Dodaj do ulubionych

Mała terrorystka.. :((

05.04.10, 19:34
Witam
Mam 11 m-czną córeczkę która od prawie 2 m-cy non stop płacze (podobno jak
mnie nie ma przy niej mniej)
Non stop czegoś chce, nie potrafi nawet przez chwile się sobą zająć.
Męża aktualnie z nami nie ma więc on nawet nie potrafi mnie zrozumieć jak mu
się żale.
Jestem na skraju wyczerpania sad Fizycznego (kręgosłup od wiecznego noszenia na
rękach) i psychicznego
Zaczęłam mieć "alergie" na płacz małej
Czasami boję się nawet na nią spojrzeć bo wiem że jak zobaczy że patrze będzie
czegoś domagała się lamentem
To jest jakiś koszmar...
Obserwuj wątek
    • ann.afrodyta Re: Mała terrorystka.. :(( 05.04.10, 20:10
      u mnie to samo, nagle synio tez 11mc zrobil sie histeryczny aj ja go do lozeczka
      a on w ryk, przebrany nakarmiony dziasla wysmarowane a on ryczy juz wychodze z
      siebie, rano do pracy a on w nocy tez ryczy nie wiem o co mu chodzi wiec nie
      jestes sama smile
    • lelwek Re: Mała terrorystka.. :(( 05.04.10, 20:30
      Dziewczyny może jet to tzw.lęk separacyjny zaczyna sie on około 8 msc i może trwać do 5 miesięcy.
      "W tym czasie dzieci stają się bardziej płaczliwe i nie tolerują braku obecności bliskiej osoby.
      Dzieje się tak ponieważ maluszek odkrywa własne „ja” – zaczyna sobie
      zdawać sprawę, że jest odrębną istotą i to powoduje w nim niepokój.
      Maluszek zaczyna rozumieć, że mama jest dla niego najważniejszą
      osobą i bardzo protestuje gdy jej nie ma."
      • joshima Re: Mała terrorystka.. :(( 05.04.10, 20:51
        lelwek napisała:

        > Dziewczyny może jet to tzw.lęk separacyjny zaczyna sie on około 8 msc i może
        trwać do 5 miesięcy.

        Oj wydaje mi się, że może zaczynać się wcześniej, tylko słabnie lub się nasila.
        O ile mi dobrze wiadomo szczególnie się nasila gdy dziecko dojrzewa do zmiany
        sposobu przemieszczania się. W 11 miesiącu to będzie z raczkowania do chodzenia smile
    • joshima Re: Mała terrorystka.. :(( 05.04.10, 20:48
      a_la_bastrowa napisała:


      > To jest jakiś koszmar...
      To jest niestety bardzo powszechne w tym wieku. Na szczęście dzieci z tego
      wyrastają, choć trudno w to uwierzyć. Więc albo to przyjmiesz do wiadomości i
      jakoś przeczekasz (wierzę Ci, że jest ciężko), albo będziesz się z dzieckiem
      szarpać snując teorie o wymuszaniu i tym podobne bzdury. Wybór jak zwykle należy
      do Ciebie smile

      Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • izazdo rachunek sumienia 07.04.10, 10:43
      A chowalas ja zgodnie z wytycznymi TH? Uczylas "samodzielnosci":
      samodzielnej zabawy, samodzielnego zasypiania, spania w lozeczku,
      nienoszenia na rekach, zajmowania sie soba?

      Ja nosilam dziecko w chuscie odkad syn skonczyl 2 tygodnie
      (wczesniej sie balam). Najpierw na brzuchu, potem na plecach. Od 13
      tygodnia zycia wzielam go do naszego lozka, spal z moja piersia w
      buzi. Na spacery chodzimy w chuscie, a nie z wozkiem. Kiedy maly
      skonczyl 6 miesiecy, wrocilam do pracy; zostal z babcia, ktora z
      powodow zdrowotnych nie mogla nosic go na rekach, a w chuscie nie
      chciala. Myslalam, ze bedzie dramat, ale pomylilam sie. Maly
      wychustowany przez 6 miesiecy i wyprzytulany w nocy, pod moja
      nieobecnosc swiergocze jak maly skowronek i 10 godzin potrafi
      pelzac, bawic sie w kojcu albo na podlodze. Leci mu teraz 10
      miesiac. Nie wiem, co to jest lęk separacyjny. Synek co prawda z
      rezerwą odnosi sie do obcych i na widok niektorych placze (zwlaszcza
      brodatych mezczyzn w okularach), ale szybko sie oswaja z nowymi
      sytuacjami, cale dnie smieje sie i piszczy z radosci. Nie ma
      wiszenia na nodze, nie ma ryku jak znikam. Noszenia sie juz nie
      domaga, woli biegać albo pelzajac zwiedzac mieszkanie (sam wychodzi
      do pustego pokoju i potrafi siedziec w nim kilkanascie minut, jak
      cos go zajmie). Z wszystkiego sie smieje, wszystko go interesuje i
      jest tak samodzielny, ze az serce boli.

