Dodaj do ulubionych

powrót do pracy :(

19.04.10, 11:18
W przyszły poniedziałek rozpoczynam pracę. Jakoś nie mogę sobie z tym
emocjonalnie poradzić. Na początku gdy mała miała kolki i płakała, a ja nie
mogłam jej uspokoić, to zazdrościłam mężowi, że on ma tą chwilę odpoczynku,
że spotyka jakiś ludzi w pracy, że mówi o czymś innym niż kupki i kolki.
Teraz, jak mała jest już fajnym 6-miesięcznym bobasem, to strasznie mi trudno
pogodzić się z myślą, że nigdy już nie będę miała dla niej tyle czasu, co
teraz. Nie wyobrażam sobie skupić się na pracy, będę ciągle myślała co ona tam
robi. Mała będzie z babcią, ale jakoś nie jestem o to spokojna, bo choć
krzywdy jej nie zrobi, to w ogóle jej nie odwiedza, mimo że ma samochód.
Mieszkamy 15 km od siebie., odwiedzamy ich raz w tygodniu bo w dni powszednie
po pracy męża jest zbyt późno. Nie udaje mi się nakłonić jej by odwiedzał małą
w domu u nas. Mówi ze jest stara (ma 55 lat !!!). Bardzo mnie to martwi.
Łatwiej by mi było zostawić ją pod opieką osoby, za którą mała przepada, ale
babcia nie chce sie włączyć bardziej w życie naszej rodziny. Mała co się
oswoi, to za tydzień zapomni. Pociesza mnie fakt, że mąż będzie tydzień na
tacierzyńskim i będzie ją tam woził w ramach oswojenia. Jestem zdołowana. Do
tego mała najchętniej je moje mleko. Zupki niechętnie, deserki też mimo 2
miesiecy wprowadzania innych produktów. Mleko modyfikowane też jej nie
podchodzi. Przetestowaliśmy nan activ (jedynka nawet smakowała, 2 śmierdzi
jakąś rdzą i nie chce jej nawet na śpiąco), bebiko, bebilon na kolki. Teraz
mamy enfamil (dzis odmówiła ale pierś chciała). Jestem tym załamana. Pewnie mi
przejdzie po tygodniu pobytu w pracy ale teraz tego sobie nie wyobrażam. Nigdy
nie sądziłam ze będę taką "matką polką" ale dosięgło mnie smile Jak wy sobie
drogie mamy radziłyście z powrotem do pracy? Jakie były te pierwsze dni. Moze
macie dla mnie jakieś rady? Moze wiecie jak sobie to przetłumaczyć. Z góry
dzięki za sugestie. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • shellerka Re: powrót do pracy :( 19.04.10, 18:23
      powiem tak - musisz, to wracasz - w pracy nie bedziesz myslala, bo bedziesz sie
      skupiala na pracy - mialam tak przy pierwszym dziecku.
      teraz - nie musze wracac do pracy - i nie wyobrazam sobie zeby zostawic coreczke
      z kimkolwiek - chocby z ukochana babcia - poprostu nie moglabym tego zniesc.
      pociesz sie ze bedac matka pracujaca bedziesz wzbudzac wiekszy podziw i uznanie
      wsrod innych kobiet i pewnie mezczyzn, niz bedac mama na wychowawczym wink
    • justa87live Re: powrót do pracy :( 19.04.10, 18:42
      ja mam to samo..praktycznie dziś powinam być w pracy,ale przedłużyłam macieżyński o 2tyg..z każdym dniem mam większego doła.Synek ma prawie 5msc i jestem w lepszej sytuacji niż ty.Bo babcia jest non stop z nami i ma bzika na punkcie małego,aż przesadza.Je mleko modyfikowane ale to i tak jest dla mnie tak ciężkie do ogarnięcia że nie wiem.Sama się też nie spodziewałam że aż tak mi trudo będzie się roztać...
    • paul_ina Re: powrót do pracy :( 20.04.10, 21:45
      ja wracam od czerwca. ze względu na dojazdy, które średnio zabierają 40-1h w
      jedną stronę wracam na 7/8, do tego do końca roku będę odliczać godzinę na
      karmienie piersią. liczę na to, że pozwolą mi pracować 8-14, wtedy będę
      rozstawała się z Młodą tak 7.15 - 14.45. W tym czasie Ona ma dwie długaśne
      drzemki, które wg zaleceń ma odbywać z nianią na dworze lub werandzie, więc dla
      mnie zostają poranne i nocne przytulanki oraz popołudniowe wygłupy i kąpiel.
      żałuję, że będę Ją karmiła obiadkami i deserkami tylko w wknd, za to będzie to
      nasz czas na wprowadzanie nowości.

      współczuję mamie, która będzie 14 godz poza domem. ja nie dałabym rady.


      --
      https://suwaczki.maluchy.pl/li-39469.png
    • ania_kr Re: powrót do pracy :( 20.04.10, 22:34
      Ja pracuję już 2,5mca, syn miał wtedy 11mcy. Było ciężko, trudno wyjść z domu,
      wytrzymać w pracy pierwsze dni, stopniowo coraz łatwiej wychodziło się z domu i
      godziny w pracy mijają szybciej. Teraz cieszę się że pracuję. Nie ma mnie ok 6
      godz. dziecko zostaje w domu z nianią. Jak wracam to jestem stęskniona i mam
      jeszcze sporo energii, żeby się bawić z dzieckiem. Nie mam poczucia, że czasu
      jest mało, bo zostają weekendy, jakieś wolne dni, opieka nad dzieckiem jak jest
      chore.
      Ale prawda jest taka, że to była najtrudniejsza rzecz w życiu jaką zrobiłam,
      więc zupełnie normalne jest że się boisz. Ja byłam przerażona, ale na szczęście
      dużo trudniej to wyglądało niż było na prawdę. Mam nadzieję że i ty będziesz
      zadowolona za kilka tygodni.
    • amelia00 Re: powrót do pracy :( 21.04.10, 10:01
      Ja wracam za tydzień i też jest mi z tym bardzo ciężkosad Mały też srednio przepada za zupkami-papkami (zje parę łyżeczek) i potem dopija trochę z cyca. Najbardziej obawiam się chyba przepraw z drzemkami, ja jakoś daję sobie z małym radę i jakoś zasypia prawie sam w łóżeczko po wcześniejszym wyciszeniu (krótkie noszenie na rękach, przytulanie, śpiewanie), z babcią szło mu to dużo gorzej (jakoś ciężko mu było zasnąć). A teraz większość czasu będzie spędzał z opiekunką (przychodzi do nas teraz na godzinę codziennie, żeby mały się z nią oswoił), potem będzie go brała do siebie, bo mieszka w poblizu. Pocieszam się, że najgorsze będą te 1-sze dni .... Macierzyńskie powinno trwać min. rok ...sad
      --
      https://www.suwaczki.com/tickers/1usaanlilvksvn6b.png
    • mruwa9 Re: powrót do pracy :( 21.04.10, 10:13
      Troche smutne jest to, co piszesz o babci, ktora chyba dzieckiem
      bedzie sie zajmowala z musu, niechetnie. Mysle, ze w takim ukladzie
      warto rozwazyc zatrudnienie niani albo podzielenie sie opieka nad
      dzieckiem z mezem (oboje redukujecie czas zatrudnienia i opiekujecie
      sie dzieckiem na zmiane). Co do karmienia, nie ma zadnej potrzeby,
      zeby wprowadzac mieszanke do diety dziecka, bo mozesz karmic piersia
      podczas swojej obecnosci w domu, przed, po pracy i w nocy, a podczas
      twojej nieobecnosci dziecko moze dostac posilki niepiersiowe,
      bezmleczne. Jako mamie karmiacej przysluguja Ci dwie 30-minutowe
      przerwy na karmienie. A jesli pracujesz w miare blisko miejsca
      zamieszkania, to mozna z dzieckiem podejsc do Ciebie, do pracy , na
      karmienie.
    • madzia.7 a ze mna jest cos nie tak. 21.04.10, 11:03
      szef daje znac, ze chcialby abym wrocila wczesniej czyli nie za 2
      miesiace a za miesiac..a synek ma teraz 6 miesiecy..
      i wiecie co chyba wroce wczesniej..ciezko mi jest siedziec w domu z
      synkiem..brakuje mi cierpliwosci...codziennie czekam az maz wroci z
      pracy i wtedy on sie zajmie synkiem a ja bede miala czas dla siebie..
      nigdy nie pomyslalabym, ze taka bede..ale jestem..chyba jestem
      egoistka i czuje sie ze nie zasluguje na to co mam..synek jest
      przesliczny i nawet grzeczny..a ja i tak mam dosc ..dosc tego ze nie
      przespalam normnalnie ani jednej nocy..dosc karmienia
      synka..nienawidze go karmic..bylo ciezko jak byl na piersi ale teraz
      jest tez ciezko..jest niejadkiem..codziennie marze kiedy przyjdzie
      pora drezmki i synek zasnie+ najchetniej na godzine albo i dwie..a
      ja bede miala swiety spokoj..bawie sie z nim ale zabawe wymuszam na
      sobie..ogolnie czasem sie zastanawiam czy nie mam depresji! juz nie
      pamietam kiedy mnie cos naprawde cieszylo..
      chce wrocic do pracy bo moze wtedy odzyje... maz bedzie z
      dzieckiem..przejmie urlop rodzicielski po mnie i dodatkowo ma swoje
      10tygodni - nie mieszkamy w Polsce( inna dlugosc urlopu)
      prace mam b. dobra, ale i tak nie ciesze sie na nia..mam duze
      mozliwosci w tej pracy ale wiem ze czeka mnie zwiekszona ilosc
      obowiazkow po powrocie do pracy-i tak sie nie ciesze..
      moj maz jest dobrym czlowiekiem..mamy ladne mieszkanie, dobry
      samochod..za miesiac lecimy do Grecji na wczasy..
      ogolnie mam duzo a jestem nieszczesliwa..ogolnie chyba od urodzenia
      jestem depresyjna, bo tylko pamietam jakies tam okresy z mojego
      zycia kiedy czulam sie szczesliwa poza tym jest zle..jest mi ciagle
      zle..i dzisiaj znowu zniechecenie..nie potrafie wykonac prostych
      czynnosci- potrafie ale mi sie nie chce!
      • mruwa9 Re: a ze mna jest cos nie tak. 21.04.10, 11:14
        moze patrze przez pryzmat wlasnej osoby, ale wydaje mi sie, ze Twoja
        reakcja jest zdrowsza,niz odruchy matczyno-kwocze... ja tez jestem
        daleka od modelu matki-Polki-
        cierpietnicy_poswiecajacej_sie_z_radoscia_nianczeniu_potomstwa i z
        dzika radoscia wracalam do pracy. Po to, zeby odpoczac od
        odmozdzajacego kieratu pieluchowo-zupkowego. Bo mialam wrazenie, ze
        w domu durnieje i jesli posiedze jeszcze troche z niemowlakiem, sam
        na sam, 24 godziny na dobe, to sama zaczne gaworzyc i robic w
        pieluchy...I wrocilam do pracy, zeby zlapac rownowage miedzy tym, co
        robie dla siebie i co robie dla innych. I zeby odpoczac. Bo po
        nieustannej dyspozycyjnosci, 24 godziny na dobe, milo miec
        poszatkowany dzien na czas pracy i czas odpoczynku (przerwy, zeby w
        spokoju siasc, napic sie kawy czy zjesc lunch bez jednoczesnej
        pogoni za fruwajacymi lyzkami z marchwianka).
      • krzysiowa_mama Re: a ze mna jest cos nie tak. 21.04.10, 11:16
        Jesli czujesz, ze to depresja, to się lecz - powaznie Ci mówię. Nie
        ma co czekać idz niech Cię ktoś przynajmniej zdiagnozuje. Jak byś
        miała gruźlice, to bys się leczyła prawda? No to tu jest tak samo.
        Jest mi naprawdę przykro, że się tak czujesz i współczuję Ci tego z
        całego serca. Mi macierzyństw przynosi tyle szcześcia - prawda
        czasami jest ciężko, ale jestem szczęśliwa w każdej sekundzie! Mogę
        Ci zagwarantować, ze na tym forum znajdziesz wsparcie i pocieszenie.
        Tu mamy sa naprawdę cudowne. Ty, za to, musisz porozmawiać z
        profesjonalistą. Zrób to dla swojego dziecka, zeby potem nie
        wspominało swojego dzieciństwa z pochmurna, nieobecną, a w
        konsekwencji często zimną matką w tle. Tak może być, jeślijuż teraz
        nic Cię nie cieszy. Trzymam kciuki za Ciebie i przesyłam kopa w
        dupsko, żeby ruszyć po pomoc! smile
        • mruwa9 Re: a ze mna jest cos nie tak. 21.04.10, 11:26
          ee tam, zaraz depresja..uwiezienie w domu daje do glowy, tak po
          prostu. Powrot do pracy moze byc wystarczajaca terapia. plus
          utwierdzenie, ze to nie jest ienormalne i ze nie kazdy musi
          chorobliwie rozkoszowac sie kazda sekunda spedzona z dzieckiem.
          matka tez czlowiek i tez moze miec dosc, nawet najukochanszego i
          najlepszego ziecka na swiecie..
          • krzysiowa_mama Re: a ze mna jest cos nie tak. 21.04.10, 12:41
            True, true! Wiem jak jest, gdy codzienność robi się nie do
            zniesienia. Ja czekałam na zakupy - w spozywczaku!- jak na
            zbawienie, bo stanowiły najatrakcyjniejszy punkt dnia, hehehe big_grin.
            Mnie w powyższej wypowiedzi zaniepokoił brak jakiegokolwiek cienia
            optymizmu: dziecko - nie cieszy, praca - nie cieszy, robić - się nie
            chce, autorka pisze, że nie pamięta kiedy byla szczęśliwa.To dość
            niepokojące taki marazm i zniechęcenie. Napisałam tak troche
            otrzeźwiająco, bo wiem jaka depresja może być niebezpieczna i jak
            często bywa lekceważona - ot, lepiej dmuchać na zimne. smile
            • madzia.7 Re: a ze mna jest cos nie tak. 21.04.10, 14:19
              krzysiowa-mamo..ja tez wiem co to depresja, bo niestety kiedys
              takową miałam..teraz nie jest zle bo mimo wszystko wstaje z łózka i
              staram sie cos zrobic..chociaz moze pownie masz racje lepiej
              zareagowac teraz niz czekac az bedzie tak, ze nie bede mogla wstac
              z łózka..dzisiaj jednak nie moge sie zebrac zeby posprzatac
              lazienke..nawet na spacer z synkiem nie wyszlam usprawiedliwiając
              sie ze nadeszla chmura i mooooooze zacznie padac deszcz..synek spi w
              łozeczku a sloneczko wyszlo..a ja siedze przed kompem..
              doszly mnie przed godzina kolejne niezbyt fajne informacjie i moj
              dól dzisiaj sie pogłebil..
              • krzysiowa_mama Re: a ze mna jest cos nie tak. 21.04.10, 14:29
                Kochana,
                nie ma na co czekać, naprawdę! Czas się zatroszczyć o siebie zanim
                będzie gorzej. Uciekają Ci naprawdę fantastyczne chwile z życia
                Twojego dziecka, którymi jak widzę nie umiesz sie cieszyć (BTW
                przypomniałam sobie - jak masz problem z karmieniem piersią, to
                przejdź jak najszybciej na mm. Szkoda Twoich nerwów, a dziecku to
                nie zaszkodzi). Za kilka lat możesz tego żałowac, a mądra głowa
                mówi: Lepiej zapobiegać niż leczyć. smile
                Zrób to dla siebie i swojego maleństwa - ono patrząc na Ciebie uczy
                się postrzegać świat. Chyba nie chcesz, żeby spoglądało na niego
                Twoimi (obecnie) oczami...?
                Tak jak napisałam wyżej Madziu - na wsparcie tutaj zawsze możesz
                liczyć. Bądź silna i do dzieła. Najtrudniejsz pierwszy krok.... smile
                • madzia.7 Re: a ze mna jest cos nie tak. 21.04.10, 14:48
                  nie karmie piersią bo synek nie chcial ssac - mysle, ze to moze byl
                  problem natury psychologicznej..karmilam przez 5 miesięcy, przy czy
                  ostatni miesiąc synnek ssal co raz mniej az w koncu przestal..do
                  butelki tez nie jest chętny..na spiocha karmilam go piersią ale
                  pozniej i na spiocha sie nie dal..ale w sumie przy mezu takie same
                  cyrki wyprawia pod czas karmienia..musimy czasem odwracac jego uwage
                  aby napil sie mleka..troche lepiej je zupki warzywne i owoce, ale
                  tez roznie z tym bywa...istna meczarnia z tym karmieniem..wiem, ze
                  maz tez byl trudnym dzieckiem do karmienia- moze to geny? dziwne z
                  drugiej strony..ile ja sie naczytalam namyslalam co tu
                  zrobic..myslalam ze on chory ale nie..wiec sie tak meczymy..
                  co do terapi poszlabym juz z buta, ale nie mam gdzie, nie bede
                  chodzic w obcym jezyku bo to nic mi nie da, nie umialabym mowic o
                  uczuciach w obcym jezyku..
                  moze jakas przez neta znajde- ale w taką nie wierze ze cos da a
                  wiara zawsze potrzebna..
                  nie wiem co musialoby sie stac, zebym sie zmienila..mysle ze praca
                  troche mi pomoze, ale tez nie bedzie kolorowo..Maz mnie
                  wczoraj "pocieszyl"- stwierdzil, ze ja juz taka jestem i nic tego
                  nie zmieni..i ze nie umiem się wyluzowac..bo wiecznie czuje jakąś
                  odowiedzialnosc za cos za kogos i nie umiem znalezc sobie czegos co
                  na prawde by mnie cieszylo w zyciu- mysle ze ma sporo racji...
                  wymyslelismy tez ze musimy zrobic "liste przyjemnosci", ktora
                  bedziemy realizowac..OK ale nie wiem czy to i tak cos da..jedziemy
                  za miesiac do Grecji na wczasy i to tez mnie nie cieszy- zaczynam
                  byc zla na siebie, ze sie na ta wycieczke zdecydowalam, bo pewnie i
                  tak bedzie meczaca dla synka a przez to i dla nas..
                  no same widzicie- JA to ISTNA PORAŻKA ŻYCIOWA!
    • krzysiowa_mama Re: powrót do pracy :( 21.04.10, 11:07
      Powrót do pracy zawsze jest trudny. jak czytam wypowiedzi dziewczyn,
      to nie ma takiego momentu, gdy nie jest on traumą dla mamy. Bez
      względu na to, czy zostawia się domu 5-miesiącznego bąka, czy
      roczniaka - zawsze mamusine serduszko pęka.
      Mogę Ci tylko napisac - z czasem będzie lepiej. Mi było najcięzej
      właśnie na tydzień przed powrotem i pierwsze dwa tygodnie. Potem już
      coraz łatwiej.
      Wcale nie musisz wprowadzać mm. Ja przez pierwsze dwa miesiące
      powrotu do pracy ściągałam mleko i mały pił je nawet jak mnie nie
      było. Jeśli chodzi o rozszerzanie diety - wszystko na spokojnie. Z
      mojego doswiadzcenia wynika, że dziecko nigy się głodzić nie będzie
      a tak jakoś jest, że rozszerzanie lepiej wychodzi innym niz mamie,
      która dla brzdąca kojarzy się jednoznacznie z piersią. U nas to mąż
      przekonał synka do butelki, kaszki i obiadków, więc myślę, że u was
      też to się ułoży.
      Martwi mnie trochę stosunek babci do dzieciątka, bo, zeby dziecko
      się przyzwyczaiło, to babcia powinna siedzieć z małą i z Tobą już od
      miesiąca (może nie codziennie ale kilka raz w tygodniu), bo jak ma
      np. poznać rozkład dnia dziecka? Jeśli mogę coś poradzić, to na
      początek chyba lepiej, zeby to babcia przyjeżdżała do was - po co ma
      się dzieciak stresować dodatkowo zmianą otoczenia?
      Spoko - nie jesteś "matka-polką", to normalne, ze cierpisz przed
      rozstaniem. Raczej nie da się tego sobie wytłumaczyc. U mnie
      podziałało to, ze uświadomiłam sobie, że im bardziej ja się będę
      spinać nową sytacją tym gorzej może ona wpłynąc na mojego synka i w
      sumie tylko to mnie uspokajało. Acha - i ja stopniowo wychodziłam
      sobie z domu na godzinkę lub dwie na miesiąc przed planowanym
      powrotem. Bo wcześniej to byłam mama24/7.
      Będzie dobrze! Pozdrawiam!
    • ebe31 Re: powrót do pracy :( 21.04.10, 14:12
      Ja wróciłam do pracy jak synek miał 6 mcy i 3 tyg. Pod koniec bycia z nim w domu
      też juz miałam dość, złościłam sie na niego a niezależnie od tego martwiłam sie
      tym rozstaniem, jak da sobie radę beze mnie, jak będzie jadł itp. Mąż pracuje
      długo, więc całymi dniami byłam sama w domu, wychodziłam tylko na spacery,
      czasem jakieś zakupy czy koleżanka (ale większość pracowała), wszędzie z
      dzieckiem...Po powrocie do pracy odzyłam -był to dla mnie okres, kiedy czułam
      sie najbardziej spełniona. Początkowo pracowałam 1h krócej, więc dość szybko
      byłam w domu, popołudnia z synkiem spędzałam bardzo intensywnie. Na pocieszenie
      powiem ci, że większość dzieci bardzo szybko akceptuje nowych opiekunów i
      zachowuja sie przy nich lepiej niż przy rodzicachsmile
      Obecnie za ok. 3 tyg. czeka mnie powrót do pracy po urodzeniu córeczki, tak
      akurat się ułożyło, że teraz wracam wcześniej - i teraz nie chcę wracaćsmile Bo
      sytuacja jest całkiem inna...Mam cały czas opiekunkę, która zostaje z dzieckiem
      w ciągu dnia więc mogę czasem wyjść sobie na fitness, zakupy, do fryzjera, coś
      załatwić...oczywiście nie są to długie wyjścia ale zawsze są. Poza tym
      codziennie odbieram synka ze żłobka ok. 15 i dalej popołudnie z dwulatkiem nie
      jest juz nudnesmile
      --
      Moje grudniowe dzieciaczki:
      Adaś 13.12.2007
      Małgosia 18.12.2009.
      Następne chciałabym wiosną dla odmiany....
    • mamati3 Re: powrót do pracy :( 22.04.10, 12:16
      A może wyjściem byłaby praca na część etatu? Przecież masz możliwość wystąpić do
      pracodawcy z takim wnioskiem. Ja zarówno przy pierwszym synu jak i teraz przy
      drugim wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim przedtem na 1/2 a teraz na 3/5
      etatu. Dzięki temu pracuję 3 dni w tygodniu i nie wyobrażam sobie przy tak małym
      dziecku pracować cały tydzień po 8 godzin. Wiem, że wiąże się to z obniżeniem
      pensji ale dla mnie dziecko jest ważniejsze. I może dzięki temu uda Ci się dalej
      karmić piersią, ja pierwszego syna karmiłam do 8-go miesiąca mimo że pracowałam.
      Powodzenia smile
      • laura801 Re: powrót do pracy :( 22.04.10, 13:26
        wróciłam do pracy gdy pierwszy syn miał 5 i 5 miesiąca, byłam taka rozdarta, a
        on na mój powrót z pracy reagował nijak.
        Powrót do pracy okazał się dla wszystkich wybawieniem, bo już durniałam, miałam
        dość, po prostu zmęczenie materiału. Przez obowiązki matczyno-pracownicze
        chudłam, ważyłam 10 kg mniej niż przed pierwszą ciążą, odżyłam, poczułam się
        atrakcyjna, kontakty z ludźmi dodawały mi skrzydeł.
        Po drugim powrocie do pracy nie dam się wpędzić w takie rozdarcie. Taka kolej
        rzeczy. Czytałam kiedyś, że najczęściej na depresję zapadają kobiety siedzące w
        domu z dziećmi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka