Cześć dziewczyny. Moja córa (6,5 miesiąca) miała ostatnio robioną morfologię i wyszła anemia. Córeczka miała po urodzeniu anemię wrodzoną i przetaczaną krew. Tweraz bierzemy Ferrum 2x dziennie. Problem jest jkednak z rozszerzaniem diety. Dzidula ładnie jadła zupki ale od czasu jak dowiedzieliśmy się że ma anemię czyli od początku maja mała nie chce jeść zupek i mięsa. W tym samym czasie wprowadziliśmy do jadłospisu owoce codziennie i kaszę, której też często nie chce jeść. Jedyne co ładnie je to owoce i oczywiście mleko z piersi (to mogłaby 24 h na dobę pić). Wcześniej zupki jadla wszystkie a najlepiej te z mięsem, a teraz klapa... i duży stres u mnie, bo boję się że bez tego to będziemy mogły wyleczyć tej anemii szybko. ja sobie morfologie robiłam i wyszła mi hemoglobina 11,7 (żelazo w normie, a małej nie badałam poziomu żelaza-teraz kontolnie zbadamy) i już sama nie wiem czy to moja wina. lekarz tylko rzuca hasła że trzeba mięso, trzeba to czy tamto, a nie mówi jak to zrobić aby dziecko jadło. Wiem że dzieci maja czasami taki okres że odmawiają wszelkiego pokarmu innego niz mleko mamy ale u małej trwa to juz 10 dni

nie wiem czy to dlatego że za duzo zmian za jednym razem (za dużo nowości wprowadzonych) czy wyczuwa mój stres? Może któraś z was ma pomysł co mozna zrobić aby dziecko przekonało się do warzyw i mięsa na nowo??