      Oczywiscie jeden przypadek to zadna proba statystyczna. Byc moze moj
      syn bylby taki samodzielny nawet nienoszony, a twoja corka placzliwa
      chocby w chuscie od urodzenia. Ale doswiadczenia mam chustujacych
      wskazuja, ze dzieci chustowane sa bardziej samodzielne i radosne.
      Wydaje mi sie, ze wlacza sie u was bledne kolo. Uwazalas, ze dziecko
      powinno byc "samodzielne" -> uczylas "samodzielnosci" -> dziecko ma
      niedobor Ciebie -> placze -> unikasz corki -> niedobor Ciebie sie
      poglebia -> mala bardziej placze -> jeszcze bardziej jej unikasz itd.

      Moja rada: kup mei tai, noś ją na plecach jak najczęściej (wykonując
      domowe czynności, na spacerach tez zamiast wozka), i bierz ją na noc
      do łóżka. Zaspokoisz potrzebe bliskosci nie odczuwajac tego.
      • mimi_gda Re: rachunek sumienia 07.04.10, 11:33
        Mam podobne doświadczenia co moja poprzedniczka, chociaż u nas nie było
        chustywinkNigdy nie pozwalałam mu się wypłakiwać i reagowałam na każdy płacz
        (starsze pokolenie pukało się w głowę).
        Lęki separacyjne objawiają się tym u nas że częściej chce do mamy niż do taty i
        potrafi się przestraszyć obcej osoby.
        Tylko to pewnie nie reguła...
        Jestem mamą po raz pierwszy, ale to co już zauważyłam, że takie problemy mijają
        szybko i potem jest żal, że nie umiało się nacieszyć czasem spędzonym z dzieckiem.
        • ewajb Re: wszystko stopniowo... 07.04.10, 12:02
          Coś w tym jest...
          Jestem mamą dwóch chłopców w wieku 5 i 6 lat oraz 6-tyg. Niuni.
          Nigdy nie pozwalałam się wypłakiwać chłopakom. Mieli mamy aż nadto.
          Wisieli "na cycu" niemalże 24h na dobę do 3-go miesiąca. Kiedy spali
          już we własnych łóżeczkach (od 3-go m-ca), budzili się w nocy co 1,5
          godz., żeby choćby musnąć piersi - sprawdzić, czy jest mama.
          Chodziłam "na rzęsach", ale gdy w wieku 1,5 roku poszli do żłobka,
          nigdy za mną nie płakali - tak jest do dziś. Musisz sobie
          uświadomić, że Mała ma niedosyt mamy i nie chce Ci wcale zrobić na
          złość. To silniejsze od niej. To tak, jakby ją bolało. Jaka rada?
          Cierpliwość! Trzeba odpuścić wszystkie prace i poświęcić czas
          dziecku. Kiedy chcesz coś zrobić, posadź Małą tak, żeby Cię widziała
          i tłumacz jej, co robisz - choć może ona nawet nic z tego nie wie.
          Gadaj do niej, baw sie w "A kuku" i rób swoje. Ja nauczyłam
          chłopaków mojej nieobecności bawiąc się w "A kuku". Zostawiałam w
          łóżeczku, wychodziłam z pokoju i wracałam za 2 sek, 5 sek, aż do 10
          min. Zostawiałam zabawki w łóżeczku, żeby podczas czekania czymś się
          zajęli.Przerwy musiałam dobierać z wyczuciem,żeby nie było ryku za
          mamą. Drugie rozwiązanie to bajka. U mnie były Teletubisie. Jeden
          odcinek to cenne dla nas 20 minut (choć i tak na wstawce o dzieciach
          musiałam zabawiać, he he). Na koniec dodam, że dzieci, które mają
          silny lęk separacyjny są przez całe życie bardziej związane z
          rodzicami, co procentuje zwłaszcza w latach późniejszychsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka