ze mozesz miec kompleksy/jak kazdy/rozumiem ze
        moglas miec obnizone libido..
        maz wraca po nieudanej probie bycia szczesliwym.byl kochany/moze mu
        sie zdawalo/on kochal.nie skrzywdzil cie emocjonalnie ani syna.o
        matrialnej krzywdzie juz nie mowiac.zachowal sie z szacunkiem do was.
        i co teraz?
        ty go przyjmujesz majac nadzieje na znow stabilny spokojny zwiazek i
        pelna rodzine.
        piszesz o prezentach kwiatach zajeciu sie przez niego synkiem.
        piszesz o poczatkach zajacia sie soba.
        ty ty ty i ty.
        kompletnie nie chcesz zajac sie nim.co ty moja droga zrobilas dla
        niego??
        och wiele..przyjelas separcaje przyjelas czesc nalezacego ci sie
        majatku.przyjelas dbalosc o synka.
        przyjmiesz i reszte prawda?
        twoj maz bedzie nadal dbal o rodzine .bedzie kupowal kwiaty/trudne
        to nie jest heheh/.bedzie proponowal wyjazdy.czasem moze cos extra
        na prezent.
        znow osiagniesz twoja STABILIZACJE.
        czy ty potrafisz mu dac poza swoja domatorka ciekawoscia serialowa
        odrobine zabiegan?czulosc?/nic tu libido nie ma do rzeczy/
        moze bys przypomniala sobie jak to bylo na poczatku i poszalala dla
        NIEGO?
        tak tak powinnas dac mu cos wiecej poza dziekuje i chce jeszcze.
        sex?sexem moze byc glaskanie ...kapiel razem..pocalunki..patrzenie w
        oczy z ochota na cos...
        sexem nie musi byc szalenstwo w aucie na klatce i w
        lesie..ale....moglobywink
        zaskocz go moja leniwa kobieto.zaskocz go czymkolwiek.daj mu znak ze
        jest WAZNY.
        czasem kryzys i niewiernosc moze byc poczatkiem nowego.lepszego
        zycia.
        masz szanse zrobic to z NIM a kims nowym.
        ty taka szanse masz.
        egozmu nie da sie wyleczyc ale mozna starac sie go zmiejszyc.
        tego nie tobie ale JEMU zyczewink
        co zrobisz dalej by upiekszyc wasz zwiazek to juz twoja sprawa.
        pozdrawiam
        -nie-egoistka-

        p.s.
        smsy tez mozesz mu slac np.w przerwach lekcyjnych.
        • aniazavonlea Re: hmmm... 05.08.08, 11:34
          Zazdroscisz prawda? Jestes nie egoistka a nie ma takiego pana...a ona ma.
          Zazdrosc tez jest bee...moze Aga ma coś innego czego nie mozna nazwac...

          Jakoś nie egoistki wiecznie poswiecajace i cierpiace za miliony nie mają
          wielkiego powodzenia.
        • tautolog Re: hmmm... 05.08.08, 20:27
          Bardzo ciekawy post onej z Torunia, przede wszystkim dlatego, że
          taki długi choć napisany na wybrakowanej klawiaturze.
          Poza tym stek bzdur i kompleksów.
        • kicia031 ona_torun 05.08.08, 22:03
          Widze, ze nic nie rozumiesz. On ja za to wlasnie kocha - ze ona mysli o sobie a
          nie o nim. za to, sex jest rzadki, a zona woli seriale niz proponowane przez
          niego wyrafinowane rozrywki. Bo musi o nia i jej zadowolenie zabiegac i je
          zdobywac. Bo ta kobieta - moze nie tak wyjatkowo piekna, moze nie najbardziej
          temperamnetna - udowodnila, ze potrafi zyc bez niego i ze nie bedzie o niego
          zabiegac za wszelka cene - moze to jedyna kobieta w jego zyciu, o ktora musi
          walczyc, ktorej ma za malo zamiast za duzo.

          Agapaws, powinnysmy sie wszystkie uczyc od ciebie.
    • jowita771 Re: Zastanawiające są losy 05.08.08, 16:15
      Czekałam na taki post od Ciebie. Jak opisywałaś tamtą panią, to była tak
      idealna, że zastanawiałam się, gdzie jest rysa. Nie ma ludzi idealnych. Myślę,
      że Twój mąż się rozczarował piękną panią, bo pani taka ładna jest tylko z wierzchu.
      • madziulec Re: Zastanawiające są losy 05.08.08, 19:39
        A moze to nie panu mezowi sie znudzilo tylko pani?
        A pani moglo znudzic sie wiele.. Dzieci na przyklad i facet, ktory ma
        zobowiazania wlasnie w postaci dzieci.

        Facet teraz wali w skruche w typowy sp[osob - kwiatki, diamenciki, wycieczki.
        I udaje, ze jest ok, ze mu cudownie i jaka ma wspaniala zone.

        Zona cala w skowrnokach i jest cacy.
        Sa jednak dwa wyjscia.
        Albo pan sie teraz bedzie kamuflowac i niedlugo bedzie nastepna albo pan
        niedlugo znow sie znudzi zonka, ktora nadal mu nie pasuje, bo zona sie nie
        zmienila. Zauwazyla to jedna z forumowiczek (ze jest nastawiona na "ja").

        Tak wiec obserwujemy dalej. Pewnie niedlugo znow posluchamy co to Aga dostaje...
        Hmmm.. Sprzedajnosc za spokoj? Tez to rozumiem.
        • jogo2 Re: Pozdrowienia!!!! 05.08.08, 22:13
          Aga,
          Jak to miło, że tak wyszło. Miło, że napisałaś. Oby nas wszystkich jakiś happy
          end spotkał, Ty w każdym razie na swój zasłużyłaś. Bardzo.
          Pozdrawiam,
          • madziulec Re: Pozdrowienia!!!! 05.08.08, 22:25
            Ty tu widzisz happy end???

            Hmmm..
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=75210692&a=75210692
            ... bardzo happy end.
            Facetowi sie skonczylo tam to na chwilke wrocil do domq, a ze zonke jakos
            przeprosic trzeba. Ze lasa na kase, bo lasa, bo to widac, to jej pare kwiatkow
            kupi, wycieczke w cieple kraje i juz ma spokoj wink

            Rany, jakie te baby sa latwowierne...
            • kalpa ja miałam podobnie:) 07.08.08, 11:42
              Aga, mialam podobnie. I tez nagle romans M., ktoremu odbiło na punkcie pewnej
              pani z wzajemnoscia. Romas aż dymiło, ja zdychalam z rozpaczy, nuzalam sie w
              niskiej samoocenie. pewnie Ci gdzies w poprzednich postach o tym wspomniałam.
              Po 4 m-cach w czasie rozmowy o rozwodzie- z mojej inicjatywy- odkrylismy, że
              jednak tego nie chcemy, że ciagle cos jeszcze nas łaczy. Wtedy nie mielismy
              dzieci. Bardzo, bardzo powoli zaczelismy znów sie spotykac, spedzac czas razem,
              po kilku m-cach zamieszkalismy znów razem. Rok poxniej zdecydowalismy się na
              dziecko.
              Powiem szczerze- ja nie potraktowalam zdrady jako czegos, co jest najgorszą
              rzeczą w życiu. Bo.... oboje się z tego czegoś nauczylismy, tamta dziewczyma
              chyba tez. Spotkałam się z nią jakis czas póxniej, nawet mnie przeprosila w
              jakis sposób. A ja zamknełam temat po pewnym czasie, bo był obgadany,
              przetrawiony i wygasł. Nie miałam juz zadry w sercu, po prostu wspomnienie
              wyblaklo, przestalo bolec, M. tez zamknął za tym drzwi.
              Ale Aga, to, co było trudne pomiędzy nami, nadal pozostało i kolejne lata
              uświadamiały mi, że romans byl konsekwencją, a nie przyczyną. jestem z M. juz 15
              lat, mamy dwóch synków. Kochamy się, ale to nie jest latwa milośc, łatwy
              związek. Kilka m-cy temu mieliśmy etap "rozwodowy". Kolejny, wcale nie dlatego,
              że ktos się pojawił. Doszlismy do kolejny warstwy emocji, uczuć. I nie jest
              latwo, ale nie żałuje. Czy będziemy zawsze razem- nie wiem, M. też nie, bo
              jesteśmy z innej gliny i czasem trudno ze sobą wytrzymać. Ale szanuje go bardzo
              jako partnera i męża, bo tyle, co z nim przeszłam, to wielka szkoła i na pewno
              jestem o wiele bogatsza i madrzejsza. I bardziej gotowa na dojrzały związek. Nie
              potrzebuje juz faceta, żeby pokazac sobie, że jestem kobieta. Nie musze już
              uciekać w romans, żeby umilic sobie nieudane malzeństwo.
              Z perspektywy czasu mówie szczerze, że nie żałuje, ze się zeszliśmy.
              Życzę Ci powodzenia i pomyslności.
              Aga, droga przed Toba i droga za tobą. Nie kieruj sie zdaniem innych, opinia,
              tylko swoim sercem i intuicja. nawet jak nie wyjdzie, to nie bedziesz zalowac. A
              takie wstrzasy, często przynoszą wyzwolenie z iluzji, z wlasnego zapętlenia.
              Chocby to, że stalaś się bardziej świadoma siebie, zobaczylaś swój brak wiary w
              siebie- weszłaś na nową droge w strone samej siebie. To cenne. Może własnie za
              to warto w sercu powiedzieć "dziękuję" i iść dalej?
              Pomyslności Aga!
              • maminka-2 Re: ja miałam podobnie:) 08.08.08, 11:43
                jeśli twoja historia jest prawdziwa (zastanawiające są te przerażające u
                rzekomej nauczycielki błedy ortograficzne) to napiszę ci jak kto,ś wcześniej:
                jesteś biedną żoną bogatego faceta i twoja decyzja z tego wynika.
                aruba zamiast jelitkowa. a honor do kieszeni.
                bynajmniej cię nie oceniam, bo cię nie znam, ale głeboko wątpię czy kochasz tego
                dupkasmile))
                • maminka-2 Re: ja miałam podobnie:) 08.08.08, 11:46
                  aha i radziłabym jednak na spokojnie przemyśleć motywy jego powrotu. kochał
                  tamtą jak nastolatek, miał z nią żenić i nagle go oświeciło, że woli niekochaną
                  ciebie???

                  tak naprawdę to (o ile nie jesteś trollem) to sądzę, że pogodziłas się z faktem,
                  że będzie na boku bzykał inne baby, a tutaj po prostu konfabujujesz. sorry.
                  • maminka-2 Re: ja miałam podobnie:) 08.08.08, 11:48
                    aaa, jak na nie_tak_dużą ilośc postómna tym forum to zastanawiająco często
                    używasz męskich końcóweksmile)))

                    • aniazavonlea Re: ja miałam podobnie:) 08.08.08, 12:40
                      Wiesz że coś w tym jest? Trochę to może wyglądaś jak historyjka o kopciuszku dla
                      ubogich mam, zakończona happy endem...może zmyslona przez jakiegoś faceta...
                      Coż net ma to do siebie ze nawet nie można sprawdzic czy ktoś się nie bawi w
                      kobietę i nie bawi się nami...
                      • kalpa Re: ja miałam podobnie:) 09.08.08, 17:05
                        A ja jakoś wierzę, że to historia z życia smile)
                        Bo tak bywa. I wcale nie rzadkowink)
                        Nie trzeba od razu podejrzewac wszystkiego o trolizmwink)
                        Aga, trzym sie, mam nadzieje, że sobie poradziszsmile
                    • jogo2 Re: do j.w. - przykłady 10.08.08, 23:27
                      Wiesz, mi się jakoś rażące błędy w oczy nie rzuciły, mogłabyś podać jakieś
                      konkretne przykłady? Tych błędów ortograficznych i używania męskich końcówek?

                      Notabene, "bzykanie na boku" to nie jest najbardziej eleganckie określenie, tę
                      myśl można wyrazić inaczej i użycie takiego wyrażenia to nie najlepiej świadczy
                      właśnie o tobie, a nie o trollu(trollach).
                      • nioma Re: do j.w. - przykłady 12.08.08, 15:58
                        wyglada na to, ze pani go pogonila, dlatego wrocil do zony, bo po
                        prostu nie mial dokad. potrzebny mu jest ktos kto zadba o dom,
                        sprawy codzienne itd.
                        moim skromnym zdaniem to wszystko za szybko sie toczy: rozstanie z
                        zona, rozstanie z kochanka, powrot do domu.
                        Facet wyglada na niestalego.
                        Ja bym mu nie ufala, wielce prawdopodobne jest, ze za chwile zacznie
                        kolejny romans.
    • sliwka-wegierka Re: Zastanawiające są losy 13.08.08, 12:10
      Ja zaufałam, uwierzyłam i ... bardzo się zawiodłam. Oczywiście były zapewnienia,
      że mnie kocha, że się pomylił, że wie co stracił. Były kwiaty, całe stosy
      kwiatów, maślane oczy, obiecanki - cacanki... Po 2 latach już mu się odwidziało,
      ale w międzyczasie zaszłam w ciążę. I co? Zostałam sama z dzieckiem.
      Już nie umiałbym być z kimś, kto sam nie wie czego chce i co daje mu szczęście,
      a swoje i innych życie podporządkowuje swoim kaprysom i chwilowym zachciankom.
      Życzę właściwych wyborów.
      • prezes_pan Re: Zastanawiające są losy 13.08.08, 14:40
        Każdemu może się odwidzieć, niestety... Temu Panu zdarzyło się to
        raz, po wielu latach małżeństwa i po wielu tygodniach odstawienia od
        łoża. Więc to nie jest chyba tak, że on folguje wyłącznie "kaprysom
        i chwilowym zachciankom". Drażnią mnie niektóre posty zarzucające
        autorce przy powrocie do Niego wyłącznie interesowność materialną...
        takie sączenie babskiego jadu, jak sądzę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka